Trendy w kosmetyce zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Bądź na bieżąco z tym, co nowe

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 lutego 2017
Fot. iStock / Anna Omelchenko
 

Jeszcze w zeszłym roku goniłyśmy jak króliczki za idealnymi kosmetykami do konturowania twarzy, dziś oddychamy z ulgą i łapiemy po prostu za porządny rozświetlacz, a pewni za jakiś czas, uznamy, że pora na coś zupełnie innego. Podobnie dzieje się w bardziej zaawansowanych branżach urodowych – wczoraj szał na wampirzy lifting – dziś fototerapia. I nic w tym dziwnego. Trendy w kosmetyce zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Co z tego wynika dla nas, kobiet?

Tak naprawdę nie powinnyśmy się tym szczególnie przejmować, to że coś nie jest chwilowo modne – nie znaczy przecież, że przestało działać. Z drugiej strony trendy i mody mają swoją ogromną zaletę – dzięki nim i towarzyszącemu im rozgłosowi, często udaje nam się spróbować czegoś nowego, odkryć swoje perełki, które zostaną z nami o wiele dłużej – niż ten jeden sezon w świetle jupiterów.

No i pamiętajcie, że są pewne „trendy”, które nigdy z mody nie wychodzą. Zazwyczaj dlatego, że ich sekret tkwi w naturalności i prostocie.

Dzisiaj na tapetę bierzemy trend wiecznie żywy, czyli zdrową i piękną skórę! Bo 2017 rok przede wszystkim upłynie nam pod znakiem „wellness”.

Jeśli przyjrzycie się rynkowi kosmetycznemu – doskonale widzimy, że nawet wśród tzw. „topów” mamy marki, które co rusz, oferują nowe i krzykliwe produkty; oraz te, które nierzadko świętują długoletni sukces kilku, dobrych produktów. Doskonalą je, dopieszczają, od czasu do czasu wprowadzają nową linię – bo przecież świat idzie naprzód, a technologia i nauka pozwalają poszerzać horyzonty.

Jeśli piękna i „idealna” skóra – to za pewne czekacie na naszą propozycję – kremu do pielęgnacji i podkładu lub pudru do korekty… a my mówimy figa z makiem. Propozycja będzie tylko jedna – choć zaskakująca w działaniu. W dodatku łącząca stałość (i jakość) – jaką jest marka Vichy z innowacyjną technologią – czyli Alliagel.

Zapraszamy, na nas Dermablend zrobił piorunujące wrażenie! Więc zanim zamarudzicie, że zaraz będzie „nudna” reklama, zobaczcie, co potrafi to cudeńko.

dermablend-metamorfozy (2) dermablend-metamorfozy (3) dermablend-metamorfozy (1)

Dermablend Korekta 3D, czyli co w nim jest takiego niesamowitego?

Po pierwsze to kosmetyk bardzo wysokiej jakości, nazywany podkładem aptecznym. Posiada badania kliniczne i zdecydowani potrafi więcej niż dobrze zakrywać. Vichy Dermablend w swojej formule posiada aktywne składniki, które dzień po dniu zmniejszają niedoskonałości skóry – a jak doskonale wiemy, Vichy doskonale na skórze się zna, i udowadnia to od lat.

Wśród podkładów aptecznych, Dermablend zdecydowanie wyprzedza konkurencję – jest numerem 1.

Pomyślicie za pewne, że tak dobrze kryjący podkład jest kosmetykiem ciężkiego kalibru – i tu znów czeka niespodzianka, bo dzięki innowacyjnej technologii Alliagel, korekta 3D przybiera zupełnie nowy wymiar. Bardzo mocne krycie bez efektu maski, do tego wyjątkowa, lekka konsystencja – to wszystko sprawia, że w nasze ręce Vichy oddało produkt, który pokrywa skórę wyjątkowo cienką i niewidoczną warstwą – jednocześnie wyrównując jej powierzchnię i kryjąc niedoskonałości.

