Urodowy must have na lato i jesień? Razem z Eyebar podpowiemy na co postawić!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
24 sierpnia 2016
Urodowy must have na lato i jesień? Razem z Eyebar podpowiemy na co postawić!
Fot. iStock / gilaxia

Każda z nas chce czuć się wyjątkowo i pięknie. Uwielbiamy wszelkiego rodzaju maseczki, kremy, peelingi, a dni spędzone w SPA lub u kosmetyczki są naszym małym świętem. I nie ma się co dziwić! W ciągłym biegu i przy nadmiarze obowiązków łatwo zapomnieć o sobie samej, a przy okazji pogubić się w urodowych nowinkach. Na szczęście macie nas! Razem ze specjalistkami z Eyebar, przedstawiamy wam dziesięć must have’ów ze świata beauty. Dzięki nim poczujecie się jak prawdziwe gwiazdy!

1. Idealne brwi w pół godziny

Wyobrażałaś sobie kiedyś siebie bez brwi? To trochę jak najlepsza potrawa bez wystarczającej ilości przypraw – mało wyrazista i do poprawy. W tym przypadku najważniejsze jest zaufanie do osoby, która ma się zająć oprawą twojej twarzy. Nic nie może być tutaj przypadkiem! Właśnie dlatego w Eyebar powstał Eyebar System. To kompleksowy program złożony z pięciu kroków – diagnozy, mapowania, niktowania, koloryzacji i makijażu. Brzmi ekskluzywnie? I tak ma być! W urodowym fastfoodzie brwiami zajmują się wyszkolone wizażystki, które spojrzą na ciebie całościowo i sprawią, że będziesz wyglądać jeszcze piękniej niż wcześniej! Brwi muszą być idealne, nieważne czy obramowaniem twojego spojrzenia staną się Boy Brow (chłopięcy nieład), Glamour Brow (elegancki look), czy może Super Natural (misternie ułożone). Dzięki pięknym brwiom,  zawsze będziesz zaskakująco zachwycająca.

2. Siłownia twarzy

Z przerażeniem patrzysz w lustro i zauważasz coraz więcej zmarszczek? Zamiast panikować i biec na botoks, wybierz się na siłownię. Wcale nie taką zwykłą, bo siłownię twarzy. Face Gym   to masaż, który pracuje nad  czterdziestoma i jednym mięśniem, o których bardzo często zapominamy. Ta siłownia to pełen relaks, na który potrzebujesz tylko piętnastu minut! Bez potu, karnetów i sportowych staników. W Azji masaże są stosowane jako metoda na ujędrnianie skóry i zapobieganie utraty owalu twarzy. Nie musisz lecieć na wycieczkę do Indii czy Japonii, wystarczy, że poświęcisz piętnaście minut dziennie na wizytę w Eyebar i skorzystanie z Face Gym. Musisz przyznać, że jak na efekty utrzymujące się latami to całkiem niewiele. Efekty natychmiastowe? Redukcja opuchlizny, worków pod oczami i poprawa ukrwienia. Wszystko to sprawi, że w kwadrans twoja twarz będzie wyglądała młodziej o kilka lat!

3. Strobing

Znudziło ci się konturowanie a’la Kim Kardashian? Koniecznie wypróbuj strobingu. Wszystko czego potrzebujesz to dobry rozświetlacz dopasowany do twojej karnacji. Fotografowie kochają tą metodę od dawna. Dzięki niej twarz wygląda na zdrową, lśniącą naturalnym blaskiem. Bo właśnie o naturalność tutaj chodzi! W makijażu, którego pierwszą fanką była Kardashian, malowaliśmy wszystko od nowa, tak aby doprowadzić do najbardziej pożądanego kształtu twarzy, jakim jest owal. Stawiamy na naturalność, a więc podkreślamy to, co najlepsze i to przy użyciu jednego produktu! Trzeba obalić mit, jakoby strobing nie był odpowiedni dla cery tłustej czy mieszanej. Fakt, niedoskonałości i rozświetlacz nigdy nie będą najlepszymi przyjaciółmi, ale wystarczy odpowiedni korektor i podkład. Światło naturalnie pada na  kości policzkowe, koniec nosa, punkt między brwiami,  łuk Kupidyna i podbródek. To właśnie na te miejsca nanieś rozświetlacz.

