Tragedia niechcianego dziecka. Kiedy mama nie mówi „kocham”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 maja 2017
Fot. iStock/evgenyatamanenko
Fot. iStock/evgenyatamanenko
 

Jak to jest, urodzić się i wiedzieć, czuć, że jest się niechcianym? Że mama – osoba, która powinna być kimś najbliższym, odwraca głowę, gdy twoje rysy coraz bardziej przypominają jej twojego ojca. Kiedyś go kochała, dziś nienawidzi. Jak ma więc kochać ciebie? Jesteś tylko bolesną, niewygodną pamiątką po kimś, kto tak mocno zranił. Rozumiesz już, że nigdy nie usłyszysz od niej słowa „kocham”, ale za to nigdy nie zapomnisz, że jesteś „komplikacją”, „pomyłką”, „wpadką”, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Tak się widzisz i to definiuje cię na całe życie.

A może nikt nie mówi ci o tym głośno. Odkrywasz to sam, powoli, kiedy zauważasz, odczuwasz ten chłód w ich spojrzeniu, ten dystans w waszej relacji. Bo kiedy wszyscy wokół obejmują i całują swoich rodziców na pożegnanie, biegnąc do szkoły, ty dostajesz jedynie zniecierpliwione spojrzenie i nie śmiesz prosić o nic więcej. Nie śmiesz, bo wiesz od małego, że twoje pojawienie się zabrało im plany, marzenia, możliwości.

Samotność

Kasia dobiega 40-tki, ale nie potrafi ułożyć sobie życia. Przerażą ją poczucie, że żadna relacja nie jest w życiu trwała. Że nikt nigdy nie pokocha jej na dłużej. I ucieka z każdego związku, zanim jeszcze ma on szansę rozwinąć się w poważniejszą relację.

„Wiedziałam, od wczesnego dzieciństwa, że ​​moi rodzice pobrali się mojego powodu. To również przeze mnie mama musiała zrezygnować ze studiów, a potem z marzeń o adwokaturze. A mój tata musiał podjąć pracę, która pozwoliła mu utrzymać naszą rodzinę, zamiast dalej robić to, co kochał. Choć mam dwójkę młodszego rodzeństwa, zawsze czułam się odrzucona, niekochana, nieważna. Oboje rodzice nieustannie mnie obwiniali i krytykowali, dużo bardziej niż moich braci. Oni urodzili się, bo rodzice podjęli taką decyzję, ja byłam „wpadką”.

Nieplanowane dzieci, których rodzice nawet nieświadomie obwiniają je o życiowe niepowodzenia wyczuwają intuicyjnie brak uczucia i zainteresowania ze strony matki czy ojca i przez długi czas próbują sobie jakoś „zasłużyć” na ich miłość (starając się jak najlepiej uczyć, być jak najbardziej posłusznym). Kiedy to się nie udaje, często stają się niegrzeczne i zbuntowane, chcą zwrócić na siebie uwagę, bądź zamykają się w sobie, stając się „odludkami” i „dziwakami” dla swoich rówieśników. Cierpią w samotności i cierpią na samotność. Jak przyznać się nawet najbliższemu przyjacielowi, że rodzice cię nie kochają, że mimo, że masz w domu swój pokój, zabawki i książki, nikt nie chce cię przytulić?

Problem nasila się, kiedy dziecko zaczyna dostrzegać wyraźną różnicę w sposobie, w jaki traktowane jest jego rodzeństwo.

„Kiedy mój brat się urodził, miałam pięć lat – mówi Kasia. – Pamiętam, jak pewnego dnia stałam kilkanaście minut wpatrując się w moją mamę tuląca go i śpiewającą mu kołysanki. To była czułość i ciepło, których ja nigdy nie doświadczyłam. To wspomnienie do dziś wywołuje we mnie uczucie żalu i tęsknoty za dzieciństwem przepełnionym miłością. Za uwagą i troską drugiego człowieka.

Brak tożsamości

Beatę wychowała jedynie mama. Jej partner, ojciec Beaty odszedł od nich trzy miesiące po jej narodzinach. Zostawił po sobie długi i ogromny żal matki Beaty do siebie samej za to, że w ogóle wpuściła go do swojego życia. No i, że zachodząc z nim w ciążę, tak bardzo skomplikowała sobie życie. Babcia, dość surowa i zasadnicza osobą, również dała znać małej dziewczynce, że nie taką przyszłość wymarzyła sobie dla córki. „Panna z bękartem’ – w małym miasteczku te słowa wciąż brzmią niewygodnie. Beata nieraz słyszała jak rozmawiały o niej jako o problemie, który jednak można było „rozwiązać”, a kiedy zachowała się nie tak jak trzeba, dawano jej do zrozumienia, że to dlatego, że jest podobna do „tamtej rodziny”, do swojego ojca, który zresztą nigdy się nie pofatygował, żeby ją bliżej poznać.

