Czterdziestka czy 20-latka? Sekrety Japonek, dzięki którym wyglądają, jakby czas stanął w miejscu

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 czerwca 2016
Fot. iStock / Rich Legg
Fot. iStock / Rich Legg
 

Japonki słyną ze swej subtelnej urody, drobnej postury ciała i długiego życia w dobrym zdrowiu. Ich wygląd od lat zachwyca kobiety z Zachodu, które niewątpliwie zazdroszczą im wrodzonych predyspozycji. Warto przyjrzeć się, skąd bierze się ich zdrowie i uroda, oraz  fakt, że czas z Azjatkami obchodzi się łagodniej niż z innymi kobietami.

Smukła kibić i buzia młodej dziewczyny. Czas poznać sekrety Japonek

1. Ryby i soja rządzą w kuchni Japonek

W kuchni Japonki należy szukać tych pięciu składników: ryb, soi, ryżu, warzyw i owoców. Nie ma mowy o jedzeniu „byle jakim”, fast foodach, i z tego powodu jedynie 3 % Japończyków cierpi na otyłość, zaobserwowano również mniejszą zachorowalność na nowotwory i statystycznie dłuższe i zdrowsze życie. Klasyczny japoński domowy posiłek to grillowana ryba, ryż, duszone warzywa, zupa miso, plastry owoców na deser i filiżanka zielonej herbaty. W skrócie – miska ryżu, miska zupy i trzy przystawki. Japonki jedzą duże ilości ryb, ryżu i warzyw pod każdą postacią. Mięso rzadko stanowi dnie główne i jada się go o wiele mniej, niż na Zachodzie.

2. Nie grzeszą obżarstwem

Japonki nie jedzą aż do momentu poczucia sytości. Jedzą małe porcje, przynajmniej o 1/3 mniejsze od przeciętnego posiłku Amerykanina. Posiłki serwowane są na talerzach, w miseczkach i naczyniach małych rozmiarach. W japońskich szkołach nie ma czegoś takiego jak automaty z jedzeniem, dzięki czemu od najmłodszych lat dzieci nabywają trwałe i zdrowe nawyki żywieniowe. Powszechnie obowiązują następujące zasady:

  • nie nakłada się jedzenia po brzeg talerzy
  • porcje musza być małe
  • składniki są podawane w osobnym naczyniu
  • potrawy pięknie i naturalnie się prezentują
  • jedzenie lekko się doprawia
  • jedzenie musi być świeże
 Fot. Pixabay / annhien / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / annhien / CC0 Public Domain

3. Bez udziału ostrych przypraw i tłuszczu

Japonki delikatnie przyprawiają swoje potrawy i przyrządzają je w lekkostrawny sposób. Potrawy dzięki duszeniu i grillowaniu na patelni, czy krótkiego gotowania lub smażenia w wysokiej temperaturze, zachowują walory smakowe i zdrowotne. Nie serwują ciężkich sosów na śmietanie, omijają zwierzęcy tłuszcz, masło. Zamiast tego korzystają z oleju rzepakowego albo dashi, będącego bulionem sporządzanym z ryb i warzyw morskich.

4. Chleb na marginesie

Każdy wie, że mieszkańcy Dalekiego Wschodu, przede wszystkim spożywają ryż. Owszem, pieczywo także spożywają na lunch, pod postacią zdrowych kanapek, ale mimo to, nadal traktowane jest ono tylko jako dodatek do jadłospisu. W dodatku wybór pada nie na białe pieczywo, ale wypieki bardziej wartościowe. Podczas większości domowych posiłków, serwowana jest średniej wielkości porcja ryżu, u nas z kolei jest to chleb, którym nawet zagryzamy zupy.

5. Śniadania to podstawa

W Japonii funkcjonuje zupełnie inny typ śniadań, do których przez lata nawykł Zachód. My, najczęściej łapiemy coś w pośpiechu lub wychodzimy z domu o pustym żołądku, a w Japonii jest inaczej – śniadanie obfituje w różnorodne produkty, ponieważ jest najważniejszym posiłkiem dnia. Najczęściej Japonki przygotowują na śniadanie zieloną herbatę, miskę ryżu ugotowanego na parze, zupę miso z tofu i cebulą szczypiorową, małe arkusze wodorostu nori, a niekiedy małego omletu albo kawałka grillowanego łososia. Dzięki takiemu doborowi produktów, nie grozi im ani nadmiar tłuszczyku w talii, oraz brak energii, który musiałyby doładować niezdrowymi batonikami czy fast foodem.