4. Królowa boho

Romantycznie, zwiewnie i powiewnie; która z nas nie marzyła o tym, by przez chwilę poczuć się jak muza sławnego artysty czy królowa letnich festiwali? Styl boho to połączenie hipisowskiej serii barw z surferskim luzem i oryginalnością bohemy, od której wzięła się ta nazwa. W modzie królują zwiewne, długie sukienki, a w urodzie? Luźno powiewające na wietrze włosy, w które możemy wpleść kwiaty, wianki czy opaski i naturalny makijaż. Koniecznie w kolorach ziemi! Styl boho to idealny wybór na ślub, podczas którego chcemy przecież wyglądać pięknie i romantycznie. Dodatkowym atutem bycia boho chic jest fotogeniczność tego stylu. Nie bez powodu gwiazdy uwielbiają wybierać go na co dzień, ale i na wielkie premiery i gale.

5. Esencja wakacji na cały rok

A gdyby tak skóra cały czas była muśnięta słońcem, a bikini było idealne w ciągu dwunastu miesięcy a nie tylko dwóch? Choć lato powoli zbliża się ku końcowi, nie pozwól się by opuściło cię na dobre! Efekt skóry muśniętej słońcem wcale nie wymaga kilkunastu sekund spędzonych na solarium. Wystarczy, że do codziennego makijażu dodasz odpowiednio dobrany bronzer, który pięknie wymodeluje i sprawi, że twoja skóra będzie wyglądała na wypoczętą.

6. Nitkowanie twarzy

Pora na powrót do tradycji. Tym razem nie polskiej, ani nawet europejskiej, ale tej hinduskiej. Nitkowanie twarzy to pozbywanie się zbędnego owłosienia przy pomocy… nitki, a jakże! I nie, nie zrobicie tego w domu. Do prawidłowego  przeprowadzenia zabiegu potrzeba  odpowiednio splecionej bawełnianej nici. . Pierwotnie nitkowaniu  poddawano  kobiety wychodzące za mąż lub na specjalne okazje,  było symbolem  wkroczenie dziewczyny w dorosłość i kobiecość. Dziś może nam pomóc w poczuciu się bardziej kobieco ,a na pewno zbudowaniu pewności siebie. Nic przecież nie denerwuje nas tak bardzo, jak zbędne owłosienie. Tym bardziej na twarzy, gdzie każdy może je zauważyć. Zalety nitkowania? 100% eco i szybki efekt, ale co najważniejsze – odrastające włoski są zdecydowanie łagodniejsze! W Eyebar nitkowaniem zajmują się wizażystki, które dokładnie wytłumaczą ci każdy etap zabiegu, a na koniec dodadzą delikatny makijaż.

7. Poczuj się jak gwiazda!

Zawsze chciałaś spróbować życia hollywoodzkiej gwiazdy? Teraz to możliwe! Dzięki usłudze Eyebar Express, możesz poddać się kilku zabiegom jednocześnie. Jeżeli przed tobą wielkie wyjście lub po prostu chcesz poczuć się zadbana i zrobić coś dla siebie – nie ma lepszej możliwości. W czasie gdy jedna stylistka będzie się zajmować twoimi paznokciami, druga zrobi ci makijaż, by trzecia mogła zabrać się za układanie oszałamiającej fryzury. Brzmi jak bajka, czyż nie? Zamiast męczyć się kilka godzin przed wyjściem w domu, martwiąc się czy lakier jest już suchy, a włosy nie stracą swojego misternie wyrzeźbionego wyglądu w czasie nakładania na twarz kolejnej wersji makijażu – powierz się w ręce specjalistek. One zajmą się tobą kompleksowo i najlepiej, jak potrafią.

8. Lustro na paznokciach

Lustereczko powiedz przecie…  Gdyby tylko zła królowa wiedziała, że może mieć lustro na paznokciach, z pewnością powtarzałaby swoje zaklęcie co chwilę. Lustrzane paznokcie to kolejny element szału na błysk. Jak je osiągnąć? Jeżeli lubisz eksperymenty, a przy okazji jesteś cierpliwa – wybierz naklejki. Ich przyklejanie zajmuje trochę czasu i wymaga ogromnej dokładności, ale efekt jest zniewalający! Jeżeli jednak wolisz lakier do paznokci, upewnij się, że są one w idealnym stanie. Chromowane lakiery podkreślają każdą niedoskonałość. Pomysł na lustrzane paznokcie, który wymaga największego zaangażowania, ale i pomocy specjalistki, to użycie pyłków, które przy odpowiednim nakładaniu na płytkę paznokcia zaczynają przypominać prawdziwe lustro!