„Kim ja właściwie jestem” – myślała Beata, dorastając. Nie pozwolono jej być córką swojej matki, nie znała swojego ojca. Wyrastała w poczuciu braku tożsamości, niemożliwości znalezienia jakiegoś bezpiecznego punktu odniesienia, korzeni. Trochę jak sierota.

Tragedia niechcianego dziecka jest podwójna. Po pierwsze, zabiera mu ono poczucie bezpieczeństwa na całe życie. Po drugie, ogranicza możliwość dokonania słusznych wyborów w jego dorosłych relacjach. Bo niekochane dzieci, to dorośli, którzy nie wiedzą jak kochać i jak pozwolić się kochać. Bez terapii, pozostaną nieszczęśliwe.


Dobry detoks – dobry start. Zrzucisz zbędne kilogramy bez ćwiczeń i drakońskiej diety

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
22 maja 2017
Fot. iStock/agrobacter
Fot. iStock/agrobacter
 

Do lata zostało niewiele czasu, a twoje ciało nadal nie wygląda tak jakbyś tego chciała? I nie chodzi tylko o to, żeby było pozbawione tłuszczyku i idealnie gładkie. Chodzi także o to, żeby było zdrowe. Dlatego warto przeprowadzić detoks, dzięki któremu pozbędziesz się toksyn oraz przy okazji zrzucisz kilka kilogramów. Jakie przyniesie korzyści? Opowie o tym Milena Rogowska, dietoterapeutka z pasji i z wykształcenia.

Dlaczego warto przeprowadzić detoks? Jakie przyniesie korzyści dla naszego zdrowia, ciała i organizmu?

Milena Rogowska: Oczyszczanie organizmu jest bardzo istotną sprawą dla naszego zdrowia i powinnyśmy go przeprowadzać co jakiś czas, a przynajmniej dwa razy w roku. Wszystko w zależności od stanu zdrowia, sposobu codziennego odżywiania oraz potrzeb. Podczas detoksu pozbywamy się wszelkich zbędnych toksyn z organizmu, często również nagromadzonej wody przejawiającej się w postaci opuchlizny, ale przede wszystkim doprowadzamy dzięki temu organizm do równowagi.

A więc korzyścią na pewno będzie poprawa samopoczucia, odświeżenie, lekkość, a często także poprawa wyglądu  (skóra, paznokcie) oraz utrata wagi, czy też wysmuklenie sylwetki. Jeśli chorujemy, mamy słabą odporność, jest to dobry moment, by organizm przypomniał sobie właśnie podczas detoksu o swoich pierwotnych funkcjach i starał się poprawić jakoś swojej pracy. Przy oczyszczaniu poruszamy przede wszystkim pracę jelit, które są naszym „drugim mózgiem”, często nagromadzone tam złogi powodują masę pojawiających się w organizmie chorób. Warto zrobić z tym porządek i poprawić jakość swojego zdrowia.

Ile powinien trwać? Co powinnyśmy spożywać podczas oczyszczania organizmu?

Milena Rogowska: Porządny detoks powinien trwać min. 2 tygodnie. Przez ten czas spożywamy jedynie produkty naturalne, roślinne, czyli owoce i warzywa, nasiona, orzechy. Co natura dała dobrego – korzystamy :).

Wiele kobiet nie wyobraża sobie odstawienia herbaty i kawy. Czy są one dozwolone?

Milena Rogowska: Jeśli potrafimy obejść się bez herbaty i kawy w tym czasie – to super. Natomiast herbata oraz kawa bez cukru i mleka w ilości 1 szklanki dziennie nie będą jakoś strasznie kolidować ;). Ale jeśli kawa to jedynie parzona.

Warto więc zastąpić je ziołami. Jakie zioła wprowadzić, aby skutecznie pozbyć się złogów zalegających w ciele?

