Sześć przekonań, które ograniczają nam drogę do szczęścia. Chcesz się o nie nieustannie potykać?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 lipca 2018
Fot. iStock/fcscafeine
 

Marzenia kolorują nasze życie, nadają mu sens, a nam dają chęć do działania. Czasami jednak wątpimy w ich realizację. Odmawiamy sobie talentu, szans, brakuje nam energii do ciężkiej pracy. Potrafimy nawet umniejszać ich znaczenie, mówiąc, że nie wszystkie marzenia da się spełnić, że właściwie w życiu ważniejsze są inne rzeczy. Nie dajcie się zwieźć tym myślom, bo to one mogą być boleśnie ograniczającymi nas przekonaniami, których nie jesteśmy świadomi.

Okazuje się, że to, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie, co zostało nam wpojone, być może utknęło w naszej podświadomości i nadal kontroluje nasze zachowania, nawet gdy świadomie wiemy o tym lepiej.

Oto sześć ograniczających przekonań, które mogą kontrolować twoje życie, a także kilka sposobów na ich pokonanie.

„Nie zasługuję na sukces/szczęście w życiu”

Jednym z najczęstszych podświadomych przekonań jest pewność, że nie zasługujemy na szczęście i sukces. Skąd ono się bierze? Być może rodzice nas krytykowali, uważali, że na coś nie zasługujemy, że za mało się staramy, a w efekcie to oni byli zbyt wymagający wobec nas.

Temu przekonaniu bardzo często ulegają kobiety, którym w dzieciństwie wpaja się, że powinny poświęcać się dla innych, a nie dążyć do osiągnięcia swoich celów i marzeń.

Nauka doceniania siebie jest jednym ze sposobów na pokonanie tego ograniczającego nas przekonania. Spróbuj spisać listę wszystkich swoich dobrych cech i osiągnięć. Otaczaj się tymi, którzy w ciebie wierzą i unikaj ludzi negatywnych, krytycznych i osądzających.

„Nie mogę sobie wyobrazić, że osiągnę sukces”

Aby coś mogło się urzeczywistnić, musimy najpierw to sobie wyobrazić. Tak więc, jeśli chcemy zrealizować jedno z naszych marzeń, musimy być w stanie stworzyć sobie jego obraz w naszym umyśle.

Nie zawsze jest łato zobaczyć siebie bogatym, kochanym, stojącym na dachu świata. Do tego mogą dojść sprzeczne przekonania dotyczące tego, czym dla nas jest sukces. Być może ktoś miał rodziców, którzy byli dumni z ciężkiej pracy, więc podświadomie postrzega walkę jako coś, co można podziwiać.

Dlatego tak ważne jest wyobrażać sobie lepszą wersję nas samych. To może zachęcić nas do działania, do zrobienia małych kroczków, na przykład – pięć minut ćwiczeń, nauki słówek języka obcego, czy pisanie dwóch stron książki. Poświęć trochę czasu na zbudowanie w sobie nowej wersji siebie, tego jak będzie się zachowywać i czuć.

„Nie mogę być sobą, bo będę oceniany”

Bardzo często nie próbujemy osiągnąć tego, czego pragniemy, bo staramy się spełnić oczekiwania innych wobec nas – rodziców, nauczycieli, społeczeństwa. To sprawia, że boimy się być sobą, obawiając się, że zostaniemy osądzeni i uznani za niegodnych, że ludzie nas odrzucą, jeśli nie zrobimy tego, czego chcą.

Tymczasem wszyscy jesteśmy wyjątkowi. To, że twoi rodzice chcieli, żebyś została prawnikiem, czy lekarzem, nie oznacza twojej porażki, gdy wybierzesz coś innego. Bycie kimś innym niż jesteś, sprawia, że całe życie staje się kłamstwem.

„Nie mogę się zakochać, bo on złamie mi serce”

Strach przed odrzuceniem pojawia się w romantycznych związkach. Aby kochać, musimy być paradoksalnie także otwarci na zranienie, odrzucenie, a może nawet złamanie serca. Tyle tylko, że nasze podświadome obawy mogą przeszkodzić nam w miłości.

Wpływ na zaistnienie takiego przekonania mogły mieć także negatywne związki i relacje, które obserwowaliśmy jako dzieci. Właśnie dlatego możemy sabotować nasze związku, będąc podświadomie przekonanymi, że niosą one tylko ból i cierpienie.

Najlepszym sposobem na pokonanie tego ograniczającego przekonania jest uczenie się kochania i akceptowania siebie. Kiedy nie szukamy kogoś, kto uczyni nas w pełnymi, możemy czuć się bezpiecznie, bo to oznacza, że otrzymywanie miłości od innych staje się premią, a nie potrzebą.