9. Stopy do całowania!

Idealnie gładkie stopy i porywający kolor paznokci… Czy można chcieć czegoś więcej? Oczywiście, przyjemności jaką jest pedicure! Jeżeli wybierzesz wersję domową, zaopatrz się w bawełniane skarpetki. Są twoim największym sprzymierzeńcem. Wystarczy, że po użyciu peelingu czy maski, nałożysz grubą warstwę kremu, a po kilku godzinach twoja skóra będzie idealnie nawilżona i gładka jak u niemowlaka. Gdybyś jednak potrzebowała szybkiego działania, w Eyebar czeka na ciebie manicure klasyczny, japoński czy hybrydowy. Jedno jest pewne, czeka cię relaks!

10. Zadbany facet

Pielęgnacja wśród mężczyzn przestaje być tematem tabu. I bardzo dobrze! W końcu każda z nas pragnie, by jej wybranek wyglądał pięknie każdego dnia. Tak, tak – przecież to takie nie męskie! Wręcz przeciwnie, prawdziwy facet dobrze wie, że musi o siebie zadbać. Kończy się na balsamie po goleniu? To już dobry początek! Na kolejną wizytę w Eyebar zabierz go ze sobą! Urodowy fastfood jest otwarty także na panów, którzy mogą skorzystać z Eyebar System Men. Zero wysiłku, masa przyjemności!

A ty, który must have wybierzesz dla siebie?


Rozmowy wagi ciężkiej. Nie jest łatwo być belą w świecie tyczek

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
24 sierpnia 2016
Fot. iStock / Ryhor Bruyeu
Fot. iStock / Ryhor Bruyeu

Waga ciężka zawsze cieszy się największym powodzeniem w sporcie. Bo ponoć najwięcej emocji, najgroźniejsi rywale. I całkiem dużo pieniędzy. Zupełnie inaczej jest na rodzinnym ringu. Tam rozmowy z przedstawicielami wagi ciężkiej są naprawdę trudne. Tu dieta potrzebna od zaraz, a tam kuzynka (rozmiar 36) marudzi tobie (rozmiar 46), jaka to jest gruba. Zwariować można, ale takie rozmowy to norma. I trzeba się do nich przyzwyczaić.

Akceptacja vs zrozumienie

Dopóki nie spotkasz się z otyłością wśród swoich najbliższych, nie będziesz miała pojęcia, jak trudno zrzucić chociaż kilka kilogramów. Choć walka zaczyna się już na etapie planowania diety. Bardzo często problem wcale nie leży w złej diecie czy braku ruchu, ale w hormonach. Tak, dokładnie tych samych, które odpowiadają za naszą kobiecość. Sama jestem tego doskonałym przykładem, do którego w gratisie dostaniecie przykład braku zrozumienia. Od półtora roku zmagam się z tymi cholerami, które zupełnie zmieniły moje ciało. Może nigdy nie byłam najszczuplejsza, ale nigdy nie nosiłam rozmiaru 46. Jedna z moich najbliższych ciotek ciągle mówi, jak to powinnam się za siebie wziąć i coś ze sobą zrobić. Robię. Biorę garść leków jak staruszka, odwiedzam lekarzy, a do tego zdrowo się odżywiam i chodzę na siłownię. Waga? Ani drgnęła. Wszystko, czego nam trzeba to zrozumienie. Bo nie jest łatwo być belą w świecie tyczek.

Związki jak inne

Kilka tygodni temu usłyszałam historię, która przyprawiła mnie o palpitację serca. Oto ona: „Noszę rozmiar 50 i całkiem mi z tym dobrze. Od roku jestem w związku z facetem, który wyglądem bardziej przypomina modela Calvina Kleina niż kolejnego walenia. Wszystko było dobrze, dopóki nie zaczął jeździć po Europie w ramach pracy. Ja przygotowywałam się wtedy do ważnej operacji. Jego nie było. Było mi z tym źle, kłóciliśmy się ciągle. Wtedy moja mama nawrzeszczała na mnie. Nie potrafiła zrozumieć, jak mogę mieć pretensję do kogoś tak atrakcyjnego. Według niej powinnam być wdzięczna za to, że on w ogóle na mnie spojrzał. Czy wy też właśnie czujecie wzrastający poziom wnerwienia? Atrakcyjność jest bardzo ważna. Nie oszukujmy się, w końcu z samą głową do łóżka raczej nie pójdziesz. Ale w świadomości społeczeństwa, my grube dziewczyny, powinnyśmy ciągle być wdzięczne za każde spojrzenie faceta, który nie jest naszych gabarytów. Jaki ma to sens?

