„Stres, niepokój, nerwy. Powiedziałam dość, spełniłam marzenia”. Jak zmienić życie na lepsze

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 maja 2016
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain

Siedziałam ostatnio na herbacie u przyjaciółki. Fukający, niezadowolony mąż, dwoje małych dzieci, ona w panice, bo musi skończyć projekt. Biegała po mieszkaniu jak w ukropie. Starszej córce pomagała rysować szlaczek, młodszej układać klocki, odbierała co chwila telefon, patrzyła na maila.

Poprosiłam: – Czy możesz ze mną pobyć? Tu i teraz? Kiwała głową, ale i tak widziałam, że nie jest ze mną. Znam ją od kilkunastu lat. Zawsze jest mniej więcej na podobnym etapie życia – jest zmęczona, wykorzystywana, wyczerpana. Zawsze też mówi: „To się musi zmienić”. Musi zmienić się wszystko. Ale nic się nie zmienia. Bo ona nic nie robi. Ostatnio nawet do niej powiedziałam: Co się musi stać, żebyś przestała tak żyć? Masz zachorować? Potrzebujesz zdrady, rozwodu, raka? Bo skoro sama nie umiesz…

Na pewno znacie takie osoby. Może same takie jesteście. Całe życie na granicy wycieńczenia. Wiecznie z postanowieniem poprawy. I, oczywiście, zmiany. Zmiany, która jawi się jako cud, łaska pańska, dar, coś co całkowicie nie zależy od nas.

„Jutro o tym pomyślę”

…bywa ratunkiem, ale bywa też straszliwą pułapką, w której przeczekujemy swoje życie.

Znam to doskonale, też funkcjonowałam. Przez lata. Wstałam o piątej, szykowałam dzieciom śniadanie, budziłam męża, rozwoziłam dzieci, jechałam w korkach do pracy, siedziałam tam dziesięć godzin. W korkach wracałam, zgarniałam dzieci od niani, ewentualnie dojeżdżałam do domu, bo odebrał jej mąż. Kolacja, ogarnianie dzieci, laptop. Jak w jakimś straszliwym dniu świstaka.

Myślałam: przecież muszę tak żyć.

Jestem matką, mam obowiązki, praca to musi być etat, potrzebuje ubezpieczenia, stabilizacji, pewności. Ble, ble, ble.  Mijały miesiące, lata, zmieniały się tylko obowiązki, ale rytm zostawał ten sam. I, oczywiście, zawsze mówiłam: „jutro”, zawsze mówiłam; „jeszcze wszystko zmienię”. Ale gdzieś też przecież słyszałam to, co często się nam powtarza ( rodzina, najbliżsi)– nie martw się, nie możesz, inni mają gorzej. Sprowadzisz na siebie nieszczęście, wykraczesz sobie.

Czy ciężką chorobę mamy można sobie wykrakać czy raczej choroby bliskich to naturalny etap życia?

Czy chorobę siostry można sobie wykrakać?

Nie.

Ale to są właśnie momenty, gdy rozumiesz, że nie ma żadnego „zaraz” i „jutro”. Że każdy dzień jest jednak zbyt cenny, by czekać „nie wiadomo na co”.

Ze szpitala od mamy pojechałam do mojej korporacji

Siedem lat życia. Niezłe stanowisko. Ubezpieczenie zdrowotne. Dużo zadań. Siedziałam na zebraniu, omawiałam jakieś spotkania sprzedażowe i pomyślałam: „Nie wierzę, to chyba jakiś żart. Siedzę tu drugą godzinę i pieprzę o głupotach. Co mnie to w ogóle obchodzi…”. Policzyłam dni i godziny. 365 dni, odjąć weekendy ( część zresztą przepracowanych), jakieś urlopy. Wyszła mi zatrważająca liczba. Tyle godzin.

Potem korki i gonitwa. Gdy choruje ci ktoś bliski to tak jak być jednocześnie w starym życiu (twoim), ale już widzieć nowe (dzięki komuś).

Płacząc z powodu mamy konfrontowałam się z uczuciami– jestem przepracowana, zmęczona, jestem niesprawiedliwą szefową, już nawet nie lubię ludzi, z którymi pracuję. Nie potrafię zarazić entuzjazmem. Chcę robić coś innego.

