Peeling skóry głowy – pobudza i oczyszcza. Sprawdź przepisy na domowe peelingi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 sierpnia 2017
Peeling skóry głowy - pobudza i oczyszcza. Sprawdź przepisy
Fot. iStock / Carol_Anne
 

♦ Peeling skóry głowy pobudza krążenie. Jego stosowanie ma pozytywny wpływ na kondycję włosów. ♦ Odżywia skórę i pobudza włosy do wzrostu. Peeling skóry głowy pomaga dokładnie oczyścić głowę z resztek stosowanych kosmetyków stylizacyjnych. ♦ Doskonale odświeża ♦ Zajmuje tylko kilka minut ♦ Sprawdź, domowe przepisy na szybki peeling skalpu

Jak mantra powtarzamy, że peeling twarzy i ciała, to podstawa pielęgnacji. Minimum raz w tygodniu – kto tego nie słyszał? A ile razy w swoim życiu zrobiłaś sobie peeling skóry głowy? Tak szczerze, nigdy? Nie wiedzieć dlaczego, rzadko kiedy zastanawiamy się nad kondycją naszego skalpu. Dobrze ukryty pod włosami, ucieka nam z pielęgnacyjnej listy. A szkoda, bo przecież o każdą skórę trzeba dbać! A zdrowa i dopieszczona skóra głowy, to piękne i zdrowe włosy!

Dlaczego warto wykonywać peeling skóry głowy? Przeczytajcie!

Jak działa peeling skóry głowy

Przede wszystkim pobudza krążenie w skórze głowy oraz pomaga dokładnie usunąć zanieczyszczenia. Stosowanie wielu kosmetyków stylizacyjnych oraz zwykłe, codzienne zanieczyszczenia nie zawsze udaje się skutecznie usunąć podczas zwykłego mycia głowy. Dzięki regularnym masażom poprawisz ogólna kondycję skóry skalpu – usuniesz martwe komórki naskórka. Zablokowane mieszki włosowe bezpośrednio wpływają na kondycję włosów. Jeśli więc narzekasz na stan swoich włosów, fryzura wydaje ci się „smutna” i oklapnięta, pamiętaj, że sama pielęgnacja włosów nie wystarczy.

Po peelingu skóra jest gładka, odżywiona i nawilżona. Wykonując regularne masaże, pobudzisz wzrost włosów i unikniesz wielu skórnych problemów – takich jak krostki czy łupież. Najczęściej ich przyczyną jest przesuszenie skóry oraz zatkane mieszki włosowe.

Peeling skóry głowy ma jeszcze jedną, bardzo praktyczną zaletę, regularne oczyszczanie skóry głowy pomoże również przedłużyć świeżość skóry i ograniczyć nieco przetłuszczanie się głowy.

peeling skóry głowy

Fot. iStock / gilaxia

Pamiętaj, peeling skóry głowy wykonuj maksymalnie dwa razy w tygodniu.

Przepisy na domowy peeling skóry głowy

Najprostszy peeling świata – peeling cukrowy:

Nałóż na dłoń porcję szamponu do mycia głowy i dodaj do niego łyżkę cukru. Gotowe.

Peeling kawowy

Po umyciu głowy, wmasuj w skórę mieloną kawę. Spłucz letnią wodą po 5 minutach. Ten peeling ma jedną wadę – jeśli masz bardzo długie lub gęste, kręcone włosy, wypłukanie kawy może być dla ciebie kłopotliwe.

Peeling z węgla dla włosów przetłuszczających się

składniki: 3 łyżki sody lub soli lub cukru + 3 łyżki węgla aktywnego

Wymieszaj ze sobą suche składniki – możesz dodać również odrobinę dowolnej glinki, jeśli taką posiadasz. Do połączonych składników dodaj łyżkę wodę i wymieszaj do uzyskania konsystencji pasty. Produkt nałóż na skórę i wmasuj, pozostaw na 5 minut na głowie, po tym czasie dokładnie spłucz.

Doskonale absorbuje nadmiar sebum i oczyszcza. Rozprawi się z łupieżem tłustym i pomoże w przypadku przetłuszczających się włosów.

Peeling aloesowy

3-4 łyżki cukru połącz z 2 łyżkami żelu aloesowego. Wmasuj w skórę głowy i pozostaw na kilka minut. Spłucz. Taki zabieg bardzo mocno nawilża skórę, pomoże pozbyć się łupieżu, jeśli jego przyczyną jest przesuszenie skóry.

Peeling z soli lub sody (nie dla wrażliwców)

Wykonaj go tak samo jak prosty peeling cukrowy. Zamiast cukru do szamponu dodaj sól lub sodę. Pamiętaj jeśli jesteś wrażliwcem lub na twojej głowie są zmiany skórne lub ranki (zadrapania) peeling może być bolesny. Zdecydowanie wtedy lepiej wybrać cukier.