 Fot. Pixabay / jyleen21 / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / jyleen21 / CC0 Public Domain

6. Czekolada bez cenzury

Japonki, pomimo swojego głębokiego przekonania odnośnie słuszności prowadzonego stylu życia, wcale nie rezygnują z pysznych słodkości. Uwielbiają czekoladę, częstują się pączkami, których nie brakuje w japońskich cukierniach. Poza tym, wyjątkowo smakują im słodycze zrobione z czerwonej fasoli, ryżowe krakersy oraz częstują się lodami i ciastkami. Jedyne, co wyróżnia Japończyków, to że desery jedzą w niewielkich porcjach, zjadając jedynie 25 % słodyczy, w porównaniu do Amerykanów!


źródło: kobieta.gazeta.pl

 


Są takie miejsca… – Skandynawia jest bardziej zielona… Niesamowite domy z „zielonymi” dachami

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 czerwca 2016
Fotomontaż: Screen  iframe500px -
Fotomontaż: Screen iframe500px -
 

Skandynawowie bardzo poważnie traktują swoje zielone dachy, ba – mają nawet specjalny konkurs na najlepszy projekt dachu porośniętgo trawą i roślinami, organizowany przez Scandinavian Green Roof!

Ale taki dach to nie tylko piękno czy fanaberia. Jak wszystko w Skandywii jest wyjątkowo praktyczny (i oszczędny).

Zielony dach:
– absorbuje wodę deszczową
– chłodzi latem, obniżając koszty kilmatyzacji
– ogrzewa zimą, jako dodatkowa izolacja
– jest wiecznie żywy, na lata

Zobaczcie, te najpiękniejsze!

Najbardziej niezwykłe i bajkowe skandynawskie dachy

Red & Green by Andrea Izzotti on 500px.com

Red & Green by Andrea Izzotti on 500px.com

 

A Norwegian Cabin by Noam Gordon on 500px.com

A Norwegian Cabin by Noam Gordon on 500px.com

Husavík by Kári við Rættará on 500px.com

Husavík by Kári við Rættará on 500px.com

 

The Old Viking-Graveyard @ Iceland by Lillian Molstad Andresen on 500px.com

The Old Viking-Graveyard @ Iceland by Lillian Molstad Andresen on 500px.com

Solitude by _Neo_World_ on 500px.com

Solitude by _Neo_World_ on 500px.com

 

Grassy roofs by Håkan Johansson on 500px.com

Grassy roofs by Håkan Johansson on 500px.com

Cottage by the Sea by Marco Götze on 500px.com

Cottage by the Sea by Marco Götze on 500px.com

 

Highlands Outpost by Marco Götze on 500px.com

Highlands Outpost by Marco Götze on 500px.com

Sheeps near a norwegian house at the lake shore by Timofey Lebedev on 500px.com

Sheeps near a norwegian house at the lake shore by Timofey Lebedev on 500px.com

Toy Railway Station by Adrian Popan on 500px.com

Toy Railway Station by Adrian Popan on 500px.com

Hostel with grassy roof in Norway by Timofey Lebedev on 500px.com

Hostel with grassy roof in Norway by Timofey Lebedev on 500px.com

 

Turf House by Lindsay Snow on 500px.com

Skalholt, Islandia, Turf House by Lindsay Snow on 500px.com

PS: Nie zapomnijcie, że zielonych dach najbliżej znajdziecie w Warszawie 😉 – na dachu BUW czeka cały ogród


Źródło: Boredpanda


Chciałabym w końcu wiedzieć, o co właściwie chodzi tym wszystkim facetom! Bo czego my kobiety chcemy, to wiem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 czerwca 2016
Fot. iStock / PeopleImages
Fot. iStock / PeopleImages
 

Czytam i czytam, i naprawdę poważnie zastanawiam się, co dzieje się z tymi facetami. No na litość boską. Ten odszedł do młodszej, tamten zdradzał, ale żona w łaskawości swej mu wybaczyła – po raz drugi, bo przecież kocha, dzieci i kasa.

