Tunezja jest krajem wielu kontrastów, sprzeczności, zapachów i kolorów. Z pewnością tam wrócę, a wam polecam na wakacje

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 czerwca 2018
Arch. prywatne
Arch. prywatne
 

Tunezja nigdy nie znajdowała się na liście miejsc, które chciałabym zobaczyć. Po pierwsze dlatego, że nie ma tam gór, po których kocham chodzić, po drugie – gorąco, nudno – bo tylko plaża, więc co tam robić.

Cóż, nie ma jak to ulec stereotypom w dodatku własnych przekonań. Na szczęście życie podsuwa nam od czasu do czasu różne okazje i tak przyszło mi zweryfikować moje myślenie na temat Tunezji. Wsiadłam do samolotu, kompletnie nie wiedząc, czego się spodziewać. W walizce kilka letnich ubrań i ciekawość przygody, którą właśnie rozpoczęłam. Nie zdążyłam nawet kupić żadnego przewodnika, więc korzystałam z kieszonkowego znajomej, która leciała razem ze mną, a która w ostatniej chwili w jakimś kiosku dojrzała lakoniczne informacje na temat Tunezji.

Lubię wiedzieć, dokąd się wybieram, ale tu czas skutecznie ograniczył mi przygotowania. Jednego byłam pewna, po tym jak wysiadłam z samolot – Tunezja jest płaska. Aż po horyzont nie widać żadnych wzniesień, nawet wysokich budynków. Ale tak, jak jest płaska – tak jest urozmaicona swoim wnętrzem, tym czym żyje na co dzień, czym bije jej serce. Trudno zaledwie w kilka dnia będąc jedynie na wchodzie kraju poznać go w 100%, ale te kilka dni może dać przedsmak tego, czym ten kraj może nas zachwycić i zwabić myślą, że warto tu wrócić.

Tunezja jest krajem wielu kontrastów, sprzeczności, zapachów i kolorów.

Z jednej strony trafiasz na piękne hotele, które położone są tuż przy plaży. Za każdym razem zadziwiało mnie, że trafiając z jednego hotelu do kolejnego nadal jesteśmy nad morzem, jakbyśmy przez chwilę zamieszkali na wyspie. Z drugiej – jeśli tylko masz możliwość i chęć, możesz dotknąć tej Tunezji poza hotelowej, kolorowej, krzyczącej w medinach. Jasne, można wykupić wycieczki fakultatywne, zwiedzić część kraju, ale spokojnie można też na własną rękę podejrzeć trochę tunezyjskiego życia. Niesamowite jest dostrzeżenie skrzyżowania kultur, które spotkały się na terenie tego państwa i pozostawiły po sobie niesamowite miejsca, jak choćby amfiteatr w El Jam, który zachował się w lepszym stanie niż rzymskie Koloseum i jest trzecim co do wielkości amfiteatrem na świecie.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

 

Chodząc między murami można poczuć ducha drugiego, trzeciego wieku naszej ery, kiedy walczyli tam gladiatorzy, ukrywali się ludzie przed najazdami wrogów. Warto zajrzeć do mediny w Tunisie – chyba największej. Pozwolić się zgubić trochę między uliczkami pełnymi kolorowej ceramiki, ubrań, nawołujących handlarzy, znaleźć za żółtymi drzwiami wejście do uroczej restauracji i spróbować tunezyjskiej kuchni, zwłaszcza deseru, do którego dodawana jest woda kwiatowa i który pachnie obłędnie.

Arch prywatne

Arch prywatne

Jeśli nie lubicie tak dużych tłumów jak w Tunisie, możecie pochodzić uliczkami Sousse, popatrzeć na dzieci, które kopią piłkę na plaży i poczuć w płucach zapach przypraw sprzedawanych w tamtejszej medinie. Trafić też do Sidi Bau Said uroczego miasteczka na przedmieściach Tunisu, które zachwyca swoimi kolorami i widokami, a w którym warto zatrzymać się w lokalnej knajpce i wypić sok wyciskany z cytryny – nigdy nie piłam nic lepszego.

