Synowie samotnych matek. Jak brak ojca wpływa na relację matka – syn

Karolina Krause
Karolina Krause
11 stycznia 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
Fot. iStock/AleksandarNakic

Mówią o nich „mój mały mężczyzna”. Z dumą podkreślają to ostatnie słowo, a oni z dumą je przyjmują. W końcu każdy chłopak chciałby poczuć się męski. Zwłaszcza wtedy, kiedy tego wzoru męskości ciągle poszukuje, gdy zabrakło kogoś, kto mógłby mu pokazać, co to tak naprawdę oznacza. Co zabiera nam ojciec, którego nigdy nie było? I jak jego brak wpływa na relację matki z synem?

Co piąte dziecko urodzi się w tym roku ze związku poza małżeńskiego. Coraz więcej jest także kobiet, które decydują się wychowywać potomstwo samodzielnie. Bo facet, albo nie „nadaje się” do roli ojca, albo „nie jest gotowy” na założenie rodziny.

Po co nam ojciec?

Z psychologicznego punktu widzenia dziecko ma ojca po to, by móc bezpiecznie oddzielić się od mamy. W pierwszych latach życia tworzy się bowiem między nimi wręcz symbiotyczna relacja (zacierają się granice: mama to ja, ja to mama). Tata jest więc przewodnikiem, który pozwala dziecku pewnie ruszyć w świat, odkrywać go i eksplorować. Dla chłopca jest to jednocześnie autorytet, ale też i rywal, bowiem zagraża tej wyjątkowej więzi z matką. Może on więc próbować wykluczyć ojca i nie ma się temu co dziwić. W końcu każdy chciałby mieć mamę tylko dla siebie. Ważne jest jednak, by na tym etapie (5-6 lat) dziecko uzyskało od obojga rodziców informację, że to oni tworzą związek, a ono jest ich kochanym, ale zawsze dzieckiem. To pomaga mu odnaleźć swoje miejsce w rodzinie i znosi z niego obowiązek „wspierania” mamy, jako jej partnera.

Ojciec to także dla chłopca obraz mężczyzny, czyli po części także jego samego. Kiedy go zabraknie (jest fizycznie albo psychicznie nieobecny w życiu dziecka), może zrodzić w się w nim poczucie, że on w jakiś sposób powinien go zastąpić – pełnić funkcję dorosłego mężczyzny w domu. Zdając sobie jednocześnie sprawę, że nie jest w stanie tego ciężaru udźwignąć, co godzi w jego poczucie własnej wartości. Z jednej strony postrzega siebie jako partnera mamy (czuje się za nią odpowiedzialny) a z drugiej strony wie, że jest na to za mały, że nie sprosta tej roli. Jako dorosły facet, może mieć więc problemy z samooceną i wyrobieniem sobie męskiej tożsamości. Nie będzie bowiem do końca pewien, jaki ten mężczyzna powinien w zasadzie być – tak w związku, jak i na co dzień.

Życie w diadzie

Cała ta sytuacja zaburza także sposób postrzegania swego syna przez matkę, która nieświadomie zaczyna traktować go jak pośrednika. Choć najczęściej działa to w dwie strony. Często te kobiety długo nie decydują się na wejście w kolejny związek, przez co dłużej niż inne trzymają swoich synów przy sobie. Wyjeżdżają z nimi na wakacje, chodzą razem na przyjęcia (nawet, gdy mają swoje naście lat). Mówią o nich „mój mały mężczyzna”. Z dumą podkreślając to ostatnie słowo, a oni z dumą je przyjmują. W końcu w takim wieku każdy facet, chciałby poczuć się męski. W środku są jednak rozdarci – nie chcą zostawić matki, a jednak boją się, że jeśli tego nie zrobią to coś ich ominie.

To nie tak, że te matki tego nie widzą. One podświadomie wysyłają po prostu dziecku sprzeczne komunikaty. Pytają „Dlaczego się nie ożenisz”, a zaraz potem „Co ja bez Ciebie zrobię…”. I tak trwają w tej diadzie „matka – syn”, nawzajem przeganiając swoich potencjalnych partnerów i partnerki.