Akurat jestem w takim wieku, gdzie naokoło zaczyna się pojawiać magiczne hasło „kryzys wieku średniego”. Niby haha, hihi, ale jednak ktoś gdzieś o tym na boku klepie. Jak ostatnio naskoczyłam na naszych panów w towarzystwie (oczywiście po wspólnym oglądaniu kolejnego meczu), że co oni chrzanią o tym kryzysie i do czego ten kryzys daje im przyzwolenie, to zamilkli jak jeden mąż.

Nożesz.

Tacy mądrzy, ale obronić już się nie potrafią, tylko pierd*lą głupoty.

A że czas się sprawdzić, a że facet jak wino, im starszy tym lepszy. A że fajnie, że ciepło, bo na rozebrane kobiety na ulicy popatrzeć mogą. „Ty stary, jaka laska stała na światłach ostatnio, aż chciałem jej zaproponować taksówkę”. To usłyszałam, naprawdę. I nie ma w tym krzty przesady. I niby żartem, bo przecież to tylko takie głupie gadanie. No przestań, przecież znasz facetów, oni tak muszą.

Nożesz.

Muszą. Muszą se popie*dolić na boku, której kobiecie by nie odpuścili. Gdyby tylko zerwali się z związkowej smyczy, to hulaj dusza, piekła nieba. Jasne, dobra – a może nie jasne, ale chcę w to wierzyć, że oni tylko tak gadają. Że jakby przyszło co do czego, to oni jednak nas – te swoje kobiety kochają i o nich nawet w chwilach napadu głupoty nie zapomną. Tylko skąd te zdrady, przygodny seks i rozwody?

No, ale gdyby tak rozważyć, o co im, czyli facetom, w ogóle chodzi? Czego oczekują, co by chcieli? Przecież każda z nas, gdyby wiedziała, szłaby zgodnie z ich wskazówkami, co by szczęścia i miłości nie stracić.

Ale ja się pytam, skąd my kobiety mamy to wiedzieć? Przecież żadna z nas nie chce być wymieniona na młodszy model, zdradzona lub nie daj Boże zobojętniona. Bo i tak przecież się zdarza, że ten facet na wyciągnięcie ręki i tak nas przestaje zauważać. Zamyka się w garażu, zawsze coś pilnego ma do zrobienia. Bardziej pilnego, niż wypicie z nami kawy czy wyjście do kina,

I niby to o nas, kobietach mówią, że my płeć niezdecydowana, emocjonalna, że to kobieta nie wie, czego chce. A za przeproszenie g*wno prawda. Akurat co do panów, to my doskonale wiemy, czego oczekujemy. Z pewnością wszystkie jak jeden mąż – a przepraszam – żona, wyrecytowałybyśmy obudzone z najgłębszego snu, że: czułość, zrozumienie i poczucie bezpieczeństwa – to istota udanego związku, jego fundament. Tylko tyle od was, panowie, oczekujemy. Naprawdę. Możecie sobie ironizować, i śmiać się w pod nosem, ale taka jest naga prawda. Przecież to wcale nie jest dużo.

Czułości – bo my jednak lubimy poczuć, że jest przy nas ktoś, na kogo liczyć możemy, kto w chwili słabości nas przytuli, posmyra po plecach, da buziaka i przyciągnie do siebie bez natychmiastowego wkładania nam ręki w cycki.

Czasami myślę, że facetom ktoś wyciął część szarych komórek pod nazwą: „definicja czułości”. Jasne, że każdy jest czuły na swój sposób. Jedni szorstko (co niektóre kobiety lubią), inni wylewnie i otwarcie. To jednak garstka tych, co o czułości pamięta, bo większość jakby zakodowana: im dalej w las (czytaj w związek), tym bardziej o czułości zapominać należy. A gdyby nas jednak tak chwycić za rękę w trakcie spaceru… Jeny my jesteśmy tak proste w obsłudze, a wy nawet tego zrozumieć nie potraficie, no chyba, że nie chcecie – to już inna para kaloszy.