Arch prywatne

Arch prywatne

W Monastirze po zwiedzeniu mauzoleum – miejsca kultowego dla Tunezji, można zbłądzić, żeby trafić na lokalny targ, gdzie nie zaczepiają cię już handlarze z mediny, bo chodzą tam tylko lokalni mieszkańcy – jest barwnie, pachnąco i głośno. Bo tym, co tworzy klimat Tunezji i przyciąga mnie osobiście najbardziej, są ludzie. Tak, jak my jesteśmy ich ciekawi, tak samo oni interesują się nami i jeśli tylko mają okazję i znają choć trochę angielski, próbują rozmawiać, opowiadać o swoim życiu, o tym, co robią, jak żyją, czy są szczęśliwi w swoim kraju, który przeszedł w ostatnich latach ogromną rewolucję.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Trochę przypominają mi nasze polskie społeczeństwo na początku lat 90-tych, trochę pogubionych, niepewnych przyszłości, ale (cóż, w przeciwieństwie do nas) zawsze uśmiechniętych i serdecznych. Jak choćby starszy pan na targu, który sprzedając mi pęk pachnącej obłędnie mięty wetknął mi jedną gałązkę we włosy. Czy Ahmed spotkany na plaży w Hammamet, który od 10 lat jeździ ze swoim wielbłądem – Krzysztofem Kolumbem (tak się nazywał) i zachęca turystów, do przejażdżki lub chociaż zrobienia sobie zdjęcia ze swoim zwierzęcym przyjacielem. Mohamet pracujący na łodzi, który wstaje o szóstej rano, by nałowić ryb dla siebie i swojego ojca – jedzenie na cały dzień – i zdążyć jeszcze na 10 godzin do pracy.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Tak naprawdę ciężko mi nadal pozbierać myśli po tej podróży. Po pierwszych trzech dniach byłam zmęczona intensywnością doznań – miejsc tak skrajnie różnych – jak przedmieścia Tunisu, a później jego centrum tak odmiennego. Czy przepychu miejsc przygotowanych dla turystów ze zderzeniem historii miejscowych ludzi, którzy czasami ledwo wiążą koniec z końcem i cieszą się, że do Tunezji wracają turyści, bo dla nich oznacza to lepsze życie. Dzięki nam – tym którzy chcą poznać ten kraj, im żyje się lepiej. Bycie gościem w Tunezji jest naprawdę wyjątkowym doświadczeniem. Do tego stopnia, że po sześciu dniach nie chciałam już stamtąd wyjeżdżać, tylko chłonąć jeszcze jego wyjątkowość i poznawać je coraz bardziej.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Jeśli zastanawiacie się nad wakacyjnym kierunkiem – gorąco polecam wam Tunezję. Uraczy was ona idealnymi dla turystów warunkami, poczuciem bezpieczeństwa, odsłoni przed wami swoje najpiękniejsze miejsca, a jeśli będziecie chcieli ją poznać bliżej, z pewnością na waszej drodze postawi ludzi, którzy są świadectwem wyjątkowości tego kraju.

Ja wrócę tam na pewno. Mam zamiar wylądować w Monastirze, wsiąść w pociąg, który jest zaraz przy lotnisku i już na własną rękę zwiedzić ten kraj. Dotrzeć na Saharę i pokazać moim dzieciom jak pięknie się różnimy i jak wiele rzeczy wspólnych jest między nami. I jak cudowne miejsca chce pokazać nam świat, jeśli tylko będziemy chcieli je dostrzec.

 


18 sygnałów, które wysyłasz, gdy boisz się porzucenia w związku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 czerwca 2018
„Proś, walcz, a potem żyj!", czyli jak rozstać się dobrze. Wyznanie porzuconej
Fot. Unsplash / dahiana candelo / CC0 Public Domain
 

Czasem ze strachu przed odrzuceniem, robimy rzeczy niebywałe i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bo któż, kto boi się samotności, myśli o odtrącaniu ukochanej osoby… A jednak.

Ukryty i często nieuświadomiony strach przed porzuceniem wyzwala w nas pewne mechanizmy. Nie wierząc, że jesteśmy wystarczająco dobrzy i trakcyjni dla partnera, wpadamy w sidła zazdrości czy niekończące się testowanie związku. Upewnianie się, że on/a tak po prostu nagle nie znikną. Niestety zazwyczaj efekt jest odwrotny.

Dr Magdalena Battles wymienia kilkanaście objawów, strachu przed porzuceniem.

18 sygnałów, które wysyłasz, gdy boisz się porzucenia w związku

  1. Często czujesz się zazdrosny.

  2. Postrzegasz inne osoby przeciwnej płci, jako zagrożenie dla związku.

  3. Dajesz z siebie za dużo.

  4. Miewasz myśli o opuszczeniu partnera lub współmałżonka.

  5. Masz nierealistyczne oczekiwania wobec partnera w kwestii wspólnie spędzanego czasu.

  6. Masz trudności w całkowitym zaufaniu swojemu partnerowi lub małżonkowi.

  7. Częściej widzisz i roztrząsasz wady partnera niż to, co  nim lubisz, podziwiasz, to, co jest w nim dobrego (to wynik braku zaufania)

  8. Budujesz związek ze strachu przed samotnością lub jako plasterek po ostatniej, zakończonej relacji.

  9. Czujesz się niegodnym partnera lub miłości.

  10. Masz niższą samoocenę / brak ci pewności siebie.

  11. Wolisz zakończyć relację, zanim zrobi to partner, aby mieć kontrolę nad potencjalnym porzuceniem.

  12. W związku szybko chcesz wchodzić na kolejny poziom, aby zminimalizować ryzyko porzucenia – chcesz mocniej związać się z ukochanym, żeby trudniej było się rozstać

  13. Pozostajesz  w niezdrowych lub agresywnych związkach z obawy przed opuszczeniem lub samotnością.

  14. Odczuwasz zazdrość o związki platoniczne, które ma twój partner, na przykład z kolegami z pracy.

  15. Odczuwasz potrzebę kontrolowania partnera, szczególnie czasu, który spędza z innymi osobami.

  16. Regularnie analizujesz relacje, często skupiając się na negatywnych odczuciach problemach, zamiast skupiać się na pozytywnych cechach partnera i relacji.