Dermablend potrafi poradzić sobie praktycznie z każdym przeciwnikiem. Od drobnych problemów skórnych takich, jak rozszerzone pory, przez przebarwienia, plamy posłoneczne – aż po poważne trądzikowe zmiany czy blizny na skórze. W gamie kosmetyków znajdziemy również produkty bardzo, bardzo mocno kryjące – odpowiednie np. do zakrywania tatuaży.

Jest bardzo trwały i jednocześnie nieszkodliwy – można go używać do skóry wrażliwej!

Jak działa Dermablend Korekta 3D?

KORYGUJE KOLOR

Matuje i koryguje wygląd skóry, pozostawiając ją naturalną i nieskazitelną. Trwałość efektu do 16 h*.

WYRÓWNUJE POWIERZCHNIĘ SKÓRY

Rewolucyjna Technologia ALLIAGEL™ wyrównuje powierzchnię skóry, pozostawiając ją gładką.

REDUKUJE NIEDOSKONAŁOŚCI

Aktywna formuła z kwasem salicylowym i eperuliną dzień po dniu redukuje niedoskonałości i powstawanie blizn potrądzikowych.

Obejrzyjcie koniecznie kilka filmów od Vichy Polska – już nigdy nie spojrzycie na swój stary podkład tak, jak kiedyś 😉

Makijaż skóry trądzikowej

 

 


Artykuł powstał we współpracy z Vichy Polska


Zakazany owoc smakuje najlepiej, czyli krótka historia pocałunku

Karolina Krause
Karolina Krause
16 lutego 2017
Fot. iStock/Halfpoint
 

Kojarzycie to uczucie? Ten moment. Chwila, gdy serce nagle zaczyna przyspieszać, naczynia krwionośne się rozszerzają, wywołując na twarzy soczyste rumieńce. Mnożące się w mózgu neurotransmitery serwując nam istną hormonalną eksplozję: dopamina zalewa nas falą przyjemności, oksytocyna, wzmaga uczucie przywiązania, serotonina podnosi nasz nastrój do poziomu podobnego obsesyjno-kompulsywnym osobom. Noradrenalina sprawia, że kolana same się uginają, a adrenalina obniża poziom stresu przygotowując nasze ciało na jeszcze więcej intymności. A to wszystko tylko za sprawą jednego pocałunku. W trakcie tej krótkiej wymiany, przekazujemy sobie nie tylko uczucia, ale też miliony bakterii. Niektóre z nich, mogą być dla nas potencjalnie groźne. Dlaczego więc narażamy się na takie ryzyko?

Zwis męski ozdobny

Jeśli spojrzymy na to z perspektywy ewolucji (czy raczej reprodukcji) pocałunek odgrywa tu taką samą rolę, jak krawat w męskim ubiorze. Czyli generalnie fajnie, że jest, ale nie bardzo wiadomo czemu ma służyć. Badacze zastanawiający się nad tym, jak pocałunek przeniknął do naszego gatunku zaczęli, więc od obserwowania małp. W ten sposób odkryli, że na przykład szympansy całują się na zgodę, by rozładować napięcie powstałe w wyniku konfliktu.

Inna teoria głosi, że pocałunek u człowieka ma swoje źródło, w karmieniu młodych przez matkę. Prawdopodobnie jeszcze kilka pokoleń temu matki karmiły swoje dzieci na zasadzie „z ust to ust” – najpierw same przeżuwały pokarm, a potem przekazywały go wprost do ust dziecka. Choć wielu z nas może wydać się to (delikatnie mówiąc) niesmaczne, takie praktyki do dziś można zaobserwować wśród niektórych społeczności, jak na przykład w Papui-Nowej Gwinei.

