Stary, przestań być cholernym egoistą. Kiedy w końcu zrozumiesz, że małżeństwo nie dotyczy ciebie, tylko osoby, którą kochasz?

Sziti Mąż
Sziti Mąż
15 listopada 2017
Fot. iStock/gilaxia
Fot. iStock/gilaxia
 

Wiesz, jak często twoja żona płacze w łóżku, bo chce spędzić czas z tobą, a ty wolisz robić coś innego. Tak, ja wiem, jesteście już tyle lat po ślubie, macie dzieci, nie jesteście już jak te dwa gołąbki. Znam te tłumaczenia, tobie się wydaje, że już za rękę jej trzymać nie musisz, bo po co.

Błagam cię, stary, tylko nie mów, że chcesz z nią być. Bo to kłamstwo. Ty lubisz oglądać mecze, pograć z kumplami w kosza czy w tenisa, wyjść na ryby, pić alkohol, obejrzeć film albo inny program telewizyjny. Lubisz to zdecydowanie bardziej niż bycie z nią.

I nawet nie wiesz, jak ją to boli, jak bardzo ona czuje się opuszczona i samotna.

Jasne, już słyszę te twoje: „Nie przesadzaj, to nie tak”. Serio? To może powiesz mi jak? Przecież tak naprawdę nie chcesz być nawet w tym samym pomieszczeniu co ona. Zostajesz z nią w kuchni, gdy przygotowuje obiad czy kolację, żeby porozmawiać, spytać, czy w czymś pomóc? A nie daj Boże, jeśli ona zacznie cię wypytywać, jak ci minął dzień, co w pracy. Nie chce ci się z nią gadać. Nie chce cię się jej słuchać, bo czasem wpadnie na pomysł, żeby opowiedzieć ci o swojej kłótni z matką czy przyjaciółką albo o tym, że się czymś martwi. Wolisz te wszystkie – co kupić, gdzie dzieci, rachunki zapłacone.

Jedyne czego chcesz, to czasu dla siebie, prawda? Zastanawiasz się, czemu do cholery ona nie lubi tych samych rzeczy, co ty, dlaczego nie może myśleć, tak jak ty. Wtedy świat byłby prostszy – oczywiście dla ciebie.

Jasne, że nie jest tylko źle. W końcu mieliście świetny seks, jakoś się dogadywaliście. A teraz masz poczucie, że ty jesteś maszynką do robienia pieniędzy, płacisz za wszystko, za mieszkanie, jedzenie, może myślisz, że płacisz także za jej fryzjera, jej samochód, jej dom, wasze dzieci.

W końcu ciężko pracujesz, więc masz święte prawo do odpoczynku, co nie? I dlaczego ona nie może tego docenić, dlaczego nie może cię wystarczająco szanować.

To coś ci powiem – ona wpada w panikę. W ten rodzaj paniki, kiedy jesteś tak przerażony, że twoje włosy dosłownie stają ci dęba. Nawet nie wiesz, jak ona się boi, boi się, że wasze dzieci zauważą, że coś jest nie tak, chociaż ty tego w ogóle nie widzisz, tobie się wydaje, że wszystko jest w porządku. Dom czysty, pachnący, dzieci zadbane, ty przed telewizorem – wszystko okej.

Stary, nic ku*wa nie jest okej. Odsuwasz ją od siebie, twoje przerośnięte ego nie pozwala na obecność nikogo innego oprócz ciebie samego.

A ona myśli, że może jest dla ciebie za gruba i brzydka.

Zastanawia się, czy masz romans, czy może o takowym marzysz.

Boi się, że odejdziesz.

Jedyne czego chce, to żebyś traktował ją tak, jak kiedyś, szanował, kochał i pragnął.

Im bardziej ona naciska, im bardziej daje do zrozumienia, że coś między wami jest nie tak, tym mocniej się izolujesz, wycofujesz się.

