Sposób na Instaxa, czyli najlepsze inspiracje złowione w sieci

Redakcja
Redakcja
25 stycznia 2017
Fot. Screen z PinterestaCatie Helle
 

Aparty Instax szturmem podbijają serca i internet. To prawdziwy fenomen, który bardzo dobrze się sprzedaje i wciąż zyskuje nowych miłośników. Pojawia się tylko jedno pytanie: robimy sobie modne zdjęcie i… co dalej?

Okazuje się, że niepozorne fotografie z Intaxa mają tyle mocy, ile kryje się w naszej kreatywności.

Rozmiar też ma znaczenie, bo „małe” naprawdę dużo potrafi.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W sieci roi się od pomysłów na kreatywne wykorzystanie fotografii, co wcale nie oznacza, że nasze mieszkanie musi przypominać pokoju nastolatka. Umiejętne przygotowanie dekoracji pomoże ożywić i nadać wnętrzu niepowtarzalny charakter. Niepowtarzalny, bo w pełni spersonalizowany.

Postanowiliśmy złowić dla was trochę inspiracji w sieci.

„Instaxy” na ścianie dodają koloru

Pinterest

Nie musi być równo 😉

Pinetrest

W końcu kuchnia to serce domu

Pinterest

Kochamy klamerki

Pinterest

Piękne wspomnienia zasługują na wyjątkową oprawę

Pinterest

Zamiast popularnego „wieszaka z pralni” użyj gałęzi

Pinterest

Geometrycznie

Pinterest

Elegancja  i nowoczesność w jednej formie

Pinterest

Fototapeta, dla wytrwałych 😉

Pinterest

Klasycznie, w ramkach

Pinterest

Linka na firanki

Pinterest

Dekor z gałęzi i lampek

Pinterest

Zamiast Dreamcatchera

Pinterest

Bo takiej lampy, nie ma nikt inny

Pinterest

 

 

 


Chciałam odpuścić, bo całego świata nie zmienię. Pytanie mojej córki, które zmienia wszystko

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 stycznia 2017
Chciałam odpuścić, bo całego świata nie zmienię
Arch. prywatne
 

Ada jest śliczną, błękitnooką, jasnowłosą pięciolatką. Normalnego wzrostu, normalnej budowy, normalna intelektualnie i ruchowo. Zwyczajnie ładna i zdrowa.

W piątek zrobiłyśmy sobie „Dzień Matki z Córką”. Rano dentysta i ortodonta. Ada uwielbia dentystów, co chyba nie jest zbyt normalne… Okazało się, że ma krzywe ząbki i dostała aparat. Na razie taki wyjmowany, ale z czasem będzie na stałe. W piątek było zimno. Zmarzłyśmy. Wróciłyśmy do domu pod kocyk. Wypiłam kawę z miodem i chilli i dostałam turbo kopa.

– Ada, jedziemy do IKEI? Kupimy dla Ciebie nową szafę. Wybierzesz sobie. Ja też chcękupić kilka drobiazgów, to pójdziesz w tym czasie do Smalandii.
– Taaaak! – ucieszyła się moja córka.

Pół godziny później Ada myszkowała po szafach w IKEI. Spieszyła się z wyborem, bo perspektywa zabawy w Smalandii była o wiele bardziej atrakcyjna niż wybieranie uchwytów do szafy. Zeszłyśmy na dół, pobrałam numerek i zabrałam się za wypełnianie formularza. Na pierwszy rzut oka taki sam jak we wrześniu ubiegłego roku, kiedy byłam tu z dziećmi po raz ostatni, a która to wizyta skończyła się dosyć głośną aferą. Odwracam kartkę, a tam wyciąg z regulaminu i dotyczące dzieci niepełnosprawnych. Jest zmiana. Sformułowanie „dzieci z orzeczeniami” zostało zamienione na „dzieci niepełnosprawne”. Zrobiło mi się przykro, ale zacisnęłam zęby, bo Ada już przebierała nogami żeby wparować na kulki. Wskakiwała przy tym na ladę przed nosem pani, która dopełniała formalności, pokrzykiwała radośnie i z impetem wrzucała ubrania do czerwonej skrzynki. Możliwe ADHD, a może tylko źle wychowana. Nikt nas nie pytał. Ada poleciała w kulki, a ja poszłam zbierać „talony” na szafę, półkę i coś tam jeszcze.

