Dzień #11. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 marca 2016
Fot. Pexels/unsplash.com / CCO
Fot. Pexels/unsplash.com / CCO

Czartek to taki dzień tygodnia, kiedy niewiele już nam się chce i z tęsknotą wyglądamy w stronę piątku. A może, by czas minął nam szybciej warto zaplanować wieczorną wizytę na basenie. Kiedy ludzi już mniej, a my możemy popływać, posiedzieć w jacuzzi i skorzystać z wodnych masaży? Coś dla ciała – trochę ruchu i dla duszy – pełen relaks.

Woda masuje niemal każdy mięsień naszego ciała, a pływanie przynosi ulgę naszemu zmęczonemu ciału. Zachęcam bardzo mocno.

Kto jeszcze nie przyłączył się do naszej zabawy?


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem #SlimemGO. Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO

Fot. Materiały prasowe

Chcesz o siebie zadbać naprawdę? #SlimemGO.


Nie wiesz jak bardzo można się bać. Ja czekałam na najgorsze, na narodziny mojego, chorego synka

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 marca 2016
Filipek urodził się 6 listopada 2015 r. z wrodzoną, złożoną wadą serca. Już kilka miesięcy przed jego urodzeniem rodzice wiedzieli, że ich dziecko czeka wiele.
Fot. iStock / woraput

Co czuje kobieta oczekując narodzin dziecka? To pewnie zależy od sytuacji, w której się znajduje. Niekiedy niepewność i strach mieszają się z radością i podekscytowaniem. Czasem jednak w te bardzo podstawowe uczucia zakrada się jeszcze jedno i bezczelnie jak złodziej okrada z całego szczęścia. To strach o życie i zdrowie dziecka, które rozwija się pod jej sercem.Moja ciąża nie była planowana, ale nie przeszkadzało mi to się z niej cieszyć. Szybko pokochałam moje dziecko, tę część mnie i najbliższej mi osoby. Byłam dumna słysząc bicie tego malutkiego serduszka. Gdy zaczęłam odczuwać jego pierwsze ruchy nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła wziąć małego na ręce i go przytulić. Nie miałam większych obaw. Dlaczego coś miałoby być nie tak? Ja i mój partner jesteśmy całkowicie zdrowi. Wyniki badań genetycznych były prawidłowe, nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś niepokojącego.

Czas płynął, przyzwyczajaliśmy się do myśli, że niedługo zostaniemy rodzicami, robiliśmy plany: urodzę naturalnie, w szpitalu w moim mieście, po urodzeniu chcę mieć mojego synka przy sobie i wrócić razem z nim do domu. Będę przy nim od samego początku jego życia. Tak to sobie wszystko ułożyłam. Aż w końcu nadszedł ten dzień, kiedy wszystko nabrało innego, nieznanego dotąd znaczenia. Nie zapomnę go nigdy. Dotąd z radością czekaliśmy na każde badanie USG. To są dla rodzica najbardziej wzruszające momenty. Możesz na chwilę zajrzeć w świat, w którym rozwija się twoje dziecko, zobaczyć je, wodzić oczami za tymi jeszcze trochę dziwnymi kształtami.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

„Nasz” lekarz oglądał szczegółowo każdą część ciała Filipka, z uśmiechem na twarzy opisywał nam co w tym momencie pokazuje monitor. Słuchałam tego głosu i uspokajałam się. Ale chwilę później, zupełnie niespodziewanie załamał mi się świat. Głos lekarza, do tej pory spokojny i rzeczowy zmienił się. Odruchowo spojrzałam na jego twarz: także spoważniała. Pomyślałam „pewnie skupia się na badaniu”, ale to nie było to. Serduszko naszego synka nie jest takie jak powinno być. Tyle właśnie oznaczało to, co powiedział. Wytłumaczył że mój synek ma przełożone naczynia, że to bardzo rzadko spotykana wada, potencjalnie śmiertelna, którą da się skorygować operacyjnie. I że dopóki Filip jest w moim brzuchu, jest bezpieczny.

Mówił dalej, konkretnie, rzeczowo, ale ja przestałam słuchać. Zatrzymałam się na słowach „wada potencjalnie śmiertelna” i mój świat odwrócił się do góry nogami. Wszystkie emocje i uczucia, które znałam do tej pory teraz się spotęgowały. W głowie miałam tylko to, że nie mogę stracić Filipka. Mój partner i moja siostra próbowali mnie uspokoić. Słuchałam ich słów i wiedziałam, że mają rację, że nie możemy się poddawać, że życie syna jest teraz najważniejsze.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

„Nie płacz, nie denerwuj się, to może mu zaszkodzić” – powtarzał mój chłopak i to był chyba jedyny argument, który jakoś do mnie przemówił. Wszystko się zmieniło, straciło sens. Każdego dnia czułam strach, panikowałam wręcz, kiedy ruchy dziecka stawały się słabiej wyczuwalne. Zaczęłam szukać powodu, obwiniałam się, że może niewystarczająco o siebie dbałam. Początkowo nie umiałam się pogodzić z tym co nas spotkało. Każda myśl, że mój syn może nie przeżyć sprawiała ogromny ból.