Chcę wierzyć w to, że kochasz ją na swój własny sposób, że nie chcesz, by twoja rodzina się rozpadła. Tyle, że to wszystko ma się dziać na twoich zasadach. Nawet nie wiesz, kiedy przestajesz być jej przyjacielem, kiedy ona nie chce już czuć się przy tobie niewystarczająco dobra, bo jak inaczej ma tłumaczyć fakt, że jesteś już tak daleko?

Rozwód lub romans wiszą w powietrzu.

Ja i moja żona nie lubiliśmy tych samych rzeczy. Kiedy już wpadliśmy w rytm małżeństwa i rodzinnego życia, często nie wiedzieliśmy, jak wspólnie spędzać czas.

Ja lubię oglądać sport.

Ona lubi programy kulinarne.

Ja lubię oglądać thrillery, i filmy fantastyczne.

Ona lubi komedie romantyczne komedie.

Ja lubię grać w tenisa.

Ona lubi narciarstwo.

Ja lubię biegać.

Ona lubi tańczyć.

Zawsze uważałem, że najbardziej sprawiedliwa, najprostsza i najbardziej dyplomatyczna decyzja to ta, kiedy każdy robi to, co chce i jedno drugiemu nie wchodzi w paradę. Wszyscy są szczęśliwi.

Tyle, że rzeczywistość wygląda inaczej. Ponieważ wiele rzeczy, których oczekiwała ode mnie moja żona, wymagały wysiłku. Zaplanować weekend z rodziną, pomyśleć nad remontem, mieć zdrowe życie seksualne. Jakaś masakra. Myślałem, jak prawdziwy dupek: dlaczego ja mam tak się męczyć, to nie jest w porządku, niech ona da mi spokój. Jak często słyszysz te słowa? Mówią to twoi koledzy w pracy? Kumple od tenisa?

„Moja żona sprawia mi kłopot” – bo czegoś od ciebie chce. Tak to refren dupków na całym świecie: „Co jest złego w tym, że chcę trochę czasu dla siebie?”.

Przeczytałem kiedyś bardzo mądre słowa o tym, że małżeństwo nie jest dla ciebie. Nie żenisz się po to, by uszczęśliwić siebie, ale po to, by uszczęśliwić drugą osobę. W małżeństwie nie chodzi o ciebie, tylko o rodzinę, którą staje się twoja żona, w przyszłości matka twoich dzieci. Prawdziwe małżeństwo (i prawdziwa miłość) nigdy nie dotyczy ciebie. Chodzi o osobę, którą kochasz – o jej potrzeby, pragnienia, nadzieje i marzenia. Egoizm pyta: „Co w tym jest dla mnie?”, a miłość: „Co mogę dać drugiej osobie?”.

Widzisz w końcu różnicę?

Myślę, że wielu ludzi bierze ślub tylko dlatego, że wydaje im się to naturalnym krokiem po skończeniu szkoły czy studiów.  Widzimy to w telewizji, robią tak nasi znajomi.

Większość facetów myśli: „Ślub? Nie ma sprawy! To tak, jakby mieć dziewczynę na zawsze! Mogę to zrobić”.

Tyle, że to nie tak. Małżeństwo NIE jest po prostu umową, na podstawie której nie można uprawiać seksu z kimś innym. To zadanie polegające na dawaniu czegoś więcej niż ty sam – na spędzaniu czasu pomagając twojej żonie najlepiej jak potrafisz.

I zrozum w końcu, że tak – czasami to oznacza siedzenie cicho przy stole i słuchanie jej opowieści, które mogą cię nie interesować, ale dla niej ważne jest, że słuchasz.

Czasami oznacza oglądanie filmu, który nie jest twoim ulubionym.

Czasami oznacza, że kładziesz się spać i kochasz się z żoną zamiast oglądać mecz.

