Syndrom abstynencji emocjonalnej. Kiedy cierpisz po rozstaniu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 czerwca 2018
Fot. iStock/lechatnoir
 

Zespół emocjonalnej abstynencji pojawia się po rozstaniu. Pozbycie się takiej emocjonalnej więzi z kimś, kto był nam bardzo bliski nie jest łatwym zadaniem. Co więcej, odczuwany ból psychiczny zazwyczaj ma również niekorzystny wpływ na nasz mózg.  Proces ten przypomina syndrom abstynencji, którego doświadczają narkomani, rodzaj chaosu neurochemicznego, bardzo trudny do przezwyciężenia.

Kto osobiście zna efekty tego doświadczenia? Każdy, kto przeżył ból spowodowany rozstaniem lub odrzuceniem. I nastolatki i dorośli, ponieważ osiągnięta przez nas z wiekiem równowaga życiowa zdaje się bezużyteczna, gdy kończy się miłość, gdy przytrafia się niewierność lub kiedy po prostu zdajemy sobie sprawę, że konieczne jest zakończenie związku bez przyszłości.

5 cech zespołu emocjonalnej abstynencji

Ten stan psychiczny charakteryzujący się stagnacją i uporczywym cierpieniem jest szczególnie powszechny wśród osób o niskim poczuciu własnej wartości i charakteryzujących się wysokim uzależnieniem emocjonalnym od partnera.

Innym charakterystycznym aspektem zespołu emocjonalnej abstynencji jest brak wypieranie faktu, że związek się skończył.

Niepokój i obsesyjne pragnienie bliskości z byłym partnerem to kolejne ważne aspekty. Nie jesteśmy w stanie się „odciąć” zawsze znajdziemy pretekst, by go/ją odszukać, skontaktować się, dzwonić …

Co więcej, osoby zależne od partnera mają bardzo niski próg bólu emocjonalnego. Brakuje im narzędzi do radzenia sobie z cierpieniem, czują się sparaliżowane, a w obliczu cierpienia reagują paniką.

Na koniec symptomy, które dosłownie utrudniają nam życie: bezsenność, utrata apetytu, problemy z koncentracją, brak zainteresowania codziennym życiem, zniechęcenie – to najważniejsze z nich.

Jak radzić sobie z syndromem abstynencji emocjonalnej?

Nikt nie zasługuje na to, by żyć w takim stanie bezbronności, nikt nie powinien przestać kochać siebie aż do tego stopnia, by żyć zawieszonym w przekonaniu o braku sensu swojego istnienia. Jeśli tak właśnie się czujesz, koniecznie powinieneś poprosić o pomoc specjalistę.

Z drugiej strony, niezależnie od tego, czy osiągnęliśmy tę skrajność, czy też mamy do czynienia ze zwykłym kryzysem emocjonalnym, dobrze byłoby pomyśleć o poniższych strategiach.

Cierpienie na zespół abstynencji emocjonalnej – o ograniczonej intensywności i czasie trwania – jest czymś normalnym. Należy jednak założyć, że jest to rzecz przejściowa, stan, który musimy przetrwać, aby osiągnąć stan bardziej zrównoważony.

Zaakceptujmy negatywne emocje, takie jak smutek, opuszczenie, zwątpienie. Są to stany, które wcześniej czy później „rozmyją się”. Kontakt „zerowy” z byłym partnerem jest w tych przypadkach podstawową sprawą. Istotne jest, aby nie trzymać danych naszego byłego ukochanego w kontaktach lub na portalach społecznościowych. To pierwszy krok do „odcięcia się”.


Na podstawie: nospensees.fr

 


6 rzeczy, które musisz wiedzieć o empatii

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 czerwca 2018
Fot. iStock/knape
 

Empatia. To podstawa intymności i bliskiego związku; bez niej relacje pozostają emocjonalnie płytkie, zdefiniowane w dużej mierze przez wspólne interesy lub wspólne działania.

Bez empatii moglibyśmy żyć i pracować ramię w ramię z innymi ludźmi, pozostając tak nieświadomi swoich wewnętrznych jaźni i uczuć, jak w stosunku do nieznajomych w zatłoczonym wagonie metra…  Empatia jest nie tylko motorem bliskości i zachowań prospołecznych, ale i hamulcem bezpieczeństwa. Działa, gdy źle się zachowujemy i zdajemy sobie sprawę z bólu, który wywołujemy u innych. Ci z nas, którzy mieli nieszczęście zbudowania relacji z narcyzem, w połączeniu z zaburzeniami empatii, wiedzą, że ta obojętność ma niszczycielską siłę.

Empatia – 6 rzeczy, które musisz wiedzieć

Empatia i współczucie, to nie to samo

Bardzo często używamy tych dwóch terminów zamiennie, jednak w rzeczywistości oznaczają dwie, odrębne rzeczy.

Kiedy czujesz współczucie wobec drugiej osoby, w pewien sposób identyfikujesz się z zaistniałą sytuacją, nawet, gdy dotyczy ona osoby, której nie znasz. Możesz wyobrażać sobie, co czuje osoba, którą spotkało jakieś nieszczęście.

Empatia natomiast polega na innym rodzaju emocji. Wyobrażasz sobie odczucia tej osoby jednocześnie samemu je przeżywając i odczuwając.

Empatia nie polega na intuicji

Według przeprowadzonych badań większość z nas postrzega empatię, jako funckję opartą na intuicji, a nie zdolność, którą można wyćwwiczyć czy uzasadnić posługując się rozumowaniem. Zazwyczaj łączymy ją z popularnym i dobrze brzmiącym sloganem „uważność”. Jednak to nie to samo.