Jeszcze inni badacze są zdania, że całowanie wzięło się ze wzajemnego obwąchiwania. Nasz zapach ale także i smak wiele mówią o naszym materiale genetycznym. Podświadomie więc wybieramy na swego partnera taką osobę, z którą możemy mieć zdrowe potomstwo. Pocałunek miałby więc być dla nas czymś na zasadzie nieświadomego testu płodności, podczas którego, kobiety mogą sprawdzić poziom testosteronu, a mężczyźni – estrogenu. Warunkiem gwarantującym dalsze zbliżenie miałaby być tutaj przyjemność, którą odczuwamy podczas pocałunku.

Może właśnie dlatego nic tak nie powstrzymuje nas przed nawiązaniem bliższej relacji, jak nieudany pocałunek?

Wytwór kulturowy

Zanim pocałunek stał się dla nas symbolem romantycznej miłości, funkcjonował w naszej kulturze pod postacią wielu różnych form i znaczeń. Jak tłumaczy dr Karol Jachymek, kulturoznawca Uniwersytetu SWPS:„Nasza perspektywa postrzegania pocałunku jest zakorzeniona w zachodnim kręgu cywilizacyjnym. W innych kulturach takimi wyrazami bliskości i intymności, jaką dla nas jest pocałunek, jest np. trzymanie za łokieć czy – jak w przypadku Innuitów – pocieranie policzków”.

Fot. iStock/maki_shmaki

Fot. iStock/maki_shmaki

Co ciekawe romantycznych początków pocałunku możemy upatrywać się także w chrześcijaństwie. Gdzie pocałunek między kobietą a mężczyzną rozumiany jest jako wymiana dusz. Do pewnego momentu „pocałunek pokoju” był także składowym elementem mszy świętej! Jednak z obawy przed jego „grzesznym”, cielesnym wymiarem, ostatecznie zastąpiono go dzisiejszym „bezpiecznym” znakiem pokoju.

„Pocałunkowa rewolucja”

Same dobrze wiecie, jak ogromne znaczenie ma każdy „pierwszy pocałunek”. A już szczególnie ten pierwszy w życiu. Badania pokazują, że większość z nas pamięta go lepiej niż swój pierwszy seks, nawet jeśli było to kilka dekad temu!

Ciężko jednak określić kiedy tak zaczęliśmy więc traktować całusy, jako wyraz romantycznej miłości. Choć szacuje się, że było to gdzieś w okolicach średniowiecza, kiedy to za sprawą trubadurów rozsławiały go romantyczne pieśni o rycerzach i „damach ich serc”. W tamtych czasach „pocałunek prawdziwej miłości”, był swego rodzaju buntem, czy swoistą rewolucją przeciw obowiązującym standardom. W końcu małżeństwa były tam zawierane głównie w ramach dobrego interesu, a nie z „jakiejś tam” miłości.

I pewnie dlatego ten „zakazany owoc” do dziś tak dobrze nam smakuje. 😉


Źródło: wysokieobcasy.pl


Makijaż jak druga skóra – bądź piękna w nowym roku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 lutego 2017
Makijaż jak druga skóra
Fot. iStock / deniskomarov

Moda na #nomakeup trwa, ale jak każda moda – nie dla każdego jest dobra. Po co nam makijaż i dlaczego czasami nie chcemy go tak łatwo oddać – czy to faktycznie oznaka naszej słabości?

Make up ma dodawać sił, wydobyć to, czym chcemy się pochwalić, pomóc zapomnieć o tym, co nas krępuje – a nie schować się za maską. I chyba w tym stwierdzeniu ukryta jest cała magia makijażu. Bo ten ma być narzędziem, czasem przyjemnością, innym razem pomocą czy wsparciem (tak, przekonacie się, że nie kryje się za tym żadne płytkie gonienie za ideałami z okładek). Nasz makijaż ma bardzo ważne zadanie – ma być dla kobiety, nigdy nie powinien jej próbować zastąpić lalką.

Jak nie stracić twarzy?

Przede wszystkim sekret tkwi w sercu i w głowie. Bo to, czy makijaż będzie naszym przyjacielem czy wrogiem, zależy od tego, po co go wykonujemy.