Zrozumienia – że z nami to różnie, że bywamy bardzo emocjonalne, że płaczemy z powodów dla was kompletnie niezrozumiałych. I tu nie chodzi o tych powodów zrozumienie, ale o taką empatię (kurde to może być jednak za trudne słowo) w stosunku (to słowo też niefortunne, bo nakieruje męskie myśli zupełnie gdzie indziej) do nas. Może jeszcze raz: zrozumcie, że my tak mamy, a kiedy zastosujecie punkt pierwszy, czyli czułość, to my nic więcej chcieć od was nie będziemy. Nie mówcie: „Matko, znowu histeryzujesz”, „Weź się uspokój”, „O co ci chodzi”, tylko przygarnijcie do siebie, otoczcie ramieniem i dajcie nam kilka (no czasami kilkanaście) minut na wygadanie się. That’s it. To nasze zrozumienie.

Poczucie bezpieczeństwa – jedno z tych trudniejszych zadań. Bo dla człowieka poczucie bezpieczeństwa jest jedną z najważniejszych potrzeb. Jak czujemy się bezpiecznie, to nie wpadamy w panikę, nie mamy napadów lęku, nie miotami się jak w klatce. Żyjemy spokojnie, bez potrzeby bezustannego analizowania wszystkiego i wszystkich. I jasne, my kobiety same sobie to poczucie bezpieczeństwa dać możemy. Tylko wtedy to nas może najść na wymianę modelu na bardziej bezpieczny. Wiecie, my mówimy, że jesteśmy feministkami, że dążymy do niezależności, że jesteśmy twarde i nie zamierzamy rezygnować ze swoich praw. Wszystko się zgadza. Ale też bywamy słabe. Takie jesteśmy, że oprócz partnera, który będzie nas wspierał, szanował, potrzebujemy kogoś, przy kim będziemy czuć się bezpiecznie, kto nie da nam powodów, do przeszukiwania jego telefonu, zastanawiania się, czemu jeszcze nie wrócił do domu i myślenia z kim wyjechał na ten niby służbowy wyjazd. Bądźcie czuli, rozumiejący, a my przy was będziemy czuć się bezpiecznie. To przecież wcale nie jest trudne.

To taki szybki kurs postępowania z kobietą. Bardzo szybki, wyłożony łopatologicznie bez wchodzenia w szczegóły. I żeby nie było, że to my wiecznie coś chcemy, czegoś oczekujemy: a to wynieś śmieci, a to pobaw się z dzieckiem, a to przytul, a to zrób zakupy, zaplanuj wakacje, zaangażuj się, to ja chciałam zaapelować do wszystkich panów, żeby powiedzieli, czego oni od nas kobiet oczekują. Czego chcą od swoich partnerek, by poczuć się w związku szczęśliwie i pewnie, na tyle, by nie tłumaczyć się za chwilę kryzysem wieku średniego.

Naprawdę, ja dwoję się i troję żeby zrozumieć. Żeby dostać jasne wskazówki: „chciałbym, żebyś ty…”. Tylko błagam nie sprowadzajcie nas jedynie do obiektu seksualnego, do jednostki, co to nogi ma rozkładać na zawołanie. Chcielibyście, żeby was ktoś tak traktował i widział tylko to, co macie między nogami? Tak poważnie. Chcielibyście?

A tak między nami kobietami, zastanawiam się, czy faceci w ogóle wiedzą, o co im chodzi? Czy oni znają siebie na tyle, żeby móc powiedzieć, czego od nas chcą? Oni, tacy pewni, logiczni i rozsądni? Którym kryzys wieku średniego wystarcza za usprawiedliwienie wyrządzanych kobietom krzywd? Gdyby tak rozpocząć narodową (tfu co za ohydne słowo) dyskusję o tym: czego faceci oczekują od kobiet. Z chęcią bym posłuchała i poznała ostateczne wyniki. To jak panowie? Przyjmujecie wyzwanie? Bo jak nie, to my z chęcią same stworzymy listę waszych oczekiwań wobec kobiet, oczekiwań, z którymi będziecie musieli się pogodzić. Co wy na to? Ale wtedy trudno będzie o tłumaczenie się kryzysem wieku średniego…


Zobacz także

Fot.  Screen z Youtube  /

Siad równoważny z piłką lekarską

Fot. iStock/vadimguzhva

Domowe sposoby na różne problemy z włosami. Są tanie i bardzo skuteczne

Fot. Materiały prasowe

Wybieram komfort – nowoczesna i trwała epilacja