Kiedy my staniemy przed egzaminem, w którym odpowiemy na pytania: jak żyjemy, z kim, w co wierzymy, co wyznajemy, co mówimy swoim dzieciom na dobranoc?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
13 października 2017
Fot. iStock / praetorianphoto
Fot. iStock / praetorianphoto

Na początku śmiałam się z tych, którzy mówili „zobaczysz co się będzie w Polsce działo“, nie lubię histeryków. Przecież to wielki kraj – ta Polska – historycznie umocowany na mapie świata, walczący, suwerenny, przetrwał zabory, przetrwa i ten.

Potem śmiech zastąpiło zdziwienie. Jak to? Te zmiany tak blisko mnie? Moje prawa? Moje sądy? Moje media? Wreszcie moje dzieci?! Wyszłam z parasolką, śpiewałam hymn pod Sądem Najwyższym, kilka razy jeszcze coś krzyczałam z racji różnych inicjatyw obrony wolności. I tak powoli zdziwienie moje zastąpiła czujność.

Na zebraniu w szkole widzę edukatorkę seksualną z nowym podręcznikiem pod pachą, która ma uczyć mojego syna, że antykoncepcja zmienia łono kobiety w śmietnik, a że poczęcie dokonuje się pod sercem; ma również zadać im szereg niestosownych pytań dotyczących dotykania miejsc intymnych, czy też nieprzyzwoitych zabaw.

Walka o Miłosza w kanonie lektur szkolnych, stracony Bruno Schulz i Bułhakow na rzecz Lamentu Świętokrzyskiego czy Kazań Sejmowych. Na pierwszy plan wysunęła się polityczna i społeczna rola Kościoła Katolickiego i jego myśl przewodnia, która stoi na straży moralności.

Kto jest, a kto nie rodziną – tu jasno określona zostaje definicją małżeństwa. Poza tym preferowana jest zgodność rasowa, bo mieszane małżeństwa się rozpadają (z Arabami niemal wszystkie, z czarnoskórymi prawie ¾). Orientacje seksualne – jakie orientacje? Jest jedna orientacja, reszta to dewiacja, homoseksualista to chory, nie będzie zbawiony.

A więc to się dzieje naprawdę.

Jestem powoli przerażona, ale myślę sobie, że są przecież nauczyciele. Ograniczeni programem nauczania, ale nieograniczeni własnym myśleniem. Otóż nie. Właśnie dowiadujemy się, że według nowego projektu ich poglądy także trafią pod lupę dyrekcji. Co trzy lata nauczyciele będę oceniani pod kątem swojego światopoglądu, ma to służyć wyeliminowaniu tych z nieodpowiednim. Nieodpowiedni to pewnie tacy, jak Profesor Keating ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów lub Pan od Muzyki we wzruszający francuskim filmie o tym samym tytule. Odważni, liberalni, nonkonformistyczni.

Co nam zatem zostaje? Bycie rodzicem. Konfrontowanie poglądów przyniesionych ze szkoły, dostarczanie wiedzy nieeksponowanej na lekcjach, nieustająca czujność w stosunku do tego, czego dzieci uczą się w szkołach. Można pocieszać się tylko tym, że to będzie wymagało od nas większego zaangażowania, rozmów i wspólnej nauki, a to zawsze umacnia więzi.

Zastanawiam się tylko, czy kolejnym krokiem „dobrych zmian“ nie będzie poddanie także nas rodziców cenzurze wychowawczej. Kiedy my staniemy przed egzaminem, w którym odpowiemy na pytania: jak żyjemy, z kim, w co wierzymy, co wyznajemy, co mówimy swoim dzieciom na dobranoc? Czy zdamy ten egzamin (ja raczej nie) i czy wobec tego będziemy mogli nadal być rodzicami swoich dzieci.


10 pytań, których lepiej nie zadawać osobie chorej na raka

Redakcja
Redakcja
13 października 2017
Fot. iStock/prudkov
Fot. iStock/prudkov

Trudne w leczeniu choroby nowotworowe sprawiają, że nie każdy potrafi się odnaleźć w kontaktach z chorym. Przez głowę przebiega ogrom myśli i nie wiadomo, o czym mówić, a co pominąć. Przecież nie chcemy zrobić komuś przykrości, zdołować czy rozzłościć. Martwimy się stanem psychicznym chorego i często popełniamy błąd traktując go inaczej albo udając, że tematu nie ma. 

Jednak dziwić się tej nieporadności nie można, bo skąd mamy czerpać wiedzę? Z filmów, książek, rozmów wiemy lub jedynie domyślamy się, jak wygląda leczenie, z jakimi trudami i troskami muszą zmagać się chorzy. Wsparcie dla nich jest bardzo ważne, bo nikt nie chce zostawać sam w trudnych chwilach. Ale by to wsparcie było uczciwe i budujące, dobrze wiedzieć, o jakie rzeczy lepiej nie pytać, bo chorzy także mają swoją cierpliwość. Listę takich zakazanych pytań opracował dr Nikhil Joshi, lekarz, mówca motywacyjny i pisarz, który zmagał się z chłoniakiem Hodgkinsa. Poznajcie jego wskazówki.

