Sweet Country. Western, na który wszyscy długo czekaliśmy

Redakcja
Redakcja
14 czerwca 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Doceniany na wielu światowych festiwalach, w tym nagrodzony specjalną nagrodą Jury na 74. MFF w Wenecji oraz nagrodą FIPRESCI na ubiegłorocznym CAMERIMAGE. „Sweet Country” to oparty na prawdziwych wydarzeniach western, jednego z najbardziej cenionych australijskich reżyserów, Warwicka Thorntona („Samson i Dalila”).

W KINACH OD 15 CZERWCA 2018

Reżyser zaprosił do współpracy gwiazdy światowego formatu – Sama Neilla znanego szerokiej publiczności z takich filmów jak „Jurassic Park”, „Fortepian” czy głośnego serialu „Peaky Blinders” oraz Bryana Browna, australijskiego aktora, który partnerował m.in. Nicole Kidman w filmie „Australia” czy Tomowi Cruise’owi w przeboju „Koktajl”.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Akcja filmu rozgrywa się w 1929 roku w małym mieście położonym na australijskim Terytorium Północnym. Bohaterem jest Sam, aborygen w średnim wieku, który pracuje dla lokalnego kaznodziei, Freda Smitha.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pewnego dnia Sam zostaje wraz żoną i córką najęty do pracy przez niejakiego Harry’ego Marsha. Ten okazuje się złym człowiekiem, a jego coraz bardziej napięte relacje z Samem kończą się gwałtowną strzelaniną. Aborygen zabija białego w obronie własnej. W rezultacie Sam staje się poszukiwanym przestępcą, zmuszonym do ucieczki z miasta z ciężarną żoną. Ich śladem ruszają tropiciele pod wodzą doświadczonego sierżanta Fletchera…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Reżyseria: Warwick Thornton
Scenariusz: Steven McGregor, David Tranter
Obsada: Hamilton Morris, Sam Neill, Bryan Brown
Zdjęcia: Dylan River, Warwick Thornton
Producenci: Australia
 
Gatunek: Western
Rok produkcji: 2017
Czas trwania: 110 min
Tytuł oryginalny: Sweet Country
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

NAGRODY I FESTIWALE:

2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji – konkurs główny, nagroda specjalna Jury
2018 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Luksemburgu – nagroda krytyków
2018 – Festiwal Filmowy w Sundance
2017 – Camerimage – konkurs główny, nagroda FIPRESCI
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto – nagroda Platform dla najlepszego filmu
2017 – Nagrody Akademii Filmowej Azji i Pacyfiku – najlepszy film (nagroda główna), osiągnięcia w kinematografii (nominacja), najlepszy scenariusz (nominacja)
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Adelajdzie – nagroda publiczności Foxtel Movies
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Filadelfii – konkurs główny filmów fabularnych
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Londynie – konkurs główny
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Mumbaju
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Pusan
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wiedniu
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Valladolid, konkurs główny, najlepszy scenariusz (nominacja), osiągnięcia w kinematografii dla reżysera (nominacja)
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Goteborgu – konkurs główny
2017 – Ankieta krytyków Indiewire – nagroda ICP (4 miejsce)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

BIOGRAM REŻYSERA:

Warwick Thornton – urodził się i wychował w Alice Springs. Jego matka, Freda Glynn, była współzałożycielką i pierwszą dyrektorką Centralnego Stowarzyszenia Medialnego Aborygenów (CAAMA) oraz dyrektorką telewizji Imparja – w swoim czasie jako jedyna kobieta przewodnicząca sieci telewizyjnej na świecie. W wieku 13 lat Thornton został wysłany do szkoły przyklasztornej Zakonu Benedyktynów w Nowej Norcii, jedynym klasztornym mieście w Australii, chociaż dziś reżyser ma na pieńku z religią i nie uważa się za chrześcijanina. Karierę w mediach zaczynał jako DJ radiowy, następnie ukończył studia w Australijskiej Szkole Filmu, Telewizji i Radia. Jego filmy krótkometrażowe szybko zaczęły zdobywać nagrody na światowych festiwalach. Fabularny debiut pełnometrażowy, melodramat z życia Aborygenów, „Samson i Dalila” (2009), zapewnił mu uznanie międzynarodowej krytyki i zgarnął ponad 30 wyróżnień na całym świecie, w tym Złotą Kamerę w Cannes oraz nominację do Złotej Żaby na festiwalu Camerimage. Jedna z sióstr Warwicka, Erica Glynn, również jest uznaną na Antypodach reżyserką i scenarzystką. Jeden z braci, Scott Thornton, jest aktorem; zagrał rolę Gonzo w „Samsonie i Delilah”. Sam Warwick od początku kariery z powodzeniem łączy funkcje reżysera i operatora – również przy swoim najnowszym filmie, „Sweet Country”, który zdobył m.in. nagrodę Jury na ostatnim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