Milena Rogowska: Zioła to bogactwo Matki Natury, także polecam ogólnie zamienić herbaty w saszetkach na świeże lub produkty zakupione w formie suszu zielarskiego. Podczas detoksu sprzyjać nam będzie pokrzywa, czystek, kurdybanek, skrzyp polny, karczochy, koper włoski, ostropest itp.  Można sporządzać mieszanki lub pić pojedyncze napary z wybranych. Należy pamiętać, że efekt przynosi regularne, codzienne picie ziół, minimum 2-3 szklanki dziennie.

Fot. iStock/kaisersosa67

Fot. iStock/kaisersosa67

Czy podczas detoksu powinnyśmy uprawiać jakąś aktywność fizyczną?

Milena Rogowska: Ruch to zdrowie, ale podczas detoksu zachodzą w nas różne zmiany, indywidualnie. Oczyszczamy się, więc mogą temu towarzyszyć chwilowe spadki energii, czasem może zaboleć głowa czy jakiś narząd da o sobie znać, że teraz właśnie on się oczyszcza, bo był np. przeciążony.  U innych może nastąpić od razu poprawa samopoczucia i wzrost energii. Jednak należy pamiętać, że jest to zmiana dla naszego organizmu, dlatego jeśli chodzi o aktywność, polecam w tym czasie ruch umiarkowany, by nie forsować się ćwiczeniami, nie przeciążać się dodatkowo. Coś relaksującego jak basen, poprawiającego nastrój –joga, pilates.

Jeśli jednak mowa tutaj o sportowcach, dla których konkretny trening to chleb powszedni, w miarę ich samopoczucia nie muszą wcale wypadać z formy na ten czas. Wszystko zależy od nas. Najważniejsze, to słuchać, co mówi nam ciało i podążać za tym. To najlepszy nauczyciel, który nas poprowadzi.

A co, kiedy pojawi się kryzys? Jak sobie poradzić, kiedy stajemy się nieznośne, bo nam brakuje normalnego jedzenia?

Milena Rogowska: Kryzys, no właśnie, co z nim. Niedawno napisałam Poradnik Zdrowego Myślenia o Jedzeniu i tam mocno poruszyłam tematykę zależności naszego nastawienia a skuteczności diet oraz wszelkich zmian odżywiania. Jest to pierwsze ćwiczenie zaczynające Poradnik. Streszczając, chodzi o to, by zdawać sobie sprawę, po co to robię? Bo w końcu z jakiegoś powodu zdecydowałaś się na zmianę, na oczyszczanie. Jest wiele powodów, ale jeśli on właśnie cię zmotywował, to znaczy, że tego naprawdę chcesz. Chcesz czy to schudnąć, czy lepiej się poczuć, czy po prostu zrobić coś dobrego dla siebie. Niech ta przewodnia myśl prowadzi cię podczas każdej cięższej chwili. Kryzys to sprawdzenie, czy dam radę, on jedynie umacnia i daje siłę, że potrafię czegoś dla siebie dokonać.

Poza tym kluczową sprawą jest, by tego czasu nie traktować jako nie wiadomo jakiego wyrzeczenia, ale jako zmianę na lepsze. Jedzenie warzyw i owoców może stać się zupełnie naturalną sprawą. Gdy przetrwamy 2 tygodnie, to zdamy sobie sprawę, jak wiele produktów wcale nie jest nam potrzebnych. Zaczniemy zauważać swoje prawdziwe potrzeby dyktowane sygnałami ciała, a nie zachciankami.

W trakcie detoksu przygotowujmy sobie kolorowe, smaczne posiłki. Dań warzywnych jest naprawdę mnóstwo i są bardzo, ale to bardzo smaczne. To może być również fajna zabawa, żeby zagłębić się w świat przepisów wegetariańskich i odkryć smaki, o których nie miałyśmy pojęcia lub zostały przez nas zupełnie zapomniane. Cieszmy się jedząc np. marchewkę, dzięki niej dajemy sobie dużo dobrego i poprawiamy w tym momencie kondycję naszego wzroku.

I pozytywne myślenie, przede wszystkim. Żaden kryzys nie będzie w stanie nas przebić, gdy mocno postanowimy, że to czas szczególnego zadbania o siebie, dobrodziejstw dla nas☺.

Czy schudniemy w tym czasie? I przede wszystkim, czy będzie to trwałe?

Milena Rogowska: Zejdzie z nas to, co niepotrzebne, to gwarantuję. Schudniesz, jeśli twój organizm tego potrzebuje w tym momencie i uważa, że to pomoże mu doprowadzić się do porządku. W większości przypadków kilogramy lecą w dół, schodzi nagromadzona woda.

