Tego lata, tych trzech rzeczy już się nie nosi… Sprawdźcie, co je zastąpi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 czerwca 2018
1 z 3

Zamiast Chockera - cienki łańcuszek

W tym roku zamiast wyrazistych chokerów, o takich:

 

do łask wracają delikatne, kobiece łańcuszki, a najlepiej kilka, ułożonych kaskadowo:  

PoprzedniNastępny

„Podróżowanie z dziećmi niesamowicie je otwiera” – Kamila Szczawińska o tym, jak wspaniałe mogą być wakacje z maluchami

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 czerwca 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Podróże z dziećmi – podróżująca mama wie najlepiej, jakie to wyzwanie. Ale Kamila Szczawińska łamie stereotypy i pokazuje, że wakacje z dziećmi mogą być wspaniałym, wzbogacającym doświadczeniem, które pozytywnie wpływa na nasze maluchy i  nas samych. Podczas przedwakacyjnego spotkania Akademii 5.10.15. zdradziła nam, jak spędzić wakacje z rodziną bezpiecznie, komfortowo i bez stresu. Przeczytajcie, jak dobrze przygotować się do podróży.

Anna Frydrychewicz: Kiedy zaczęłaś podróżować z dziećmi, ile miały wtedy lat?

Kamila Szczawińska: Jeśli chodzi o podróże krajowe, podróżujemy od „dzidziusia”. Pamiętam, jak wyruszyłam sama z synem w trasę samochodem – 400 km. Julek miał wtedy skończony tydzień. Moje dzieci właściwie od zawsze przyzwyczajone są do podróżowania samochodem, jeździmy w trasy, które trwają po kilkanaście godzin. Po drodze z reguły mamy zaplanowany nocleg w hotelu, ale zdarzyło nam się również spać w samochodzie. Zdarzyło się, że nie mogliśmy znaleźć wolnych miejsc, więc od tamtej pory, na wszelki wypadek, zawsze mamy ze sobą poduszki i kocyki.

Podróży z dziećmi nie trzeba się bać?

Myślę, że podróżowanie z dziećmi może być cudowne, tylko trzeba mieć odpowiedni plan. Jeśli dziecko jest młodsze, musimy zabrać ze sobą więcej rzeczy. Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy          w końcu nie musiałam już pakować wózka, nocników, pampersów, zapasów,  bo jest to bardzo niekomfortowe. Teraz, każde z moich dzieci zabiera mały plecak, ja jedną walizkę, duży plecak na plecy i ruszamy. Jest dużo łatwiej.

Co daje dzieciom podróżowanie?

To, że podróżujemy razem sprawia, że dzieci są bardzo otwarte i łatwo adaptują się do nowych warunków. Wszędzie potrafią się odnaleźć, niezależnie od tego, czy znajdą się w Polsce, czy w kraju, gdzie mówi się w innym języku. Nawet na migi – zawsze są w stanie się dogadać.

Mam koleżanki, które bardzo chronią swoje dzieci, boją się podróżować, boją się je „wypuścić” w świat, zaburzyć ich harmonogram dnia. Skutek jest taki, że te maluchy są wycofane, w nowych warunkach płaczą, stresują się, a każde wyjście jest dla nich ogromnym przeżyciem, bo spotyka je coś nowego. Moje dzieci, gdzie byśmy nie wylądowali, są szczęśliwe. Wiedzą, że jest mama, czują się bezpiecznie. Są przyzwyczajone do przeprowadzek, zmian miejsca zamieszkania, myślę, że to duża zaleta w kontekście ich przyszłości.

A kiedy zaczęły latać samolotem? Udało się wam uniknąć przykrych dolegliwości?

Nasza pierwsza podróż samolotem miała miejsce, gdy Julek skończył 9 miesięcy, a ja byłam w drugiej ciąży, więc tak naprawdę bardzo szybko. Na różnicę ciśnień bardzo pomaga „pionizowanie” dziecka, tak jak w przypadku dorosłych. Kiedy ląduje się „na płasko”-  boli. Starszym dzieciom warto podać gumę do żucia, wodę w buteleczce, bo to pomaga przetkać uszy. Są to nieprzyjemne momenty, ale można się do nich przyzwyczaić.

Kiedy wybierasz hotel,  pod jakim kątem go sprawdzasz?

