Sportowiec też człowiek, seksu mu trzeba!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
2 sierpnia 2016
fot. iStock/ luoman
fot. iStock/ luoman

O tym, że zwycięstwo i sukces jest ogromnym afrodyzjakiem wiemy wszyscy. Wszyscy słyszeliśmy też o wstrzemięźliwości seksualnej, którą mają zachowywać sportowcy przed ważnymi startami. Okazuje się jednak, że w świecie sportu seksu nie brakuje, także na Igrzyskach Olimpijskich. Międzynarodowy Komitet Olimpijski z okazji Igrzysk Olimpijskich w Rio zamówił 350 tysięcy zwykłych prezerwatyw, 100 tysięcy kondomów receptywnych oraz 175 tysięcy lubrykantów. Przy założeniu, że sportowcy spędzą w wiosce olimpijskiej 17 dni, każdy z nich dostanie 42 prezerwatywy! A idąc jeszcze dalej, każdy z nich będzie uprawiał seks 2,5 raza dziennie.

Zamawianie prezerwatyw do wioski olimpijskiej nie jest niczym nowym, już w Londynie pojawiło się ich 150 tysięcy. I choć dla przeciętnego kibica, który nigdy nie miał styczności ze światem sportu od kulis może to być wstrząsające, dla tych którzy w sporcie siedzą nie ma w tym nic dziwnego, wręcz przeciwnie – pytają dlaczego tak mało! Bo przecież na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi większość żyła aplikacjami randkowymi, dzięki którym mogła umawiać się na szybki seks. Czy to coś złego? W końcu sportowcy to zazwyczaj piękni, młodzi, wysportowani ludzie, którzy są atrakcyjni dla płci przeciwnej (lub tej samej).

Bezpieczny seks to podstawa, a w tym roku do głosu dochodzi kolejny problem – wirus Zika, który przenoszony jest także drogą płciową, a powoduje deformacje płodu. Większość sportowców zdążyła się zaszczepić przed wylotem do Brazylii, ale tak jak wszystko, tak i szczepionka nie daje stu procentowej gwarancji, że do zarażenia nie dojdzie. Można różnie oceniać rozdawanie kondomów w prezencie tuż po przybyciu do wioski olimpijskiej, ale z drugiej strony lepiej tak niż w ogóle. Seks jest ludzki, a sportowcy to przecież ludzie potrzebujący bliskości, tylko mają silniejsze mięśnie i częściej występują w telewizji.


„Maleńka, jesteś wielka”, czyli 5 modowych trików dla niskich dziewczyn

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
2 sierpnia 2016
"Maleńka, jesteś wielka", czyli 5 modowych trików dla niskich dziewczyn
fot.iStock/themacx

Pamiętacie „Miodowe lata” i kultowego motorniczego Karola Krawczyka? Miał on w zwyczaju mówić do swojej żony jedno zdanie, które stało się kultowe, a mianowicie „maleńka, jesteś wielka!”. I tak oto w życiu każdej niskiej dziewczyny pojawił się cytat, który denerwował lub wzruszał. Bycie maleńką w świecie, gdzie teoretycznie za piękne są uważane modelki o wzrośnie 189 cm, a ciuchy w sieciówkach zazwyczaj oscylują właśnie w tych granicach wcale nie jest łatwe. Pocieszać może jedynie fakt, że ciuchy z działu dziecięcego, w które możesz się mieścić są o wiele tańsze. No i jeszcze jedno – możesz wyglądać naprawdę świetnie, wystarczy tylko kilka trików!

1. Rozmiarówka na nowo

Nie ma się co dziwić, że ciuchy w edytorialach wyglądają zupełnie inaczej niż w momencie, kiedy sama je założysz. Proporcje wyższych i niższych dziewczyn zdecydowanie się od siebie różnią. Dlatego też przy zakupach przez Internet, które staną się twoim przyjacielem, powinnaś zwracać uwagę na dokładną tabelę rozmiarów, a konkretnie na wzrost. Bo o ile zazwyczaj wraz z rozmiarem zwiększa się długość, zdarzają się fasony w których nie ma to większego znaczenia, a wręcz przeciwnie, producenci idą na rękę niskim kobietom. Dlatego też od dziś, pora zmierzyć się na nowo i dopasować rozmiar do swojego wzrostu! Dzięki temu unikniesz przykrych niespodzianek. Warto też pamiętać, że coraz więcej firm tworzy kolekcję „petit”, tak jak na przykład New Look, tutaj nie będziesz miała problemu z dobraniem czegoś odpowiedniego.