Zaczęłam wracać myślami do marzeń- przecież kiedyś chciałam być terapeutką, marzyłam też, że będę uczyć języków. Głos zły podpowiadał: „hihihihi, i po czterdziestce będziesz wszystko zmieniać”.

Odpowiedziałam sobie: tak, bo do cholery, kiedy. Najpierw zapisałam się na studia psychologiczne, potem rozesłałam wici wśród znajomych. Chcę uczyć. To nie było łatwe. Miałam stabilne miejsce w życiu i to ja decydowałam. Jeśli chcesz coś zmienić, musisz przestać decydować. Musisz znów się uczyć, szukać nowych dróg.

Zrezygnowałam z pracy w korporacji

Znosiłam wyrzuty mamy, zdziwienia znajomych, budziłam się i zasypiałam z lękiem czy dam radę, czy to dobry pomysł. Bardzo wspierał mnie mąż– to też był znak. Nie obraził się, nie miał pretensji, choć część obowiązków dodatkowych spadła na niego. Musiał więcej zarabiać, rzadziej wydawać na przyjemności. Gdy w związku zmienia się jedna osoba, siłą rzeczy za zmianą musi podążyć druga– nie wszyscy są na to gotowi.

Najszczęśliwsza byłam, bo przestałam mówić: „zaraz”. Wiedziałam, że ta przemiana dzieje się „tu i teraz”. Byłam dumna. Nawet jeśli pracowałam ciężej– to na siebie i na swój sukces. Nawet jeśli nie miałam na drogi krem– to wiedziałam, że robię to po to, żeby poczuć wewnętrzny spokój, który da mi znacznie więcej niż ten cholerny krem.

Stawałam się silniejsza w różnych dziedzinach życia.

Dziś zarabiam jako lektorka języków, mam też swoich pacjentów, bo skończyłam podyplomową psychologię, wciąż się uczę.

W niedzielę leżałam na swojej działce na trawie i myślałam. Nie szkodzi, że zbliżam się do pięćdziesiątki. Jest dokładnie jak bym chciała. Jestem dokładnie w tym punkcie życia, w którym chcę być.

Obudźcie się, zanim będzie za późno. Słowo: „szkoda czasu” nie jest frazesem

Rozumiemy to tylko w skrajnych sytuacjach, w kilku momentach na przestrzeni lat. Ale lepiej wziąć sprawy w swoje ręce wcześniej, a nie dobić do ściany. I walić w nią głową i mówić; „ja pier…, nie zrobię kroku dalej”.

Nawet jeśli zmiana jest trudna i się jej boimy.


Dwoje na terapii. 6 złotych zasad powodzenia terapii małżeńskiej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 maja 2016
Fot. Pexels / PALOMA Aviles  / CC0 Public Domain
Fot. Pexels / PALOMA Aviles / CC0 Public Domain

Na terapię małżeńską przychodzimy pełni nadziei, a od terapeuty oczekujemy tego, że uratuje nasz związek. Jeśli efekty nie przychodzą tak szybko jakbyśmy chcieli, przerywamy proces leczenia, a terapeutę wysyłamy do diabła, rozpoczynając poszukiwania „kogoś bardziej odpowiedniego”, kogoś kto do nas lepiej trafi. Zapominamy, że prawdziwe powodzenie całego procesu naprawczego zależy tutaj jeszcze od kilku innych, równie ważnych czynników.

Po pierwsze: nie czekaj zbyt długo

Wiele par na terapię zgłasza się do gabinetu terapeuty wtedy, kiedy rzeczywiście mają już ze sobą niewiele wspólnego, a nawet złożywszy uprzednio papiery rozwodowe. Czasem trafiają tam tylko dlatego, że obiecali to drugiej stronie jako „ostatnią deskę ratunku”, ale tak naprawdę nie chcą już ratować swojego związku, tylko umiejętnie się z niego wyplątać.  Ich myśli i uczucia związane są już z kimś innym, więc uczestnictwo w terapii to doświadczenie prawie schizofreniczne.

