Sprawdź swój poziom inteligencji emocjonalnej [QUIZ]

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 kwietnia 2016
Inteligencja emocjonalna - sprawdź czy ja masz QUIZ
Fot. Pexels / Pixabay / CC0 Public Domain
 

Jak inteligentne są twoje emocje? Wysoka inteligencja emocjonalna jest atutem w dzisiejszym świecie. Wpływa na relacje z innymi, satysfakcję z życia i umiejętność radzenia sobie ze stresem. Pomaga nam rozwiązywać problemy codzienności. Jej brak to nie tylko niedojrzałość, ale również spore utrudnienie na drodze do najmniejszych sukcesów w relacjach z innymi.

Rozwiąż nasz quiz i sprawdź swój poziom inteligencji emocjonalnej

Inteligencja emocjonalna,

inaczej EQ (ang. Emotional Intelligence Quotient; także EI – Emotional Intelligence) – kompetencje osobiste człowieka w rozumieniu zdolności rozpoznawania stanów emocjonalnych własnych oraz innych osób, jak też zdolności używania własnych emocji i radzenia sobie ze stanami emocjonalnymi innych osób.quote rozowy ohme2

Kompetencje zaliczane do inteligencji emocjonalnej, to zdolności komplementarne w stosunku do inteligencji racjonalnej, rozumianej jako umiejętności czysto intelektualne, analityczne i abstrakcyjne, mierzone ilorazem inteligencji i wyrażane wskaźnikiem IQ [ang.] Intelligence Quotient.

Świadomość emocji jest absolutną podstawą pracy nad nimi.*


Źródło: Definicja za Wikipedia, prace Daniel Goleman


Mamo, chciałabym, żebyś mnie akceptowała. Dlaczego to za dużo?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 kwietnia 2016
Fot. Pixabay/ / CCO
 

Widziałam dziś taką scenę. Kawiarnia. Stolik przy oknie, dwie kobiety. Tak łudząco podobne, że nie miałam wątpliwości, że to córka i matka. Twarz matki pełna już zmarszczek, ale uśmiechnięta. I pogodna. Potem usłyszałam, że mówi do tej drugiej „córeczko”.  Młodsza nie przewróciła oczami, nie było w niej rozdrażnienia wynikającego z bliskości czy czułości osoby, której czułości nie chcemy. Nawet powiedziała do niej: „mamuś”. Kilka razy złapała starszą za rękę – bez zbytniej przesady, nie wylewnie.

I tak poczułam w żołądku ucisk. I zazdrość. Zupełnie jak wtedy, jak w przedszkolu gdy odwiedziłam koleżankę, a jej mama krzątała się po kuchni, przynosiła kanapki, uśmiechała się, była ciepła i miła. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że mamy w w ogóle bywają ciepłe i miłe.

Wyszłam z kawiarni i poszłam do ciebie. „Jak ty wyglądasz?” wykrzyknęłaś w drzwiach. Poszłaś do kuchni robić kawę, zalałaś mnie pretensjami. Czy zadzwoniłam do babci, ona taka stara, ja taka niewdzięczna. Czy zamierzam w końcu zmienić pracę, bo córka J. znów awansowała i właśnie jutro leci do Londynu. No i czy wyrzucę w końcu z domu M. – on i tak mnie nie kocha i w końcu zdradzi. „Inaczej by się ożenił” rzuciłaś.

Zawsze mnie w jakiś sposób zachwycasz. Jak jedna kobieta potrafi drugiej zepsuć humor w pięć minut? Jak można w kogoś tak nie wierzyć? Jak można komuś ot tak to mówić malując jednocześnie paznokcie? Czy ty nie jesteś świadoma jaką moc mają słowa?

Sunę po spotkaniu z tobą do samochodu, nie ma we mnie żadnej radości, choć jeszcze rano byłam pełna energii, bo miałam fajny seks i fajną kawę rano i zrobiłam fajną rzecz w pracy, o której mówisz, że jest dla mnie nieodpowiednia.

Obiecuję sobie, że więcej do ciebie nie zadzwonię. Wyłączę telefon, zniknę. Ale w głębi duszy już wiem, że za chwilę znów okażę się tą małą dziewczynką, która chciała tylko akceptacji.

Matka to poczucie bezpieczeństwa

Słyszałaś?

Rozmawiamy o tym, że nie sprawdzam się jako córka, bo ciągle coś jest nie tak, a chętnie porozmawiałabym o tym jak ty się sprawdzasz.

Jedyna twoja stałość to zapach. Tak pamiętam z dzieciństwa. Poza tym wszystko się zmieniało. Humory, zasady, wymagania. Jeśli miałaś dobry humor mogłam zbić szklankę i nie krzyczałaś: „niezdaro”, „Czy ty zawsze musisz!”. Gdy czułaś się wściekła– wrzeszczałaś na mnie za tą szklankę. Uciekałam i zamykałam się w pokoju.

