Zmarszczki, zmęczenie i worki pod oczami? Postaw sobie bańki… na twarzy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
27 stycznia 2018
Fot. istock / nensuria
Fot. istock / nensuria
 

Brzmi złowrogo? Nie obawiajcie się, kosmetyczne bańki nie przypominają zbytnio tych starych, szklanych, zostawiających potężne siniaki. Choć zasada działania jest podobna, bańki kosmetyczne, to małe, silikonowe „tuby”, za pomocą których, wykonujemy masaż twarzy i szyi. Przeczytajcie, jak działają, bo to prawdziwy kosmetyczny hit.

Bańki kosmetyczne

Bańki kosmetyczne są wykonane z mięciutkiego silikonu. Przede wszystkim wykorzystuje się je w masażu twarzy i szyi, ale dobrze sprawdzają się w rękach specjalistów podczas terapii limfatycznych obrzęków twarzy. Każda bańka ma zaledwie kilka cm długości i średnicę od 0,7 do 2 cm. Te o mniejszej średnicy przeznaczone są do masażu wyjątkowo delikatnej skóry wokół oczu i ust.

Bańki kosmetyczne wykorzystują podciśnienie. W przeciwieństwie do tradycyjnych szklanych baniek, podczas wykonywania zabiegu nie używa się ognia. Podciśnienie wytwarzane jest przez zwykłe ściśnięcie bańki. Stopień zassania bańki na skórze można łato regulować. Ta metoda wywodzi się z tradycyjnej medycyny chińskiej.

Dla kogo przeznaczone są bańki kosmetyczne?

Jeżeli nie istnieją wyszczególnione poniżej przeciwwskazania, każdy może skorzystać z tej metody. Masaż próżniowy bańkami poprawia ukrwienie, uelastycznia skórę oraz mięśnie,  redukuje zmarszczki i poprawia wchłanianie nanoszonych kosmetyków poprzez stymulację skóry. Poprawia również napięcie i procesy metaboliczne skóry.

Masaż można wykonywać samodzielnie, pod warunkiem, że będziemy przestrzegać kilku zasad – kierunek wykonywania masażu jest bardzo istotny.

Masaż szyi

  1. Nałóż na skórę delikatny olejek kosmetyczny
  2. Użyj dwóch baniek (o średnicy ok 2 cm)
  3. Nałóż bańki symetrycznie, zaczynając na dole szyi, zasysając bańki pośrodku
  4. Przesuń bańki po skosie, w kierunku uszu, następnie odessij banki od skóry
  5. Powtarzaj ruch umieszczając bańki coraz wyżej szyi

Taki masaż pomaga walczyć ze zwiotczałą skórą szyi.

Jak masować twarz bańkami – zobacz film

 

Przeciwwskazania do masażu bańkami kosmetycznymi

  • gorączka
  • miesiączka
  • ciąża
  • choroby nowotworowe
  • choroby zakaźne
  • padaczka,
  • zespół odstawienia alkoholu albo narkotyków
  • stwardnienie rozsiane
  • stany zapalne skóry i zranienia
  • hemofilia
  • cera naczynkowa
  • niewydolność krążenia
  • nadciśnienie tętnicze,
  • wady i choroby serca

Na podstawie: agijoga.pltcmblog.pl


Jeśli nie możesz powiedzieć swojemu partnerowi lub żonie, co robisz, prawdopodobnie nie powinieneś tego robić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 stycznia 2018
Fot. istock/milan2099
Fot. istock/milan2099
 

Wychodzisz za mąż albo żyjesz w stałym związku już jakiś czas. Czas płynie spokojnie, jesteś szczęśliwa, w twoim życiu nie ma miłosnych dramatów. Dobrze wam razem, choć pewnie fajerwerki i motyle w brzuchu macie już za sobą. Pewnego dnia na twojej drodze staje ON, ten trzeci. Podoba ci się, ale to bagatelizujesz. Poznajesz go lepiej, bo sprzyjają temu okoliczności – los sprawia, że widzisz go często, może pracujecie razem, a może macie wspólnych przyjaciół. Powoli czujesz, jak staje się dla ciebie ważny. Co teraz?

Możesz zadać sobie pytanie, jak to możliwe, że w ogóle do tego doszło. Przecież jesteś w szczęśliwy związku, kochasz. A jednak sama jego obecność, jego spojrzenie sprawia, że o tym zapominasz. Możesz mieć poczucie winy, unikać swojego partnera, czuć w stosunku do niego złość i gniew. Ale pamiętaj, to że jesteś w związku nie oznacza, że przestajesz zauważać innych ludzi. Zauroczenie kimś innym, może nauczyć cię o twojej relacji więcej niż mogłoby się wydawać.