Filmografia:

2017 Sweet Country
2017 We Don’t Need a Map (dok.)
2014 Words with Gods
2013 The Darkside
2013 The Turning
2011 Stranded (kr.m.)
2010 Art+Soul (tv dok.)
2009 Samson i Dalila / Samson and Delilah
2007 Nana (tv kr.m.)
2005 The Old Man and the Inland Sea (dok. kr.m.)
2005 Green Bush (kr.m.)
2002 Mimi (kr.m.)
1996 Payback (kr.m.)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Aurora Films


Najczęściej popełniane błędy podczas zakupu butów dla dziecka

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
15 czerwca 2018
Fot. iStock / megaflopp
 

Jak wybrać idealne buty dla dziecka? Hmm, zamiast bujać w obłokach warto najpierw zastanowić się, jak nie kupić tych złych, nie popełnić sztandarowych obuwniczych błędów i wybrać nie idealne, ale te naprawdę dobre. Bo to prawdziwa sztuka wyboru, a pokus, by zgrzeszyć, jest wiele…

Najczęściej popełniane błędy podczas zakupu butów dla dziecka

Okazuje się, że chociaż dużo wiemy, sporo czytamy i dowiadujemy się, pokusa zgrzeszenia podczas zakupów jest bardzo silna. Część z tych błędów popełniamy zupełnie nieświadomie, cześć – co tu kryć – z wygody lub, by zaoszczędzić choć odrobinę czasu… A co najczęściej mamy na sumieniu? Przeczytajcie, jakie błędy popełniamy najczęściej wybierając buty dla dziecka.

Patyczek

Pamiętam, jak mój tata kupował mi tenisówki „na patyczek”. Skąd wzięła się ta metoda?  W moim rodzinnym domu, stosowało się ją rzadko i była przede wszystkim wytworem systemu lat osiemdziesiątych. Buty – towar deficytowy, stanie w wielogodzinnych kolejkach, jak „rzucili towar” do sklepu… nic dziwnego, że rodzice starali się nie zabierać dzieci i ratowali się, jak mogli… No i oczywiście zazwyczaj wszystkie buty wyglądały tak samo… Dziś ta metoda wydaje się być kompletnie nieuzasadniona.

Naprawdę trudno dobrze zmierzyć obuwie patyczkiem, kiedy praktycznie każdy but różni się krojem.  W dodatku, w przypadku butów z zamkniętymi palcami, nie sposób ocenić, czy patyczkowy pomiar wyszedł prawidłowo. Jeżeli mierzymy, zróbmy to porządnie – linijką. Mierzy się długość wkładki.

Ortopedyczne buciki – tak na wszelki wypadek

Wysokie, sztywne – takie „porządne” – i aż się serce rodzica cieszy. Zresztą babcia też tak doradzała, bo „kostki nie skręci”… Kolejny mit, który pokutuje już kolejne pokolenie. Fizjoterapeuci od lat powtarzają nam dwa bardzo mądre zdania: „Aparat ruchu, rozwija się w ruchu” i „obuwie ortopedyczne, nosi się z zalecenia lekarza ortopedy”! Powinniśmy wziąć sobie te słowa do serca. Nie ograniczajmy ruchomości stopy, gdy nie ma wyraźnej, medycznej potrzeby. Niech stopa dziecka będzie wolna. Niech kostka nie będzie skrępowana, a podeszwa bucika wygina się bez problemu.

Taniej – bo na chwilę

„Przecież to tylko sandały, wróci z obozu i tak będą na śmietnik”, „zaraz i tak wyrośnie, i trzeba będzie kupić nowe”, „tylko na wyjścia/basen/na dwór/na deszcz/na słońce” – brzmi znajomo? Zazwyczaj zaczyna się od słowa „tylko”, które ma uspokoić nasze sumienie. Niestety kiepskiej jakości buty, to kłopoty.

Co nam grozi? Wady stopy i postawy – profil buta, jego elastyczność i cyrkulacja powietrza są ogromnie ważne – a zależą od jakości użytych materiałów. Podeszwa – dobrze, żeby po tygodniu nie zamieniła się w naleśnika, co w przypadku popularnych tanich bucików z pianki czy plastiku, dzieje się prawie za każdym razem.

