Upał, upałem. Ale na miłość boską, czemu muszę znosić zapachy spod owłosionej pachy facetów, którzy zapominają założyć koszulki?

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
9 sierpnia 2018
Fot. iStock/SaulHerrera
 

Dobra, wszystko rozumiem. Że upał, że skwar, że nie idzie czym oddychać, a ciuchy lepią się do ciała. Ale na miłość boską – serio, w upale musimy oglądać nagie torsy facetów? Nie, żebym miała coś przeciwko męskim torsom, do niejednego bym się nawet przytuliła. Ale te wiszące brzuchy, te cycki większe od moich naprawdę muszę oglądać każdego dnia i to wcale nie na plaży, ale zdecydowanie poza nią?

Jadę wczoraj rowerem. Chciałam się zatrzymać przy straganie z warzywami, pomidorki i takie tam. Patrzę, a tam w kolejce dwóch dyskutujących panów, a jakże – w samych spodenkach, bo przecież gorąco, więc wytłumaczalnie się rozebrali. Ja pie*dole nie byłam w stanie stanąć obok nich, zwłaszcza, że zdecydowanie miałam wątpliwości co do ich higieny. Jasne, ludzie w takich temperaturach się pocą, ale to nie znaczy, że muszę znosić zapachy spod owłosionej pachy dwóch jegomości, którzy nawet żadnego skrępowania nie czuli.

Zdegustowana odwiedziłam znajomą – ma salon kosmetyczny, z dużym oknem na ulicę – co się okazało dość istotne. Po drodze minęłam jeszcze jegomościa na rowerze – a jakże, bez koszulki. Nie, nie był to zagubiony kolarz Tour De Pologne. Ani nawet trenujący do triatlonu pasjonat roweru. Wręcz przeciwnie – dość otyły jegomość, który sapał i się drapał po brzuchu, który najwidoczniej był jego dumą, bo wyhodować takie coś, to naprawdę wymaga sporo wysiłku.

Dobra, nie żebym się czepiała. Każdy wygląda tak, jak chce wyglądać, ale dlaczego ja muszę tego doświadczać organoleptycznie. Naprawdę tak ciężko na chwilę założyć na siebie koszulkę i może ciut lepiej niż gacie wyglądające spodenki, które by pół dupy nie odsłaniały, gdy pan się schyla, bo kluczyk od auta mu wypadł?

Z ulgą pomyślałam, że nie muszę się w te wakacje poruszać komunikacją miejską, bo tam, to już się muszą odbywać sceny dantejskiej. Współczuję i błagam, jeśli naszłaby was taka chęć, oszczędźcie mi tych opowieści.

Ale zaczęłam o kosmetyczce. Siadam i mówię: „Czy ci faceci wstydu nie mają?”. Się zaczęło: „Stara, ty tu powinnaś usiąść i widzieć tych wszystkich co pod hurtownie napoi podjeżdżają”. Okazało się, że większość z nich to miłośnicy raczej napojów chmielowych, bo wygląd raczej nie wskazywał na wypijanie trzech litrów wody dziennie i dźwigania kilkunastu każdego dnia wieczorem dla dobrej formy. Idą, a wszystko im się trzęsie. Skąd wiem – tak, właśnie – bo są bez koszulek. Bingo. Idzie taki, i z każdym jego krokiem podziwiać można jak przelewa się na nim nadmiar tłuszczu, dość spory. Moja wyobraźnia włączyła nawet tryb spowolniony, widziałam, jak każdy fragment jego ciała podnosi się i opada, aż dziwne, że go od ziemi nie odrywa, jak to wszystko do góry idzie, gdy robi kolejny krok. BAM. BAM. BAM. I skrzyneczka piwka do samochodu. Jeszcze uścisk ręki z kolegą – także rozebranym, w końcu 37 stopni zobowiązuje. I cyk do auta.

„To jeszcze nic” – wyrywa mnie z zamyślenia i podziwiania wątpliwej męskiej urody otyłości znajoma. Faceci notorycznie wchodzą do barów, restauracji w pobliżu plaż bez koszulek. To nic, że ktoś je obiad z rodziną, że inni świętują 70-te urodziny babci, że już na drzwiach powieszono kartki: „Uszanuj innych, nie wchodź bez koszulki”. Jego to nie dotyczy. On szanuje swoje ciało, którego owijać w żadną koszulkę w tym upale nie ma najmniejszego zamiaru. Wchodzi w samych kąpielowych slipach i żąda piwa tubalnym głosem, bo to pewnie nie pierwsze, które zdążył tego dnia już wypić.