 10 pytań, których lepiej nie zadawać osobie chorej na raka

1. Jak się czujesz?

Dr Nikhil Joshi najchętniej pominąłby to pytanie milczeniem. Sam za to retorycznie pytał, jak ktoś by się czuł, cierpiąc z powodu nowotworu? To pytanie lepiej pozostawić w swojej głowie i skupić się na innych, mniej meczących tematach rozmowy.

2. Pamiętasz o Bogu i modlitwie?

Wg lekarza to pytanie jest wyjątkowo nie na miejscu. Jeśli ktoś do tej pory nie czuł powołania do uczęszczania na mszę i szczerej modlitwy, dlaczego nagle miałby to zmienić? Choroba to nie czas na pracę misyjną, ale na skupienie się na możliwościach leczenia. Modlitwa? Jak najbardziej, ale gdy wypływa z potrzeby duszy, ale nie jest zwykłą woltą od dotychczasowych przyzwyczajeń, którymi trzeba się chwalić. Jeśli ktoś ma swoje przekonania, to dlaczego ma je zmieniać z powodu choroby?

3. Próbowałaś alternatywnych sposobów leczenia?

Każdy ma prawo decydować o tym, w jaki sposób chce być leczony, ale nie wszystkie pomysły, szczególnie te pochodzące od podejrzanych znachorów, są godne zaufania. Wg lekarza, który sam zakończył standardowe leczenie, zamiast pokładać wiarę w niepotwierdzonych sposobach, lepiej trzymać się uznanych metod, które w wielu przypadkach leczą z sukcesami dany typ raka.

4. Czy wypadną ci włosy?

Wg dr Joshi to jest tak oczywiste, że większość pacjentów onkologicznych straci włosy, że nie ma sensu zadawać tego pytania. Sama tego świadomość nie jest specjalnie pokrzepiająca i nie trzeba o to pytać.

5. Słyszałam od twojego ex/przyjaciela, że ….

I po co psuć komuś humor podobnymi wspomnieniami? To nie najlepszy moment, by wspominać nieudane relacje i zastanawiać się, czy wiadomość o chorobie już zdążyła się do nich lub od nich rozejść.

6. Jak sobie radzą z tym najbliżsi? 

Trochę ironicznie autor zestawienia odpowiedział, że bliscy na pewno się bardzo cieszą z choroby. A mówiąc poważnie, to, jak mają sobie radzić stając twarzą w twarz z poważną chorobą? Bywa trudno, ciężko, ale są i radosne chwile. Przecież to jasne, że wszyscy życzą sobie jednego — wyzdrowienia dla chorego.

7. Zamiast siedzieć w domu, musisz zaszaleć na mieście

Troska pewnie uzasadniona, bo ile można siedzieć w miejscu i myśleć o tym samym? Ale trzeba mieć na względzie, że miejsca, gdzie zbierają się ludzie, nie zawsze zdrowi, są potencjalnym zagrożeniem dla pacjentów onkologicznych. Warto pomyśleć o tym, że chory zazwyczaj zamiast o szaleństwach, woli zadbać o swoje zdrowie i nie ryzykować potencjalnego zakażenia.

8. Myśl pozytywnie

Wg autora listy, każdy kij ma dwa końce. Oczywiście pozytywne nastawienie jest bardzo ważne w walce z chorobą, ale samo nie załatwia sprawy. Odczuwanie szczęścia i zrównoważone spojrzenie na sprawę choroby to dar, jednak trudno o nie, gdy za tym nie idzie pomoc.

9. Dasz radę

To od razu nasuwa skojarzenie, że mimo wiary, nie każdy chory wygrywa z nowotworem. Fakt, czy rak zostanie uleczony nie zależy wyłącznie od nastawieni psychicznego i wiary w zwycięstwo. Tam, gdzie medycyna jest bezsilna, zaklinanie rzeczywistości i powtarzanie „bądź silny” niczego nie zmienia.

10. Wszystko będzie dobrze

Niestety nikt z nas nie posiada wiedzy absolutnej i zapewnianie, że wszystko będzie dobrze, w momencie, gdy nie ma na to żadnego wpływu, nie do końca jest dobre. Trudno kontrolować wszystko to, co może mieć miejsce w trakcie leczenia poważnej choroby.

Lista dr Nikhil Joshi jest długa i momentami dość zaskakująca, jednak autor podkreśla, że to ma jedynie ułatwić sprostaniu rzeczywistości. Poza tym, czego lepiej nie mówić, podpowiada także, o czym zawsze warto rozmawiać:

  • O zwykłych rzeczach, które cieszą — wczorajszy mecz, ciekawy film. Warto otwierać rozmowę z czymś normalnym. Jeśli mówi się o raku, ok, jeśli nie, to też ok. Niech pacjent zdecyduje, czy chce rozmawiać.
  • Pamiętasz, kiedy …? — każdy lubi mówić i myśleć o czymś dobrym, a wspomnienia pięknych chwil są wyjątkowo kojące, w dodatku przypominają, że przed rakiem też było życie.
  • Słyszałaś o ? — o czymś nowym, fajnym, z zewnątrz co rzeczywiście zaciekawia.