Przede wszystkim jednak, pamiętaj:

To raczej „przejdzie”

Według psychologów stan zakochania trwa średnio cztery miesiące, po tym czasie odzyskujemy umiejętność większej kontroli nad uczuciami. Jeśli byliśmy szczęśliwi w związku, większość z nas powróci do równowagi sprzed tego spotkania i zrozumie, że to jedynie chwilowe zauroczenie, które minie, w naturalny sposób.

Bądź uważny na to, co czujesz

To, że pociąga cię ktoś inny, że jesteś skłonny się zakochać, oznacza, że jesteś „otwarty na alternatywy”. Badania pokazują, że ci, którzy mają większą satysfakcję ze swojego związku, mniej zwracają uwagę na alternatywnych, potencjalnych, nowych partnerów.
Obsesyjne myślenie o jednej osobie to znak rozpoznawczy intensywnej sympatii i wielka, czerwona flaga. Zdecydowanie nadszedł czas, by zastanowić się nad waszym związkiem: co może się w nim wydarzyć – lub czego tam brakuje.

Czas porozmawiać

To, że zakochujesz się w kimś innym, oznacza, że między tobą a partnerem nie jest już tak, jak dawniej lub że pozwoliliście, aby wyrósł między wami dystans emocjonalny. Jeśli czujesz się samotna w związku, pora rozmawiać o tym z partnerem.

Zastanów się, gdzie jest granica

To naturalne, że twój partner czuje się niepewnie wiedząc, że poznałaś kogoś nowego lub przeczuwając to, widząc twoją przemianę. Ciężko mu konkurować z tym stanem euforii, gdy jest przy tobie już tak długo.

Potrafisz zdefiniować granicę twojego flirtu? Wiesz, jak daleko możesz się posunąć? Co zraniłoby twojego partnera, co jest niedopuszczalne? Pomyśl o tym już teraz, zanim podejmiesz jakiekolwiek kroki.

Nie przekraczaj jej

Istnieje jedna, dobra zasada: jeśli nie możesz powiedzieć swojemu partnerowi lub żonie, co robisz, prawdopodobnie nie powinieneś tego robić.
Chociaż nie możesz kontrolować chemii między tobą, a nowo poznaną osobą, możesz kontrolować swoje działania. To, jak się zachowujesz w obliczu tej sytuacji. Jeśli dążysz do regularnych spotkań, ponieważ chcesz po prostu spędzić z nimi czas, przekroczyłaś granicę. Te spotkania mogą doprowadzić do emocjonalnej lub fizycznej niewierności.

Zastanów się, czy zatrzymać to w tajemnicy

Niektórzy uważają, że trzymanie tych uczuć w tajemnicy stanowi formę zdrady. Dla innych „zauroczenia” są czymś bardzo intymnym i osobistym. Musisz zadać sobie pytanie, w jaki sposób taka prawda może pomóc twojemu związkowi.

Cokolwiek się dzieje, nie oszukuj się, bądź świadoma swoich uczuć – zarówno w stosunku do obecnego partnera, jak i tej nowej osoby w twoim życiu.Wypieranie tego, co czujesz zaowocuje odwrotnym skutkiem, z siłą, której możesz już nie być w stanie kontrolować.


Na podstawie: hitchedmag.com

 


Czego pod żadnym pozorem nie powinnaś mówić przyjaciółce, która poroniła?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
26 stycznia 2018
Fot. iStock/kieferpix
Fot. iStock/kieferpix

P. zadzwoniła do mnie z płaczem i już w pierwszych słowach powiedziała, że poroniła. I to drugi raz. Byłam zaskoczona, bo nawet nie wspominała, że starają się o dziecko. Pamiętam, że kompletnie nie wiedziałam, co powinnam jej powiedzieć. Jestem matką zdrowego, 5-letniego dziecka. Nie miałam problemów z zajściem w ciążę i donoszeniem jej. Chociaż o poronieniach, z medycznego punktu widzenia, wiem sporo, abolutnie nie wiedziałam, jak się w tej sytuacji zachować. Cokolwiek bym nie powiedziała, zabrzmiałoby po prostu słabo.

W pierwszym odruchu ciśnie nam się na usta: „Tak się zdarza, nie przejmuj się”. Co za banał! Gdybym przeżyła coś podobnego, pewnie byłoby mi łatwiej. Potrafiłabym wczuć się w jej sytuację i odnieść się do własnych doświadczeń. A tak, co ja mogłam? Pozwoliłam jej się wypłakać i wykrzyczeć. Potem pojechałam do niej i przytuliłam ją. Zaproponowałam pomoc w znalezieniu dobrego lekarza. Ale też niestety zadałam jedno pytanie, którym ewidentnie ją uraziłam, choć nie takie były moje intencje. Zapytałam, dlaczego nie powiedziała o tym wcześniej? „Bo o tym po prostu nie chce się rozmawiać. Byłam zrozpaczona i wstydziłam się. Dla innych to zwykły zarodek, a dla mnie było to upragnione dziecko”. Nie ma znaczenia, jak blisko byłyśmy ze sobą. Poronienie to niezwykle osobista sprawa i nie powinnam się dziwić, że nie chciała o tym mówić.