Chciałam odpuścić, bo całego świata nie zmienię

Kiedy we wrześniu opisałam przypadek dyskryminacji mojego syna Krystiana z zespołem Downa w Smalandii, nie sądziłam, że wtedy odbije się to tak wielkim echem. Byłam mile zaskoczona, kiedy Pani Katarzyna Balashov, Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej w IKEA, zaprosiła mnie na spotkanie, podczas którego przedstawiciele IKEA przyznali, że regulamin dyskryminuje dzieci niepełnosprawne, jest przestarzały i niesprawiedliwy (mam to nagrane za zgodą wszystkich uczestników spotkania). Rozmowa odbywała się w przemiłej atmosferze zrozumienia i dobrych intencji. Przedstawiłam mój punkt widzenia. Na spotkaniu była również Aleksandra Więcka, mama chłopca z zespołem Downa. Przedstawiłyśmy propozycje zmian w regulaminu, które zostały przyjęte z zainteresowaniem i intencją dalszej pracy w celu poprawy regulaminu. Kolejne spotkanie miało odbyć się dwa tygodnie później, po konsultacjach z prawnikami IKEA i osobami odpowiedzialnymi za tworzenie regulaminów. Odpowiedź przyszła trzy tygodnie później. Cytuję ją w całości:

Dzień Dobry,

Przepraszam za kilka tygodni milczenia. Przez ten czas udało nam się zaangażować do współpracy partnera społecznego, który pomoże nam przyjrzeć się realiom prawnym i operacyjnym w naszych sklepach oraz szczegółowo zapisom w regulaminie. Mam nadzieję, że za kilka tygodni będziemy mogli się podzielić z Paniami efektem tych prac.

Mam też prośbę o przesłanie w formie elektronicznej research’u dot. zdarzeńw IKEA i rozwiązań w innych krajach. Chodzi mi o dokument, który przekazałyście Panie podczas spotkania.

Pozostańmy w kontakcie.
Pozdrawiam serdecznie,
Kasia
Pozdrawiam,
Katarzyna Balashov
Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej
IKEA Retail Sp. z o.o.

Research przesłałam wraz z wyrażeniem zaniepokojenia co do perspektyw rozwiązania problemu. Dostałam taką oto odpowiedź:

Dziękujemy za zaangażowanie Pań w pracę nad naszym rozwiązaniem. Zupełnie nie było moim zamiarem sprawienie wrażenie, że sprawy nie traktujemy poważnie. Tak jak Pani pisze kierujemy się w IKEA wartościami i zgodnie z tymi wartościami chcemy, żeby Czarodziejski Las Smaland była miejscem przyjaznym i bezpiecznym dla wielu dzieci. Dlatego cenimy, że podzieliły się Panie swoimi doświadczeniami i sugestiami na ten temat oraz że proponują Panie swoją dalszą współpracę. Na ten moment uznaliśmy jednak, że włączenie w prace Fundacji Integracja pozwoli nam dokładnie przyjrzeć sięw uwarunkowaniom prawnym i operacyjnym. Uznaliśmy, że tego rodzaju analiza jest konieczna w przypadku tak dużej organizacji jak nasza, aby móc zapewnić bezpieczeństwo wszystkim dzieciom. Prawnym, bo uwarunkowania prawne są często w Polsce inne niż w krajach, na które się Panie powołują, a operacyjną, bo skala naszej działalności, a także skala działalności „Smalandii” jest naprawdę duża.

Szerokie doświadczenie Fundacji Integracja pozwala nam na wzięcie pod uwagę nie tylko potrzeb konkretnych osób, ale wielu dzieci z różnymi, wyjątkowymi potrzebami oraz znalezienie optymalnego rozwiązania, które będzie uwzględniało otwarcie „Smalandii” dla większej liczby dzieci bez kompromisów na priorytetach takich, jak bezpieczeństwo np. w przypadku ewakuacji.