„Sukces mnie zmieni”

Być może tkwi w tobie przekonanie, że bogaci są chciwi, że ludzie osiągający sukces są egoistyczni i samolubni? To właśnie ogranicza cię przed osiągnięciem sukcesu, obawiasz się, że realizując to, czego pragniesz zmienisz się w złego człowieka.

Spróbuj zmienić swój punkt widzenia, dostrzeż, że ci, którzy wiodą szczęśliwe i dostatnie życie są hojni, często bywają altruistami.

„Jeśli mi się uda, inni nie będą mnie lubić”

To przekonanie wydaje się nam nieprawdopodobne, ale zajrzyj w siebie, czy nie jest ono twoim udziałem? Czy, gdy osiągałaś sukcesy w szkole, w sporcie, towarzyskie nie bywałaś odrzucana? Może widziałaś, jak inni byli? Jeśli ludzie, którymi się otaczasz nie będą zachwyceni widząc, że realizujesz swoje marzenia i ambicje, zastanów się nad tymi relacjami? One bardziej ci służą czy szkodzą?

Pierwszym krokiem do przezwyciężenia ograniczających nas przekonań jest zdanie sobie sprawy z ich istnienia. Świadomość, że istnieją, że mają wpływ na nasze zachowanie w różnych obszarach życia, to już bardzo dużo. Teraz tylko trzeba nauczyć się nad nimi panować i szukać dla nich pozytywnej alternatywy.


źródło: learning-mind.com

 


Siniaki wcale nie muszą być jedynym świadectwem przemocy w związku. Nikt nie zasługuje na to, by być poniżanym i maltretowanym

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 lipca 2018
Siniaki na duszy, rany w psychice. Jak rozpoznać przemoc psychiczną?
fot. iStock/ Antonuk
 

Bardzo często zastanawiamy się, jak ona mogła tak długo wytrzymać w tym związku. W związku, w którym on stosował wobec niej przemoc – często nie tyle fizyczną, co psychiczną, ekonomiczną. Jak mogła pozwolić, by być tak traktowaną przez wiele lat – poniżaną, pomiataną, ranioną. Możemy się mądrzyć patrząc z boku, tyle tylko, że nie zdajemy sobie sprawy, jak trudno znaleźć tę cienką granicę, za którą kończy się szczęśliwy i dobry związek, a zaczyna się przemoc. Zaskoczone? Naprawdę, tylko subtelne sygnały świadczą o tym, jaka przyszłość czeka nas z tym facetem. A kiedy już się zaangażujemy, mamy dzieci, kiedy tkwimy w tym związku po same uszy, dostajemy obuchem w głowę i nagle budzimy się krwawiące na kafelkach w łazience, złamane psychicznie, niewierzące w siebie i w to, że zdołamy odejść i poradzić sobie bez naszego oprawcy, bo przecież przez dobrych kilka lat zdążył nam wmówić, że bez niego nic nie jesteśmy warte.

Na szczęście kobiety zyskują coraz większą świadomość, coraz częściej potrafimy dostrzec, że coś z facetem, z którym chwilę temu miałyśmy zamiar spędzić życie, jest nie tak. Poza tym, on może się świetnie maskować i dopiero po latach związku zacząć wykazywać przemocowe skłonności, a może zawsze taki był, tylko my nie chciałyśmy tego zobaczyć? Miałyśmy nadzieję, że się zmieni?

Uważam, że nieustannie warto kobietom przypominać, że realne siniaki wcale nie muszą być jedynym świadectwem przemocowego związku. I chociaż trudno skondensować w kilku punktach coś tak skomplikowanego jak przemoc domowa, jest kilka rzeczy, na które powininnyśmy zwrócić uwagę.

Na początku jest niesamowicie romantyczny

Na początku jest pięknie – romantycznie, pewnie wydawało ci się, że to najbardziej romantyczny facet, jakiego poznałaś. Będzie kupował ci prezenty, płacił za kolację, robił różne niespodzianki, zabierał na weekendy, wycieczki, aranżował wieczory. Cudownie, prawda? I chociaż romantyczne gesty nie są same w sobie nadużyciem, to jednak w przypadku facetów o skłonnościach przemocowych, mogą stać się dobrym sposobem na odciągnięcie cię od znajomych, przyjaciół, na zaangażowaniu się w ten związek bez reszty. Aż pewnego dnia rozejrzysz się i nikogo – oprócz niego, koło ciebie nie będzie. A ty jedyne, co będziesz czuła, to strach…

Bardzo szybko angażują się w związek

Cudownie jest po kilku dniach, tygodniach znajomości usłyszeć od faceta, że cię kocha, że nigdy w życiu nie był tak zakochanym, że jesteś kobietą jego życia, a on bez ciebie nie istnieje. Nie chce tracić czasu, naciska, żebyście wspólnie zamieszkali, w końcu taka miłość się nie zdarza, nie można mieć wątpliwości. Planuje z tobą przyszłość, namawia na dzieci. Wszystko dzieje się tak szybko, że nie masz chwili, by się zastanowić, wsłuchać w siebie, posłuchać, co podpowiada ci intuicja. I nagle stoisz przed nim mówiąc słowa małżeńskiej przysięgi. Jak to się stało? Znam przypadek kobiety, którą mąż pobił dwie noce po ślubie… A miało być tak pięknie, obiecywał.