W tamtym czasie ogromne znaczenie miało dla mnie wsparcie mojego partnera. To mi ciągle, że nasze dziecko jest silne, że da radę, że będzie dobrze. Nie okazywał strachu, po prostu był przy mnie. Dzięki niemu bardzo powoli zaczynałam oswajać się z tym, co przed nami. Koncentrowałam się na przyszłości jak na zadaniu do wykonania: Filip przyjdzie na świat przez cesarskie cięcie, w szpitalu gdzie się bardzo dobrze nami zajmą, gdzie jest wspaniała opieka, kilka dni później zaplanowano operację. Będą tam walczyć o życie naszego synka, musi się udać. Okres do narodzin Filipa to już tylko to napięcie, strach o życie synka i ciągłe pobyty w szpitalu, ciągle badania, kontrole… Byłam wykończona.

Poród przeszedł jak nierzeczywisty sen: oczywiście dostałam dziecko, zdążyłam pocałować je w policzek. Ktoś mi wytłumaczył, że trzeba podać mu szybko leki i będzie przeniesiony do innego szpitala, kilometr stąd. A ja po cesarskim cięciu nie dałam rady przy nim być. Otrzymywałam tylko informacje: że mój syn dostał potrzebne leki, że stan jest stabilny i że samodzielnie oddycha co było dla mnie najważniejsze. Byłam z niego ogromnie dumna że jest taki dzielny i silny, do tej pory jestem. Czekaliśmy dwa miesiące żeby zabrać go do domu. Najgorsze dwa miesiące naszego życia.


 

Filip urodził się z wadą serca

 

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Filipek urodził się 6 listopada 2015 r. w Łodzi z wrodzoną, złożoną wadą serca. Już kilka miesięcy przed jego urodzeniem rodzice wiedzieli, że ich dziecko czeka wiele.

Serce Filipka ma przełożone naczynia, z czym nie da się żyć. Niespełna miesiąc po urodzeniu przeszedł bardzo skomplikowaną, trwającą kilka godzin operację. Kardiochirurdzy podjęli się całkowitej korekcji wady, lecz nie wszystko poszło tak jak powinno… Nie udało się. Aktualnie jest wykonana tymczasowa plastyka, z którą dziecko może żyć. Przewidziana jest następna operacja na otwartym sercu Filipka, za dwa lata.

Aby Filip prawidłowo się rozwijał potrzebuje kosztownej rehabilitacji.  O szczegółach i o tym jak pomóc, możecie przeczytać tutaj.

Rodzice Filipka bardzo dziękują wszystkim lekarzom i pielęgniarkom, którzy wspaniale opiekują się ich synkiem.


6 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, gdy kogoś poznajemy. To one budują pierwsze wrażenie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 marca 2016
6 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, gdy kogoś poznajemy. To one budują pierwsze wrażenie
Fot. iStock / gremlin

„Na co zwracasz uwagę, jak kogoś poznajesz?” – spytała znajoma. No właśnie na co – jedni na paznokcie, inni na buty, są tacy, którzy od razu patrzą w oczy nowo spotkanej osobie.

Psychologowie co pewien czas wracają do zagadnień związanych z pierwszy wrażeniem, jakie wywieramy na drugim człowieku.

Na co najczęściej zwracamy uwagę i dlaczego?

Kolor ubrania

W zależności na jakie spotkanie się wybieramy – czy na randkę, czy na rozmowę w sprawie pracy, czy też na imprezę, gdzie mają być nieznane nam osoby, warto zastanowić się na kolorem ubrań, które chcemy założyć.

Kolor czarny cechuje osoby o dużej wrażliwości, które lubią zwracać uwagę na szczegóły. Ci, którzy lubią kolor czerwony żyją pełnią życia, są kreatywne i zdecydowanie dążą do raz obranego celu. Jeśli spotkamy osobę, w której ubiorze dominuje kolor niebieski skojarzymy ją jako taktowną, stabilną i wrażliwą. Przewaga koloru zielonego świadczy o tym, że dana osoba jest lojalna i czuła, zaś ludzie kochający biel są odbierane jako osoby zorganizowane, twardo stąpające po ziemi.