Po drugie: uświadom sobie, że terapia to proces

Nie oczekuj cudownych zmian po kilku pierwszych wizytach. Wręcz przeciwnie, oczekuj, że będzie ciężko i boleśnie, że będą do ciebie docierać takie niewygodne fakty jak ten, że ty również ponosisz odpowiedzialność za problemy w waszym związku. Będziesz otrzymywać porcje informacji o swoim związku, którą będziesz musiał w sobie przetrawić i wyciągnąć z niej wnioski.

Po trzecie: bądź szczery ze swoim terapeutą

To absolutna podstawa, niezależnie od rodzaju terapii. Nie ma możliwości naprawienia relacji między partnerami, jeśli nie mówią oni otwarcie o swoich problemach, nie przyznają się do błędów, obaw i lęków, jeśli udają, grają tylko zaangażowanie i emocje. Terapeuta nie ocenia swoich pacjentów, a żeby im udzielić właściwej pomocy, musi posiadać komplet prawdziwych informacji, żeby mieć rzeczywisty obraz ich sytuacji.

Po czwarte: nie rób sobie wagarów

Bądź zawsze i bądź na czas. To, poza oczywistą zasadą ciągłości procesu leczenia ma także znaczenie psychologiczne. Traktując sesje z szacunkiem, uczestnicząc w każdym spotkaniu sam nabierasz poczucia, że jest to bardzo ważny czas, szansa dla waszego związku. Wyłącz i odłóż telefon, zaangażuj się całym sobą w to, co dzieje się w gabinecie. Słuchaj, mów, zadawaj pytania.

Po piąte: Odrabiaj prace domowe

Niektóre pary otrzymają do wykonania zadania domowe. To może być ankieta, ćwiczenie, krótka notatka albo dzienniczek. Nie lekceważ tych poleceń terapeuty, zaufaj mu: wszystko co mówi i o co prosi ma na celu pomóc wam lepiej się porozumieć, ma wpłynąć pozytywnie na dalsze losy waszego związku.

Po szóste: bądź gotów mówić o swoich osobistych problemach

Bo choć być może wydaje ci się to niepotrzebne, twoje osobiste lęki i „demony”, z którymi sobie nie radzisz, wpływają w olbrzymim stopniu na twój związek. Poza tym, jesteś to winien najbliższej osobie. Jeśli więc nosisz w sobie nieprzepracowane, trudne dzieciństwo, borykasz się z uzależnieniem, masz za sobą traumatyczne przeżycie: to nie jest tylko twoja sprawa. To również niszczy twój związek.

Uwierzcie w to, że można wam pomóc, nie skreślajcie zbyt szybko swojego związku.


Źródło: Psychology Today


30 mitów na temat miłości. W które nadal wierzysz?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 maja 2016
Fot. iStock/Georgijevic
Fot. iStock/Georgijevic

Mity na temat miłości wpaja nam się, pewnie nawet nieświadomie, od dziecka. Już w bajkach zdobycie tej upragnionej staje się jedynym życiowym celem, a o tym jak dalej toczą się losy zakochanych cicho sza… W komediach romantycznych pełno spotkań skutkujących miłością od pierwszego wejrzenia, a w popularnych gazetach roi się od romantycznych historii. Tymczasem miłość to coś o wiele bardziej zwykłego, codziennego. Dziś obalamy 30 mitów, które często przeszkadzają nam przeżywać naszą miłość w pełni i bardziej trzeźwym okiem.

1. I żyli długo i szczęśliwie…

Sielankowy obraz miłości, w której zakochani już do końca życia spijają sobie z dzióbków i patrzą nieprzytomnym wzrokiem występuje głównie w bajkach Disneya. I tam go zostawmy. Wspólne życie, nawet bardzo zakochanych w sobie ludzi to często wzloty i upadki, momenty w których czujemy, że jesteśmy dla siebie stworzeni, ale bywa, że i takie, kiedy mamy ochotę zatrzasnąć za sobą drzwi i nie wrócić. Miłość przechodzi różne fazy od fascynacji po uspokojenie emocji.

2.Wchodząc w związek, nie należy zbyt wiele oczekiwać

Dlaczego? To jest miłość, porozumienie dwojga ludzi, którzy postanowili złączyć ze sobą swoje losy. Tu nie można „na pół gwizdka”, tu trzeba zaangażować się całym sercem i oczekiwać tego samego od drugiej strony.

