To jakie tworzymy relacje z innymi, jest treścią naszego życia. Chcesz je poprawić? Sięgnij po książkę „Relacje na huśtawce”

Oh!Books
Oh!Books
18 czerwca 2018
Fot. iStock / CreativaImages
 

Żyjemy wśród ludzi – to oczywista oczywistość. Jasne, jeśli ktoś ma taką potrzebę może przyjąć życie pustelnika, odciąć się zupełnie od relacji z innymi i postawić tylko na siebie.

Oglądałam całkiem niedawno (zabijcie mnie nie pamiętam tytułu) film, którego bohater postanowił po studiach rzucić wszystko, wyprzedać swój majątek i ruszyć na Alaskę, by tam spędzić zupełnie samotnie życie, za to w pełnej harmonii z naturą. Pokazana została cała jego droga do celu, który sobie wyznaczył. Spotykał różnych ludzi, zatrzymywał się u nich, rozmawiał, zwierzał – jak on im, tak i oni jemu. I kiedy dotarł na Alaskę po kilku dłużących się tygodniach zrozumiał, że szczęście jest tylko wtedy, gdy możesz je dzielić z innymi. Postanowił wrócić do tych ludzi, których w czasie swojej wędrówki pokochał, którzy stali się częścią jego historii… Nie udało mu się. Zatrzymała go natura w sposób straszliwy. Umarł w samotności, wyczerpany, marząc o spotkaniu z drugim człowiekiem.

Dlaczego o tym wspominam? Bo to, jakie tworzymy relacje z ludźmi, kto staje się nam bliski, kogo unikamy, jakich mamy i czy w ogóle – przyjaciół, jest treścią naszego życia i mówi bardzo wiele o nas samych.

Są przecież ci, którzy nie mają problemów towarzyskich – wchodzą w tłum i zjednują sobie przyjaciół, są zabawni, dowcipni, mają coś ciekawego do powiedzenia. Ale są też tacy, którzy zawsze stają na uboczu, którzy boją się ludzi, często mówią, że ich nie lubią. Nasze relacje to lustro nas samych. Trzeba włożyć naprawdę wiele wysiłku, by móc zauważyć to, co nie zawsze chcemy widzieć.

Na początek odpowiedz sobie na kilka pytań:

– czy w towarzystwie znajomych czujesz się wyobcowany i samotny?

– czy masz grono przyjaciół, z którymi utrzymujesz stały kontakt?

– czy na przestrzeni lat zaniedbałeś kontakty z ludźmi, którzy byli ci bliscy?

– czy masz problem z utrzymaniem długotrwałego związku?

Podobne pytania zadają autorzy książki „Relacje na huśtawce. Jak uwolnić się od negatywnych wzorców zachowań”. Ta książka może stać się wyzwoleniem dla tych, którzy mają problemy interpersonalne wynikające z nieradzenia sobie ze stresem w relacjach międzyludzkich. Autorzy wskazują na cztery podstawowe zachowania, które o tym świadczą:

– atakowanie – wiadomo, że najprostszą obroną jest atak…

– wycofanie – unikanie kontaktów, ignorowanie problemów

– uczepianie się – na przykład kochanie za bardzo

– obwiniane – na zasadzie „winni problemów są zawsze tamci, nie ja”.

Dużo widziałam poradników, książek psychologicznych, które mają nam pomóc w radzeniu sobie z problemami. Cóż, różna była ich jakość i stopień przydatności dla tych, którzy zmagają się naprawdę z poważnym problemem. „Relacje na huśtawce” nie pozostawia złudzeń. Chcąc mieć dobre relacje z ludźmi, otworzyć się na innych, poprawić tym samym jakość swojego życia, musimy wykonać diabelnie ciężką pracę nad sobą. Aby coś zmienić, musimy najpierw zmienić siebie – swoje myślenie, nawyki, wyjść z zakorzenionych w nas głęboko schematów, a przede wszystkim – zrozumieć siebie. Jeśli zaczniemy zauważać, jakie uczucia, emocje, wywołują w nas dane sytuacje, inni ludzie, będziemy w stanie przeanalizować nasze własne zachowania i reakcje, a co więcej – zmienić je tak, by przestały nas krzywdzić.

„Relacje na huśtawce” to książka, po którą powinien sięgnąć każdy z nas, bo wszyscy miewamy problemy z relacjami w pracy, wśród znajomych, rodziny. Ale uprzedzam – nie jest to lekka i łatwa lektura. W przykładach podanych z życia, odnajdziemy siebie, ale w licznych zadaniach, ćwiczeniach będziemy musieli się skupić przede wszystkim na sobie. Przed każdym ciężka droga – naprawdę, ale uważam, że warta do przejścia, bo zamykając tę książkę będziemy mieć słuszne poczucie, że zrobiliśmy krok do przodu, że jesteśmy uzbrojeni w wiedzę, która pozwoli nam poprawić jakość naszych relacji, a także i życia. Zrozumieć, dlaczego ktoś nas wyprowadza z równowagi, dlaczego ktoś inny zawstydza, onieśmiela, naprawa strachem.