Psychologowie Jean Decety i Claus Lamm sugerują, że empatia polega nie tylko na dzieleniu się emocjami, co zazwyczaj odbywa się w sposób podświadomy, ale również na kontrolou czy zarządzaniu tym odczuciem.

Możemy zaobserwować zjawisko naśladownictwa, w reakcji na zmarszczone brwi czy srogi wyarz twarzy, prawdopodobnie sami nieświadomie dostosujemy swoją mimikę, odbywa się to na poziomie poza naszą kontrolą, jest reakcją naturalną. Nauka potwierdza, że nastroje bywają „zaraźliwe”. Z wiekiem uczymy się przyjmować cudą pozycję, dostrzegać, co dzieje się z naszym rozmówcą. Empatia polega na umiejętności regulowania uczuć, które ww tej sytuacji się w nas pojawią. Co oznacza, że nie tylko jestem zdolny wczuć się w czyjąś rolę, ale i moje mogę kontrolować swoje zachowanie w takiej konfrontacji z emocjami.

Empatia angażuje określone zespoły nerwowe w mózgu

Można śmiało powiedzieć, że empatia ma swoje miesjce w mózgu. Według wielu badań, w tym tych przeprowadzonych z użyciem rezonansu magnetycznego, pojawiająca się empatia angażuje konkretne części mózgu.

Empatia jest wyuczonym zachowaniem, nawet jeśli zdolność do niego jest wrodzona

Najlepiej postrzegać ją jako umiejętność wrodzoną, którą należy rozwijać. Co ważne, aby rozwijać tę zdolność, konieczna jest zdrowa i bezpieczna relacja z drugim człowiekiem. Niemowleta uczą się rozpoznawać i regulować swoje emocje poprzez udane interakcje z innymi ludźmi – czyli swoimi opiekunami. W praktyce, we wczesnym dzieciństwie kluczowe więc będą „kompetnecje” mamy czy taty, osób, które spędzają z dzieckiem najwięcej czasu. To podstawa pracy z własnymi emocjami – rozpoznawanie stanów emocjonalnych i reagowaniu na nie.

Dzieci, które nie doświadczają tego rodzaju interakcji, mają zmniejszone poczucie własnej wartości, trudności w zarządzaniu i regulacji emocji, a czasem upośledzenie zdolności do empatii.

Taka osoba w dorosłości unika  przywiązania, ma problemy z rozpoznaniem i nazwaniem własnych oraz cudzych  emocji. Zdenerwowana, w styuacji dla niej kryzysowej nie potrafi nas emocjami zapanować, złagodzić ich. Bywa, że zostaje pochłonięta cudzymi emocjami. To nie jest empatia.

Zdolność do empatii różni się w zależności od osoby

Zdolność do odczuwania empatii jest siśle powiązana z inteligencją emocjonalną. Im lepiej może rozpoznawać i reagować na własne nastroje, tym łatwiej wczuć ci się w cudzą skóre i współodczuwać cudze emocje. Łatwwiej również ci nimi zarządzac. Empatia bowiem  nie polega na bezkrytycznym i całkowitym pochłonięciu przez emocje innych osób, to byłoby zjawisko niszczące i trudne do uniesienia.

Empatia może być diadyczna, a nie tylko indywidualna

Oznacza to, że empatia wcale nie musi być cechą czysto indywidulną, jednostkową. Ten kontrapunkt,  został wysunięty naprzeciw podstawowym założeniom empatii przez antrolpologów i wydaje się bardzo logicznie uzasadniony. Pewnych okolicznościach wręcz trzeba uznać, że różne normy społeczne czy kultorowa działają jak moderator empatii. Są sytuacje, gdzie empatia jest bardzo pożądana i te, w których patrzy się na nią nieprzychylnym okiem. Czyli kontekt społeczny, to jak ktoś zostanie oceniony w swoim społeczeństwie, za konkretne reakcje, wydaje się być silniejsze niż idywidualne predyspozyje do empatii; a nasze środowisko może empatię wyzwalać lub hamować.


Na podstawie: psychologytoday.com


Co tracisz próbując zadowolić wszystkich wokół? Bo to, że tracisz, to pewniak

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 czerwca 2018
Fot. iStock / Tutye
Następny

Bywa, że przez tych parę chwil rozpaczliwej walki o uznanie czy akceptację w nowej grupie, tracimy więcej niż przez całe dotychczasowe życie. Cierpimy, bo w takim życiu dla innych nie ma już miejsca na życie dla nas. Nasze życie. Prawdziwe.Każdego dnia coraz mniej miejsca zostawiasz dla siebie, jesteś jak kameleon, który musi dopasować się do otoczenia. A przecież w życiu nie o to chodzi.

Czasem nasze chwilowe zmiany dla kogoś, zadomawiają się na dobre. Nawet nie wiemy kiedy, przestajemy jeść to, co lubimy, słuchac tego, co wcześniej sprawiało nam przyjemność, chodzić swoimi ścieżkami i pracować na własne życie. Rozdajemy siebie, w dobrej wierze i pełni nadziei, że warto… Nie wiemy nawet kiedy te drobiazgi dla kogoś, zaczynają zajmować całe nasze życie. A my? A my tracimy więcej, i więcej. Aż pewnego dnia, zazwyczaj, gdy nie jesteśmy już komuś potrzebni widzimy, jak daleko zabrnęliśmy…

A co dokładnie tracimy próbując zadowolić innych, a nie siebie? Przeczytajcie.

 

Zobacz także

Smak dziecięcej wytrwałości. Drugi odcinek bajki Atopowi Bohaterowie już dostępny!

Gina Stewart, czyli najseksowniejsza babcia na świecie podbija Internet. Zgadnijcie, ile ma lat

20 wspaniałych faktów na temat miłości

20 wspaniałych faktów na temat miłości