3. Skoro się kłócimy, to znaczy, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni

Kłócimy się, bo jesteśmy dwiema, odrębnymi osobami, o różnych doświadczeniach, latach indywidualnych przemyśleń i wniosków. Nie jest możliwe zgadzać się ze sobą ze wszystkim, nie jesteśmy jednym bytem.

4. Szczęśliwe dzieciństwo jest gwarancją szczęśliwego związku

Nie ma tu gwarancji, że udane dzieciństwo zaowocuje szczęśliwym związkiem w dorosłym życiu. Osoby, które w dzieciństwie cierpiały też mogą go stworzyć, warunkami (w obu przypadkach) są dobra wola, chęć stworzenia dobrej relacji, świadomość tego, nad czym należy pracować oraz, oczywiście miłość.

5. Małżeństwo nieuchronnie staje się z czasem nudne

Nie. To tylko nam przestaje się „chcieć”.

6. Kto zdradził raz, zdradzi kolejny raz

Niekoniecznie. Przecież ludzie się zmieniają, uczą na błędach, dojrzewają… Problemem jest odbudowanie zaufania drugiej osoby. Nie każdy jest w stanie dać ukochanej osobie kolejną szansę. I to jest naturalne.

7. Miłość zwycięży wszystko

Nie. Miłość nie przezwycięży ciężkiej choroby, śmierci, cierpienia fizycznego. Ona tylko może spowodować, że łatwiej nam będzie je znieść. Miłość nie jest lekarstwem na wszystko. Lekarstwem jest nasze podejście do życiowych zawirowań.

8. Jeśli zniknie to uczucie, które połączyło was na początku, wszystko stracone

Miłość ewoluuje, zmienia się. Nigdy nie będzie miedzy wami cały czas tak, jak na początku. Z czasem pojawią się inne, równie ważne uczucia: przywiązanie, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Miłość nie jest jednowymiarowa.

9. Ze wszystkimi różnicami między partnerami należy się pogodzić

Nie, są takie różnice (np. w wychowaniu dzieci), które nie doprowadzą do żadnego kompromisu.

10. Czas leczy miłosne rany

Czas jedynie sprawia, że zapominamy, że z perspektywy najbardziej gwałtowne emocje bledną, uczucia ochładzają się. Z zawodem miłosnym trzeba stanąć „twarzą w twarz” i go w sobie przepracować, a nie uciekać.

11. Związek nie powinien być „trudny”

A czego się spodziewasz, kiedy dwoje różnych ludzi zaczyna tworzyć razem coś wspólnego? Jest burza mózgów, są spory, są różnice zdań i trzaskanie drzwiami. Ale są i kompromisy i chęć porozumienia.

12. Wszyscy fajni mężczyźni są już „zajęci”

Skoro tak, to dlaczego wiele fajnych kobiet jest wciąż „wolnych”?

13. Z konfliktu nie wynika nic dobrego

Nie prawda. Z konfliktu wyniesiesz wiedzę o swoim partnerze, która pozwoli ci lepiej zrozumieć jego sposób myślenia i postrzegania pewnych spraw.

14. Prawdziwą miłość czuje się cały czas

Czy ktoś przy zdrowych zmysłach przez cały czas zastanawia się, czy czuje, że jego miłość jest prawdziwa? Jest jeszcze, tak zwana proza życia.

15. Miłość uleczy moje rany z przeszłości

Nie. Sama musisz je uleczyć. Miłość może być za to twoją motywacją, by stawić czoło trudnym wydarzeniom z przeszłości.

16. Skoro wyszłam za mąż, już nigdy nie będę samotna

Będziesz samotna nie raz, bo tak naprawdę zawsze jesteśmy przede wszystkim sami ze sobą, ze swoimi lękami, emocjami, myślami. Ale masz teraz kogoś naprawdę bliskiego, z kim możesz się tym wszystkim dzielić.

17. Zaangażowanie w związek polega na tym, że zostaniemy ze sobą nieważne, co się wydarzy

Nie jeśli robisz to kosztem siebie, swojego bezpieczeństwa, oraz bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego twoich dzieci.