To ważna książka dla tych, którzy chcą popracować nad sobą i ze sobą, by odnaleźć swoje zasoby w relacjach międzyludzkich.

relacje-na-hustawce-atrapa


Masz wrażenie, że nic nie robisz tak, jak należy? Że nie masz żadnych talentów? Taki Głupi Funio, co ciągle wszystko psuje…

Oh!Books
Oh!Books
18 czerwca 2018
Fot. Archiwum prywatne
 

– Czasem odnoszę wrażenie, że coś ze mną jest nie tak. Że wszyscy, absolutnie wszyscy – tylko nie ja, mają swoje talenty i powołanie… A ja? Czego nie dotknę, jest nie tak, jak być powinno. Już na samą myśl o tym, że znów mam próbować, czuję niemiły ucisk w żołądku i ciarki na plecach. I choć z całego serca wierzę, że to co robię, jest dobre – świat zdaje się nie mieć dla mnie miejsca… -brzmi znajomo?

Eh, o ile świat byłby lepszy, gdybyśmy wszyscy potrafili sobie ufać i zastanawiać się nad tym, co robimy. Ileż razy byłoby łatwiej uczyć się, wygrywać i zdobywać swoje szczyty – gdybyśmy nie wątpili  to, co podpowiada nam serce. I gdyby cały ten pędzący, świetnie zazębiający się świat, był inny – otwarty na refleksję, niepowtarzający jak w letargu tych samych błędów…

Zdarzyło się wam wątpić w słuszność swoich wyborów? Z pewnością, nie raz i nie dwa, biliście się z myślami, pytali siebie, czy może lepiej już nie myśleć, nie czuć i robić tak, jak cała reszta. Prawda? A czy rozmawialiście już ze swoimi dzieci o tym, jak trudno czasem żyć w świecie, który nie akceptuje naszych wyborów mimo, że są słuszne i dobre?

Nie ma lepszej metody na trudne rozmowy niż dobra książka. I w tym temacie, z pomocą przychodzi „Głupi Funio” – cudowna książka autorstwa Jerzego A. Wlazło.

„Głupi Funio” to mistrzowsko przedstawiony problem, który prędzej czy później spotyka każdego człowieka. Główny bohater jest ucieleśnieniem naszych dylematów, zaczarowany w fantastycznej, lekko ocierającej się o absurd i zabawnej formie, bo Głupi Funio, to mały stworek, któremu wydaje się, że nigdzie nie pasuje.

35476043_2146468825366491_8952395265885601792_n

Funio, jest mały, nie zasłużył jeszcze na dorosłe imię, a świat ludzi widzi tylko w połowie, gdy jest widno. Dosłownie – widzi połowę krzesła, stojącą dziwacznie na dwóch nogach i połowę chłopca, dość straszna jest ta połowa z jednym okiem. Ale gdy zapada zmrok, jest lepiej, wszystko wygląda normalnie, a Funio przemierza mieszkanie w poszukiwaniu swojego powołania. Wielu przeczy już próbowała, aby wydorośleć i zasłużyć na prawdziwą pracę w pomaganiu ludziom – jak inni  jego plemieniu, ale jak na złość, Funio kompletnie sobie z tym pomaganiem nie radzi. Raz nawet tak strasznie narozrabiał, że telewizor przestał nadawać reklamy głośniej niż inne programy (wyobrażacie sobie?!), a ptaki przyleciały do karmnika po zmroku (każdy przecież wie, że one jak na złość nie przylatują, a co dopiero o takiej porze!). Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby Funio miał zająć się na przykład chlebem, pewnie znowu wszystko by pomieszał i spadająca kromka nie przylepiłaby się masłem do podłogi… a tego chyba tłumaczyć nie trzeba, bo każdy, ale to każdy wie, że spadająca kromka, zawsze upada masłem do dołu… Eh, ten Funio! Głupi Funio…

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Naprawdę, ale to naprawdę nie pasuje do swojego plemienia. W plemieniu Funia, tak jak w naszym świecie, każdy ma swoją bardzo ważną rolę. Poznacie Ślizgacza Maślacza, który dba, żeby chleb zawsze spadał masłem do dołu – tak, jak życzą sobie tego ludzie, a gadają o tym ciągle, gdy tylko upadnie im kawałek. Nuda Maruda, dba o to, by dzieci w czasie choroby zawsze się porządnie wynudziły, bo wiadomo przecież, że tak jest i porządku świata nie wolno psuć dla zwykłego kaprysu… a Funio? Czeka go wiele przygód i niepowodzeń, choć jak sami się domyślacie to, czy Funio nic nie potrafi nie dla każdego jest oczywiste…