Gotowe produkty

Jeśli nie masz czasu na domowe eksperymentu lub po prostu tego nie lubisz, bez trudu znajdziesz gotowe produkty do pielęgnacji skóry głowy. Zapytaj o nie w swojej aptece lub drogerii. Wiele marek ma je w swojej ofercie.


Źródła: halier.pl, wieczniemloda.comporadnikzdrowie.pl


Ja, jak każda polska Grażyna, postanowiłam pojechać na wakacje all inclusive

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
10 sierpnia 2017
Fot. Archiwum prywatne
Fot. Archiwum prywatne
 

Wykupiłam wycieczkę, pięć gwiazdek i opcje all inclusive. Moje marzenie zidentyfikowałam w katalogu, gdzie uśmiechały się do mnie drinki z palemką, piaszczyste plaże, całujące pary o zachodzie słońca.

Dostałam euforii, gdy na jednym z obrazków widniał hamak z kolorowymi poduszkami, gdzie oczami wyobraźni widziałam siebie z książką, gdy słońce delikatnie ogrzewa moje ciało.

Więc leżę na tym hamaku (w wyobraźni swej) i popijam prosecco, mam białe pareo, które zakupuję na lokalnym bazarze (z jedwabiu za niską cenę), a moje ciało nie wiadomo jak i dlaczego (mam 3 kilo do przodu), smukle prezentuje się na hamaku, przyciągając spojrzenia mężczyzn o wszystkich kolorach skóry.

Dzieci nie ma (jakie dzieci do cholery?!), zawsze w tych wyobrażeniach, jak ludzie na lotniskach lub na plaży je gubię. A jak się pojawiają, to czytają książki (nie komiks, nie w telefonie jakiegoś debilnego performensa) lub rozmyślają (może pierwszy raz w życiu). Widzę w tym katalogu siebie szczęśliwą i wypoczętą. O, to chyba ja! Pani w kapeluszu o białych włosach i sukience w kwiaty patrzy rozmarzona w stronę morza. Ma złotą skórę i złotą bransoletkę i chyba złotą obrączkę (ktoś jej tę fotę przecież strzela), wiec to muszę być ja, taka szczęśliwa, taka razem, taka pełna nadziei!

Nic się nie zmienia od lat. Co roku w to wierzę. Że ten cud z katalogu, to prawda. Ba, jestem taka optymistka (obłąkana), że jestem przekonana, iż zdjęcie nie oddaje piękna tego miejsca. Zachwyt i tak złapie mnie za gardło i powali na ziemię.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Dziś mija dzień trzeci na moim all inclusive w Turcji, a jedyne, co mnie powala, to upał. Najbardziej przyjaznym miejscem jest mój pokój hotelowy, o który walczyłam pięć godzin w dniu przyjazdu. Najpierw dostałam norę, w której ledwo widziałam swoje dzieci (są tu ze mną i raczej nie rozmyślają). Miły pan w recepcji poinformował mnie, bym sobie zapaliła lampki, to wszystko zobaczę.

Poszłam więc i zapaliłam, ale raczej siebie do boju, gdy nadal było ciemno, jak u mojej babci w komórce, gdzie przechowywała leżaki i kosiarkę.

Po chwilowym, naturalnym dla siebie konformizmie, wróciłam z uśmiechem na ustach (sztywnym jak prosto po botoksie) i zasyczałam, że nie jestem w stanie zaakceptować tego pokoju. Musiałam być serio, bo pan powiedział bym poczekała, aż może coś się zwolni (wcześniej twierdził, że nic nie ma, nic a nic, szpilki nie włoży w te rezerwacje aj em sory). Moja szpileczka jednak uruchomiła jego szpileczkę plus telefon do miłej rezydentki. Plus do biura w Polsce (tak oto działam w kompulsji). I pokoik po kilku godzinach czekania się znalazł.

Wypiłam w międzyczasie ze trzy rozcieńczone drinki (to jakby jeden normalny, jakby…) i jak dobrze nawodniona kula przeturlałam się do swojego jaśniejszego pokoju. Standard: może być.