Pytasz: „Co będę z tego miał?”. Nie wiem. Mogę jedynie zgadywać, bo jestem pewien, że dostaniesz to, czego najbogatsi ludzie nie mogą sobie kupić. Radość. Spokój. Szczęście. Miłość.

Co się dzieje, kiedy małżeństwo nie dotyczy ciebie, ale ludzi, których kochasz?

Wszystko.

Długo i szczęśliwie.


inspiracja: Shity Husband

 


Stary, chcesz mieć dobry seks ze swoją żoną? To zacznij się w końcu starać, dla niej najbardziej seksowny się stajesz, gdy jej pomagasz. Gra wstępna trwa cały dzień

Sziti Mąż
Sziti Mąż
11 grudnia 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Chociaż oficjalnie się do tego nie przyznajesz, to jednak małżeństwo jest dla ciebie gwarantem stałego seksu. W końcu decydujesz się wziąć ślub z kobietą, która cię kręci, podnieca, z którą masz dobry seks.

I chociaż zastanawiasz się, czy wytrwasz tylko przy tej jednej kobiecie, to jednak decydujesz się na ten krok, w końcu nie będziesz musiał szukać okazji, zbytnio się starać, zapraszać na drinka czy do kina licząc, że wieczór zakończy się w łóżku. Dla ciebie małżeństwo to seks bez tych wszystkich zabiegów i podchodów dookoła.

Moja żona była niezwykle seksowna, pamiętam, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, jedyne o czym myślałem, to żeby znaleźć się jak najbliżej niej, a najlepiej to wyjść z nią, żeby już nikt na nią nie patrzył.

Trochę potrwało nim poszliśmy ze sobą do łóżka. Obojgu nam sprawiało frajdę budowanie napięcia, aż do czasu, kiedy jedyne o czym jesteś w stanie myśleć, to by zamknąć was w twoim mieszkaniu i kochać się całą noc, poznając jej ciało, obserwując, co jej sprawia przyjemność i sprawdzać, czy to naprawdę ona.

Seks jest w związku ważny, na początku myślisz, że właściwie najważniejszy, że nie ma nic ważniejszego od tego, żeby było wam razem dobrze w łóżku. Ona kocha się z tobą kochać, właściwie kiedy tylko ty masz ochotę na seks, ona też ma i to jest fantastyczne, prawda? To skarb mieć w końcu kobietę, dla której seks też jest ważny i która go lubi. Co to za bzdury, że w małżeństwie to ją często boli głowa i że wszystko, co dobre po ślubie się kończy. Nam było cudownie razem. W łóżku za każdym razem coraz lepiej, tak uważałem. Ty pewnie też tak myślisz, w końcu starasz się jak głupi, żeby ją tylko zaskoczyć, jeszcze bardziej podniecić, chcesz, żeby jak najczęściej patrzyła na ciebie z pożądaniem.

Seks z moją żoną był świetny. Braliśmy ślub nie mogąc się od siebie oderwać, byłem przekonany, że tak już zawsze będzie, że ona zawsze będzie chciała się ze mną kochać i że znalazłem kobietę, której inni mogą mi pozazdrościć, ja nigdy nie będę narzekał na brak seksu w małżeństwie i oglądał się na inne kobiety. Dzisiaj myślę, że każdy z nas, facetów, był o tym przekonany. W końcu nie bierze się ślubu, żeby mieć seks na boku, po co, skoro jesteś pewien, że znalazłeś kobietę swojego życia, z którą seks zawsze będzie wspaniały.

Tyle, że w końcu wszystko się chrzani. Ona zachodzi w ciąże, źle się czuje, jest zmęczona, mówi, że nie czuje się atrakcyjnie. To dla was nowa sytuacja, ale staracie się ją przezwyciężyć. W końcu jesteś wyrozumiały, prawda. A później dziecko przychodzi na świat, a ty czujesz, że poszedłeś w odstawkę. Patrzysz na piersi, które już nie są dla ciebie, tylko pełne mleka dla waszego dziecka, patrzysz na nią, która zasypia właściwie na siedząco, jest rozdrażniona, kiedy próbujesz się do niej zbliżyć. Ma ci za złe, że myślisz o seksie, kiedy ona marzy jedynie o tym, by przespać ciągiem kilka godzin. Jest wściekła, że nie rozumiesz, słyszysz, że myślisz tylko o sobie, że jesteś pieprzonym egoistą.

