Tylko mnie nie zawiedź, kolejnego rozczarowania nie zniosę. Nie bierz odpowiedzialności za coś, co od ciebie nie zależy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 grudnia 2016
Fot. iStock/lolostock
Fot. iStock/lolostock

Wszystko idzie jak w zegarku, tak jak sobie zaplanowałaś, ułożyłaś. Jesteś grzeczną i pilną dziewczynką, zawsze nią byłaś. W szkole same dobre stopnie, w pracy pochwały od szefa. W domu aprobata męża. Aż tu, pewnego dnia, dochodzisz do tego jednego punktu, w którym jesteś zmuszona powiedzieć sobie: stop. Stoisz przed ścianą własnych emocji. Nie przeskoczysz tego, nie pójdziesz dalej. Czujesz złość, frustrację, bezsilność. Rozczarowałaś się sobą, jesteś na siebie wściekła. Myślałaś, że dasz radę. Serca nie oszukasz, siebie nie oszukasz. Nie dasz z siebie więcej niż możesz. Musisz wiedzieć, że znalazłaś się w tym miejscu z jakiegoś powodu. Właśnie po to, by tej bezsilności, by tego rozczarowania sobą już nigdy nie czuć. I przestać się tak dyscyplinować.

Pracowałam kiedyś z jedną dziewczyną. Była bardzo zdolna, mądra, świetnie wykształcona. Każdego dnia zaskakiwała nas jakimś nowym, świetnym i świeżym pomysłem, zarażała swoim optymizmem, uśmiechem. I tym swoim „Jak to się nie da? Wszystko się da”. Wiarygodna w tym była, autentyczna. Zawsze nienagannie ubrana, uczesana w nowoczesny kok. Do biura przychodziła pierwsza, wychodziła ostatnia. Mieszkała sama, 500 km od rodzinnego domu, w wynajętym, modnie urządzonym mieszkaniu. Już za chwilę miała kupić swoje, własne, pierwsze. Zapracowała na to, sama. Wszystko, co osiągnęła, zawdzięczała tylko sobie.

Pewnego razu nie pojawiła się w pracy. Pierwszy raz od bardzo dawna. Nie dała znaku, nie zawiadomiła co się stało. Następnego dnia również nie przyszła. Wyłączyła telefon, odłączyła komunikator. Kiedy zaniepokojona koleżanka pojechała do niej do domu, otworzyła jej skulona, w piżamie, nieumalowana z potarganymi, rozpuszczonymi włosami. Zapłakana powtarzała, że nie wróci już do pracy, że nie zrobi już ani jednego projektu. Że nienawidzi swojego życia. Przestraszona, smutna dziewczynka w ciele dorosłej kobiety. Od miesięcy chorowała na depresję, od miesięcy walczyła z samą sobą, każdego dnia przekraczając granice swojego „ja”, napinając je, rozciągając niemożliwie. Od miesięcy cierpiała, przekonując się, że to minie, że da radę, wyciszała te głosy w swojej głowie, mówiące, że nie wytrzyma ani minuty dłużej z tego życia, które miało być przecież przepustką do czegoś więcej niż rodzinny dom w małej, nadmorskiej miejscowości i spokój płynący z codziennej rutyny, z tej „normalności” w jakiej żyli jej rodzice i rodzeństwo.

Pękło to wszystko w końcu, zatrzymało ją, na dłużej. Na terapii zrozumiała, że to, czego nie mogła sobie najbardziej wybaczyć, to były chwile słabości. Przewalczała je, zamiast choć raz odpuścić. Dusiła w sobie, albo udawała, że ich nie ma. Przecież ona MUSIAŁA być najlepsza. Jej MUSIAŁO się udać. I sama stawiała sobie coraz wyżej tę poprzeczkę, coraz mocniej się dyscyplinowała. Ale człowiek nie jest przecież maszyną.