Z nami lub przeciw nam

W każdym związku lub przyjaźni przychodzi moment sprawdzianu. Nikt go nie przygotowuje, przychodzi tak, sam z siebie. Zawsze, choć raz, będzie to sprawdzian akceptacji. Grubi vs Chudzi. Czy to nie brzmi co najmniej źle? Niby wszyscy jesteśmy ludźmi zasługującymi na dokładnie taki sam szacunek, a jednak zawsze wydarzy się coś, co da nam w kość. A ty, jako przyjaciółka lub partnerka, będziesz musiała zdecydować, po której stronie jesteś. Twoja przyjaciółka chce założyć na plażę bikini, chociaż nosi rozmiar 48? Nie namawiaj jej do zmiany tego planu! Rok temu sama kupiłam pierwsze od lat bikini. Chociaż wcześniej mogłam je nosić bez problemu, gdy rozmiar był jeszcze mniejszy, nie miałam do tego odwagi. Jasne, że się bałam. Na szczęście stojąc w szatni basenu i zastanawiając się, czy aby na pewno powinnam wyjść w tym do ludzi, moja siostra rzuciła – „przestań, i tak wszyscy faceci będą się gapić na twoje cycki”. Miała rację. Nikogo nie obchodziło, co mam na sobie. Stanęła po mojej stronie. I tak powinno być.

Na piasku czy skale?

Ostatnio branża plus size ruszyła z kopyta. W każdym sklepie można dostać kolekcję dla większych rozmiarów, a w co lepszym portalu znajdziesz artykuły o akceptacji i poprawnym ubieraniu się w duchu plus size. Naprawdę się cieszę, że tak jest. Ale tak samo jak się cieszę, tak samo wiem, jak bardzo czasem to płytkie. Wrzucasz motywacyjne obrazki na Facebooka, które mówią jak to każde ciało jest piękne? A może podrzucasz przyjaciółce linki do kolejnych pięknych modelek plus size, mówiąc, że jest dokładnie tak samo piękna jak ona? Jeżeli to robisz, myśl tak naprawdę. W pewnym momencie może wyjść na jaw, że po prostu się zgrywałaś. Dla popularności, przyjaźni, czegokolwiek. I cokolwiek to było, teraz jest nożem wbitym w czyjeś serce. Wyobraź sobie, że ktoś zbudował swoje poczucie własnej wartości i akceptacji na twoim fałszywym wsparciu. Wybudowałabyś dom skale czy piasku?


Fabryka emocjonalnych bubli. Co zrobiliśmy naszym chłopcom?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 sierpnia 2016
Fabryka emocjonalnych bubli
Fot. iStock / Angelika Schwarz

Niedojrzali, niepewni swoich uczuć, zależni do rodziców, nieporadni życiowo. Albo egoistyczni, z trudem panujący nad emocjami, nad agresją, wiecznie czegoś szukający i niespokojni. A może nieczuli, pozamykani szczelnie w swoich skorupach, pozornie pozbawieni emocji? Narzekamy na mężczyzn, których spotkałyśmy w swoim życiu, z którymi połączyło nas coś na chwilę i na dłużej, szukamy do nich „klucza” i odkrywamy, prawie za każdym razem, kolejnego chłopca „pokaleczonego w dzieciństwie”.

Bo przecież każdy z nich był kiedyś tylko, małym, bezbronnym chłopcem.

Co takiego zrobiliśmy tym małym chłopcom, że wyrośli na takich mężczyzn?

Brak miłości 

Nie wszyscy ojcowie, nie wszystkie matki potrafią przytulić swojego syna, okazać mu czułość, uczucie, zadbać o jego poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. W wielu rodzinach pod tym względem traktuje się chłopców „po macoszemu”. Córka to co innego, córkę łatwiej przytulić, dać jej buziaka. Dla mężczyzn okazywanie uczucia synowi może stanowić  problem. Czują się niezręcznie przytulając nastolatka, rozmawiając z nim o jego pierwszej miłości. Jak to zrobić? Jak powiedzieć, że się go kocha?

Skutki są oczywiste: kiedy „niekochany” chłopiec dorośnie, sam nie potrafi mówić o swoich emocjach, a czasem nawet ich rozpoznać.  Nie wie jak dzielić się swoją miłością z innymi i nie wierzy, że na czyjąś miłość zasłużył.  Nie chcąc być śmiesznymi, tacy mężczyźni bronią się tak, jak im to się wydaje „po męsku”: szorstkością, cynizmem. Inni zaś uzależniają się emocjonalnie od tych, którzy okazali im zainteresowanie, obdarzyli ich uczuciem. Stają się zaborczymi partnerami i przyjaciółmi, „wyrywającymi ” sobie, to co im należne – ciepło i uwagę, bardzo często w niekontrolowany, agresywny sposób.