Bierzesz głęboki oddech i czekasz, aż jej minie. Nie zauważasz, że wszystko wokół się zmienia, że nie jesteście już tylko sami, nie widzisz, ile jej dochodzi obowiązków. Nie dla ciebie jest ważne, kiedy ona będzie miała w końcu ochotę na seks. Bo ty masz ciągle, nieustannie i ona POWINNA to zrozumieć.

Byłem dupkiem, który tak myślał. Byłem zły, że ona mnie nie chce, że mnie odrzuca, że przecież ja też mam swoje potrzeby i jak ona może o nich nie myśleć. Odgrażałem się, że znajdę sobie kochankę. Tak, byłem dupkiem, który w złości potrafił mówić takie rzeczy, szantażować ją, żeby tylko zmusić do seksu.

Seks stał się nudny. Miałem wrażenie, że ona dla świętego spokoju rozkłada nogi, po czym odwraca się na bok i zasypia. Niemal słyszałem jej oddech ulgi, że już po wszystkim i że w końcu może iść spać. I że przez kilka dni dam jej spokój. To poniżające dla faceta, upokarzające prosić się o seks. Byłem wściekły, gotowy wyjść z domu i zdradzić ją od razu. A niech zobaczy, że jak nie ona, to inna. Byłem samolubnym dupkiem, który tak właśnie myślał.

Nie słyszałem, kiedy ona prosiła o pomoc, kiedy mówiła:

„Zajmij się dziećmi wieczorem, żeby się wykąpały i zjadły kolację”.

„Weź dzieci na spacer w weekend, może na basen?”.

„Zrób zakupy”.

„Posprzątaj proszę łazienkę”.

Udawałem, że to nie do mnie. Przecież na basen możemy iść wszyscy razem, czemu ona nie może, kolację dzieciom też zrobi, a wykąpać? Co tam takiego jest do roboty. Zakupy? Przecież robię od czasu do czasu, poza tym, jak powie to też coś w domu zrobię, posprzątam. W końcu pracuję, też mam prawo być zmęczony, jak wracam do domu i dzieci na mnie wiszą, coś chcą, kłócą się…

Tak myślałem, ale oczekiwałem, że wieczorem moja żona, jak już dzieci pójdą spać, jedyne na co będzie miała ochotę, to na seks ze mną. Nie widziałem, że była zmęczona, że nie miała ode mnie żadnego wsparcia. Dzisiaj rozumiem, że byłem kolejną osobą, która w ciągu dnia czegoś od niej chciała. A ona miała już dość. Ile można być dla wszystkich.

Nie rozumiałem, chciałem jej przecież dać przyjemność, sprawić, by się zrelaksowała, odpoczęła. Ale ona się denerwowała, że nie chcę z nią porozmawiać, że wszystko jest na jej głowie, że cały dzień mnie nie ma, ona musi sobie sama radzić ze wszystkim, a ja na koniec jeszcze wymagam, żeby miała ochotę na seks.

Kompletnie tego nie kumałem. Myślałam, że robi mi na złość, że chce mnie wkurzyć, odegrać się, że nie zadzwoniłem, czy że zapomniałem o zebraniu w przedszkolu.

Oddalaliśmy się od siebie, ja sfrustrowany na maksa, że ona nie chce się ze mną kochać, a ona wściekła, że jej nie rozumiem. Próbowała mi wytłumaczyć, że jest zmęczona, że przez cały dzień wszystko jest na jej głowie, że liczy, że ją trochę odciążę, dam jej chwilę wytchnienia. Ja chciałem jej dać wytchnienie, wieczorem, jak wszyscy szli spać, a ona nie miała ochoty. To było błędne koło.