Skutki poczucia winy

Taka kobieta może dodatkowo zmagać się z poczuciem winy, za to, że dziecko musiało wychowywać się bez ojca. Często stara się więc go jakoś mu zastąpić – być jednym i drugim – przez co staje się jeszcze bardziej nadopiekuńcza i ubezwłasnowalniająca. Nie stawia mu wymagań stosownych do jego wieku, albo przeciwnie stawia mu poprzeczkę za wysoko, bo przecież musi być silny. Nie może się mazać. Co oczywiście będzie miało później swoje przełożenie na jego relacje z kobietami. Bo albo da sobie wejść na głowę, rezygnując kompletnie z własnego zdania, albo nauczy się, że samym swoim istnieniem powinien uszczęśliwiać partnerkę. A potem przychodzi z dziwnie, że to nie wystarczy, że trzeba jednak coś zrobić: mieć własne pieniądze, zajmować się domem, poświęcać jej uwagę. Prędzej czy później dochodzi więc do zgrzytów, które mogą doprowadzić do zerwania związku.

Jak się odciąć? Usamodzielnić?

Przede wszystkim to syn powinien w końcu odejść od matki, a żeby to zrobić musi najpierw uporządkować swoją relację z ojcem. Jeśli ten ojciec odszedł, ale jednak żyje, może należałoby go odszukać, porozmawiać z nim? Takie spotkania nigdy nie są łatwe, zwłaszcza gdy po raz kolei zdarzy się nam doświadczyć odrzucenia, albo gdy okaże się, że nie tak go sobie wyobrażaliśmy. Kiedy widzimy, że jest nieszczęśliwy lub co gorsza szczęśliwy, ale z inną rodziną. Mimo to nawet te przykre spotkania mogą pomóc nam coś przeżyć i zakończyć. Dojść do pewnych wniosków, dokończyć ten niepełny obraz ojca w naszej głowie, obraz samego siebie.

Źródło: wysokieobcasy.pl


Miał być… ale nie będzie… Nasz Elementarz, wbrew obietnicom, zniknie ze szkół

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
11 stycznia 2017
Fot. Screeny z Naszego Elementarza online
Fot. Screeny z Naszego Elementarza online

Aż ciśnie się na usta sławetne, Barejowskie „no i co nam zrobicie?”… Jak donosi RMF24 „Nasz Elementarz” wbrew zapewnieniom szefowej Ministerstwa Edukacji trafi do kosza, a w jego miejsce pojawią się „ogólnodostępne” na rynku podręczniki.

„W sposób oczywisty nie można powiedzieć, że oto wyrzucamy podręcznik do kosza. Nikt, kto gospodaruje publicznymi pieniędzmi, nie może zrobić takich rzeczy” – mówiła jeszcze w maju Anna Zalewska. Ale jak się okazuję rozumieć te słowa można w dość rozbudowany sposób.

We wrześniu pierwszoklasiści nie będą już uczyli się z tych darmowych podręczników.  Zdaniem minister, równoczesne funkcjonowanie podręcznika „MEN-owskiego” i tych opracowanych przez wydawców, to niepotrzebny chaos.

Kolejne roczniki elementarza będą stopniowo wycofywane z użycia.

Przypomnijmy, „Nasz elementarz” rozpoczął swój żywot w 2014 roku, jego opracowanie i wydrukowanie kosztowało sześćdziesiąt milionów złotych. Ale co tam, kto bogatemu zabroni…

PS: Jesteśmy ciekawi, jak będzie wyglądało finansowanie nowych podręczników. W chwili obecnej realne koszty „Naszego Elementarza”, jakie podane są na oficjalnej stronie MEN, kształtują się następująco:

Ile kosztuje darmowy podręcznik?
4,21 zł – to koszt każdej z dziewięciu części podręcznika „Nasza szkoła” do klasy drugiej szkoły podstawowej. Tyle może żądać szkoła od rodziców. I takiej kwoty zażądać może szkoła od rodziców ucznia w przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia podręcznika. Szkoła nie może żądać wyższej kwoty.