Zgłosiłam jeszcze w międzyczasie słabo działająca klimę plus internet, czym zapewne zaskarbiłam sobie uwagę personelu i wskoczyłam na czarną listę.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Reszta w punktach:

  1. Upał blisko 40 stopni, tuż po wyjściu z budynku staje się nieznośny i nim dojdę do leżaka wyglądam, jakbym wyszła spod prysznica. Nie cierpię upałów! Dlaczego pojechałam w sierpniu do Turcji? Nie mam zielonego pojęcia.
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

  1. Plaża piaszczysta jest ledwo przyprószona ciemnym piaskiem, a wchodząc do morza można sobie palec wykręcić od kamieni (nie wzięłam specjalnych butów, bo to nie Chorwacja lub Grecja). Ze względu na to wiele leżaków pustych a do dyspozycji nawet te ukryte pod baldachimem (wypas, moje ulubione).
  1. Żarcie wylewa się ze stołów, naprawdę robi wrażenie, jest wszystkiego pod dostatkiem, dlaczego wiec ludzie nakładają sobie pod sufit, jakby nie mogli sukcesywnie donosić? Po kilku dniach zachwyt mija, bo to wciąż to samo, tylko w towarzystwie innego warzywa (puree z groszkiem, puree z marchewka, marchewka z puree lub groszkiem). Chyba najczęściej jem bułkę z masłem i arbuza.
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

  1. Alkohol nie do zniesienia. Kupiłam butelkę wina (szczep south africa, nie dopiłam kieliszka, wyszłam z flaszką, z którą nie mam co zrobić). Drinki masakra, opaski all inclusive na ręku ustawiają się jednak po nie w kolejce. Moje dzieci nie mogą się nadziwić, że to wszystko za darmo.
  1. Najbliższe „miasteczko” to jedna ulica, gdzie wciąż zatrzymują mnie mili panowie z zapytaniem łer ar ju from, by wcisnąć mi majtki Calvina Kleina lub bluzę Hollistera za stówę. Za stówę mogę wszystko.
  1. Wycieczka dopiero w niedzielę. Rafting, czyli spływ pontonami nie przyjmuje nieletnich, zwiedzanie ruin nie przyjmują do wiadomości sami nieletni.
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

  1. Wypożyczyłabym auto, gdybym wzięła prawo jazdy. Pomyślałam przed wyjazdem „po co mi”, katalog dostarczył mi multum atrakcji bez kiwnięcia palcem.
  1. Z dobrych wiadomości: przeczytałam wspaniałą książkę i kończę kolejną. Gramy z dziećmi w karty i w Uno. Jemy lody na patyku. Kawa turecka jest fajna.
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Ludzie robią sobie selfie i przy tym mają takie głupie miny. Panie nóżkę opierają o palmę, mężowie je fotografują, a na Fejsie piszą „jest bosko”. Dzieci nie mogą się nadziwić, po co mama tak nogę podnosi i robi dziubka. Stroją się na kolacje jak do Belvedere.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Podobają mi się wielodzietne arabskie rodziny. Śmieszą mnie burkini (stroje kąpielowe muzułmanek). Chciałabym kupić sobie białą sukienkę na plażę, ale w butiku najtańsza oczywiście za stówę (przemyślę to jeszcze). Mam tu fryzjera i podróbki klapek ugg’s, dużo adidasa i hilfigera.

Chudnę na tej bułce i arbuzie, piszę książkę (udaję raczej) i czytam (to serio). Dzieci tylko są rozczarowane, że wszyscy mają all inclusive, bo myślały, że tylko ja tak załatwiłam (jednak mają mnie za niezwykłą matkę). Obiecuję sobie, że to mój ostatni raz na takich zagranicznych wczasach, chyba że jutrzejsza błękitna laguna za trzy stówy zawróci mi w głowie i zmienię zdanie. See ya.

Grażyna

20727006_1721051871523755_320654849_o

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne


11 produktów, które idealnie sprawdzają się w diecie przeciwsłonecznej

Redakcja
Redakcja
10 sierpnia 2017
Fot. iStock / pixdeluxe
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Wakacje zachęcają do korzystania ze słońca, zanim jednak wybierzemy się na długi spacer czy położymy się na plaży, musimy pamiętać o zabezpieczeniu przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym. Temu służą różne filtry przeciwsłoneczne, które są obecne nawet w mgiełkach do włosów czy kremach na dzień do twarzy.

Co prawda słońce jest potrzebne organizmowi, aby mógł on wytworzyć witaminę D, jednak nadmiar zawsze jest szkodliwy. Ten, kto bez umiaru korzysta z kąpieli słonecznych i wystawia się każdego dnia na działanie promieni słonecznych, ryzykuje pojawieniem się przedwczesnych zmarszczek, problemów ze skórą, oparzeń oraz ryzykiem zachorowania na nowotwór skóry.

Sięgnięcie po wysokie filtry przeciwsłoneczne zabezpiecza skórę przed negatywnymi skutkami opalania, ale można chronić się również w inny sposób. Dzięki modyfikacji codziennej diety i spożywaniu produktów naturalnie wspierających skórę w ochronie przeciwsłonecznej i sięganie po odpowiednie kosmetyki skóra będzie lepiej chroniona od wewnątrz i zewnątrz.