Trwałość zależy od ciebie. Jeśli ten czas będzie dla ciebie początkiem zmiany i uświadomieniem sobie potrzeb swojego ciała, to tak. Twoje nastawienie do jedzenia będzie już inne, zmienią się potrzeby, sposób odżywiania. Jeśli natomiast „odbębnisz” 2 tygodnie, a potem znów bez namysłu zajadać się będziesz masą fast foodów – to nie ma sensu.

Detoks służy naszemu nie tylko ciału, ale i umysłowi. Obserwujmy siebie w tym czasie, idźmy za zmianami, jakie za sobą niesie. Odkryjmy siebie, swoje smaki, upodobania, nawyki poprzez zmianę jedzenia. Detoks bardzo temu sprzyja.

Może masz jakieś ulubione przepisy na to, co można przygotowywać podczas detoksu?

Milena Rogowska: Jest ich mnóstwo, ale polecam wszelkiego rodzaju koktajle, szejki i soki. Między posiłkami  takim sokiem można spokojnie zaspokoić głód, warto też zaopatrzyć się w niego, kiedy wiemy, że nie będziemy mieć możliwości zjedzenia posiłku, bo np. wypada nam ważne spotkanie itp.

Mam kilka przepisów, oto one:

Koktajl piękności: jabłko, pół banana, pomarańcza, 2 suszone śliwki, 1 łyżka ziaren sezamu,1 łyżka ziaren słonecznika. Wycisnąć sok z pomarańczy, jabłko obrać z gniazd nasiennych, banana obrać ze skórki. Składniki zmiksować i wypić z myślą o tym, że to koktajl piękności.

A’la bigosik (bardzo szybki do zrobienia): cukinie starte na paseczki, papryka, marchew, cebula, pomidory, czosnek (warzywa dowolny mix) przyprawione papryką, kurkuma wg. upodobań.

Grillowana zapiekanka z cukinii z farszem z cebuli, czosnku, pieczarek, papryki. Farsz wcześniej podsmażamy na patelni bez tłuszczu lub na wodzie. Przekrawamy cukinię na pół, wzdłuż.

Wydrążamy jej środek i nakładamy farsz (wcześniej już delikatnie podsmażony, do miękkości), przyprawiamy wg. ulubionych smaków.

Wszelkie zupy na bulionie warzywnym są też znakomitym rozwiązaniem w trakcie oczyszczania.

Dziękuję:)


 

Więcej informacji i porad znajdziecie tutaj. Poradnik autorstwa Mileny Rogowskiej możecie ściągnąć tutaj.

 


7 etapów żałoby po rozpadzie związku. Pozwól sobie na ich przejście, bez zbędnych wyrzutów

Redakcja
Redakcja
22 maja 2017
Fot. iStock / BalazsKovacs
Fot. iStock / BalazsKovacs
 

Tworzyliście piękną parę. Ty i on, idealnie do siebie dopasowani, nawet by ci przez myśl nie przyszło, że mogłoby być inaczej. A jednak życie pisze własne scenariusze i nie pyta, czy nam się podobają. Gdy stanie się najgorsze, nie do końca wiesz, jak się zachować. Pakujesz się, pytasz, prosisz, próbujesz tłumaczyć? Nie wierzysz, że taka miłość, to, co było między wami, po prostu ot, tak się kończy.

A jednak jedna chwila przekreśliła niejeden związek i trzeba się po tym pozbierać. Nie jest to łatwe i reakcja zależy od charakteru każdego z osobna. Niektóre kobiety potrzebują wypłakać się porządnie, słuchając ckliwych piosenek, inne z wściekłością rzucają się w wir ponownego randkowania. Bo przecież życie pustki nie znosi i nie pozwala na to, by długo nic się nie działo.

Zakończenie związku wymaga czasu żałoby

Powinnaś skorzystać z czasu, który daje ci życie, by przepracować rozstanie. Nie udawaj, że nic się nie stało, pozwól sobie na poukładanie od nowa codzienności, teraz już na twoich zasadach.

Nawet jeśli rozpad związku zapowiada się od miesięcy, może stanowić szok i zaskoczenie, na które trudno się przygotować. Gdy rozstanie przestaje być groźbą a staje się rzeczywistością, nosisz w sobie poczucie straty i rozpaczy na myśl o życiu bez partnera. Daj sobie szansę i pozwól sobie na odchorowanie i zrozumienie rozstania. Być może będziesz musiała przejść wiele z etapów „żałoby”, która następuje po zakończeniu związku, a w wielu przypadkach jeszcze w końcówce jego trwania.