Reasumując cel  „wypracowania konstruktywnego rozwiązania tej sytuacji” jest nadal jak najbardziej aktualny. Traktujemy tę sprawę poważnie, chcemy by nasz pokój zabaw był, tak jak nasze sklepy, miejscem bezpiecznym i przyjaznym naszym Klientom. Proszę mi wierzyć, że nam też zależy na wypracowaniu lepszego rozwiązania. Na pewno będziemy się z Paniami jeszcze kontaktować.

Pozdrawiam serdecznie,
Kasia
Pozdrawiam,
Katarzyna Balashov
Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej
IKEA Retail Sp. z o.o.

Ostatni raz z Panią Katarzyną Balashov kontaktowałam się 8 listopada 2016 i otrzymałam informację, że „cały czas trwają prace nad regulaminem”. Do tej pory bezskutecznie czekam na ich rezultat. Nawet pomyślałam, żeby już odpuścić. Trudno, całego świata nie zmienię. Może czas przestać wojować…

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Reakcja mojej córki zmienia wszystko

Pozbierałam moje „talony”, ale czas mi się kurczył, a tu trzeba jeszcze w magazynie samoobsługowym skompletować towar. Zdecydowałam, że zamówienie zrealizuję innym razem, może jutro…

Ada wyleciała ze Smalandii z wypiekami na twarzy, szczęśliwa i rozszczebiotana…
– Mamo, następnym razem musimy zabrać Krystiana. Jemu się tu bardzo podobało!
– Nie możemy przyjechać tu z Krystianem – nie będę Ady okłamywać. Nigdy tego nie robiłam, więc nie widzę powodu, by robić to teraz.
– Dlaczego? – zdziwiła się Ada
– Bo nie wolno mu tutaj sememu zostawać. Musiałabym z Wami siedzieć i wtedy nie zrobię zakupów.
– Dlaczego? – zdziwiła się Ada – przecież wtedy on tu był i było wszystko dobrze.
– Tak, ale IKEI to się nie podobało i już nie może tu zostawać.
– Dlaczego?! – nie mogła zrozumieć Ada
– Bo Krystian ma zespół Downa
– Nie rozumiem…
– Bo Krystian słabo mówi i … no wiesz, jest trochę inny.
– A ja mam krzywe zęby, to dlaczego ja mogę?! – Ada wybuchnęła płaczem – to nie fair! Nie fair! – szlochała Ada – mamo powiedz im, że to nie fair! – nagle ucichła. – To ja tu więcej nie powiem ani słowa. Następnym razem jak tu przyjdę, to już nigdy więcej nic nie powiem! Też nie będę mówić!

Przez 5 lat swojego życia z niepełnosprawnym bratem Ada nie wiedziała co to jest dyskryminacja. Nigdy jej nie doświadczyła. Tego dnia w IKEA Ada po raz pierwszy poczuła co to słowo oznacza…

Szanowna Pani Kasiu, drodzy przedstawiciele IKEA

Wasze sklepy są postrzegane jako jedne z najbardziej pro rodzinnych, pro dziecięcych, liberalnych i tolerancyjnych na świecie. W każdym sklepie znajduje sięmikrofala do podgrzania niemowlęcych papek, wysokie krzesełka i sztućce dla maluchów, jednorazowe śliniaczki i kąciki zabaw. Porozlewane soczki i rozchlapane zupki nie są żadnym problemem, są szybciutko i sprawnie sprzątane. Nikogo nie dziwią płaczące, krzyczące, czy biegające między ekspozycjami maluchy. Wszystkie meble i zabawki są dostępne dla wszystkich dzieci, a na parkingach znajdują sięspecjalnie dedykowane miejsca postojowe dla rodzin z dziećmi i…osób niepełnosprawnych.

Pytam więc w imieniu mojej córki, która właśnie na terenie Waszego sklepu zderzyła się z brutalną rzeczywistością braku tolerancji, uprzedzeń i zwykłej dyskryminacji w stosunku do dzieci niepełnosprawnych: Czy takie przesłanie mają wynosić rodziny wychodzące z Waszych sklepów? Czy tego chcecie uczyć młode pokolenie Polaków. Jesteście siecią międzynarodową, a Polska jest chyba jedynym krajem, gdzie tak dyskryminujący zapis istnieje. W pozostałych krajach IKEA wita dzieci niepełnosprawne z otwartymi ramionami, a nawet oferuje specjalną pomoc, tym które wymagają stałej opieki 1 na 1. Przypomnę tylko, że Krystian takiej nie wymaga.