Jest zazdrosny

Podobno nie ma miłości bez zazdrości. Okej, jeśli wypływa ona naturalnie, nie krzywdzi i nie rzuca w nas fałszywych oskarżeń. Na początku jest słodka, bo to miło poczuć się dla kogoś wyjątkowym. Gorzej, gdy zazdrość zaczyna się zmieniać w paranoję, gdy on na każdym kroku sprawdza, z kim spędzasz czas, gdzie jesteś. Wysyła SMS-y, dzwoni bez przerwy, by za chwilę oskarżyć się o flirt lub romans zupełnie bezpodstawnie. Tym samym doprowadza do sytuacji, że unikasz towarzyskich spotkań, nie chcąc prowokować awantury. Czujesz się winna, a on doskonale cię odizolowuje od znajomych.

Na całym świecie co trzecia kobieta doświadczyła przemocy seksualnej lub fizycznej – w większości przypadków od partnera lub członka rodziny. Około 54 procent gwałtów zgłoszonych policji odbywa się w kontekście przemocy domowej. Co minutę policja donosi o przypadku przemocy w rodzinie. Ale… tylko 35 procent przypadków przemocy domowej jest zgłaszanych policji. Źródło: Refuge, nia

Nie lubi twoich przyjaciół

Na początku nie daje po sobie poznać, jest miły, choć nie zabiega o sympatię twoich najbliższych znajomych. Z czasem zaczyna czynić niewybredne uwagi na ich temat, także w ich obecności, co sprawia, że przestajesz się z nimi spotykać. Jest ci niezręcznie, a sama na wyjście nie możesz sobie pozwolić, bo – patrz punkt wyżej. W końcu stracisz kontakt z ludźmi, którzy byli ci najbliżsi.

Nieustannie cię kontroluje

Choć nazywa to troską o ciebie. Martwi się, czy bezpiecznie wracasz do domu, czy wszystko u ciebie w porządku w ciągu dnia. To miłe, prawda? Na początku. Dla niego to jednak wstęp do pełnej kontroli. Za chwilę usłyszysz, że może zmienisz pracę albo w ogóle z niej zrezygnujesz, że powrót po macierzyńskim do firmy nie jest niczym dobrym. Okaże się, że on wie lepiej, co dla ciebie najlepsze, zacznie podejmować decyzje, dokonywać wyborów, ciebie nie pytając o zdanie. A za chwilę to ty zaczniesz go pytać o zgodę, czy możesz wyjść, spotkać się z przyjaciółką, a nawet zrobić zakupy do domu…

Przemoc jest przebiegła, czai się za rogiem, używa wszystkich możliwych środków, by cię omamić, owinąć się wokół ciebie i powoli zaciskać pętle. Pamiętaj – przemoc to nie tylko siniaki, to strach, niepokój, lęk, poczucie bezwartościowości. Zastanawiasz się, czy twój związek jest przemocowy? Odpowiedz sobie na kilka pytań.

Czy ty:

– czujesz lęk przed swoim partnerem przez większość czasu?

– unikasz pewnych tematów ze strachu przed jego złością?

– masz poczucie, że nie możesz swojego partnera w pełni zadowolić?

– wierzysz, że zasługujesz na zranienie lub maltretowanie?

– czujesz się odrętwiała emocjonalnie lub bezradna?

Czy twój partner:

– upokarza cię lub krzyczy na ciebie?

– nieustannie cię krytykuje?

– traktuję cię tak źle, że czujesz zakłopotanie i wstyd w towarzystwie?

– ignoruje twoje opinie i sukcesy?

– obwinia cię o swoje agresywne zachowanie?

– traktuję cię jak własność?

– ma zły i nieprzewidziany temperament?

– grozi ci skrzywdzeniem cię, a nawet zabiciem?

– grozi, że zabierze ci dzieci lub, że je skrzywdzi?

– grozi popełnieniem samobójstwa, jeśli zdecydujesz się od niego odejść?

– zmusza cię do seksu?

– niszczy twoje rzeczy?

– jest nadmiernie zazdrosny i zaborczy?

– kontroluje co robisz, z kim i gdzie jesteś?