Generalnie nie mam wymagań. Jeśli lecę na jakąś rajską wyspę,  ważna jest dla mnie piękna pogoda, pyszne jedzenie. Niewiele nam potrzeba do szczęścia. Oczywiście lubię piękne hotele, baseny, fajny dom na południu, ale to nie jest cel mojego życia,  ekskluzywne warunki nigdy nie były konieczne, by coś ciekawego przeżyć. Z małymi dziećmi potrzebna jest lepsza infrastruktura, jeśli chodzi o dostęp do wody, łazienki i głównie na to zwracam uwagę. Wszystko inne zależy od naszych standardów w życiu –  uwielbiam wyjazdy pod namiot, tam gdzie wszyscy korzystają ze wspólnej łazienki i zupełnie nie zaburza to mojego komfortu. I w każdych warunkach potrafię się odnaleźć.

Kiedy wyruszacie w dłuższą podróż samochodem, to w końcu chyba i twoje dzieci dopada nuda? Masz na to jakąś radę?

Włączam bajkę. W zagłówkach foteli zamontowałam monitory, ale nie na całą drogę. Dzieci nie grają, nie mają dostępu do telefonu ani tabletu, to zaburza błędnik. Często się zatrzymujemy. Jeździmy z psem, postój co trzy godziny jest koniecznością. Po dziewięciu godzinach jazdy zatrzymujemy się na nocleg.

Gdzie spędzicie najbliższe wakacje?

3. lipca wylatujemy do Hiszpanii, na całe dwa miesiące. Dzieci będą codziennie uczyć się hiszpańskiego.

Wakacje z dziećmi mogą być cudowne?

Oczywiście, chociaż nie ukrywam, są i takie momenty, kiedy chcę usiąść z książką i mieć święty spokój, ale wiem, że czas poświęcony dzieciom jest bezcenny i potem zaowocuje solidnie. 🙂

Na blogu Akademii 5.10.15. możecie pobrać bezpłatnego ebooka z poradami ekspertów na temat bezpieczeństwa dziecka podczas wakacji Pobierz tutaj.


Artykuł powstał we współpracy z Akademią 5.10.15.


Unikaj jak ognia facetów, którzy boją się TYCH czterech słów. Odpuść sobie od razu i nie angażuj się

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 czerwca 2018
Fot. iStock/wundervisuals

Jest kilka typów facetów, których powinniśmy unikać jak ognia. Ale te często są zupełnie oczywiste. Wiadomo – przemocowiec, psychopata, zazdrośnik – każda mądra kobieta wyłapie w lot, że coś z nim jest nie tak. Pewnie nie po pierwszej randce, ale już po kilku nietrudno zauważyć, że lepiej od gościa uciekać niż się z nim wiązać.

Zdecydowanie gorzej, gdy on jest przystojny, uroczy, szarmancki, kiedy świetnie się dogadujecie. Ba – okazuje się, że macie ta same zainteresowania, że to samo lubicie, a do tego on urzeka ciebie swoją elokwencją, wiedzą. No wpadasz jak śliwka w kompot. Myślisz: „W końcu, gość, z którym może w końcu ułożę sobie życie”. Ba – on nawet po jakimś czasie zaczyna snuć wspólne plany na przyszłość. Nie jakoś nachalnie, ale przebąkuje o tym, że może razem zamieszkacie, może ślub weźmiecie, może… może, może.

Ty już tyle przeszłaś, że nie nakręcasz się takimi pomysłami, ale one mile łechcą twoje poczucie bezpieczeństwa. Jest normalnie, spokojnie, ale z pewną dozą ekscytacji. I kiedy mija pół roku, rok, ba – nawet dwa lata, okazuje się, że gość wpada w panikę. Zaczyna cię atakować, bo chcesz naruszyć jego status quo. On by i może chciał pójść o krok dalej w waszym związku, być może i jest gotowy, by wejść na kolejny etap – choćby obmyślanego jeszcze jakiś czas temu mieszkania, ale kiedy zaczynasz naciskać – wariuje.

Ty głupiejesz, bo niby nic się nie zmieniło, naturalnie chcesz przejść do poważniejszych zobowiązań, a tu klops.