Panowie, ja już ku*wa nawet nie pytam, czy wy wstydu nie macie, czy lustra w domu brakuje, czy wasza pycha i duma ze swoich kształtów resztki szarych komórek wam odebrała? Nawet jak macie dwie koszulki na krzyż, to przecież jedną się pierze, a druga może i nawet na was wyschnąć w tym upale. Czy naprawdę musimy znosić to, jak wyglądacie? Podziwiać te wasze bebzony, jakbyście w jakimś konkursie na największy brali udział? Czy naprawdę musimy się o was ocierać, z zaskoczonym obrzydzeniem odsuwać się, gdy waszym brzuchem potrącicie nas w kolejce po pomidory? Czy musimy widzieć, jak pot spływa wam po plecach do gaci? Jakie macie owłosienie na waszych klatach i plecach? Czy to jakiś pierwotny instynkt każe wam paradować w samych gaciach? To jakiś wakacyjny taniec godowy, który ma uwieść te najbardziej naiwne? LITOŚCI! Palcie te fajki na golasa na waszych balkonach, wygrzewajcie tłuszcz na podwórkach i plażach, ale oszczędźcie nam waszego widoku w miejscach publicznych. Czy nikt wam nigdy nie powiedział: TO NIE WYPADA?!? Chyba nie, bo jak w końcu spytałam jednego pana, który stanął za mną w kolejce po lody, gdzie zgubił swoją koszulkę, to minę miał, jakbym co najmniej szpilkę mu wbiła w jego rozdmuchane brzuszne ego. Żywię nadzieję, że ta grupa przerośniętych samców, jest choć w nikłym stopniu reformowalna, więc zwracam uwagę i mówię, że ubrać, by się wypadało. A co. W końcu racja jest po mojej stronie.


„Jak być lepszym mężem”. Szokujący poradnik dla współczesnego faceta

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
7 sierpnia 2018
Fot. iStock/Anchiy

Przeczytałam wczoraj wytyczne poradnika dla kobiet (TUTAJ CAŁOŚĆ), które chcą być dobrymi żonami. I chociaż poradnik pochodzi lat 50-tych ubiegłego stulecia, to jednak odnoszę (chyba trafne) wrażenie, że niektórzy panowie na tamtym etapie się zatrzymali. Przyklasnęliby wszystkim zaleceniom, do których powinniśmy się stosować. Ale dobra, o tym już było.

Zastanowiło mnie bardziej coś innego. Dlaczego nigdy nie powstały poradniki dla mężczyzn. Dlaczego nigdy nikt panom nie powiedział, co mają robić,jak się zachowywać, żeby być dobrymi mężami. Może oni bycie mężami mają tak zakorzenione w swojej naturze, jak podobno my macierzyństwo.

Zresztą często jest tak, że faceci po prostu wiedzą. Co więcej – wiedzą lepiej. I jeszcze nam objaśnią to, na czym uważają, że się znają, choć często nie mają pojęcia. Cóż, drodzy panowie, to tak nie działa. Wasze: „Nie histeryzuj”, „O co ci właściwie chodzi” nie wystarcza do bycia dobrym mężem. Wasza upolowana w pracy zdobycz w postaci kasy, to nie jest wszystko, bo wyobraźcie sobie, my też potrafimy sobie poradzić. My też pracujemy, zarabiamy, mamy swoje zainteresowania, potrzeby i czasami serdecznie dość waszej wszędobylskiej mądrości i upierdliwej obecności. Może więc tak czas usiąść na tyłku i pomyśleć o tym, co ja mogę zrobić dla mojej kobiety, żeby była ze mną szczęśliwsza? Co mogę jej dać, żeby poczuła się ważna?

Dobra, dobra, już widzę to wasze przewracanie oczami i mielone w zębach: „Pie*dolenie”. Zapomniałam – przecież wy wiecie lepiej, kiedy nam dobrze i jak być najlepszym mężem na świecie. Ale gdyby tak wam coś podpowiedzieć, gdyby tak skusić się w końcu na poradnik dla facetów, nie dla kobiet, i to wcale nie o tym, jak być lepszymi kochankami, tylko partnerami w życiu, może byście jednak dowiedzieli się czegoś nowego o sobie? Co wy na to? A może wy, drogie panie, podsunęłybyście kilka rad swoim facetom, którzy rozsiadają się na kanapie jedną ręką dzierżąc pilota, a drugą drapiąc się po jajkach i krzyczą w stronę kuchni, czy kupiłaś piwo, bo przecież to ty byłaś na zakupach…

Czym różni się dobry mąż od dobrej żony? Kompletnie niczym. Cały pic polega na tym, że oboje robią to samo. Nie ma podziałów, nie ma, że ktoś zasługuje na więcej. Panowie – śmieszy was poradnik z lat 50-tych dla kobiet? Chcielibyście, by wasza żona stosowała się do jego zaleceń? A co powiecie na poradnik dla facetów, który podpowie wam, jak być lepszymi mężami?

„Jak być lepszym mężem”. Szokujący poradnik dla współczesnego facet

1. Nim położysz się spać – posprzątaj

Siedzisz wieczorem najdłużej? Bo jeszcze maile, mecz, film? Rozkoszuj się chwilą ciszy, gdy dom już śpi i posprzątaj pozostałości dnia. Zbierz ręczniki z ziemi, wstaw naczynia do zmywarki, daj ubrania dzieci do prania, ogarnij bałagan. Twoja żona o wiele przyjemniej zacznie dzień, gdy rano zastanie wysprzątane mieszkanie.