7 etapów żałoby w trakcie i po rozpadzie związku

1. Totalna dezorganizacja

Zapewne trudno ci uwierzyć w to, co się dzieje. Jeśli do tej pory myślałaś, że wszystko da się wyprostować, już wiesz, że jesteś w błędzie. Huśtawka nastrojów i emocji zapewne czeka cię na początku. Z jednej strony możesz być wściekła, negujesz to, co się dzieje i przypominasz sobie na przemian dobre i złe momenty. Nie wiesz co myśleć, nie wiesz jak tłumaczyć to co się dzieje bliskim i każdemu, kto nieświadomy sytuacji, zada pytanie „co tam u was słychać?”. Na szczęście wcale nie musisz tłumaczyć zainteresowanym, co tak właściwie się dzieje. Postaw jasną granicę, dziękuj za troskę i uprzedź, że nie chcesz o tym rozmawiać.

2. Zaprzeczenie

Znasz fakty, w twojej głowie tłucze się informacja, że wszystko się kończy, choć pozory mogą jeszcze trwać. Nie umiesz jeszcze postawić kropki na końcu, by iść dalej. Trudno jest uwierzyć, że to naprawdę się stało, a ty ani nie chcesz, ani nie potrafisz funkcjonować bez partnera, liczysz na jego działanie. Nadzieja tli się, bo jeszcze jesteście razem, choć w rzeczywistości nie ma szans na ratowanie czegokolwiek.

3. Próba wpłynięcia na decyzję

Być może będziesz gotowa zrobić wszystko, byle tylko twój partner nie dążył do ostateczności. Obiecujesz sobie i jemu, że jeśli tylko oboje się postaracie, dacie radę was uratować. Z nadzieją proponujesz wszystko to, co możesz ofiarować w zamian za trwanie w tym układzie. Stojąc na krawędzi, obawiasz się, że jeden krok zupełnie odmieni twoje życie. I jest w tej obawie wiele racji, bo życie zmieni się na pewno, ale od ciebie zależy, w jaki sposób to nastąpi.

4. Próby zrozumienia

Niewiele wam już zostało, więc ból bez nadziei staje się wyjątkowo nieznośny. Nie jesteś w stanie sama budować związku i powoli dociera do ciebie to, że nie ma sensu wypruwać sobie żył na bezcelowe działania.

5. Gniew i poczucie winy

Strach, złość, poczucie winy i gniew przenikają się wzajemnie. To trudny czas burzy emocjonalnej i wyrzucanie z siebie tego, co gnębi najmocniej. To wszystko możesz kierować w stronę partnera lub ogólnej złości na związek, na własne zaniedbania. Gniew po początkowym emocjonalnym zapętleniu, pozwala oczyścić się z negatywnych odczuć.

6. Początkowa akceptacja

Bo burzy emocjonalnej nadchodzi czas wyciszenia. Negatywne emocje opadają, teraz musisz spojrzeć na stan faktyczny chłodniejszym okiem. Zrozumienie braku wpływu na byłego partnera oraz na ratowanie związku, pozwala podjąć próbę ułożenia relacji na nowo, tak jak tylko jest to możliwe. Określane są granice i zasady, które będą od nowa definiowały wzajemne relacje.

7. Nadzieja

Było trudno przetrwać czas rozstania, ale ostatecznie każda nauka przychodzi po coś. Masz szansę wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów i uczyć się na doświadczeniach. Całą energię skieruj na nowe działania i korzystaj z życia. Przyjdzie czas na nowy (oby lepszy) związek.

Etapy „żałoby”, które możesz odczuć, mogą się zdarzyć w ciągu kilku minut, dni, miesięcy bez ostrzeżenia, chwiejąc fundamentami twojego życia. Jednak po rozstaniu można nauczyć się żyć bez tego co było i tak, by zrekompensować sobie stratę.


 

źródło: www.psychologytoday.compolki.pl


Zobacz także

Fot. iStock/skynesher

7 przyzwyczajeń, które niszczą paznokcie bardziej, niż podejrzewasz

Fot. iStock /  Kikovic

Czy wiesz, co się dzieje z twoim organizmem przez 6 godzin po wypiciu filiżanki kawy?

Panika to zawsze sygnał, że coś niepokoi naszą duszę. To lęk przed utratą własnego „ja”

Panika to zawsze sygnał, że coś niepokoi naszą duszę. To lęk przed utratą własnego „ja”