Bardzo proszę o informację na jakim etapie są prace związane ze zmianą regulaminu. Ze względu na moją córkę nie mogę odpuścić. Nie mogę, bo czego ta dziewczynka sięnauczy? Już dowiedziała się, że jej brat nie jest u Was mile widziany. I jeśli ja z tym nic nie zrobię, to nauczę ją, że tak musi być, że można godzić się na niesprawiedliwość i dyskryminację. Krystian może jest nieco inny, ale nie jest gorszy… Zasługuje na radość zabawy dokładnie tak samo jak inne dzieci, a jego siostra, która jest z niego bardzo dumna i kocha go nad życie zasługuje na to, by żyć w tolerancyjnym kraju. A kto ma lepsze możliwości edukacji, kto może dać lepszy przykład niż tak znana i kochana przez Polaków marka jak IKEA? Co zamierzacie z tym zrobić? I kiedy? Krystian w lipcu kończy 10 lat. Zgodnie z regulaminem, nie będzie już mógł korzystać ze Smalandii z uwagi na wiek. Myślę, że to uzasadnienie będzie dla Ady łatwiejsze do przełknięcia. Obędzie się bez łez.

Proszę jednak pomyśleć jaki wpływ na Adę i tysiące innych członków rodzin dzieci niepełnosprawnych miałaby oficjalna informacja, że IKEA przyznaje się do błędu i zmienia swoją politykę wobec dzieci niepełnosprawnych. Proszę pomyśleć, poczućwiarę jaka urodzi się w sercu tej dziewczynki i wszystkich nas z otoczenia dzieci niepełnosprawnych. Wiarę w to, że dobro zwycięża, że świat można zmienić na lepszy.

Meble kupię, bo nie będę robić sobie pod górę. Musiałabym przemeblować cały dom na inną markę, wymazywać meble z tła na większości zdjęć, które wstawiam na bloga. Nadal uważam, że meble są świetne, tylko polityka krzywdząca. Mój jeden niezrealizowany „talon” w całym morzu klientów przepływających przez drzwi obrotowe Waszych sklepów to kropla w morzu. Ale niesmak pozostanie, a przecieżmoże być zupełnie inaczej. Pani Kasiu, może jednak Pani się do mnie odezwie? Może następnym razem, kiedy wejdę do IKEI zobaczę nad Smalandią wielki baner: Dzieci niepełnosprawne mile widziane…Tego życzę przede wszystkim mojej córce, ale też i Wam, bo świat się zmienia i jeśli ktoś nie chce być liderem tych zmian, to w końcu trzeba za tymi zmianami nadążyć.

I może to ja jestem nienormalna, ale głęboko wierzę w to, że wołanie mojej córki „to nie fair!” poruszy Wasze sumienia i cud się stanie…

Kochani Rodzice dzieci w pełni sprawnych

Niektórzy z Was mają teraz wielką ochotę zostawić pod tym tekstem jakiś komentarz. We wrześniu, zaraz po pierwszych wpisach na temat dyskryminacji w IKEI dostałam od Was dziesiątki komentarzy i maili. Niektóre były bardzo miłe i motywujące, inne pełne uprzedzeń i zwykłej złości. Kochani hejterzy, rozumiem Was. Byłam taka jak Wy. Przez 6 lat byłam matką dziecka w pełni sprawnego. I kiedy razem z moim synem na basen chodziło małe dziecko z zespołem Downa, zastanawiałam się „Po co?”. Sądziłam, że to jakiś wybryk, fanaberia, dziwactwo, bo przecież to dziecko i tak jest niepełnosprawne… Parę lat później sama nosiłam swojego młodszego syna z zespołem Downa na basen, mając pełną świadomość tego co myślą o mnie rodzice zwykłych dzieci. Mój syn jest niepełnosprawny i być może nie odczuwa Waszych uprzedzeń, które wynikają nie ze złej woli, ale z niewiedzy. Jednak ja, moja córka i pozostałe dzieci jesteśmy w pełni sprawni i kochamy Krystiana miłościąpełnosprawną. Dlatego Wasze komentarze, Wasze uprzedzenia, Wasza niechęć, a czasami wrogość nie są bolesne dla niego, ale dla nas…