2. Zrób zakupy

Pamiętaj, by zawsze po pracy z przygotowaną wieczorem lista zakupów jechać do sklepu. Kup wszystko to, czego w domu brakuje, nie zapominaj zwłaszcza o ciężkich rzeczach – takich jak woda, karma dla psa, kilka litrów mleka, których twoja żona nie będzie musiała dźwigać.

3. Przygotuj posiłek

Pamiętaj, że twoja żona wraca do domu głodna. Zrób jej przyjemność i przygotuj dla niej coś pysznego do jedzenia. Jeśli pracujesz dłużej – nie szkodzi, to zawsze może być coś do odgrzania zostawione na kuchence lub w piekarniku. Pomyśli o tobie ciepło, gdy zaspokoi pierwszy głód.

4. Dbaj o siebie

Popatrz na siebie. Czy nadal jesteś tym atrakcyjnym facetem, którego twoja żona poznała przed laty. Uważaj – atrakcyjność jest ważna dla miłości, która bez niej obumiera i dostaje zeza od oglądania się za fajnymi, zadbanymi facetami. Weź się w garść. Przestań sobie wmawiać, że dobrze jest jak jest – z tym brzuchem, zadyszką na schodach i piwem w ręce. Ona będzie szczęśliwa, gdy dla niej zadbasz o to, jak wyglądasz.

5. Uśmiechaj się

Nawet, jak ci się nie chce, to się uśmiechaj i bądź miły. Twoja żona spędziła w pracy wystarczająco dużo czasu wśród niemiłych i złośliwych ludzi. Przy tobie niech się relaksuje, a nie wysłuchuje kolejnych pretensji. Uśmiech – przecież jest pięknie, prawda?

6. Rozśmieszaj ją

Zapewnij jej rozrywkę, żeby pozostać dla niej interesującym. Zabierz ją na weekend, a jeszcze lepiej – zamów hotel dla niej i jej przyjaciółek, zapewniając, że w domu wszystkim się zajmiesz. Skrzyj dowcipem, dobrym humorem i energią. W końcu twojej żonie też należy się odrobina rozrywki, nawet w domu.

7. Zajmij się dziećmi

Rano wykąp, ubierz, nakarm. Pamiętaj, żeby umyły zęby. Zapewnij im rozrywkę, żeby twoja żona mogła odpocząć po ciężkim dniu w pracy. Najlepiej zabierz je z domu na całe popołudnie, nie zapomnij o kolacji.

8. Uciesz się, że ją widzisz

Ale nie dlatego, żeby przekazać jej wszystkie obowiązki. Co to, to nie. Uciesz się, że jest w domu, zadbaj, by usiadła wygodnie na kanapie, podaj jej lampkę wina, spytaj, co by zjadła. Niech w domu będzie cisza, by ona mogła się zrelaksować.

9. Wysłuchaj jej

Przede wszystkim pozwól jej mówić pierwszej. Słuchaj jej uważnie, zadawaj pytania wykazujące twoje zainteresowanie tym, co mówi. Poczekaj z tym, co ty chcesz jej powiedzieć. Przyjdzie jeszcze na to odpowiednia pora.

10. Nie narzekaj

Kiedy wychodzi z przyjaciółkami nie pytaj, kiedy wróci, daj jej pełną swobodę działania, pokaż, że jej ufasz, niech ona wie, że cierpliwie będziesz na nią czekać. Nie zarzucaj jej pretensjami, swoimi problemami. Niech twoja obecność będzie dla niej ukojeniem, a nie piętrzeniem się zmartwień i kłopotów.

11. Ustalaj z nią swoje plany

Niech ona wie, że się z nią liczysz. Nim zaprosisz kolegów na mecz, nim umówisz się na męskie wyjście – najpierw z nią o tym porozmawiaj. Spytaj, czy nie ma innych planów, czy nie będzie jej to przeszkadzać. Szanuj jej plany, znaj swoje miejsce w tym związku.

12. Ona tworzy ognisko domowe

Pamiętaj, że to ona sprawia, że w waszym domu jest ciepło i czule, i rodzinnie. Nie zapominaj o tym i nie próbuj jej odebrać tej roli. Bądź przy niej, bądź uważny na jej potrzeby, wsłuchuj się w to co mówi i czego oczekuje. Ona chce dla ciebie jak najlepiej, nigdy o tym nie zapominaj.

I jak, panowie? Trochę śmieszno, ale też trochę straszno, prawda? Nim zaczniemy wymagać od innych, zacznijmy od siebie, wtedy można się mądrzyć i ironizować. Kobiety są silne, są mocne, dzisiaj już potrafią pokazać, na co je stać. Czy to ostrzeżenie? Tak. Jak najbardziej. Czas najwyższy, by takie głupoty jak poradniki dla lepszych żon przestały krążyć po świecie. A jeśli nie przestaną? Będę pierwszą, która napisze poradnik dla facetów z adnotacją, że każda kobieta ma prawo od swojego faceta oczekiwać, żeby był lepszym dla niej mężem.