Moja przyjaciółka miała kiedyś męża. Uroczy facet. Mądry, dobry, opiekuńczy. Ale nałogowiec. Więc ona sobie obiecała, że stanie na rzęsach, a go temu nałogowi wyrwie. Traktowała tę obietnicę bardzo dosłownie. Kiedy znikał wpadając w alkoholowy ciąg, godzinami wydzwaniała po wszystkich możliwych znajomych, jeździła w najbardziej „możliwe” miejsca, w których mogłaby go znaleźć. Wyciągała z różnych dziwnych i podejrzanych kryjówek, w które udawało mu się trafić. Wierzyła w niego, kiedy nikt już nie wierzył. Wierzyła nawet wtedy, kiedy  w napadzie szału spowodowanym zespołem odstawienia uderzył ją otwartą pięścią w twarz. I także wtedy, kiedy brnąc w siarczystym mrozie, po kolana w śniegu i błocie w ósmym miesiącu ciąży prowadziła go pijanego, a on krzyczał, awanturował się i ubliżał jej.

Jak można upaść niżej, jak wiele można jeszcze stracić, gdy nie ma już godności? Można. Ona pragnęła niemożliwego: swoją miłością uleczyć jego alkoholizm. Miłość jednak nie jest odwykiem, ani terapią, ani programem 12- kroków. A ona nie była terapeutką. Zrozumiała to późno. Odkryła tę granicę swojej emocjonalnej i fizycznej wytrzymałości, gdy pewnego dnia stanęła przed lustrem i zobaczyła w nim starą, wyczerpaną kobietę ze smutkiem w oczach. A miała wtedy 35 lat. Odeszła, uwolniła się, ale ze świadomością, że przeżyła w tym uśpieniu 12 lat swojego życia, że wychowała w tym domu dwójkę swoich dzieci. A on? Nie podniósł się już z dna.

Nie odkrywajcie w ten sposób swoich granic. Nie zatracajcie się w czymś, co nigdy nie da wam prawdziwego szczęścia. Nie bądźcie nigdy czyjąś ostatnią deską ratunku, kiedy sami nie potraficie o siebie zadbać. Nie narzucajcie sobie celów, których realizacja od was nie zależy.


V-Lash Renovital – test odżywki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 grudnia 2016
Fot.iStock
Fot.iStock

Piękne, długie i gęste rzęsy, które podziwiacie w reklamach kosmetyków do makijażu zostały zapewne „dosztukowane” i wydłużone komputerowo, no ale taka to już magia telewizji. E jednak efekt spektakularny… Kto by nie chciał mieć taaakich rzęs? Pewnie większość z nas marzy o „firankach”. Rzucamy zazdrosne spojrzenia naszym partnerom, bo to panowie zazwyczaj mogą pochwalić się długimi i nierzadko podkręconymi zalotnie (bez użycia zalotki!) rzęsami. Co robić?

Nie zdecydowałam się na zabieg przedłużania rzęs z kilku powodów, głównie ze względu na negatywne doświadczenia moich znajomych. Słyszałam różne historie o kleju, który bardzo mocno uczula, o masowym wypadaniu włosków obciążonych sztucznymi rzęsami, o dużych kosztach (zabieg trzeba przecież regularnie powtarzać)… A poza tym bardzo nie lubię tego uczucia, kiedy ktoś „dłubie” mi wokół oka. To zdecydowanie nie dla mnie.

Tusze wydłużające w moim odczuciu to jedynie chwyt marketingowy – nie „działają”, efekt jest taki sam jak przy użyciu „zwykłego” tuszu, a koszt nierzadko dwa razy większy. A poza tym, moje rzęsy są gęste, ale dość jasne, trzeba je naprawdę mocno wytuszować, żeby były widoczne.

W końcu postanowiłam przyjrzeć się bliżej dostępnym na rynku odżywkom do rzęs. Na początek wybrałam tę, która wydawała mi się przestępna cenowo w porównaniu  z innymi preparatami – V-Lash Renovital. Zamówiłam ją na stronie aptekagemini.pl  (jest też dostępna tutaj).
v-lash zbiorcze

Pierwsze efekty miały być widoczne po ok 6-ciu tygodniach konsekwentnego stosowania, więc można powiedzieć, że jest to produkt dla cierpliwych. No cóż, nie od razu Kraków zbudowano, spróbować zawsze warto. Uzbroiłam się w cierpliwość i zabrałam do rzeczy :).

Treść ulotki zawierała obietnicę stymulacji wzrostu i odrastania rzęs i to wydało mi się wystarczająco kuszące. W składzie preparatu nie było żadnego składnika, który mógłby mnie uczulić – a skórę wokół oczu mam wyjątkowo wrażliwą i używam głównie hypoalergicznych produktów do makijażu – znalazł się tam, między innymi ekstrakt ze świetlika, który ma właściwości ściągające i kojące.