To tylko kapcie…

Aaaaa – gdy słyszę:”to tylko kapcie”, moja głowa zaczyna krzyczeć. Bo z automatu myślimy o tym, że kapcie:

  • to tylko po domu
  • nikt ich nie widzi, więc: nie muszą być „najlepsze”, mogą być rozwalone itepe, itede…

I popełniamy grzech najcięższy z możliwych, bo to właśnie w kapciach dziecko  spędza najwięcej czasu. Tak! W przedszkolu, szkole, w domu. Szczególnie, gdy pogoda jest kiepska (co w naszym klimacie obowiązuje przez większość roku). I tak, posługując się logiką „ważności” butów, dziecko najwięcej czasu spędza w obuwiu, które:

  • nosi jako buty na zmianę (kapcie, adidasy itp.),
  • w sandałach i lekkich butach na ciepłe pory roku – ponieważ wtedy spędza najwięcej czasu na dworze.

Najkrócej dziecięca noga gości w kaloszach, które używane są okazjonalnie i butach zimowych, które służą właściwie do pokonania danej trasy z domu, do domu i na krótki zimowy spacer.

Dlatego pamiętajcie, że takie obuwie to AŻ kapcie, a nie tylko!

Tylko przez internet

Kochamy internet i wirtualne zakupy, ale zakup obuwia dla dziecka on-line, wcale nie jest taki łatwy. Po pierwsze, jeśli dopiero zaczynamy przygodę z takimi zakupami, nie sposób obejść się bez mierzenia. Pamiętajcie, że w zależności od marki rozmiarówka i krój buta mogą diametralnie różnić się od siebie. Jest kilka sposobów, by buty kupić w sieci bezpiecznie.

Zakup bez mierzenia zawsze jest kiepskim pomysłem, chyba że…

  • kupujesz kolejny rozmiar identycznych bucików/kapci, które twoje dziecko nosiło wcześniej – wtedy ryzyko złego dopasowania jest absolutnie minimalne,
  • mierzysz buciki w sklepie stacjonarnym, kupujesz przez internet bezpośrednio u producenta, bo tak jest taniej,
  • bardzo dokładnie zmierzysz stopę dziecka, korzystając ze wskazówek producenta (zawsze bezpieczniej jest się posługiwać rozmiarem w centymetrach, a nie ogólną numeracją).

Większe – bo na dłużej…

I o zgrozo wypychanie palców watą… Niestety wciąż wiele osób, w ten sposób próbuje zaoszczędzić. Niestety konsekwencje mogą być bardzo przykre. Oprócz obtarć, na stopę dziecka czeka całkiem spory wachlarz zaburzeń. Każdy z nas nieświadomie próbuje się w za dużych butach ratować – układać stopę tak, by jakoś but przytrzymać, a to skurczonymi czy zagiętymi palcami, a to nieco ją wykrzywiając. Długotrwałe noszenie takich powód może powodować deformacje.

Za małe – bo za chwilę i tak nowy sezon…

Bo zaraz będzie już pogoda i trzeba będzie kupić nowe. Niestety, buty to dla rodziców ogromny wydatek, szczególnie, gdy stopa malca potrafi rosnąć jak torpeda. Czasem na jeden sezon kupujemy dwie, czy nawet trzy pary, bo zanim się obejrzymy, te „nowe” są już przymałe. Niestety, za małe buty, nawet te minimalnie ściskające stopę, mogą deformować kości śródstopia. Sami doskonale znamy ten problem (szczególnie panie) – zbyt wąskie czy ciasne buty powodują u nas bardzo szybko tzw. haluksy.

Jeżeli chcecie zaoszczędzić, postawcie na sprawdzonych rodzimych producentów. Za dobre i bezpieczne buty, wcale nie trzeba przepłacać!

Ładne – kupujemy!

Bardzo często kierujemy się tylko i wyłącznie wyglądem obuwia. Nie wynika to bynajmniej z próżności czy złych intencji. Zwyczajnie zakładamy, że w dzisiejszych czasach „taka marka” nie powinna sprzedawać niezdrowych butów – wydaje się to niemożliwe i abstrakcyjne. A jednak często tak jest. Szczególnie, gdy buty kupujemy w marketach czy sieciówkach z ubraniami – sprawdźmy czy obuwie ma certyfikację, czy jest przewiewne, elastyczne itd..

Bo Jaś tak bardzo je chciał… czyli klątwa szkodliwych butów

Ulegamy, bo dziecko tak marzyło o butach z Elsą, autem czy jakimś bohaterem bajki. To bardzo trudne dla rodzica, chcemy przecież nie tylko dokonać dobrego wyboru, ale i dać dziecku szanse dokonywania swoich wyborów. Jak sobie z tym poradzić? Rozmawiać i umawiać się przed zakupami z dzieckiem, jakich butów szukamy i dlaczego. Jeśli mamy z tym problem i grozi nam rozpacz malucha, nie kuśmy losu. Dajmy dziecku do wyboru dwa modele, które sami wcześniej wybierzemy i sprawdzimy. Czasem naprawdę wystarczy nie pokazywać przysłowiowego cukierka przez szybę.  😉