Ty też tak myślisz? Wkurzasz się, że ona nie chce się z tobą kochać, że zasypia na kanapie, że nie patrzy na ciebie już z takim pożądaniem jak kiedyś, a seks stał się jedynie małżeńskim obowiązkiem? Jest nudno, w kółko tak samo, to ty musisz ją zachęcić, ona sama z siebie nie wychodzi już z inicjatywą?

Myślisz, żeby ją zdradzić? Oglądasz się za innymi kobietami? Spoko, jak masz ochotę – idź w to, to najłatwiejsza droga do zniszczenia twojego małżeństwa. Jak seks jest dla ciebie najważniejszy, to faktycznie, po co z nią jesteś?

Ale powiem ci jedno – dla niej seks też jest ważny, nadal. Ale ona nie chce iść do łóżka z kimś, kto jej nie pomaga, kto nie daje jej przez cały dzień sygnałów, że jest obok, że ona może na ciebie liczyć. Stary – wbij sobie do łba, że gra wstępna trwa cały dzień. To ku*ewsko długo, ale powiem ci, że się opłaca trochę postarać. Od rana, kiedy tylko wstaniesz, pracujesz na to, czy będziesz mieć wieczorem fajny seks. Zrób jej kawę, dzieciom śniadanie, wyślij jej w ciągu dnia SMS-a z pytaniem, jak jej mija czas albo pisząc po prostu, że ją kochasz. Pomyśl o kolacji w domu, może w końcu nauczysz się przyrządzać te cholerne krewetki, które ona tak lubi?

Ona nie czeka na żadne świece, na romantyczną muzykę i budowanie atmosfery wieczorem. Ona chce, żebyś jej pomagał, chce, żebyś odebrał dzieci z przedszkola czy z zajęć po szkole, żeby ona nie musiała o tym myśleć, chce być ci wdzięczna za to, że pomyślałeś o obiedzie, że zrobiłeś zakupy, czy odkurzyłeś mieszkanie. Stary, właśnie to czyni cię w jej oczach męskim! To ją podnieca. Podnieca ją facet, na którego ona może liczyć. Który uczestniczy w ich wspólnym życiu, a nie jest kolejnym, który czeka, aż zostanie obsłużony. To jest dla niej seksowne! Tak, facet, który ubiera swoje dzieci, który tacha siaty z zakupami, który myje podłogę i robi jej kawę, jest tym, z którym ona wieczorem z przyjemnością pójdzie do łóżka!

Przestań grozić, że znajdziesz sobie kochankę. Tylko zadbaj o tę kobietę, którą masz obok siebie, a z którą seks może być najlepszy na świecie! Zacznij myśleć też głową, zauważ jej potrzeby na co dzień i postaraj się o nagrodę. Seks to nie jest coś, co ci się należy, tylko dlatego, że jesteś mężem i że chodzisz do pracy. Zrozum to w końcu, dupku. A może ona nie odejdzie od ciebie i nie zostaniesz sam, jak ja.


Myślisz, że jesteś miłym facetem? Stary, nie angażujesz się w życie rodzinne, nie podejmujesz żadnych decyzji, wszystko jest na jej głowie. Uważasz, że to w porządku?

Sziti Mąż
Sziti Mąż
23 października 2017
Fot. iStock / Marjan_Apostolovic
Fot. iStock / Marjan_Apostolovic
 

Stary, wydaje ci się, że jesteś fajnym mężem? Myślisz, że schodząc swojej żonie z drogi robisz jej wielką przysługę, bo nie chcesz przeszkadzać w jej planach dotyczących was, waszej rodziny, wspólnych wakacji, dzieci? Tyle tylko, że tym samym stajesz się wielką przeszkodą. Przeszkodą na drodze do szczęścia.

