Stress off Festiwal już w ten weekend!

Redakcja
Redakcja
20 kwietnia 2018
Fot. iStock / martin-dm
 

21-22.04.2018 r. odbędzie się w Szczecinie Stress off Festiwal, gdzie w trakcie  24 wykładów i 48 warsztatów uczestnicy będą mieli możliwość zapoznania się z wieloma metodami umożliwiającymi pracę zarówno z ciałem, jak i umysłem.

Celem festiwalu jest między innymi popularyzacja stosowania naturalnych metod wspomagających zdrowie oraz podnoszenie świadomości dbania o szeroko pojęte zdrowie. Impreza ta tworzona jest z myślą o integracji ludzi o podobnych zainteresowaniach, jak również umożliwienie im dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami dotyczących podnoszenia jakości zdrowia w szerokim jego znaczeniu. Działania kierowane są m.in. do różnego rodzaju terapeutów (masażystów, fizjoterapeutów, naturoterapeutów) oraz osób spoza branży medycznej, zainteresowanych stosowaniem terapii niwelującej stres dnia codziennego.

Partnerem medialnym wydarzenia jest nasz portal, a my z ogromną przyjemnością polecamy Wam drogie Panie ten wyjątkowy event.

Warsztaty i wykłady będą się odbywały w szkole podstawowej nr 54, w samym centrum Szczecina.

Strona internetowa wydarzenia: www.stressoff.pl

Facebook: Stress Off Festiwal


9 irytujących uwag, które słyszą ludzie zawierający małżeństwo w młodym wieku

Redakcja
Redakcja
21 kwietnia 2018
Fot. iStock/aldomurillo
Następny

Wiele już powiedziano o najlepszym wieku do zawarcia małżeństwa. Jedni uważają, że najważniejsza jest dojrzałość i stabilizacja w życiu, dla innych natomiast wiek nie gra roli, liczy się wyłącznie uczucie. Teoria, teorią, a życie weryfikuje zasadność każdego związku po swojemu. 

W opinii społecznej zdecydowanie łatwiej w wyścigu do szczęścia mają osoby po studiach, pracujące, mające w dużej mierze uporządkowane życie. Tu wielu wątpliwości nie ma, a bliscy zgodnym chórem życzą nowożeńcom wszystkiego najlepszego. Natomiast nieco inaczej wygląda sytuacja małżeństw, które zawierają ludzie bardzo młodzi, czasem jeszcze nastolatkowie.

W tym przypadku zamiast życzeń padają irytujące pytania i uwagi, bo części obserwatorów w głowie się nie mieści, że oni rzeczywiście mogą być gotowi na ten krok. Niestety gwarancji powodzenia nie ma żadnej, ale tak samo dotyczy to młodszych, jak i starszych kandydatów na małżonków. Zazwyczaj ślub jest głęboko osobistym wyborem, a mimo to, im młodsi ludzie, tym więcej wątpliwości osób postronnych.

9 irytujących uwag, które słyszą ludzie zawierający małżeństwo w młodym wieku 

1. Jesteś w ciąży?

No tak, pierwsze podejrzenie to właśnie ciąża. No bo jaka inna może być przyczyna zawarcia we wczesnym wieku związku małżeńskiego? To musi być wybitnie irytujące, przecież wiele osób buduje związek dłuższy czas, niż przez dwie dyskoteki. Takie lekceważące podejście bywa mało przyjemne, bo młodzi ludzie również mogą być świadomi tego, co wybierają.

2. Wczesny ślub, szybkie rozstanie

Wiek nie musi mieć wiele wspólnego z poziomem zaangażowania w związku. Owszem, rozstanie jest możliwe, ale to zagraża każdemu źle pielęgnowanemu związkowi. Każdy z nas po latach staje się zupełnie innym człowiekiem, więc nikt nie da komukolwiek gwarancji powodzenia.

3. I po co się spieszyć?

Skoro dwudziestolatkowie mogą stworzyć podstawy wspólnego życia — dlaczego mieliby nie poradzić sobie w małżeństwie? Jeśli komuś szkoda czasu na budowanie nieformalnego związku lub ten związek trwa od kilku lat, to dlaczego komentuje się chęć poślubienia ukochanego człowieka?

4. To zła decyzja

Z niewiadomych powodów pewni ludzie, zupełnie nieproszeni, wchodzą w rolę wyroczni, wieszcząc klęskę małżeństwa. Każdy jednak powinien przeżyć życie po swojemu, i to, co jest w oczach jednej osoby beznadziejnym pomysłem, w oczach kogoś innego będzie receptą na szczęśliwe życie.