Bajki czytałaś tylko czasem. Nie bawiłaś się nigdy. Wciąż się zmieniałaś. Gdy miałam 6 lat na ponad miesiąc zostawiłaś mnie u babci. Nie przytuliłaś, nie powiedziałaś dlaczego. Wrzucałaś jakieś rzeczy do kolorowej walizki, potem wsiadłyśmy do pociągu i w nocy znalazłyśmy się u babci. Powiedziałaś: „idź spać”, rano zniknęłaś.

Kiedyś ci to wyrzuciłam, powiedziałaś, że musiałaś zarabiać i histeryzuję. To był tylko miesiąc. Potem znikałaś nieraz.

Zresztą przecież matka pochylona nad papierami, w swoim gabinecie, powtarzająca „nie teraz, nie teraz” – to czy to jest matka obecna?

Tak, wiem. Utrzymywałaś nas z tłumaczeń, musiałaś dużo pracować. Miałaś trudne doświadczenia z mężczyznami. Zrozumiem jak sama będę miała dziecko.

Tak, wiem. Ale dlaczego nigdy mi tego po prostu nie wytłumaczyłaś?

Zawsze myślałam, że matki znikają.

Matka to akceptacja

No z tego to już mi się chce śmiać. Akceptująca matka to dla mnie opowieść o żelaznym wilku albo yeti. Wiecznie byłaś na diecie. „Nie jedz tego” strofowałaś. Za dużo. Jak ty wyglądasz? W te spodnie się na pewno nie zmieścisz. A ta sukienka??? Ona nie powinna być taka krótka, nie masz do niej nóg.

Nauczyłaś mnie: nie jestem ładna, nie jestem zgrabna.

Zupełnie odwrotnie niż ty, uosobienie kobiecości, rozmiar 36.

Marzyłam o grubej mamie. Mamie pachnącej ciastem, pierogami, miękkiej i tłuściutkiej.

Nie akceptowałaś moich ocen, moich wyników w sporcie. Wciąż musiałam być lepsza. Bardziej zorganizowana, ogarnięta, perfekcyjna. Do tej pory nie zasnę, gdy nie mam wywieszonego prania. Potrafię obudzić się o trzeciej w nocy i włączać laptopa, żeby zobaczyć czy czegoś nie brakuje w prezentacji.

Jak bym daleko nie zaszła, wciąż czuje, że mogłabym dalej. Ty zresztą doskonale przecież to we mnie pielęgnujesz. Kiedyś zwariuje od słuchania o J.

Matka to oparcie

Gdy miałam pięć lat spadłam z roweru. Jechałam z przyjaciółką, ona też się wywróciła. Jej mama podbiegła, przytuliła ją. Ty przewróciłaś oczami i krzyknęłaś: „Jak ty jeździsz, do cholery”.

Zawsze, gdy spotykała mnie krzywda zachowywałaś się podobnie.

Moja wina, mogłam być ostrożniejsza, zasłużyłam, gdyby kózka nie skakała.

Zwierzałam się więc innym.

A potem ty się złościłaś: „no wiesz, żeby ciotka Jadzia wiedziała”. „no wiesz, zwierzasz się obcym”, no wiesz….

Jeśli komuś się zwierzasz to dlatego, że potrzebujesz przytulenia i poklepania po plecach. Nie dałaś mi tego nigdy. Dlaczego tego nie widzisz.

Matka to miłość

Dla mnie, niestety, to odwrotność miłości.

Babcia mówi: „mama miała takie ciężkie życie”.

A ja mówię: miałam takie ciężkie życie przez ciebie.

Wciąż cię kocham, ale nie chce mi się już do ciebie przychodzić. Coraz mniej we mnie cierpliwości. Chciałabym ci w końcu powiedzieć: zmień się. Tak jak ty wciąż mówisz do mnie: zmień się.

Twoja dorosła Córka


Niektórzy ludzie się nie zmieniają… A właściwie, dlaczego?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 kwietnia 2016
Niektórzy ludzie się nie zmieniają
Fot. Pexels / Valeria Boltneva / CC0 Public Domain

Niektórzy ludzie się nie zmieniają. Znasz takie osoby, prawda? Lata mijają, wydawałoby się, że spory bagaż doświadczeń powinien spowodować w nich jakąś ewolucję, a oni wciąż popełniają te same błędy. Ranią najbliższych, marnują życiowe szanse, wydaje się, że brak im głębszej refleksji. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny są bardziej oczywiste niż mogłoby się wydawać.