Jeśli rozpaczliwie chcemy się za nim schować, by udawać kogoś innego – pora na rachunek sumienia. Jeżeli nie chcemy być kimś innym, nie powinnyśmy szukać demonów w podkładzie, pudrze i tuszu do rzęs. „Historia Kopciuszka pokazuje nam, jak jedna para butów może zmienić życie”… co jakiś czas możemy natknąć się w sieci na takie właśnie stwierdzenie. Słyszymy o warsztatach makijażu dla kobiet z nowotworami, po chemii – i kibicujemy im całym sercem, ale gdy problem nie balansuje na granicy życia i śmierci, poziom naszej akceptacji dla zwykłych, kobiecych problemów jest już mniejszy. Dlaczego?

Chcemy być tymi, które potrafią i mogą mówić – nie potrzebuję makijażu, akceptuję siebie. A co, gdy zaakceptować siebie nie możemy ot tak, po prostu? Co, gdy to właśnie jakiś drobiazg w naszym wyglądzie nie pozwala nam na szczęście. Często wtedy nie rozumiemy, mówimy: to tylko wygląd, nie zmagając się z problemem. Bo są rzeczy, z którymi chce się walczyć, chce się je zmieniać, czasem nawet oswoić – pogodzić się z nimi, ale nigdy – pokochać…

Zdrowo się malować. Czyli makijaż jak druga skóra

Makijaż może mieć wręcz uzdrawiającą moc. Dla skóry i dla duszy.

Kiedy zmagamy się z dużymi zmianami trądzikowymi, blizną, która przede wszystkim boli gdzieś głęboko  w środku – potrzebujemy konkretnej pomocy. Tu i teraz. Wtedy makijaż okazuje się najlepszym przyjacielem, terapeutą i – jak się okazuje – również sposobem „leczenia” naszej skóry.

Makijaż kryjący może odczarować złe maski.

Podkłady DERMABLEND™ zamiast odbierać pewność siebie – budują ją. I wbrew pozorom, ten specjalistyczne, mocno kryjące podkłady – ani przez chwile nie zamierzają ukryć nas przed światem. Pomagają nam do niego wyjść. Znów otwarcie, bez strachu.

Podkład dermatologiczny, dzień po dniu „leczy” skórę tak, abyśmy nie musiały się już nigdy za żadną maską ukrywać.

Vichy DERMABLEND™

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Korekta skóry z niedoskonałościami, to prawdziwe wyzwanie. Wyzwanie, które warto podjąć, by czuć się swobodnie i odbudować krok po kroku pewność siebie.Vichy stworzyło wyjątkową gamę kosmetyków DERMABLEND™ – dla wszystkich kobiet, która chcą, by codzienny makijaż nie tylko dobrze wyglądał, ale również pomagał ich skórze.

Podkłady DERMABLEND™ natychmiast korygują koloryt i wyrównują powierzchnię skóry. Dzień po dniu widocznie redukują niedoskonałości. Mają wysoki stopień krycia – bez efektu maski. Dzięki trwałości (aż do 16 godzin) dają kobietom coś jeszcze, komfort. Pewność, że z makijażem tym razem nic złego się nie zadzieje.

Zrzućmy maski, które nas ograniczają, które nakładają na nas inni. Zamiast nich, zdecydowanie wybierajmy makijaż, jak drugą skórę – wybierajmy zawsze siebie. Czy to nie najpiękniejsze postanowienie na nowy rok?


Artykuł powstał w ramach współpracy z marką Vichy


Zobacz także

Zadbaj o biel zębów we własnym domu. Czyli domowe sposoby na skuteczne i bezpieczne wybielanie

Szczotkowanie ciała na sucho. Poznaj 7 powodów, by robić to codziennie

Biała glinka - co jest w niej wyjątkowego?

Nie używałaś jeszcze białej glinki? Musisz tego spróbować!