– ogranicza twoje spotkania z przyjaciółmi i rodziną?

– ogranicza dostęp do pieniędzy, telefonu, samochodu?

– nieustannie cię sprawdza?

Zapamiętaj, żadnego zachowania, które cię ogranicza, kontroluje, krzywdzi,  jest wobec ciebie agresywne, nie powinnaś i nie musisz tolerować. To nie jest twoją winą, tym bardziej nie jest wyrazem miłości, tylko chorych skłonności faceta, z którym żyjesz. Uwolnij się od tego, na pewno obok ciebie jest ktoś, kto ci pomoże. Tylko ty wyciągnij rękę po realną pomoc.


Jeśli kochasz naprawdę – tyjesz. W szczęśliwych związkach przybywa nam co najmniej po pięć kilogramów, dowodzą naukowcy

Redakcja
Redakcja
4 lipca 2018
Fot. iStock/Marco_Piunti

Nie ma co ukrywać, że otyłość jest obecnie jednym z największych problemów zdrowotnych na świecie. Z jednej strony dbamy o fit sylwetkę, znamy trendy zdrowego odżywiania się, a z drugiej – coraz częściej na ulicach spotykamy nastolatków ze sporą nadwagą.

Oczywiście wiele czynników odpowiedzialnych za otyłość, jedną z nich z pewnością jest przejadanie się. Są tacy, którzy z tym walczą – prowadzają dietę, głodówkę,ćwiczą regularnie, ale mimo tego nie tracą zbędnych kilogramów… Dlaczego? Jeden z powodów może was zaskoczyć.

Jeśli jesteś w szczęśliwym związku możesz zauważyć u siebie przyrost tkanki tłuszczowej albo u swojego partnera. Zastanawiasz się – co do diabła się dzieje, przecież jem normalnie, nie objadamy się jakoś specjalnie. Wiele badań wykazało, że gdy dwoje ludzi ma ze sobą silną i dobrą więź, to tym samym zwiększa się ich tendencja to tycia.

Kilku badaczy z University of Queensland w Australii zbadało 6459 kobiet. Badanie trwało 10 lat.  Dzięki analizie dowiedli, że wiele kobiet w wieku 20-30 lat, będących w związku małżeńskim lub w poważnych związkach osiągało zdecydowanie większą wagę, w przeciwieństwie do kobiet, które były samotne.

Okazało się, że kobiety będące w szczęśliwych związkach ważyły o około 5 kilogramów więcej. Zresztą inne badania wykazały, że tę samą tendencję wykazują mężczyźni – ci zakochani zwiększają masę swojej tkanki tłuszczowej. Można powiedzieć, że przyrost masy ciała jest jednym ze znaków dobrego związku.

Pozostaje więc wielkie pytanie: dlaczego tyjemy, gdy jesteśmy w związku?

Przyczyny tego zjawiska nie zostały jeszcze jednoznacznie udowodnione, jednak naukowcy są skłonni twierdzić, że bliskość przywiązania może wpłynąć na nasze nawyki i sposób życia, bo przejmujemy styl życia partnera. Poza tym, kobiety w związku zaczynają jeść więcej słodyczy i już samo to może sprawić, że przybierają na wadze. Czasami zaczynamy jeść tyle samo, co nasz partner nie pamiętając, że większość mężczyzn ma większy apetyt od kobiet. Poza tym żyjąc w związku częściej spędzamy czas siedząc, leżąc, przytulając się, także więcej domowych obowiązków wykonujemy wspólnie.

Natomiast, kiedy żyjemy samotnie, nie przejmujemy się chociażby gotowaniem smacznych posiłków, co zmienia się, gdy zaczynamy mieszkać z ukochaną osobą. Na przyrost masy ciała może również wpływać poczucie relaksu. W miarę jak więź gęstnieje, a my czujemy się bezpieczni, pozytywne uczucia mogą zwiększyć nasz apetyt.

Naukowcy jednak podkreślają, że wszystkie przedstawione czynniki są jedynie ogólnymi wnioskami, do których istnieje wiele wyjątków od zasad. I co wy na to? Tyliście choćby na początku waszego związku?


źrodło: youcantbreakme.com

 


Zobacz także

In vitro jest ostatnią deską ratunku, a naprotechnologia jest dużo wcześniej

Latami walczyłam, by zostać matką. Ale o niepłodności najwięcej wiedzą politycy PIS-u oraz ci, którym w ciążę udało się zajść bez problemu

Czy wiesz, ile czasu spędzasz na wyborze tego, w co się ubrać. Naukowcy już wiedzą! Wyniki są zaskakujące

domy

Dom nad łąkami? Szum wody, zieleń traw i świeże powietrze mogą się stać częścią twojej oazy spokoju