Uścisk dłoni

To jedna z tych rzeczy, do których zdawałoby się nie zwracamy uwagi. Ot, zwykłe podanie ręki. Okazuje się jednak, że uścisk dłoni wiele o nas i o innych mówi. Energiczny uścisk świadczy o otwartości na nowe doświadczenia i pewności siebie. Osoby podające dłoń w ten sposób najczęściej robią bardzo pozytywne pierwsze wrażenie.

Z kolei zbyt mocny uścisk dłoni, podobny trochę do łamania palców świadczy o gwałtowności, porywczości, wahaniach nastroju. Kiedy ręką podawana jest miękko, ze słabym uściskiem to dla drugiej osoby znak nieśmiałości, niepewności. Bywa, że ktoś podaje tylko same palce. Odczytywane to jest jako przejaw zalęknienia, niepewności, takie osoby niełatwo nawiązują kontakty.

Dłonie

Rozmawiając z nowo poznaną osobą wykonujemy wiele powtarzalnych ruchów, gestów, które świadczą o naszej osobowości. Mowa tu na przykład o zakręcaniu włosów na palce, stukaniu palcami w blat stołu – co często jest oznaką zdenerwowania.

Złożenie dłoni jak do modlitwy świadczy o pewności siebie, ale może to też być gest dodający odwagi naszemu rozmówcy – albo nam, jeśli my ten gest wykonujemy. Jeśli ktoś zasłania dłonią usta, ma zaciśnięte dłonie to często znak, że dana osoba nie jest z nami szczera.

Bardzo często nieświadomie zerkamy na paznokcie naszego rozmówcy. Jeśli zauważamy ślady obgryzania, to może być znak, że jest to osoba nerwowa, dużo od siebie wymagająca.

Buty

Podobno można w 90% trafnie ocenić osobę patrząc na buty, które ma założone. Styl, kolor, cena świadczą o naszej osobowości. Zobaczcie jakie właśnie macie na nogach? Albo jakie ma osoba siedząca obok was?

Okazuje się, że buty są manifestem naszej osobowości. Prowadzone były badania, podczas których studentom pokazywano jedynie zdjęcia butów, a oni potrafili określić wiele cech właściciela danego obuwia.

Kolor oczu

Mówi się, że oczy są zwierciadłem naszej duszy. Pewnie też dlatego bardzo często właśnie na oczy zwracamy uwagę. Nie bez znaczenia jest ich kolor. Podobno osoby o niebieskich oczach w pierwszym kontakcie są odbierane mniej przyjemnie niż te o ciemnych oczach.

Okazuje się, że ludzie z jasnymi tęczówkami mają wielką siłę psychiczną i fizyczną, częściej jednak sięgają po alkohol. Czarne lub bardzo ciemne oczy cechują często urodzonych przywódców. Osoby o szarych oczach mają umiejętność dostosowywania się do różnych sytuacji. Natomiast piwne oczy mogą świadczyć o niezależności, pewności siebie i spontaniczności.

Oprócz koloru ważne jest także spojrzenie. Jeśli ktoś unika stałego kontaktu wzrokowego to często jest to oznaką słabej woli i braku samokontroli. Bywa także sygnałem o nieszczerości i braku zainteresowania. Jeśli chcemy być odebrani jako uważni słuchacze, to warto utrzymywać kontakt wzrokowy z rozmówcą, ale nie w natarczywy sposób.

Punktualność

Oprócz naszego wyglądu bardzo często na pierwsze wrażenie wpływa nasza punktualność, która może świadczyć pozytywnie lub negatywnie o twojej osobowości. Spóźnienie się dla drugiej osoby może oznaczać lekceważenie i brak szacunku. Dlatego tak bardzo ważne z kim i w jakiej sprawie się spotykasz.

Przyjście na czas lub chwilę przed wyznaczonym terminem to najczęściej domena ludzi rozważnych, zorganizowanych i zmotywowanych. Punktualność świadczy także o zainteresowaniu drugą osobą, pokazaniu, że traktujemy ją poważnie.

Wiem, że utarty frazes, że jak cię widzą, tak cię piszą, ale trudno nie przyznać temu powiedzeniu racji.


Zobacz także

Fot. iStock /  Mixmike

Regulamin konkursu „Chcę być mamą i obiecuję sobie, że…”

Fot. iStock

Bo miłość, ta prawdziwa, nie odchodzi nigdy. Odżywa, z każdym wspomnieniem, rocznicą i świeczką tlącą się na grobie. List do teściowej

Fot. iStock / NKS_Imagery

Zagłosuj w GLAMOUR Glammies 2017 na boski peeling evrēe