Aplikacja odżywki jest bardzo prosta. Małym, cienkim pędzelkiem nakłada się niewielką ilość preparatu tuż przy linii rzęs (tak, jak przy robieniu „kreski” eyelinerem). Wystarczy zrobić to raz, ważne przy tym, by skóra była oczyszczona – bez „resztek” makijażu, bez kremów i innych produktów. ( Najbardziej rozsądnym wyjściem jest używanie jej na noc.) Nie powinno się też nakładać jej za dużo – jedynie małą ilość i tak, żeby nie dostała się do oka, bo wtedy może wywołać podrażnienie.rzesy2

Sama odżywka jest bezbarwna, bezzapachowa i ma konsystencję bardzo lekkiego żelu. Po kilku dniach stosowania preparatu zauważyłam lekkie zaczerwienienie na górnej powiece prawego oka, ale nie odczułam żadnych dolegliwości. Zaczerwienie ustąpiło po dwóch dniach. V-Lash Renovital rzeczywiście mnie nie uczulił.

Zaczęło się oczekiwanie na efekty. Po trzech tygodniach konsekwentnego nakładania odżywki, dało się zauważyć te pierwsze. A raczej, dało się je wymacać :). Zauważyłam, że rzęsy stały się gładsze, bardziej przyjemne w dotyku, miękkie i lekko podwinięte do góry. Tego ostatniego efektu się nie spodziewałam, więc było to miłe zaskoczenie (nie raz przycięłam sobie górną powiekę zalotką…). Następnym moim spostrzeżeniem było to, że zdecydowanie mniej rzęs „gubiłam”. Wcześniej często znajdowałam na policzku jeden włosek. Od momentu kiedy rozpoczęłam „kurację” odżywką, takich przypadków jest zdecydowanie mniej, teraz właściwie wcale ich nie zauważam. Mogę potwierdzić, że Renovital rzeczywiście zapobiega wypadaniu rzęs.

Po pięciu tygodniach stosowania odżywki zaczęłam zauważać upragniony efekty – najpierw pojedyncze, bardzo długie rzęsy, a potem zdecydowanie gęstsze i coraz dłuższe, te pozostałe. Po pełnych dwóch miesiącach używania preparatu włoski miały już upragniona długość (ok 1 cm), a nawet, po  wytuszowaniu, zaczęły się odbijać na górnej powiece.  Jestem bardzo zadowolona. Dla utrzymania efektu stosuję odżywkę co drugi dzień, zgodnie z tym, co zalecił w ulotce producent.rzesy

Zauważyłam też jeszcze jeden plus używania odżywki. Przedtem moje rzęsy sklejały się notorycznie po nałożeniu maskary – nawet tej, która miała je teoretycznie rozdzielać. Teraz nawet „tańszy” tusz ładnie je podkreśla, a szczoteczka działa jak grzebień.

I nie muszę już stawać na rzęsach, żeby wyglądały naprawdę pięknie 😉


Odwiedź miejsce, które tętni życiem cały rok. Termy w Uniejowie zachęcają do zdrowego wypoczynku

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Minęły wakacje, więc mogłoby się zdawać, że wraz z nimi odszedł najlepszy czas na wyjazdy i wypoczynek. Kto nie zdążył wybrać się nawet na krótki urlop lub choćby weekendowy wypad poza miejsce zamieszkania, ma szansę to nadrobić. Tym razem warto zwrócić swoją uwagę nie w kierunku ciepłych krajów, ale ciepłych wód, a dokładnie gorących źródeł, które przez nas wszystkich odkrywane są na nowo. 

Jeśli borykasz się z różnymi zdrowotnymi niedogodnościami, wcale nie musisz myśleć o dalekich podróżach, które nadwyrężają dobre samopoczucie. Idealnym może okazać się wypoczynek w uzdrowisku z wodami geotermalnymi. To świetna perspektywa nie tylko na podreperowanie zdrowia, ale zbudowanie wspomnień wyjątkowego relaksu.