Następnym razem, kiedy spojrzysz na dziecko niepełnosprawne z niechęcią, czy odrazą, kiedy w swoim sercu odmówisz mu prawa do korzystania z życia na równi z jego rodzeństwem, na równi z Twoim dzieckiem, pomyśl. To boli jego rodziców, jego braci i jego siostrę. Pomyśl też o tym, że to dziecko niepełnosprawne mogło równie dobrze być Twoje…

Wiem, że dopóki problem nie dotknie Ciebie osobiście, nie jest dla Ciebie ważny. To zrozumiałe. Jednak nigdy nie wiemy kiedy zderzymy się z uprzedzeniem, czy dyskryminacją. Jeden z blogerów z rozgoryczeniem niedawno pisał, że nie może wynająć mieszkania tylko dlatego, że ma dziecko. Zwykłe, zdrowe, w pełni sprawne. Okazuje się, że w tym przypadku wszystkie rodziny z dziećmi są dyskryminowane. Za to single i pary mile widziane. Nikt nie myśli o tym, że konsekwencją bycia parą jest…dziecko. I co wtedy? Eksmisja?

Uprzedzenia to nic innego jak lęk przed nieznanym. Boimy się innego, bo nie wiemy czego się spodziewać. Dlatego im więcej ze sobą nawzajem przebywamy, im bardziej różnorodni jesteśmy, tym mniej boimy się dzieci, kolorowych, osób starszych i niepełnosprawnych. Wystarczy pokochać człowieka, każdego. Wtedy zniknąłwszystkie uprzedzenia wobec płci, religii, wieku i sprawności… Jestem pewna, że miłość nie poróżnia i nie segreguje. Jest ciekawa drugiego człowieka, bo różnorodność wzbogaca. Nie musisz mnie znać, rozumieć ani lubić, żeby kochać ludzi bezwarunkowo. Nie musisz wiedzieć nic o dzieciach niepełnosprawnych, wystarczy, że uznasz fakt, że takie są, a ich rodziny są pełnosprawne i chcą żyć tak samo jak Ty.

Może to nie IKEA i jej podobne instytucje powinny edukować nas, może to my wszyscy razem powinniśmy pokazać jakich standardów oczekujemy. Dlatego proszę, udostępnij. Dziękuję w imieniu mojej córki.


Tekst Agaty Komorowskiej pochodzi z bloga autorki i został opublikowany za jej zgodą.

agata komorowska awatar2Agata Komorowska
Prowadzi bloga z wielkiej miłości – do siebie, swoich dzieci i do Ciebie. Pisze szczerze o życiu. O dzieciach, adopcji, zespole Downa, depresji, rozwodzie i o miłości. O wszystkim czego sama doświadczyła. Pisze, bo kocha życie i kocha o tym pisać. A czy to co robi jest wielkie? Dla jednych tak, dla innych pewnie nie. I to dla niej jest zupełnie OK:-)

„Im więcej doświadczam tym bardziej wierzę w to, że wszystkie doświadczenia, bez względu na to jak wiele bólu nam sprawiają, są dobre. Mam wielką nadzieję, że moje doświadczenia pomogą tym, którzy znajdą się w podobnych sytuacjach. To egoistyczne pragnienie, bo istnienie nie tylko dla siebie, ale dla innych, sprawia mi ogromną przyjemność. Po to tu jestem:-)”

www.agatakomorowska.pl

 


By stworzyć szczęśliwy związek nie potrzeba wiele. Wystarczy 10 prostych rytuałów

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 stycznia 2017
By stworzyć szczęśliwy związek nie potrzeba wiele. Wystarczy 10 prostych rytuałów
Fot. iStock/hoozone

Tak często używamy górnolotnych słów, zwłaszcza mówiąc o szczęściu i miłości. Że to wznoszenie się na szczyty, że uczucie dla wybranych, że trzeba zawsze i wszędzie wykonać ogrom pracy, by w związku być szczęśliwym. I niewątpliwie jest w tym prawda. Tyle tylko, że my jesteśmy mistrzami stawiania sobie wysoko poprzeczki. A wystarczy w naszą codzienność wtłoczyć kilka prostych rytuałów, o których przypominają inne szczęśliwe pary.