O co chodzi? No przecież zupełnie o nic. Jesteś po prostu kolejnym miłym facetem, jak ja. Kolejnym facetem, który niszczy swoje małżeństwo nie zdając sobie z tego sprawy.

Przez całe moje małżeństwo byłem przekonany, że jest cudownie i miło. Dlatego zaskakoczyło mnie, że moja żona uważała zupełnie inaczej. Co więcej, ona wcale nie była przekonana, że jestem miłym facetem.

A przecież mi się podobała. Przecież kochałem ją nad życie. Zawsze we wszystkim jej ustępowałem. Z czym ona ma problem? No tak, pewnie kolejna szalona, emocjonalna i rozjechana hormonalnie kobieta! Przecież łatwiej było machnąć rękę i robić to, co ona chce, a myśleć swoje, niż walczyć czy kłócić się z nią. Tak myślałem, wydawało mi się, że to najlepsza droga do szczęśliwego życia.

Nigdy nie pomyślałem, że ona podejmując wszystkie decyzje, planując, gdzie spędzimy święta, na jaki obóz wyślemy dzieci, czy choćby co zjemy na obiad, może poczuć się bardziej jak moja matka niż żona. Dla niej to musiało być wyczerpując i frustrujące, tylko ja zrozumiałem to za późno. Wszyscy myśleli, że jestem takim miłym i idealnym mężem…

Tymczasem było zupełnie inaczej. Dopiero dzisiaj, kiedy ona odeszła otworzyłem oczy i zrozumiałem, jakim dupkiem byłem. Pomagałem mojej żonie może w 5% przygotowań do naszego ślubu, w 15% brałem udział w wychowaniu naszych dzieci, może na 25% angażowałem się w domowe obowiązki… Chciałbym, żebyś to dobrze zrozumiał. Tu nie chodzi o fizyczną pracę, o wynoszenie śmieci, mycie podłogi, czy odkurzanie. Tu chodzi o UCZESTNICZENIE we wspólnym życiu.

Zastanawiasz się, o co jej chodzi? Przecież poszedłeś po zakupy, kupiłeś wszystko, co było na przygotowanej przez nią liście. Chleb, mleko, sałatę. Chodzi jej o te ciastka? Przecież kupiłeś! Uważasz, że jesteś w porządku i nie masz pojęcia o co afera? A czy wiesz, jakie są ulubione ciastka twojej żony i dzieci? Wiesz, jakie lubią, spytałeś kiedykolwiek, zainteresowałeś się? Wiesz, jakie płatki najbardziej smakują twoim dzieciom, czy kupujesz pierwsze lepsze, jakie wpadną ci w oko?

Te małe rzeczy są właśnie ogromne… Pytasz swoją żonę, co by zjadła na obiad? Uprzedzasz o imprezie pytając czy ma ochotę pójść? Proponujesz, co kupić twojej matce na imieniny? Myślisz, na jakie zajęcia zapisać wasze dzieci?

Wspaniałomyślnie pozwoliłem swojej żonie kontrolować nasze rodzinne życie, podejmować decyzje. Uważałem, że jak ja się usunę, to jej będzie tylko łatwiej.

Tylko tu nie o nią chodziło, bo łatwiej i wygodniej było dla mnie… Dla ciebie pewnie też jest. Tyle, że to nic „miłego” zostawić wszystkie decyzje na głowie jednej osoby, a ty jeszcze chcesz, żeby ona pomyślała o tobie między myśleniem o dzieciach, o domu, o pracy, ogarniając setki rzeczy…

Mam nadzieję, że lubisz seks w pojedynkę… bo to cię stary czeka.