„Nasz Elementarz” jest również dostępny bezpłatnie online, na zasadach licencji Creative commons


źródło: wiadomości.wp


Jak mądrze wspierać siebie? Zacznij od dawania sobie tego, czego oczekujesz od innych

Karolina Krause
Karolina Krause
11 stycznia 2017
Fot. iStock/draganab
Fot. iStock/draganab

Każda z nas marzy o tym, że pewnego dnia odnajdzie tę wyjątkową osobę, która okaże się naszą bratnią duszą. Zaspokoi nasze najskrytsze potrzeby i jak nikt będzie potrafiła nas zrozumieć. Patrycja Załug, dyplomowany coach pewności siebie, autorka programu warsztatów „Codziennie Pewna Siebie” , podpowiada jak taką, bratnią duszę odnaleźć w samej sobie.

Zacznij od szczerości

We wspieraniu siebie, ważne jest to w jaki sposób traktujesz siebie na co dzień. Jeżeli każdego dnia troszczysz się o siebie i dbasz o to, by zaspokajać swoje prawdziwe potrzeby i realizujesz skryte pragnienia, masz szansę na to by być szczęśliwą i czuć się dobrze sama ze sobą. Warto przy tym pamiętać, że zarówno nasze potrzeby jak i emocje mają tendencję do ciągłej zmiany, dlatego tak istotne jest, byśmy były stale obecne i uważne na to, co dzieje się w naszym wnętrzu.

Samoaktualizacja i szczerość wobec własnych uczuć daje nam poczucie oparcia – świadomość , że możemy na siebie liczyć. Jeśli czujesz, że coś ci nie odpowiada, albo nie jest dla ciebie dobre, nie udawaj, że jest inaczej. To powoli ci mocno stać na własnych nogach, nawet jeśli z jakiegoś powodu, nie możesz w tym momencie polegać na swoich bliskich (bo na przykład są gdzieś daleko, albo są czymś zajęci). Liczenie na to, że druga osoba będzie mogła nam zawsze dać wszystko, czego potrzebujemy, jest nierealne i przysparza nam wielu cierpień w związkach.

Przypowieść o pękniętym dzbanie

Pewien nosiwoda w Indiach miał dwa ogromne dzbany, w których codziennie przynosił wodę ze strumienia do domu swojego pana. Jeden z dzbanów docierał pełny, zaś drugi miał pęknięcie i udawało się donieść tylko połowę jego pojemności. […] Biedny pęknięty dzban był pełen wstydu w związku ze swą wadą i smucił się tym, że jest w stanie wykonać tylko połowę tego, do czego został stworzony. […] Pewnego dnia nad strumieniem przemówił do nosiwody. – Wstyd mi bardzo i chcę cię przeprosić. […]Przez pęknięcie na mojej powierzchni woda wyciekała przez całą drogę do domu twojego pana. [ Widząc jego zmartwienie nosiwoda odparł]– Proszę cię byś się przyglądał dokładnie naszej drodze. […] Czy zauważyłeś, że kwiaty rosną tylko po twojej stronie ścieżki? Jest tak dlatego, że wiedziałem o twojej wadzie i wykorzystałem ją. Zasiałem kwiaty po twojej stronie dróżki, a ty codziennie je podlewałeś wyciekającą wodą. Przez dwa lata mogłem zbierać przepiękne kwiaty i stawiać je na stole mojego pana. Więcej

Czego uczymy się o wsparciu, z tej przypowieści? Zamiast gonić za ideałami , naucz się dostrzegać perfekcję w tym, jaka jesteś. Widzieć swoje słabości, jako potencjalną, mocną stronę. Kiedy przestajemy walczyć z tym, co czujemy i wściekać się na nasze „wady”, czyli – pozwalamy sobie na bycie sobą – energia, którą do tej pory kierowaliśmy przeciwko nam, popycha nas w kierunku nowych możliwości.