Powody, dla których warto korzystać z wód geotermalnych przez cały rok

Gorące źródła to nieoceniona pomoc natury w załagodzeniu różnych schorzeń, odczuwania głębokiego relaksu psychicznego oraz fizycznego odprężenia. Kąpiel w nich posłuży zdrowiu i urodzie nie tylko dorosłym, ale również dzieciom. Ich potęga wynika z faktu, że wody wydobywane są z dużych głębokości, stad ich niezwykły skład i udowodniony dobry wpływ na organizm człowieka. Wody geotermalne zastosowanie znalazły m.in. w leczeniu schorzeń układów: ruchu, mięśniowego, oddechowego, nerwowego, pokarmowego, chorób skóry oraz w celach relaksacyjnych i rehabilitacyjnych. Grzechem byłoby nie korzystać z tak niesamowitych zalet, na które nie można liczyć w zwykłym SPA.

Termy Uniejów doskonałe na każdą porę roku

Skoro jesteśmy już przy temacie dobroczynnego działania gorących wód, nie można pominąć na mapie miejsc wartych odwiedzin, takich jak Uniejów. To pierwsze w Polsce uzdrowisko termalne cieszy się sławą nie bez przyczyny — natrafiono tu na gorącą (o temperaturze 68°C) leczniczą solankę, którą obecnie wydobywa się z głębokości ponad 2 km. Właśnie z jej dobrodziejstwa korzystają co roku tysiące odwiedzających osób:

  • związki kwasu metakrzemowego zawarte w solance uwodniają skórę i poprawiają jej elastyczność, a także powodują brązowienie skóry,
  • minerały pomagają w przyśpieszaniu gojenia ran, redukcji zmarszczek i cellulitu,
  • gorąca solanka ma także dobroczynny wpływ na leczenie chorób skóry, zwyrodnień stawów, stanów po zabiegach operacyjnych narządu ruchu,
  • chlorki miedzi i żelaza wzmacniają odporność,
  • radon dodaje sił witalnych,
  • zabiegi inhalacyjne solanką działają przeciwzapalnie i oczyszczająco,
  • zawartość fluoru dobroczynnie wpływa na higienę jamy ustnej,
  • woda termalna zastosowana w kuracjach pitnych,  pobudza czynność wydzielniczą żołądka i trzustki, stymuluje przemianę materii oraz uzupełnia niedobory jodu w organizmie.

Uniejów to nie tylko gorące źródła

Termy w Uniejowie dają szansę nie tylko na zaznanie tak potrzebnego relaksu i odprężenia, ale również na zdrowy rozruch.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zwolennicy spacerów, a także Nordic Walking mogą się wybrać na spacer leśną ścieżką edukacyjną wyznaczoną wzdłuż Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego Uroczysko Zieleń, które wraz z parkiem zamkowym stanowią leśną enklawę urozmaicającą piękny nizinny krajobraz. Miejsce dla siebie znajdą pasjonaci spływów kajakowych, którzy do dyspozycji mają różne długości tras do pokonania – krótsze, 23-kilometrowe, na zbiorniku Jeziorsko–Uniejów i dłuższe, liczące 35 km na trasie Uniejów-Koło. Miłośnicy wypraw rowerowych mogą pokonywać kilkanaście szlaków, wśród których jest licząca 14 km trasa o nazwie „Gorące źródła” przebiegająca przez miejscowości: Gąsiory – Wielenin — Wielenin Kolonia – Orzeszków Kolonia – Uniejów — Wola Przedmiejska — Ubysław. Warto podkreślić, że przez gminę Uniejów przebiega najdłuższy w Europie, liczący prawie 2 tys. km „Łódzki Szlak Konny”, idealny do przejścia w oparciu o odpoczynek w licznych stajniach, stadninach, ośrodkach jeździeckich i gospodarstwach agroturystycznych. Miłośnicy hippiki zdecydowanie docenią nieskrępowany kontakt z naturą, także podczas bardziej surowych w naszym klimacie miesięcy.

