Trzeba mieć serce z kamienia, albo nie mieć go wcale!

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
29 listopada 2016
Fot. iStock/Marjan_Apostolovic
Fot. iStock/Marjan_Apostolovic
 

Ryczeć mi się chce! Przysięgam. W głowie mi się nie mieści! Jakim trzeba być człowiekiem, by postąpić tak, jak poznańscy urzędnicy. Ja wiem, że system bezduszny, że przepisy i tak dalej. Ale żesz ku*wa na miłość boską znam wielu urzędników, którzy myślą, jak pomóc, a nie jak odebrać szansę na godne życie.

No dobra, może od początku. Pamiętacie Asię? Tę Asię, która w Poznaniu zorganizowała zbiórkę pieniędzy dla swojej ciężko chorej mamy? Ich wspólne życie to raczej długie miesiące spędzone w szpitalu, a nie na popołudniowych spacerach i zabawach. Mamie Asi niezbędna jest rehabilitacja. Wiadomo, że na tę z NFZ czeka się tygodniami, jeśli nie latami. Mama Asi nie ma tyle czasu, potrzebuje pomocy tu i teraz, a środki socjalne jakie otrzymuje z racji swojej choroby są niewystarczające. Dziewczynka więc, aby pomóc mamie, postanowiła zorganizować kiermasz na swoim osiedlu. Przygotowała wszystkie dla niej zbędne rzeczy – swoje ubrania, książki, zabawki, by móc wyprzedać je na kiermaszu i w ten sposób zebrać pieniądze na leczenie swojej mamy. To co się stało po wywieszeniu przez Asię ogłoszenia o kiermaszu, przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Sprawa rozniosła się w mediach, zebrali się ludzie dobrej woli, którzy chcieli pomóc Asi i jej mamie. Ostatecznie na leczenie i rehabilitację zebrano UWAGA 101 tysięcy złotych. Po prostu serce rośnie! Jak wiele jest ludzi chcących pomagać! Jak niesamowite jest to, że potrafimy się zebrać tak po prostu, aby wesprzeć przecież obcą dla nas osobę!

I chociaż nie powinno mnie to dziwić, bo przecież niemal każdego roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy bije rekordy zbiórek. Każdy pomimo burz i zawirowań politycznych wokół samej Fundacji wrzuca do puszek to co ma najcenniejsze – i nie mówię o pieniądzach, ale o kawałku dobrego serca. WOŚP te pieniądze przekuwa na sprzęt szpitalny, na pomoc najbardziej potrzebującym.

Asia zebrane pieniądze chciała przeznaczyć dla swojej mamy, najdroższej i najważniejszej dla niej osoby. Tyle tylko, że poznańscy urzędnicy uznali zebrane podczas kiermaszu pieniądze za dochód mamy Joasi i cofnęli jej prawo do wszelkich świadczeń z tytułu jej choroby i niepełnosprawności…  Mi się to BARDZO PRZEPRASZAM, ale ku*wa nie mieści w głowie! Najpierw nikt nie robić kompletnie nic, by pomóc Asi i jej mamie, a później się okazuje, że to nic – to i tak było błogosławieństwem, bo można zrobić coś więcej niż nic i odebrać środki do życia!

Czy ktoś może mi to wyjaśnić? Ja wiem, że teraz każdy urzędnik zasłoni się przepisami, ale przecież każdy z nas jest człowiekiem! Jak można być tak bezdusznym, by w ogóle wpaść na taki pomysł! Jak można złożyć podpis pod pismem odbierającym środki do życia kobiecie, której OŚMIOLETNIA córka potrafiła zorganizować pomoc, a nie państwo, które przecież dba o każdego obywatela. Nie każcie mi tam dzwonić i pytać, czy z racji „dochodu” odebrano na przykład też 500 plus, bo rodzina przekroczyła próg dochodowy na jedno dziecko, a jak widać dziecko potrafi sobie pomóc bez jałmużny!

No i ryczę. Ze wściekłości, z bezsilności, z tego, że nie mamy na to wpływu, a przecież wystarczyło jednemu urzędnikowi z drugim zadzwonić, powiedzieć: „Pani kochana, tak bardzo się cieszymy, ale żeby nie odbierać Pani świadczeń podpowiadamy, że…”. To żadne przestępstwo! Mama Joasi nie zabiera pieniędzy państwu, nie jest złodzieje, po prostu jej córka trafiła do dobrych serc setek, jeśli nie tysięcy ludzi! Nie mogłabym spać na miejscu urzędników, naprawdę… Nie byłabym w stanie spojrzeć sobie w oczy. Żeby chociaż odmówić zajmowania się tą sprawą, zgłosić, powiedzieć jakie to nieludzkie…