Seks

Nie musisz się ubierać w seksowne fatałaszki i martwić się, że jeśli w waszym związku brak regularnego seksu, to wszystko leży. Nieprawda. Nie ma czegoś takiego jak regularny seks. Po prostu seks jest zdrową częścią dobrej relacji. A jak on wygląda, jak często ma miejsce w waszym życiu zależy tylko od was – niech będzie go tyle, żebyście czuli się z tym dobrze. Nie porównujcie się z innymi parami.

Ciekawość

Na początku związku jesteśmy bardzo siebie ciekawi, poznajemy się, próbujemy nowych rzeczy ucząc się ich od siebie nawzajem. Ważne by z tej ciekawości nie rezygnować, nie zapominać o niej. Pomyśl, co nowego wydarzyło się ostatnio w waszej relacji? No właśnie. Warto o tę nowość zadbać.

Otwartość

Na dyskusję, rozmowę, na wymianę argumentów, a przede wszystkim na to, by mówić też o trudnych dla nas rzeczach. Komunikacja to podstawa dobrego związku. Ważne, by się nie obrażać, obruszać, tylko dążyć do wyjaśnienia, do zrozumienia sytuacji, czy racji drugiej strony. Oczywiście to nie znaczy, że szczęśliwy związek, to ten bez kłótni. Kłótnia jest także elementem budowania dobrej relacji.

Przestrzeń

I to nie wspólna przestrzeń, ale ta tworzona osobno, bo ona jest w związku równie istotna, jak bliskość. Zbyt intensywne i nieustanne spędzanie czasu razem może sprawić, że tracimy swoją tożsamość, indywidualność. Ważne, by spędzać też czas osobno, realizować swoje pasje i… od czasu do czasu zatęsknić za sobą.

Zostawić przeszłość

Każdy z nas dźwiga jakiś bagaż, jedni większy, inni lżejszy. Jaki ma sens rozdrapywanie tego, co było, pytanie o szczegóły byłych związków, miłości? Porównywanie się z tymi, którzy kiedyś zagościli w życiu tego, kogo kochamy dziś? To wszystko już było. My jesteśmy teraz i na tym powinniśmy się skupiać.

Dojrzałość

Czasami z żalem stwierdzamy, że w naszym związku już nie jest tak, jak było kiedyś. A przecież my się zmieniamy, dojrzewamy, to samo dzieje się z naszą relacją. Warto to dostrzec, docenić, wyciągać z tego naszego dojrzewania to, co dobre, a nie rozpamiętywać to, co już za nami.

Świadomość kryzysów

Każdy związek to odpływy i przypływy. Bywa bardzo dobrze, ale czasami trafiamy w dziurę – kiedy jest gorzej, źle, kiedy nie widzimy już szczęścia i miłości. To naturalne. Powinniśmy o tym wiedzieć i próbować przezwyciężać kryzysy, zrozumieć co jest ich przyczyną i znajdować receptę na to, by sobie z nim poradzić.

Za co kochasz

W szczęśliwych związkach każda ze stron jest w stanie bez problemu stworzyć sobie listę tych rzeczy, czy cech, za które kocha drugą osobę. Powinniśmy często robić taką listę, by nie skupiać się jedynie na tym, co nas wkurza, ale na pozytywnych aspektach. Przecież jesteśmy razem, bo się kochamy. Warto pamiętać dlaczego kochamy.


Zobacz także

14 subtelnych znaków, które odróżniają miłość od manipulacji

Nastrojowi "swingersi", czyli od radości do czarnej rozpaczy. Jak ich rozpoznać?

Nastrojowi „swingersi”, czyli od radości do czarnej rozpaczy. Jak ich rozpoznać?

Przytul swoje wewnętrzne dziecko. Co dzisiaj byś mu powiedziała? Akcja #MiesiącKobiet