Złap dystans

Czasami wydaje nam się, że powinniśmy z tymi, naszymi emocjami coś zrobić , jakoś się ich pozbyć, zagadać., czymś przykryć. Jednak najskuteczniejszym sposobem na to, by„uwolnić się” od ciężaru danego uczucia, jest jego głębokie przeżycie. Znacznie łatwiej jest nam to zrobić, gdy jednocześnie spokojnie oddychamy. Im głębszy oddech, tym głębiej czujesz. Gdy następnym razem najdą cię silne emocje, nic z tym nie rób – skup się jedynie na tym, by zarejestrować wszystkie doznania i myśli, jakie się w tobie pojawiają. Patrząc na to z boku, jakbyś obserwowała myśli drugiej osoby, pozwalasz by między tobą a twoimi myślami wytworzył się dystans.

Paradoksalnie ten dystans zbliża nas do to tego, kim naprawdę jesteśmy. Dzięki temu możemy spojrzeć na siebie okiem dobrego przyjaciela. Co poradziłabyś najlepszej przyjaciółce, gdyby przeżywała to samo, co ty? Jak radziłabyś jej o siebie zadbać?

Bądź dla siebie dobra

Bardzo często też zdarza nam się narzekać na to, że nasi bliscy nas nie wspierają. Oczekujemy, że sami domyślą się, czego nam trzeba, chociaż same często nie wiemy co to jest. Najwyższa pora,a byś zastanowiła się , jak chciałabyś by ktoś się o ciebie zatroszczył. Może tym, za czym najbardziej tęsknisz jest uwaga, albo zależy ci na tym by ktoś w końcu cię docenił/wysłuchał/pocieszył (niepotrzebne skreślić), czy po prostu zaakceptował, taką jaka jesteś. Zapisz to o czym właśnie pomyślałaś.

Gdy twoja lista będzie już gotowa, spójrz na nią, jak na list pisany do samej siebie. Jeśli chcesz mądrzę się wspierać, zacznij od dawania sobie tego, czego oczekujesz od innych. Zaskoczy cię, jak szybko twoi bliscy, pójdą za tym przykładem , obdarowując cię tym samym.

Stań się swoją bratnią duszą, a więc:

1. Twórz wspierające myśli

Pozytywne, życzliwe myśli na swój temat, służą utrzymywaniu się błogostanu w naszym ciele.

2. Słuchaj swojego ciała

Dobra kondycja ciała (ale też stan relaksu) pomaga nam sprawniej poradzić sobie z czekającymi wyzwaniami. To w niej możemy znaleźć bezcenne dla nas oparcie.

3. Dawaj sobie emocjonalne wsparcie

Tak często, jak tylko możesz, pozwalaj sobie na pełną ekspresję swoich uczuć w zdrowy dla ciebie i twojego otoczenia sposób. Pamiętaj o oddychaniu!

4. Buduj i dbaj o relację z samą sobą

Każdego dnia traktuj siebie z serdecznością i miłością. Szanuj swoje decyzje, myśli i uczucia. Wspieraj siebie w tym, co przeżywasz, dając sobie jednocześnie wszystko to, czego potrzebujesz, dzięki czemu stajesz się pełnią siebie.

Źródło: focus.pl


Zobacz także

Fot. iStock / MariaDubova

„Muszę wcześnie wstać. Zaciągnę się zapachem kawy, obudzę dzieci i pójdę w swój dzień”. Czasami boję się, że upadnie. Zostanie tam ze swoim zamyśleniem i jakimś nieuchwytnym smutkiem.

Fot. Splitshire/ Daniel Nanescu / CC0 Public Domain

21 sposobów jak stracić kobietę. Poradnik dla mężczyzn, którzy nie potrafią rzucić

Fot. iStock

„Bo my dziewczyny, przy was wciąż zapominamy. Że co? Że trzeba słuchać mamy”. 5 lekcji o miłości, których nauczyła mnie moja matka