18. Dobre związki są nagrodą za dobre życie

Zdecydowanie nie. Zdarzają się dobrzy ludzie tkwiący w bardzo złych związkach.

19. Małżonkowie nie chodzą na randki

A czym jest randka jeśli nie spotkaniem dwojga zafascynowanych sobą ludzi? Chęcią uwodzenia i spędzenia trochę czasu sam na sam, przełamaniem codziennej rutyny i świętem miłości? Randki powinny być przede wszystkim dla małżeństw :) .

20. Związki wymagają wielkich poświęceń

Wcale nie. Wymagają świadomości, że nie zawsze będzie pięknie, chęci bycia razem oraz chęci porozumienia i szczerych uczuć. Nie mylcie poświęcenia z kompromisami.

21. Niektórzy to mają szczęście w miłości, ty – nie

Nie ma czegoś takiego jak szczęście w miłości. To czy otwierasz się na innych ludzi jest wewnątrz ciebie i od ciebie tylko zależy.

22. Jeśli nie masz nic miłego do powiedzenia lepiej nie mów nic

Kochający się ludzie nie zawsze mówią sobie tylko miłe, słodkie dla uszu słowa. Czasem mówią też to, co choć może zaboleć, również jest szczere i wypływa z najlepszych intencji.

23. Mówić „trudną prawdę” to wyrzucić wszystko co ci leży na sercu

Mówić „trudną prawdę” ukochanej osobie to powiedzieć to tak, by zadbać przede wszystkim o jej komfort psychiczny i by zrozumiała, że nic tu nie dzieje się przeciw niej.

24. Już jest za późno by wszystko naprawić

Nie, nigdy nie jest za późno, jeśli tylko czujemy nadal, że druga osoba jest nam ciągle najbliższa.

25. Jeśli kochasz, najlepiej jest robić wszystko razem z ukochaną osobą

Każdy czasem potrzebuje czasu tylko dla siebie, odrobiny przestrzeni. Nie należy się o to obrażać, tylko samemu jak najlepiej wykorzystywać chwile samotności.

26. Ludzie się nie zmieniają

Ludzie potrafią się zmienić. Jedyne, co im potrzebne to odpowiednia motywacja. Kształtuje nas wiele: doświadczenia życiowe, osoby, które z jakiegoś powodu stają się nam bliscy, ważne wydarzenia zmieniające naszą perspektywę.

27. Niezależność w miłości jest siłą, zależność słabością

Nie zawsze. Zbyt duża niezależność jednego z partnerów może skutkować tym, że ta osoba nigdy do końca nie zaangażuje się w związek. Odejdzie bez skrupułów, nie walcząc o relację.

28. Skoro mam idealnego partnera, nasze życie będzie idealne

Po pierwsze ani twój partner prawdopodobnie nie jest idealny, ani wasze życie nie musi takie być. Pamiętaj, że dużo ciekawsza jest niedoskonałość. A miłość lubi wyzwania, nie perfekcję…

29. Jest nam przeznaczony tylko jeden człowiek

Lubimy w to wierzyć, w ten mit miłości romantycznej, wyjątkowej. W rzeczywistości możesz mieć w życiu kilka udanych związków. To ludzie decydują o tym, czy chcą pracować nad swoją miłosną relacją, udoskonalać ją. Czasem rezygnujemy z kogoś zbyt wcześnie, a potem żałujemy, by pod koniec życia wspominać tę osobę z łezką w oku.

30. Miłość jest gwarancją szczęścia

Nie ma gwarancji na szczęście, które będzie trwało w nieskończoność. Ale miłość pozwala nam z całą pewnością przeżyć coś, dzięki czemu bywamy szczęśliwi.


Zobacz także

Fot. iStock / KML_Creative_Group

Samotność niesamotna… Wierzę, że ktoś się jeszcze pojawi, bo w moim sercu nadal jest miejsce na wiele rodzajów miłości

Helena Norowicz

Helena Norowicz: „Mogę powiedzieć ludziom: „Nie rezygnujmy, nie uciekajmy”. Ile damy z siebie, tyle prawdopodobnie otrzymamy

Fot. Pexels/Marianna / CCO

Piękna i odważna. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #4 [24.04]