O zdrowe stopy dba

Befado_logo

Producent obuwia z certyfikatem „Zdrowej stopy”

Jako firma z ponad 80-letnią tradycją od wielu lat dbamy o rozwój, zdrowie i wygodę małych stópek. Łączymy doświadczenie i nowoczesną technologię z najnowszymi trendami wzorniczymi, produkując wysokiej jakości polskie obuwie. Nasz sukces to właśnie produkcja obuwia wysokiej jakości, z tego znają nas nasi odbiorcy zarówno w kraju jak i w Europie. Posiadamy bogatą ofertę dla każdej grupy wiekowej: dzieci, młodzieży i dorosłych jak również obuwie profilaktyczno-ortopedyczne dla osób z problemami stóp.

Nasze obuwie wykonywane jest zgodnie z zaleceniami ortopedów oraz antropologów z Instytutu Przemysłu Obuwniczego w Łodzi, oddział w Krakowie, który już od lat przyznaje nam certyfikat „Zdrowa stopa”. Jest on gwarancją, że produkowane przez nas obuwie zapewnia prawidłowy rozwój stóp dziecka już od pierwszych lat jego życia.


Inteligentni ludzie się nie nudzą? Bzdura!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 czerwca 2018
Jak różnimy się inteligencją emocjonalną? Trzy typy osób i ich reakcji na emocje. A ty, którym typem jesteś?
Fot. iStock / SanneBerg

Skąd się bierze nuda? Są pewne czynności, na których nam zależy, bo dają nam dużo satysfakcji. Z drugiej strony, kiedy powtarzamy je bardzo często, możemy mieć głębokie poczucie pustki i chęć zmiany, znużenia.

Wysoki iloraz, mniej nudy

Związek między nudą a inteligencją był wielokrotnie badany przez psychologów. Okazuje się, że osoby inteligentne spędzają dużo czasu koncentrując się na swoich myślach. To je bawi, motywuje i stymuluje. Ale czy to oznacza, że osoby o wysokim IQ się nie nudzą? Albo inaczej, czy osoby o niższym ilorazie inteligencji czują się szybciej znudzone? Badania pokazują, że nie. Ludzie, którzy nie mają wielkich możliwości intelektualnych, muszą wykonywać większą liczbę czynności, które w jakiś sposób kierują ich uwagę na to aby „wypełnić” dzień i pobudzić ich aktywność. Popularnym rozwiązaniem jest wyjście z przyjaciółmi lub sport.

Nie oznacza to oczywiście, że inteligentni ludzie nie lubią spotkań towarzyskich lub wykonywania aktywności fizycznej. Naukowcy dostrzegli jednak, że „​​mądrzejsi” wolą poświęcać długie godziny na realizowanie swoich celów niż utrzymywać kontakty z innymi.

Nuda i inteligencja u dzieci wybitnie utalentowanych

W przypadku uzdolnionych dzieci sytuacja jest odwrotna. Dzieci już w bardzo wczesnym wieku (jeśli chodzi o uczenie się i rozwijanie umiejętności) nudzą się, jeśli nie uczęszczają do specjalistycznych klas, a ich nauczanie nie jest dostosowane do ich potrzeb edukacyjnych.

Rozwój poznawczy tych dzieci przekracza średnią ich rówieśników. Dlatego też, jeśli tempo zajęć jest mniejsze niż to, czego potrzebują, aby czynić postępy, nuda i lenistwo pojawiają się w parze.

W klasie objawia się to ciągłym zmęczeniem i rozkojarzeniem. Dzieci nie uważają, nie odrabiają zadań domowych i niechętnie pojawiają się szkole. Są bardzo krytyczne wobec swoich nauczycieli i często mają słabe wyniki w nauce.

Zdrowie, nuda i inteligencja

Nuda u dzieci wybitnie utalentowanych może mieć poważny wpływ na ich zdrowie fizyczne i psychiczne. Może nawet generować istotne zaburzenia społeczne, behawioralne i poznawcze – na przykład poważne trudności z dostosowaniem i integracją w grupie rówieśniczej, uczucie frustracji i bezradności, które po upływie kilku lat przeradzają się w poczucie niekompetencji i niepokój.

Zmiany te mogą ulec pogorszeniu, jeśli profesjonaliści zajmujący się dziećmi będą mylić nudę wynikającą z ich wysokiej inteligencji z innymi zaburzeniami lub patologiami (na przykład z ADHD, które powoduje również dekoncentrację w klasie lub problemy z nauką czy też zmiany osobowości).

 


Zobacz także

Krem karmelowy

5 powodów, dla których powinnaś ścielić swoje łóżko każdego dnia

5 niesamowitych rzeczy, które dzieją się z twoim ciałem, gdy się zakochujesz