Myślę teraz o pani Hani od bułek. Znacie sytuację? Otóż zwykły człowiek, przedsiębiorca z Olsztyna szedł sobie ulicą i postanowił kupić bułki od pani, która sprzedawała je przy ulicy. Jedną bułkę – za złotówkę. W czasie, kiedy tam stał straż miejsca wlepiała pani babci mandat w wysokości 200 złotych za nielegalny handel bułkami… Pan Konrad – ten od bułki – wrócił do Warszawy i znalazł panią babcię – Anię. Zaprosił ją na kawę i ciasto. Okazało się, ze kobieta jest po trepanacji czaski, miała guza mózgu, nie ma środków do życia, bo nie przysługuje jej renta, więc sprzedaje te bułki, jej dzienny dochód to kilkadziesiąt złotych… Pan Konrad postanowił jej pomóc, spontanicznie zorganizował zbiórkę dla „pani babci od bułek” i media znów obiegła wieść o człowieku z wielkim sercem. Dla pani Ani zebrano już około 200 tysięcy złotych, na spłatę jej długów potrzeba jeszcze sto tysięcy. Na pewno się uda, nie mam co do tego wątpliwości! Ale nasuwa mi się pytanie – co dalej? Kiedy znajdzie się ktoś, kto położy łapę na tych pieniądzach, kto odbierze daną pani Ani nadzieję na dobre i godziwe życie?

Pewnie większości z wam od razu przypomina się historia piekarza, który chleb rozdawał charytatywnie, a w wyniku działań urzędniczych był zmuszony zamknąć działalność… Takich historii na nieszczęście tych wszystkich ludzi można mnożyć.

Jedno mnie zastanawia – czy jest granica między systemem, prawem a ludzkim zrozumieniem i empatią. Przecież jesteśmy ludźmi, a nie maszynami wykonującymi zapisane na kartkach papieru zadania! A może się mylę?

Nie ma i nigdy nie będzie we mnie zgody na takie działania. Tyle mogę zrobić. I dołożyć się do kolejnej zbiórki organizowanej dla mamy Asi!


Ja pie*dole, no łeb spadł mi i leży obok. Czy ci panowie nie mieli własnego rozumu?

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
15 grudnia 2016
Screen/You Tube
Screen/You Tube
 

Są cudowne.

Uwielbiam je.

Lubię patrzeć, jak wypełniają twoje spodnie.

Jak delikatnie podskakują, gdy biegasz, w tych swoich obcisłych szortach.

I kiedy dyndają, jak ściągasz majtki.

Lubię, gdy je masujesz, gdy sam się nimi zachwycasz. Podnieca mnie to.

Dbaj o swoje jądra. Pamiętaj o profilaktyce badań… Pytanie, a co, jak facet właśnie został pozbawiony jądra, ma raka??? Czy ktoś o tym pomyślał tworząc seksitowski spot z Opola o profilaktyce badań kobiecych piersi?

Ja pie*dole. No łeb mi spadł i leży obok.

Zastanawiam się, czy ci panowie wymienili się doświadczeniami, mierząc w dłoniach fikcyjne piersi, czy dzielili się tym, które im odpowiadają najbardziej. Ja wiem, że oni chcieli w dobrej wierze, ale naprawdę trzeba nie mieć rozumu, żeby na coś takiego się zgodzić. Nasze piersi nie są dla waszej zabawy! Noszą w sobie bardzo często śmiertelną chorobę! Są owszem kwintesencją naszej kobiecości, ale tak jak nasze cycki, tak i my nie chcemy być traktowane przedmiotowo. A co, gdyby żona jednego z tych panów w wyniku nowotworu została piersi pozbawiona? Też by tak ochoczo opowiadał, że lubi patrzeć, gdy one podskakują!?!

Nie, no ręce mi opadły. Jestem zażenowana, oburzona Jedno cieszy, że TVP3 Opole ten spot wycofało. Ciekawe, czy taką decyzję podjęła kobieta, czy mężczyzna!


Coś o kocie, Salomonie i ambonie – czyli co mnie dzisiaj wku*wia

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
21 listopada 2016
Fot. iStock / lolostock
Fot. iStock / lolostock

Zawsze było tak, że to co globalnie dzieje się w naszym kraju średnio mnie obchodziło. Jakoś tak mało rzeczy chyba robiło na mnie piorunujące wrażenie, żeby się jakoś specjalnie podniecać tym, co oni tam w sejmie wyprawiają. Dzisiaj zastanawiam się, czy to tamci byli tak sprytni, czy to ci są tak bezczelni, że robią wszystko, co im się żywnie podoba na naszych oczach.

Czasami sobie myślę: „weź babo wyluzuj, dawaj na wstrzymanie, a niech sobie pieprzą te swoje farmazony, przyjdzie kto inny, pewnie będzie robił to samo, ale może z większą klasą chociaż, że wstydu na cały świat nie będzie”. No więc odwracam, kota ogonem – o kurczę, nie, nie TEGO akurat kota TAMTEGO pana. Tylko jakiegoś burka, co to pozwoli spojrzeć na całość z innej jednak perspektywy, bo że narzekać umiemy, to przecież nikogo przekonywać nie trzeba, a szukać pozytywów. A co tam, nie raz z motyką na słońce się wybierałam, to i tym razem spróbuję. W końcu co ja tam mam do stracenia.