Kochane – zdradzę wam pewien sekret. Jest mocno maskujący się typ facetów, z którymi lepiej się nie wiązać, a już najlepiej się nie angażować i nie kochać zbyt bardzo, bo wróży to jedynie katastrofę emocjonalną po waszej stronie.

To faceci, którzy nienawidzą czterech słów:

– zobowiązanie,

– planowanie,

– odpowiedzialność,

– jutro.

Zaskoczone? Zróbcie test waszym facetom, którzy to niby mówią, że chcą się z wami związać na całe życie, ale nieustannie powtarzają, że każde z was musi mieć swoją przestrzeń, nie możecie siebie nawzajem ograniczać. Pięknie to brzmi – w końcu, tak ci się wydaje, powinien wyglądać związek partnerski. Ale uwaga – wszystko zależy od perspektywy, więc może ty spójrz z innej na to, co on mówi.

Zobowiązanie – dużo gada, słownie na przyszłość jest w stanie obiecać ci wszystko, ba – mówi nawet, że chciałby mieć z tobą dziecko. Rozsnuwa obraz waszego wspólnego gniazdka, w którym zamieszkacie i… tyle. Kiedy ty znajdujesz mieszkanie, lekko zaczynasz dawać do zrozumienia, że chcesz bardziej usankcjonować ten związek – on wpada w panikę. Zaczyna swoją tyradę na temat wolności, potrzeby czasu i innych takich…

Planowanie – słyszysz często: „Ty to musisz na wszystko mieć plan!” – które brzmi jak oskarżenie? A ty masz dwójkę dzieci, psa czy kota, urlop, wakacje, szkołę dzieciaków. Twoje życie trzyma się kupy tylko dlatego, że na każdy dzień masz plan, którego się trzymasz (nie mówię, że sztywno), który wprowadza porządek w twoje rozdygotane dotychczas życie, a którego on nie cierpi zarzucając ci schematyczne życie. Nie ma racji! To on się boi, on nie chce wziąć odpowiedzialności… A skoro o niej mowa

Odpowiedzialność – weź mu się dobrze przyjrzyj. Czy on za coś, za kogoś wziął odpowiedzialność? Czy wziął ją za ciebie? Czy może to ty jesteś odpowiedzialna za ten związek, może on trwa dzięki tobie? Może to ty starasz się nieustannie, dajesz wiele, mało dostając w zamian? On jest mistrzem krytykowania innych, wytykania błędów w relacjach waszych znajomych, ale sam, to typ wygodnicki. Dla niego najważniejsze jest jego wygoda i to co dla niego jest dobre, resztę ma w głębokim poważaniu. Warto to szybko zauważyć, nim wyprujesz sobie żyły dla tego związku.

Jutro – jutro, przyszłość, starość – na początku waszej znajomości zapewnia cię, że chce być z tobą do końca życia, ale im dalej w las, tym bardziej unika takich tematów. Bywa, że znika na kilka dni, wymiguje się od spędzania razem czasu, ale przypomina sobie o tobie, kiedy jemu pasuje, gdy miło by było, gdyby ktoś się trochę nim zaopiekował, zajął.

Eh… znam kilka takich facetów, ba – znam nawet kobiety, które się z nimi związały i nigdy nie były szczęśliwe w tych związkach. Na początku – owszem, ale im dalej w las, tym bardziej się czuły zdezorientowane. Bo on nie dojrzał do tego, by być z kobietą odważnie, by oddać część siebie, tak jak ona oddaje. By zrozumieć, że związek dla kobiety opiera się przede wszystkim na poczuciu bezpieczeństwa. Nie łudźcie się, że on się zmieni. Naprawdę bardzo wątpliwe, by to kiedyś nastąpiło. A ty będziesz stać w rozkroku pomiędzy jego obietnicami a brakiem ich potwierdzenia w codziennym życiu.


Zobacz także

Kochaj życie, kochaj siebie i doceń zanim zgubisz. 9 rzeczy, które dodają miłości blasku

5 przekonań, które wpędzają nas w nieudane związki

Zumba opanowała umysły i ciała kobiet. Jeśli jeszcze nie próbowałaś, sprawdź i zakochaj się w rytmach latino

Kobieta naukowcem?! Kto to widział! Ona udowodniła, jak wielką siłę mają w sobie kobiety