Chcieć a chcieć naprawdę

Mówisz, że chciałbyś dokonać zmiany. Ale czy jest to prawdziwa potrzeba, konkretny, rzeczywisty cel, czy jedynie czcze gadanie? A może to twoi najbliżsi naciskają na ciebie, wmawiając ci potrzebę zmian, których ty tak naprawdę jeszcze nie czujesz?  Jeśli nie ma w tobie wewnętrznego, motywującego poczucia, że oto nadszedł TEN moment, trudno dopatrywać się szans na powodzenie życiowej, nawet najmniejszej rewolucji. Niektórzy ludzie nie zmieniają się, bo tak naprawdę wcale tego nie chcą.

Co mogę zrobić:  Poświęć chwilę i zastanów się, czyje są cele, które przed sobą postawiłeś, kto je wyznaczył? Jeśli nie ty sam, znajdź swoje własne, osobiste pobudki. Szukaj przyczyn do zmian, dobrej motywacji. Odpowiedz sobie na pytanie, jakiego siebie chciałbyś zobaczyć po tej zmianie.

Chcieć i bać się

Zmiany mogą napawać cię lękiem. Dać ci poczucie utraty kontroli, bo „wypychają” cię naprzód, w nieznane, z dala od twojego bezpiecznego, zachowawczego dotychczasowego „ja”. Ci, którym brak odwagi rzadko kiedy się zmieniają.

Co mogę zrobić: Musisz być emocjonalnie gotowy do podjęcia działań, do wyjścia z własnej strefy komfortu i zmierzenia się ze swoim strachem. Popracować nad pewnością siebie i gotowością do zaryzykowania. Ten proces przygotowywania się może boleć.

Chcieć i być blokowanym przez innych

On się w ogóle nie zmienia” – mówi matka 30-letniego mężczyzny i ścieli mu łóżko, w jego pokoju w domu rodzinnym. Niektórzy ludzie nie zmieniają się, bo przeszkadzają im  w tym inni – najbliżsi, otoczenie.

Co mogę zrobić:  Czasem trzeba po prostu zmienić  to otoczenie… Zakończyć kilka relacji, albo postawić wyraźne granice: te sprawy leżą wyłącznie w mojej gestii.  Zawalczyć o siebie.

Chcę, ale porażki sprawiają, że się poddaję

Niektórzy ludzie łatwo rezygnują z chęci zmian, jeśli tylko napotkają na swojej drodze jakieś przeszkody, albo odniosą porażkę. To olbrzymi błąd, wynikający z braku świadomości tego, jak powinny przebiegać zmiany. Te poważne i trwałe wymagają odpowiedniego nakładu emocji i energii, wielu prób i błędów. Kiedy się zbyt szybko zniechęcasz, wycofujesz do dobrze znanego i bezpiecznego stanu rzeczy, nie oczekuj efektów.

Co mogę zrobić: Mieć świadomość, że zmiany to proces. Nie spodziewać się natychmiastowych, cudownych efektów. I jeszcze rozumieć, że błędy są czymś dopuszczalnym i naturalnym.

Chcę, ale właściwie jeszcze nie jest aż tak źle

Dlaczego ludzie się zmieniają? Często dlatego, że mają po prostu „dość”. Ból, cierpienie są nie do zniesienia i zaczynamy szukać wyjścia z tej sytuacji. Niektórzy z nas mają jednak całkiem wysoki próg tego emocjonalnego bólu, więc trwają tak, przesuwając moment, w którym trzeba by już zacząć „coś ze sobą zrobić”.

Co mogę zrobić: Wyobrazić sobie siebie w obecnym stanie za 5, 10 i 15 lat. Ta wizja powinna skutecznie zmotywować do podjęcia jakiś energicznych kroków.

Chcę ale nie wiem jak

Niektórzy ludzie nie zmieniają się dlatego, że nikt nie podpowiedział im jak to zrobić, albo dlatego że nie potrafią zidentyfikować obszaru, w którym potrzebne są zmiany. Być może wychowywali się w środowisku, w którym nie przyznawano się do błędów, bądź traktowano jej jako przejaw słabości i napiętnowano je. Od lat żyją w przekonaniu, że dobrze jest tak jak jest, lub po prostu zmienić się „nie da”.

Co mogę robić: Otworzyć się na innych, wysłuchać życzliwych słów otuchy i konstruktywnej krytyki. Czytać, rozwijać samoświadomość. I zaufać innym.

Nie bójmy się zmian, to nasza szansa na lepszy komfort życia i lepsze relacje z najbliższymi. Ryzyko? Jest wpisane w nasz los od urodzenia. Zmiany to tylko wyjście naprzeciw szansom, które same mogłyby się nigdy nie pojawić.


Zobacz także

A w d*pie mam noworoczne obietnice. Nie chcę być fit i git. Koniec z tym raz na zawsze

10 rzeczy, które natychmiast powinno się usunąć z Facebooka

Te porady małżeńskie z 1886 roku brzmią bardziej współcześnie niż moglibyście się tego spodziewać