„Co tam panie w polityce”

Jakby nie było, nigdy nie dyskutowaliśmy tyle o polityce, co teraz. Nawet nad zimnymi nóżkami i 50-tką czystej w doborowym tanecznym towarzystwie przewinie się „co oni tam wyprawiają”. No nie ma mocnych polityka w  końcu weszła pod nasze strzechy i już nikt nie mówi: „a co mnie to obchodzi”, bo nagle kurde obchodzi. Tak obudzić w społeczeństwie pasję do polityki – szacun.

O co chodzi z tą demokracją

O matko – społeczeństwo nam biją. Nagle wyszliśmy na barykady, rozłożyliśmy parasolki. Już nie tylko rolnicy blokują drogi, górnicy palą opony pod sejmem, ale łączymy się w międzynarodowym ruchu demokracji – która pokazuje nam środkowy palce mówiąc: „Wy swoje, a my i tak swoje, tyle jest warta ta wasza demokracja”. Trzeba umieć tak dosadnie i wprost powiedzieć, co się naprawdę czuje.

Jak trwoga to do Boga

Chociaż – nie, przepraszam. Właściwie to przecież nie o Boga chodzi. Tylko o instytucjonalność, którą uczynili z religii. Bo okazuje się, że wszystko jest na sprzedaż. Że kupczyć można wiarą i nadzieją na lepsze jutro, że za sznurki decydowania o kobiecym życiu mogą decydować ci, którzy o kobietach – sorry guys – wiedzą najmniej, a właściwie tyle, co nic. No chyba, że prowadzają się z gospodyniami. To spoko, chyba… A jak ktoś ma do jakichkolwiek decyzji rządu wątpliwości, to ksiądz z ambony chętnie wytłumaczy, o co chodzi.

Kłócącymi łatwiej sterować

Tak się właściwie zastanawiam, czy nikt tego nie widzi. Że to kij w mrowisko wsadzany co chwilę ma nas pogrążyć w dyskusjach o tym, czy ateista jest gorszy od katolika, czy może na odwrót. Czy matka samotna to jednak na pomoc państwa nie ma co liczyć, a rodzina z jednym dzieckiem, to żadna rodzina. No i czy ważniejsze jest życie od tego jeszcze nienarodzonego, czy tego, które jest, i walczy ze swoją niepełnosprawnością. Aaa no i o to, czy pigułka antykoncepcyjna to samo zło i źródło kobiecej rozpusty, że o aborcji już w ogóle nie wspomnę. Wszyscy dyskutują, jeden drugiemu urąga, obraża, wymachuje swoimi poglądami przed nosem nie mając zamiaru słuchać cudzych, bo jego są najpierwsze, najlepsze i najważniejsze. A jak chcecie się kłócić – proszę bardzo. Wy się kłóćcie a my swoje robić będziemy.

Z pustego – ch*j – Samolon nie naleje

Ale są tacy, którzy naleją, bo oni muszą wiedzieć jak rozdając pieniądze na prawo i lewo (i chwała im za to). W końcu 500 zł na dziecko, 4000 zł za urodzenie śmiertelnie chorego dziecka (samo wprowadzenie ustawy to koszt ok. 157 mln złotych), ekshumacje (10 mln), reforma oświaty, obniżenie wieku emerytalnego. Oj można by było wymieniać i wymieniać. Jest jeszcze przecież kara za nieprzyjęcie uchodźców, którzy do nas wcale nie chcieli przyjść, bo mamy opinię kraju przesiąkniętego rasizmem, gdzie brak tolerancji, a kościół trzęsie się, że jednak rodzina na 10 000 ludzi sprawi, że wszyscy przejdą na islam. No ale skoro ostatnio wiara=pieniądze za chrzciny i pogrzeby, to czemu tu się dziwić. Ci co wierzą naprawdę – a znam takich, oj znam – przyjęliby każdego z otwartymi rękami, a nie grozili wodą święconą z ambony i straszyli szatanem. Chciałoby się czasami powiedzieć – ten rodzaj katolicyzmu gorszy niż fanatyzm. Choć co niektórzy nadal chcą jedynie islam cechować fanatyzmem.

A wszyscy i tak mają nas w d*pie

O tym każdego dnia możemy się przekonać. My swoje, a ktoś inny swoje. I tu nawet nie ma racji ten co głośniej krzyczy. Można krzyczeć tysiącami głosów i co to zmieni.

Jakieś tam „nie zgadzamy się”, „protestujemy”, „nie chcemy”. Phi. Sobie gadać możemy, a pod przykrywką nocy przejdzie ta czy inna ustawa, a my rano obudzimy się z ręką w nocniku. W końcu czasami spać musimy, oni jak widać niekoniecznie.

Wku*wia mnie to wszystko na maksa. I to nie chodzi o to, ze to akurat ta partia, co ludzie. Koty naprawdę tylko teoretycznie dla własnych potrzeb przewracam do góry nogami, ale wkurza mnie to, że nic nie można zrobić. Można czekać, aż sami sobie podłożą minę za miną i znikną… Tylko kto będzie sprzątał ten cały syf?

P.S. Złożyłam jednak wniosek o paszport… Pani w okienku powiedziała, że ostatnio ich sporo w urzędzie…