5. Nie chcecie pożyć?

To jedno z pytań, które sugerują, że tuż po zawarciu związku małżeńskiego, kończy się normalne życie. Nie będzie młodości, nie będzie zabawy, za to szybko przyjdą pieluchy i męcząca codzienność. Ślub, mimo że jest poważnym zobowiązaniem, nie oznacza, że od tej pory para musi wyrzec się wszelkich przyjemności. Można żyć tak jak dawniej, tyle że z obrączką na palcu.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

„Wiedziałam, że jest zły. Kłamałam, żeby go usprawiedliwić. Byłam jedyną z tych głupich kobiet, które kochają za bardzo”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 kwietnia 2018
Fot. iStock/Favor_of_God
Następny

Zauważyłam, że cholernie dużo piszecie o toksycznych ludziach, relacjach, związkach. Z resztą nie tylko na waszym portalu ukazują się takie artykuły. I dobrze. Też mam wrażenie, że problem jest potężny. Sama tkwiłam w związku z toksycznym mężczyzną i doskonale wiem, jak to wygląda od środka. Tylko ja widzę coś jeszcze. Coś, o czym się rzadko mówi. 

Czytając o toksycznych związkach często trafiam na fragmenty mówiące o tym, że my-kobiety nie zauważamy złych cech naszych partnerów. Że coś wydaje nam się normalne, że się przyzwyczajamy. Że niby teraz, jak przeczytamy o tym, że wyzwiska są złe, to nagle odejdziemy. Albo, że nie wolno pozwalać na brak szacunku, zdrady czy oszczerstwa. Tak jak byśmy o tym nie wiedziały. Problem polega nie na tym, że my jesteśmy tępymi idiotkami. My jesteśmy głupie z miłości. My po prostu kochamy za bardzo i ŚWIADOMIE godzimy się na to całe gówno. Można zapytać – dlaczego? Ano z różnych powodów. Bo mamy traumy z dzieciństwa, bo mamy niską samoocenę, bo boimy się samotności, bo przerażają nas finanse czy samotne wychowywanie dziecka. Bardzo rzadko jednak jest tak, że my czegoś nie widzimy. Widzimy i dostosowujemy się – czasem chętnie, czasem mniej.

Mój były mąż był totalnym świrem. Nigdy mnie nie uderzył, ale za to poturbował moją psychikę. Był (i pewnie nadal jest, ale zamęcza już inną kobietę) mistrzem manipulacji. Zawsze wydawało mi się, że jestem mądrą, oczytaną i doświadczoną kobietą. Miałam wielu znajomych, którzy często przychodzili do mnie z problemami, bo wiedzieli, że dobrze im doradzę. Tak też było. Nie wiem w jaki sposób on potrafił sprawić, że czułam się jak zero. W każdej, nawet najmniej istotnej rozmowie okazywał mi brak szacunku i wyższość.

Często z wyprzedzeniem wiedziałam, że będzie między nami zwarcie, ale uspokajałam się argumentami, że przecież mam rację. Przecież nie mogę pozwolić, żeby facet mnie nie szanował. Mam prawo powiedzieć mu, co myślę. I mówiłam, że spędza ze mną za mało czasu, że zbyt często stosuje ciche dni, czym bardzo mnie rani. Cała moja pewność siebie znikała, gdy tylko go rozzłościłam. Potrafił tak prowadzić rozmowę, że szybko wytrącał mi z ręki argumenty. Był agresywny w słowach, wyzywał mnie od „idiotek”, „księżniczek”, „dzieciaków”, „pierdolni*tych wariatek”. Kiedy już wpadł w słowotok, nie żałował sobie. Często też, z braku argumentów jak mniemam lub złej dedukcji, czepiał się jednego, mojego zdania i wrzeszczał: „Masz mnie za kretyna? Odpowiedz na pytanie! Masz mnie za kretyna?” albo „Uważasz, że poświęcam ci za mało uwagi? A tamta sobota, którą spędziliśmy razem? Nie było jej? Co chcesz mi zarzucić? Zdradzam cię? Odpowiedz na pytanie. Tak lub nie”. Jeżeli nie odpowiadałam, wychodził i trzaskał drzwiami. Wcześniej rzucał jeszcze „Zadzwoń, jak przemyślisz swoje zachowanie” albo „Nie chce mi się z tobą gadać, jesteś tak tępa”.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

10 fundamentalnych prawd, które zmienią twoje życie. Zmiana jest nieunikniona, przyjmij ją

Czy wiesz, że kleszcze atakują już cały rok?!

5 typów perswazji, którym nieświadomie ulegasz każdego dnia