Miłość osaczająca 

Chłopcy, których w dzieciństwie osaczono miłością zaborczą, rzadko kiedy są w dorosłym życiu odpowiedzialnymi, dobrymi parterami. Przerzucono na nich jakąś gigantyczną kumulację uczuć, wynikającą z nieudanego życia miłosnego jednego z rodziców (najczęściej matki). Jako dorośli mogą cynicznie wykorzystywać swoje partnerki, nie szanując ich uczuć, uważając, że zasługują na bezwarunkową i ślepą miłość i oddanie. Inni, boleśnie zderzając się z rzeczywistością w której partnerka, na której im zależy, wymaga od nich szacunku i równego zaangażowania w związek, często zrywają kontakty z zaborczym rodzicem.

Brak męskiego wzorca 

I żaden super bohater z ukochanej powieści czy komiksu go nie zastąpi. Ojcowie nieobecni, tacy którzy nie angażują się w wychowywanie swoich synów popełniają błąd, którego po prostu nie da się naprawić. Zostawiają im sygnał, że w można nie ponosić odpowiedzialności za tych, których powołało się do życia. Że nie byli wystarczająco ważni, by dla nich i przy nich „być”.

Kiedy mali chłopcy dorastają, opanowuje ich strach. Jak być mężczyzną? Po co stawać się mężczyzną? Lepiej zostać chłopcem, wiecznym Piotrusiem Panem,  Odsunąć od siebie myśli trudne, wiecznie balansować na granicy.

Przemoc zaznana od najbliższych bądź bycie świadkiem przemocy przez nich stosowanej 

Te rany się nie zabliźniają. Mężczyzna, który jako mały chłopiec padł ofiarą przemocy często sam stosuje ją jako dorosły, w swoim domu. Ma zatarte granice między dobrem a złem, ekstremalnie przesuniętą granicę empatii (w jedną bądź w drugą stronę). Po części dlatego, że musiał przystosować się jakoś do warunków w jakich się wychowywał, a po części dlatego, że nikt nie pokazał mu, że można żyć inaczej, inaczej rozwiązywać problemy. Nikt nie nauczył go, że swoje potrzeby i emocje należy komunikować. Jedynym rozwiązaniem jest wówczas terapia i świadomość, że z bycia ofiarą przemocy w dzieciństwie się „nie wyrasta”.

Bywa, że dorosły mężczyzna, który jako dziecko był świadkiem przemocy w stosunku do swojej matki, rezygnuje ze związków z obawy, że również będzie krzywdził ukochaną osobę.

Wygórowane bądź nierealne oczekiwania 

„Musisz umieć to i to, musisz skończyć tę szkołę, musisz uprawiać ten sport, musisz sobie z tym poradzić…”. Jest tyle rzeczy, które chłopiec musi, że sam już nie wie, czego naprawdę chce, o czym marzy. Wyrasta więc na dorosłego pozbawionego marzeń i wyobraźni, nietolerującego słabości, równie surowo wymagającego wobec innych, jak jego rodzice w stosunku do niego. No i nie zapominajmy: pokolenie dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków, to ciągle jeszcze panowie, którym mówiono: faceci nie płaczą, nie bądź babą.

A więc to nie ich wina? Wychowywano ich w taki sposób, że wyprodukowano „emocjonalne” buble? Trochę tak właśnie jest.  Ale przecież, o ile każdy z nas ma prawo zmarnować sobie swoje dorosłe życie na własna rękę, nikomu nie wolno zrujnować  cudzego życia. Będą więc wśród tych poranionych w dzieciństwie tacy, których świadomość błędów, jakie popełnili ich rodzice zdopinguje ich do walki o siebie i o swój związek. Wówczas warto ich wspierać, być przy nich.  Ale będą i tacy, którzy wyznają zasadę „kochaj mnie takim, jakim  jestem”. I tym już nie pomożecie.


Zobacz także

Fot. Flickr/I3o / CC0 Public Domain

Poradnik kobiety kibica

Fot. Materiały prasowe

Rozwiązanie konkursu „Postaw świat na głowie”

ania

Jak często żyjemy nie naszym życiem? Ania zawalczyła o siebie, o swoje szczęście. Dziś realizuje swoje marzenia!