I wtedy do mnie dotarło, że inne kobiety mogą mieć podobny problem. Mimo najszczerszych chęci, palną coś, czego nie przemyślą. Najczęściej dlatego, że nie były w podobnej sytuacji. I nie chodzi tu o brak empatii, a o brak doświadczenia. Wspólnie stwierdziłyśmy, że warto stworzyć listę zdań, których nigdy nie należy mówić kobiecie po poronieniu.

„Jak się trzymasz?”

Wydaje nam się, że w ten sposób wykazujemy naszą troskę. To jednak zbyt ogólne pytanie, które może spowodować, że przyjaciółka zamknie się w sobie, zamiast szczerze odpowiedzieć. Bo cóż zrobić z takim pytaniem? Wylać wszystkie swoje żale? Nie powinna więc zdziwić zdawkowa odpowiedź w stylu: „Ok, dzięki”. Jeśli naprawdę zależy nam na okazaniu wsparcia, powinnyśmy raczej powiedzieć: „Przykro mi z powodu twojego poronienia. Możesz ze mną o tym porozmawiać, jeśli czujesz taką potrzebę”.

„Poronienie to normalka. Ciągle się zdarza”

Fakt, do poronień dochodzi często. Zdarza się nawet, że nie wiemy o ciąży. To nie jest czas na podawanie statystyk. Nawet jeśli poronienia są częstym zjawiskiem, nie należy ich lekceważyć. W tym momencie ważna jest ta konkretna historia. Skup się na emocjach i przeżyciach przyjaciółki. Stwierdzenie, że „to przecież normalka” brzmi po prostu lekceważąco.

„Nie możesz ciągle o tym myśleć. Zajmij się czymś”

Zapewne intencje masz dobre – chcesz przecież, by przyjaciółka jak najszybciej poczuła się lepiej. Niektóre z nas szybko stają na nogi, inne latami zastanawiają się, dlaczego poroniły i opłakują dziecko, które mogłoby żyć. To jej osobista sprawa, jak długo i jak intensywnie będzie o tym myśleć.

„Lepiej teraz niż później”

Nie ma „lepszych” i „gorszych” momentów. Nie można więc mówić kobiecie, że lepiej poronić w 6. tygodniu ciąży, a nie 13. Oczywiście, im dłużej trwa ciąża, tym bardziej się do niej przywiązujemy. Jest to jednak sprawa szalenie indywidualna, dlatego nie można osądzać, co jest lepsze. Poronienie, niezależnie od momentu ciąży, zawsze jest bolesną stratą.

„Rozumiem, co czujesz”

Nawet jeśli sama przeszłaś poronienie, możesz mieć inne odczucia i wspomnienia. Na pewno łatwiej będzie ci zrozumieć przyjaciółkę, ale nie możesz zakładać, że doskonale wiesz, z jakimi emocjami się mierzy. Jeszcze gorzej, jeśli przeżyłaś to i teraz mówisz: „Ja też poroniłam, to nic takiego. Weź się w garść”. Jeśli natomiast nie masz takich doświadczeń, pod żadnych pozorem nie mów, że wiesz, co czuje taka kobieta.

„Prawdopodobnie stało się tak z jakiegoś powodu”

Większość poronień można wytłumaczyć. Dzięki temu lekarze potrafią im zapobiegać. To nie jest jednak najlepszy moment, by dywagować nad zdrowiem i płodnością twojej przyjaciółki. Przyjdzie na to czas, gdy sama będzie gotowa się z tym zmierzyć. Teraz najważniejsze jest okazanie wsparcia.

„Nie przejmuj się. Zaraz znów spróbujecie”

Każde poronienie potęguje lęk. Kolejny pozytywny test ciążowy nie wywołuje już takiej radości i euforii. Pojawia się natomiast strach, czy i tym razem coś pójdzie nie tak. Im więcej poronień, tym więcej obaw. W takiej chwili twoja przyjaciółka nie odbierze tego, jak słów pocieszenia. Ona potrzebuje się wypłakać, a wizje szczęśliwego macierzyństwa wcale nie podnoszą jej na duchu.

Co mówić, by nie zranić? Wystarczy zwykłe: „Współczuję ci”. Ważne jednak, żeby słowa były szczere. Czasem lepiej nie powiedzieć nic niż silić się na banały.


Zobacz także

Fot. iStock / gilaxia

Tajniki profesjonalnego makijażu – krok po kroku

Fot. iStock / knape

Domowe sposoby na pozbycie się sińców pod oczami. Dlaczego ogórek, miód i jogurt to zły pomysł?

Fot. iStock

4 kroki do pięknych i dłuższych rzęs. Sprawdź, czy nie popełniasz popularnych błędów