11 produktów, które wspierają naturalną ochronę przeciw słońcu

1. Pokarmy bogate w kwasy omega 3

Najwięcej zdrowych kwasów nienasyconych zawierają ryby morskie, które powinniśmy spożywać 2 – 3 razy w tygodniu. Sięgaj również po siemię lniane, czyli swojską rośliny, które znakomicie uzupełnia dzienne zapotrzebowanie na kwasy tłuszczowe omega 3.

energia

Fot. Pixabay / Meditations / CC0 Public Domain

2. Pomidor

Pomidory doskonale chronią skórę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, ze względu na bogactwo likopenu, silnego antyutleniacza. Przeprowadzono badania, które pokazały, że ochotnicy jedzący każdego dnia w ciągu 12 tygodni koncentrat pomidorowy, mieli 30% lepszą naturalną ochronę skóry przed promieniowaniem słonecznym, od tych, którzy po niego nie sięgali. Jedz na zdrowie surowe owoce, przeciery, pasty, zupy i soki z pomidorów.

3. Produkty z naturalnymi tłuszczami

Produkty takie jak prawdziwe masło, ser, orzechy, nasiona dyni czy olej kokosowy, zawierają naturalne wysoko nasycone tłuszcze, które są niezbędne, aby organizm jak najlepiej przyswajał witaminę D. Obecne w nich witaminy A i E odpowiadają za regenerację naskórka, więc warto po nie sięgać, jednak należy pamiętać o umiarze.

4. Szpinak

Szpinak bogaty jest w zawartość koenzymu Q10, który znakomicie radzi sobie z neutralizacją szkodliwych wolnych rodników. Zapobiega on starzeniu się skóry i chroni ją przed uszkodzeniami. Poza szpinakiem sięgaj również po inne zielonolistne warzywa, takie jak sałata czy rukola — zawierają one duże ilości witaminy E chroniącej skórę przed promieniowaniem UVB i zapobiegają oparzeniu słonecznym.

5. Granat

Ten egzotyczny owoc obfituje w antyoksydanty, które działają przeciwzapalnie i chronią organizm przed wolnymi rodnikami. Mniej szkodliwych wolnych rodników, oznacza mniejsze ryzyko rozpadu kolagenu i elastyny w skórze oraz uniknięcia powstawania plam zmarszczek i nowotworów.

6. Brokuły

To warzywo jest świetnym źródłem kwasu alfa-liponowego ALA, który ma właściwości przeciwzapalne. Zawarte w brokułach izotiocyjaniany zwalczają rakotwórcze czynniki, które podnoszą ryzyko zachorowania.

7. Przetwory sojowe

Jedząc tofu oraz przetwory sojowe dostarczasz organizmowi genisteinę, czyli silny przeciwutleniacz, który bierze udział w produkcji kolagenu. Należy jednak uważać z nadmiernym spożywaniem soi, która w wielu przypadkach może szkodzić.

8. Jagody

Jagody dzięki alfa-hydroksykwasom, witaminie PP oraz beta-karotenowi, pomagają zwalczać wolne organiki w organizmie i zapobiegać uszkodzeniom skóry. Mają pozytywny wpływ na skórę zniszczoną przez opalanie, opóźniają starzenie się skóry, a także zmniejszają ryzyko nowotworu skóry.

Fot. iStock / -slav-

Fot. iStock / -slav-

9. Owoce i warzywa

Bogatym źródłem beta-karotenu są żółto-pomarańczowe warzywa i owoce oraz ciemnozielone warzywa liściaste. Żółta, pomarańczowa i czerwona barwa wynika z obecności karotenoidów, które działając antyoksydacyjnie, opóźniają także proces starzenia i mogą ograniczać powstawanie chorób spowodowanych starzeniem się komórek. Beta-karoten jest obecny także w warzywach o zielonych liściach.

10. Jajka

Zawierają lecytynę, która odgrywa dużą rolę w ochronie skóry przed słońcem. Jest również potrzebna do naprawy tkanek, ponieważ pozwala organizmowi budować zdrowe nowe komórki z błon komórkowych.

11. Ogórki

To niepozorne warzywo odgrywa dużą rolę w nawodnieniu komórek organizmu, szczególnie latem. Składa się one w 96%. z wody i dodatkowo zawierają krzemionkę, minerał śladowy, który przyczynia się do wytrzymałości tkanki łącznej skóry oraz witaminy A, C i kwas foliowy.

źródło: www.ofeminin.plkuchnia.wp.plwww.aktywniepozdrowie.pl

 


Zobacz także

Fot. iStock

Opublikowano czarną listę kosmetyków. Mogą zawierać substancje toksyczne, które powodują silne alergie i podrażnienia

ćwiczenia na jędrny biust

Piękne piersi nie rosną na drzewach… – ćwiczenia na jędrny biust. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #19 [09.05]

Fot. iStock/LuckyBusiness

Chcesz wyglądać młodziej i poprawić wygląd skóry? Pomoże ci w tym indywidualny plan rewitalizacji