Dla zdrowych osób te pytania mogą wydawać się trywialne, a jednak stałe rozmawianie o raku, w tonie strachu i niepewności bywa niszczycielskie dla chorego. Poza chorobą nadal trwa życie.


 

źródło: www.huffingtonpost.com


7 rzeczy, którymi nie powinniśmy się dłużej stresować. Bo szkoda na to życia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 października 2017
Fot. iStock/SrdjanPav
Fot. iStock/SrdjanPav

Życie codziennie przynosi nam dużo niepotrzebnego stresu. Niestety, wielu z nas martwi się dodatkowo sprawami, sytuacjami i osobami, którymi absolutnie denerwować się nie powinniśmy. Mamy tendencję do popadania w obsesyjne wręcz myślenie o rzeczach, na które nie mamy wpływu lub które nie mają większego znaczenia. A przecież stawką jest nasz spokój i zdrowie.

Warto uświadomić sobie, z których potencjalnych stresorów powinniśmy natychmiast zrezygnować.

1. Co inni o tobie pomyślą

To pułapka, w którą łapiemy się z zaskakującą częstotliwością. Następnym razem, gdy będziesz martwił się czyjąś opinią na twój temat, przypomnij sobie do kogo należy… twoje życie. Nikt nie powinien sprawiać, że tracisz pewność siebie, że ubywa ci miłości własnej. Ludzie wokół ciebie zmieniają się, ty zostajesz ze sobą na zawsze. Zacznij dbać o to, co sam o sobie myślisz i w jaki sposób się traktujesz.

2. Że masz czegoś za mało

Mowa o rzeczach materialnych. Niech nie wyda ci się banalne stwierdzenie, że inni mają dużo mniej niż ty. Tak po prostu jest, choć nie lubimy tego argumentu. Pamiętaj także, że badania wykazały, że poza możliwością zaspokojeniem podstawowych potrzeb, większa ilość pieniędzy nie sprawia, że jesteśmy bardziej szczęśliwi. Naucz się wdzięczności za to, co masz już dzisiaj.

3. Że popełniasz błędy

Przychodzi taki moment, w którym musimy po prostu wybaczyć sobie przeszłość i ruszyć dalej. Rozpamiętywanie błędów i trudnych doświadczeń niczego nie zmienić i nie sprawi, że poczujesz się lepiej w sytuacji, w której się obecnie znalazłeś. Każdy błąd, jaki popełniłeś sprawił, że czegoś się o sobie dowiedziałeś, potraktuj go więc z…większym szacunkiem. Przestań winić się za swoje pomyłki i zacznij widzieć je jako życiowe doświadczenia, które pomogły ci dotrzeć do miejsca, w którym teraz jesteś.

4. Że „nie pasujesz”

Prawda jest taka, że jedynie życie zgodne z tym co dyktuje ci serce – zgodnie z samym sobą –  pozwoli ci być naprawdę szczęśliwym. „Przystosowywanie się” nie sprawi, że wewnątrz staniesz się kimś innym. Twoje pragnienia i marzenia zostaną takie same, jedyne co możesz zrobić to stłumić je w sobie i popaść we frustrację, gdy okaże się, że twój czas mija, a ty nie zdążyłeś go wykorzystać tak, jak byś tego naprawdę chciał.

5. Że nie wszystko jest „idealne”

Twój wygląd, twój dom, twoje życie… Myślenie o tym i ciągłe denerwowanie się, że do perfekcji wciąż daleko, nie pozwalają ci cieszyć się chwilą i doceniać tego, co masz. Akceptacja jest podstawą wewnętrznego spokoju. Jeśli chcesz coś zmienić – działaj, a nie porównuj się do innych.

6. Że ktoś cię nie lubi

Sympatia innych osób mile łechce naszą próżność, ale chęć przypodobania się im i zadowalania za wszelką cenę (nawet za cenę swojego szczęścia i bycia szczerym z samym sobą) nie sprawi, że będziesz szczęśliwy. Raczej przyciągnie do ciebie niewłaściwych ludzi, którzy chcą cię tylko wykorzystać. Dowiedz się, jak kochać siebie i słuchać własnych potrzeb.

7. Że ktoś cię skrzywdził

Wybacz to sobie wreszcie. Ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego odchodzą, nie powinieneś mieć do siebie żalu za to, że pozwoliłeś komuś się skrzywdzić. Nie zawsze w porę włącza nam się „czerwona lampka”, nie zawsze odpowiednio wcześnie orientujemy się, że ważna dla nas relacja jest jednocześnie destrukcyjna.


Na postawie: powerofpositivity.com

 


Zobacz także

Fot. iStock/lisegagne

Blondynka, brunetka, a może ruda? Co kolor włosów mówi o tobie?

Fot. Bartosz Mikołajczyk

„Przestańcie jęczeć, idźcie na oddział onkologii dziecięcej”. Pięć lekcji z życia matki chorującego dziecka

Fot. Screen Instagram/stella.s.makeup

Nowy trend w makijażu: brwi jak pióra. Hit czy kit?