Uniejów aktywny przez cały rok

Nie każdy musi być przepadać za dalekimi wyprawami w siodle czy też na rowerze, dlatego w Uniejowie pomyślano chociażby o — miłośnikach tenisa, którzy mają do dyspozycji dwa korty tenisowe oraz specjalne ścianki do treningów. Funkcjonująca na terenie uzdrowiska pełnowymiarowa hala sportowa z zapleczem (szatnie, natryski, siłownia) i trybunami na 200 osób umożliwia realizację innych sportowych pasji. Podobnie jak w przypadku dostępnych dla gości boiska do siatkówki i piłki plażowej. Wystarczą chęci do zdrowego, aktywnego wypoczynku, a pretekst do ruchu znajdzie się zawsze. Tym bardziej że wysiłek zostanie nagrodzony podczas korzystania z innych uzdrowiskowych przyjemności —  basenów solankowych, basenu pływackiego i lodowego, różnorodnych saun, komory śnieżnej, tężni solankowej, a także wielu atrakcji wodnych, takich jak: dysze masujące, jacuzzi, dzika rzeka. Nie brakuje brodzików, zjeżdżalni i „wodnych placów zabaw” dla dzieci. W kompleksie znajduje się również strefa restauracyjna oraz klub taneczny i kręgielnia. Nawet najbardziej wymagajcie osoby znajdą dla siebie aktywność, która pozwoli na relaks na najwyższym poziomie.

Historia wiecznie żywa, zaprasza do jej poznania

Ponieważ Uniejów zaprasza do największego w Polsce kompleksu termalno-basenowego położonego u podnóży XIV–wiecznego zamku, proponuje także ciekawe, historyczne zabytki i związane z nimi rozrywki:

Zamek arcybiskupi

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Niegdyś siedziba Arcybiskupów Gnieźnieńskich, dziś miejsce spotkań, odpoczynku i bogata baza noclegowa. Obiekt oferuje noclegi w komnatach utrzymanych w historycznym stylu, restaurację z kuchnią staropolską oraz organizację szkoleń, konferencji i warsztatów.

Kasztel rycerski „Na gorących źródłach”

Stylizowany na średniowieczny gród rycerski, proponuje m.in.:  noclegi w średniowiecznych komnatach oraz pokazy walk rycerskich, kąpiele w Łaźniach Kasztelańskich w baliach z solanką, czekoladą, piwem lub płatkami róż. Ciekawić gości będą również zabawy plebejskie oraz sala tortur z wystawą średniowiecznych narzędzi tortur.

Akademia Rycerska funkcjonująca przy Kasztelu „Na Gorących Źródłach” oferuje m.in. naukę strzelania z luku, naukę rzutu włócznią, trening na machinie rycerskiej, naukę średniowiecznego tańca. Przy okazji można poznać obyczaje i ubiory pochodzące z okresu XIV-XV w..

Zagroda Młynarska

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Stworzony na bazie pięciu zabytkowych obiektów kompleks muzealno-noclegowy kusi turystów swoją oryginalnością oraz swojskim klimatem. Na gości czekają pokoje noclegowe w zabytkowym dworze oraz apartament w wiatraku. W chałupie z poł. XIX w. znajduje się karczma, natomiast stodoła to miejsce warsztatów rzemieślniczych.

Dom Pracy Twórczej

Centrum artystyczno-kulturalne miasta. Odbywają się tutaj: sympozja, warsztaty, szkolenia oraz wystawy plenerowe z udziałem studentów Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Wytwórnia Ciszy w Brzozówce

Odbywają się tutaj warsztaty jogi, a pobliskie pola i lasy wpływają na osobisty rozwój oraz wyciszenie Gości odwiedzających to miejsce.

Należy również podkreślić dostępność uzdrowiska w Uniejowie. Dzięki położeniu w centrum zaledwie 60 km od Łodzi, dotarcie do kompleksu nie powoduje żadnych problemów, czy niedogodności komunikacyjnych. Więcej informacji o  kompleksie termalno-basenowym w Uniejowie, oraz wyjątkowych atrakcjach znajdziecie na stronie termyuniejów.pl 


 

Wpis powstał we współpracy z PGK TERMY UNIEJÓW Spółka z o.o. 

 


Zobacz także

Fot. Pixabay/ RyanMcGuire /

O czekaniu w życiu rodzica (zwłaszcza rodzica wcześniaka)

Fot. iStock /  David Pereiras Villag

Apetyt na zdrowie rośnie w miarę… jedzenia

Fot. iStock / fcscafeine

Sięgając po marzenia, człowiek siłą rzeczy udaje się w podróż. Czasem wędruje latami, czasem wędrować nie przestaje