Poprosiłem znajomą, żeby napisała, jak się czuje, kiedy jej mąż oddaje jej całe pole dotyczące podejmowania decyzji. Wiesz, co usłyszałem? Że ona czuje się bezsilna, zmęczona i… samotna. Zastanawia się, czy on ją jeszcze kocha. Przecież gdyby kochał, nie pozwoliłby, by wszystko było na jej głowie. Czy on uważa swoją rodzinę za pomyłkę? Przecież nie chce pomóc ani przy dzieciach, ani przy obowiązkach, o niczym nie decyduje? Czy jesteśmy – ja i dzieci – dla niego w ogóle ważni, skoro nie chce aktywnie uczestniczyć w naszym życiu? Ma nas dosyć?

Opowiadała mi, że to miły gość, fajny facet. Robi to, o co ona poprosi – gotuje, sprząta, płaci rachunki, robi zakupy, pracuje, zajmuje się dziećmi. Ale jej gdzieś z tyłu głowy nieustannie dźwięczy, że on robi jej łaskę, bo to ona podejmuje decyzję, co on ma robić, ona steruje tym statkiem, musi sterować nawet nim, bo jej mąż sam z siebie do niczego nie wykazuje zaangażowania. W żaden sposób nie przejmuje kontroli nad naszym wspólnym życiem.

Wiesz co, gdybym mógł cofnąć czas i uczyć się na czyichś historiach, chciałbym dostać taki list od siebie z przyszłości:

Cześć,

wiem, że twoim największym lękiem jest to, że weźmiesz ślub, a twoje małżeństwo po kilku latach zakończy się rozwodem. Mam złe wieści. Tak się właśnie stanie. Poślubisz piękną dziewczynę, będziesz miał dwójkę dzieci, ale rozwiedziesz się. Będziesz rozpaczał, będziesz tęsknił za żoną, dziećmi, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Ale możesz tego uniknąć, możesz wybrać lepsze życie, ze szczęśliwym zakończeniem. Małżeństwo jest trudniejsze niż ci się wydaje. To nie jest jedynie posiadanie stałej dziewczyny, żony i matki, to zdecydowanie coś więcej. Nie bądź jedynie mężem i ojcem. Nie dawaj tylko minimum z minimum. Nie zastanawiaj się, dlaczego twoja żona się denerwuje. Dbaj o nią, o wasze wspólne życie.

Możesz dać jej więcej niż przypuszczasz – swój czas, swoją energię i miłość.

Okazuj swoją miłość w chwilach, które są dla was trudne. Pokaż jej, że twoje uczucie jest stałe i trwałe.

Gdy urodzą się dzieci, nie myśl, że opieka nad nimi jest tylko po stronie twojej żony. Noś na rękach dziecko, żeby ona mogła się wyspać, trzymaj ją za rękę, kiedy ona karmi wasze dziecko. W każdej sekundzie pokazuj jej, że może na ciebie liczyć. A potem udowadniaj jej to codziennie.

Nie wystarczy, że będziesz mówił „Kocham cię” i naprawdę tak czuł. Nie ma zupełnie znaczenia, czy to jest prawda. Ona o tym nie wie. Myślisz, że to szalona, emocjonalna dziewczyna? Nie rozumiesz. Ona nie wie, że ją kochasz, jeśli jej tego nie okazujesz.

Wybieraj, decyduj, okazuj troskę o wasze wspólne życie, wasze plany. Twoje małżeństwo składać się będzie z miliona drobnych, ale niezwykle ważnych rzeczy. Jeśli nie będziesz o nie dbać, twoja żona pomyśli, że nie jest dla ciebie na tyle ważna, żebyś się o nią troszczył.

To ją zabije, wtedy cię opuści. I będziesz tęsknił. Ale tak nie musi być.

Możesz napisać własną historię. I chcę, żebyś mnie wysłuchał, bo ja jestem tobą, bo popełniłem już wszystkie te błędy, które ty zamierzasz zrobić. Jeśli dokonasz tych samych wyborów, zostaniesz sam. Więc dokonaj lepszych. Wybierz siebie. Wybierz miłość.