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Książkę polecam serdecznie, na każdej kolejnej karcie mieszczą się uśmiech, wzruszenie, nakaz zatrzymania się na chwilę w swoim życiu, by uwierzyć w siebie. Wszystko ubrane w słowa nie byle jakie i doprawione pięknymi, nietuzinkowymi ilustracjami Grażyny Rigall. Za tę książkę – szczerze dziękuję!

glupi-funio.1.1521801184Głupi Funio

Napisał: Jerzy A. Wlazło
Zilustrowała: Grażyna Rigall
Stron: 64
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7420-839-0


Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Adamada


„Randka z homo sapiens” – tabletka szczęścia i antidotum na chandrę

Oh!Books
Oh!Books
18 czerwca 2018

Są trzy rzeczy, które musicie wiedzieć o Janie Morris:
1. nie jest w stanie prowadzić normalnej konwersacji bez zasypywania rozmówcy NNF (nadmiarem nieistotnych faktów), szczególnie, kiedy jest zestresowana,
2. nic nie stresuje jej bardziej niż obecność Quinna Sullivana (znanego również jako Pan Ciacho)
3. nie jest fanką szydełkowania. 

Po tym, jak jednego dnia traci chłopaka, mieszkanie i pracę, Janie Morris tylko czeka na kolejną katastrofę, jaką szykuje dla niej los. Jakby tego było mało, świadkiem jej totalnego upokorzenia jest boski Quinn Sullivan, zwany przez nią Pan Ciacho, który co i rusz pojawia się na jej drodze,  jak para drogich szpilek – równie  pożądanych, co nieosiągalnych.

Życie szykuje dla Janie kolejną niespodziankę, kiedy Quinn, obiekt jej niewinnych, choć nieco obsesyjnych westchnień, składa jej propozycję nie do odrzucenia. Pierwszy tom serii „Kółko Singielek Miejskich” Penny Reid ukaże  się w Polsce pod koniec listopada nakładem wydawnictwa Poradnia K. Jeśli kochacie „Seks w wielkim mieście”  i dzienniki Bridget Jones, to ta książka jest dla Was. Zabawna i lekka opowieść o dziewczętach w Chicago, które spotykają się na regularne sesje szydełkowania i wzajemnie wspierają się radą i pomocą, skradnie Wasze serca!  „Opowieść o sile namiętności – tej, która rządzi nami od zawsze, ubrana w lekką i swobodną formę. Doskonała do podróży, do poczekalni lub na długie wieczory” – tak poleca książkę Małgorzata Kalicińska, autorka powieści „Dom nad rozlewiskiem”.

Bohaterki od pierwszych stron budzą naszą wielką  sympatię, są nakreślone niezwykle prawdziwie, a jednocześnie z przymrużeniem oka. Neurotyczna Janie, która nie wierzy w siebie i co i rusz pakuje się w kłopoty, bardzo polega na swoich przyjaciółkach, może się do nich zwrócić w każdej sprawie – są dla niej jak rodzina. „Randka z homo sapiens” to nie tylko trzymająca w napięciu opowieść romansowa, ale pochwała kobiecej solidarności i diagnoza współczesnych singielek – czego szukają, o czym marzą i do czego dążą. Fanki literatury kobiecej  mogą dzięki książce przenieść się do świata, w którym miłość jest najwyższą wartością i koniecznie trzeba o nią walczyć. Naprawdę warto zaprosić singielki do siebie i zatopić się w lekturze idealnej jako antidotum na listopadową słotę i spadek nastroju. Książka jest lepsza niż tabletka szczęścia – w sam raz na długie wieczory.

Należy aplikować z gorącą czekoladą i ciasteczkami (ewentualnie Panem Ciacho ;), przyjmować pod ciepłym kocem. To prawdziwy miód na wszystkie potrzebujące serca. Kolejne książki serii już w przygotowaniu.   

RANDKA Z HOMO SAPIENS  

PENNY REID
premiera: 22.11.2017.

Randka z homo sapiens_okładka

Książka dostępna w salonach sieci Empik, na www.empik.com, dobrych księgarniach i na www.poradniak.pl.  PATRONI MEDIALNI: STRÖER I OLIVIA.

O autorce: 

Penny Reid jest pełnoetatową badaczką w  zakresie biomedycyny, a  po godzinach – uznaną i utytułowaną autorką powieści kobiecych, która zdobyła grono wiernych fanek na całym świecie. Opinie i recenzje jej książek na portalu Goodreads sięgają kilkuset tysięcy, znalazły się też na liście bestsellerów „USA Today”. „Randka z homo sapiens” to pierwszy tytuł jej bestsellerowej serii „Kółko Singielek Miejskich”.

Prywatnie jest mamą trójki dzieci i żoną oraz fanką robótek ręcznych. 

Tytuł: „Randka z homo sapiens”

Tytuł serii: „Kółko Singielek Miejskich”

Tłumaczenie: Maria Kabat

Liczba stron: 418

Cena: 34,99 zł

Książka dostępna na www.poradniak.pl


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Poradnia K