  17. Ciągnie cię do budowania relacji z ludźmi, którzy są emocjonalnie niedostępni.

  18. Oszukujesz partnera.

Jak sobie poradzić z takim lękiem? Przede wszystkim uwierzyć, że jesteś godzien miłości. Bo jesteś.


 Na podstawie: lifehack.org


Kiedy mężczyzna tobą manipuluje…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 czerwca 2018
Fot. iStock / teksomolika
Fot. iStock / teksomolika

Choć manipulatorzy są wszędzie w twoim otoczeniu, najgorzej jest wtedy, kiedy manipuluje tobą najbliższa osoba. Po pierwsze dlatego, że oznacza to, że ten kogo kochasz próbuje Cię wykorzystać – i to naprawdę nieważne jaki ma powód. Po drugie, bo manipulacja łączy się z brakiem uczciwości. A ta jest w związku dość kluczową sprawą. Kiedy kochasz, nie podejrzewasz, że twój partner tobą „steruje”. Widzisz w nim dobro i to, co najlepsze. Czasem „budzisz się” z tego snu dopiero wtedy, gdy okazuje się, że już zbyt wiele straciłaś…

Wszystko zmienia się, gdy zaczynasz dostrzegać, że on:

1. Zawsze postępuje tak, jakby był ofiarą w twoim związku

Często czujesz się wobec niego winna, choć kiedy wszystko sobie racjonalnie przemyślisz, wyjdzie na to, że nie masz powodu?…  To ona sprawia, że będzie się wydawało, że twoje zachowanie wobec niego jest krzywdzące.

2. Zawsze znajdzie dla siebie wytłumaczenie

I zawsze znajdzie sposób, aby przekonać cię, że jego nieodpowiednie postępowanie jest uzasadnione, nawet jeśli tak nie jest. Ma wytłumaczenie i usprawiedliwienie na wszystko.

3. Nie dba o twoje uczucia ani emocje

Zawsze lekceważy twoje uczucia i emocje, jakby były nieważne. Sprawia, że czujesz się tak, jakbyś nie mógł czuć tych rzeczy, które czujesz; jakoś są nieważne i nieistotne.

4. Zmienia temat, gdy zadajesz mu pytania dotyczące jego życia

Nie chce się otworzyć przed tobą. On nie chce cię wpuścić „bliżej”. Nie chce, żebyś czuła się tak, jakbyś była dla niego ważną osobą.

5. Celowo robi i mówi rzeczy, które sprawiają, że czujesz się źle

Robi to, aby cię zniechęcić. Naprawdę próbuje sprawić, byś poczuła się tak źle, jak to tylko możliwe, abyś nigdy nie była do końca szczęśliwa, do końca pewna. Trzymanie cię w niepewności, to jedna z form manipulacji. Najskuteczniejszy sposób, abyś przylgnęła do niego.

6. Sprawia, że ​​czujesz się winna, że masz innych przyjaciół

Niby przypadkiem daje ci to zrozumienia, że jego zdaniem są dla ciebie ważniejsi niż on.

7. Inaczej traktuje cię, gdy jesteście ” w towarzystwie, a inaczej, gdy jesteście sami

Kiedy jesteście sami, zmienia się nie do poznania. Lekceważy cię, pokazuje ci, że nie masz prawa myśleć i czuć tak, jak myślisz i czujesz. Gdy jesteście wśród innych jest partnerem wymarzonym i nosi cię na rękach. Dlatego właśnie się tak gubisz.

Manipulujący partner to z reguły osoba ciężko zaburzona, z liczymi problemami z sobą samym. Trzeba o tym pamiętać oceniając jego zachowanie i dobrze się zastanowić nad tym, czy naprawdę możesz z nim zostać…


Na podstawie: relrules.com

 


Zobacz także

Reforma edukacji? Żart! Taką reformę edukacji, to można...

Idzie nowe, tyle tylko, że to nowe bardziej jednak zalatuje starym… O wku*wie na reformę edukacji

Fot. iStock / wundervisuals

Przyjaźń między matką a córką może być krzywdząca. Lepiej, by matka była matką, nie kumpelką

skarbonka

Między przyjemnością a obowiązkiem