2. Proporcje

To słowo już dzisiaj padło, ale należy je powtórzyć. W każdym przypadku, kiedy sylwetka nie jest tą idealną klepsydrą, zaczyna się zabawa z proporcjami. O co w niej chodzi? Należy robić wszystko tak, żeby górna i dolna część sylwetki optycznie  miały taką samą wielkość, a przy okazji podkreślić talię. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że może się to okazać skaraniem boskim. Na szczęście istnieją spodnie i spódnice z podwyższonym stanem! To one powinny stać się twoimi sprzymierzeńcami. Dzięki nim nogi wydają się dłuższe, a talia szczuplejsza. A skoro nogi wydają się dłuższe, ty zyskujesz kilka centymetrów! Ta opcja nie wymaga zbytniego kombinowania – do spodni czy spódnic możesz nosić zarówno crop topy, jak i zwykłe bluzki. Zasada jest jedna – nie mogą luźno zwisać, powinny być włożone do dolnej części outfitu.

When my toddler has his own pose.. ?#Behind the scene ??? Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kania (@dressgoodfeelgood)

3. Przyjaźń z krawcową

Najlepszą opcją byłoby oczywiście szycie na miarę, ale krawcowa może stać się twoją przyjaciółką także  w momencie, kiedy potrzebujesz poprawek. Zawsze lepiej wyglądają po prostu skrócone dżinsy niż takie podwinięte, szczególnie jeżeli nie są to rurki, a proste nogawki. Nie próbuj robić tego sama w domu, bo może się to skończyć katastrofą! Krawcowa dobierze odpowiednią długość skrócenia, a czasami podpowie, jak jeszcze mogłabyś wyglądać na wyższą. Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że to wróżki chrzestne – i coś w tym jest! Jeżeli trafisz do właściwej osoby, wszystkie twoje sukienki i bluzki dostaną nowe życie, które może się objawiać bardziej dopasowaną talią czy odpowiednimi rękawkami w koszuli, a nawet jej długości! Bo chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy, to także ma znaczenie!

Have a great weekend ahead all my lovely Igers .. ??

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kania (@dressgoodfeelgood)

4. Odpowiednie buty

Zapomnij o dwudziestocentymetrowych szpilkach! W takich będziesz wyglądać jak na szczudłach. Lepiej wybieraj buty na kilku, ostatecznie jedenastocentymetrowym obcasie. Nie dość, że będziesz wyższa, będziesz także wyglądać na smuklejszą. Pamiętaj jednak, że w takich butach po prostu trzeba się nauczyć chodzić – dla własnego bezpieczeństwa! Dobrym trikiem są także wkładki żelowe do płaskich butów. Zazwyczaj dodają około 4 centymetrów wzrostu, a przy okazji ratują twój kręgosłup. Nie każdy przecież wie, że nie powinniśmy chodzić na zupełnie płaskiej podeszwie, a ortopedzi biją na alarm! Dlatego zrób coś dla swojego wyglądu i zdrowia za jednym zamachem! Wkładek szukaj w sklepach obuwiczych i koniecznie sprawdź, czy po włożeniu ich do wybranych butów, będziesz mogła bez problemu włożyć do nich stopę.

Have a great Sunday everyone! ?? Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kania (@dressgoodfeelgood)

5. Pożegnaj się z workami

Pora wyrzucić wszystkie swetry oversize, a powitać dobrze dopasowane ciuchy! Tak, tak – w wielkich ciuchach czujemy się idealnie, bo są zasłoną dymną i chronią nas przed światem. Nie znaczy to jednak, że sprzyjają naszemu wyglądowi, wręcz przeciwnie. Sylwetka, szczególnie przy niskim wzroście, sprawia wrażenie jeszcze większej i przytłoczonej nadmiarem materiału. Jedyną opcją na założenie oversizeowych ciuchów jest dobranie do nich wysokich butów, dzięki którym będziesz kilka centymetrów wyższa. Szalej z kolorami i wzorami, które dodadzą ci uroku i pewności siebie. Ale przede wszystkim, pamiętaj, że małe jest piękne! A najważniejsze jest to, jak ty czujesz się we własnym ciele.

#work #pinkovezvezdice #show #makeup #selfie #petitgirl Opet snimamoooo. @fashionimperial

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Goca Trzan (@gocatrzan)


Ratunku! Dopadł mnie overthinking! Szukam problemów tam, gdzie ich nie ma

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
2 sierpnia 2016
fot. iStock/ frimages
fot. iStock/ frimages

Pamiętacie Beatę Kozidrak śpiewającą, że „siedzi i siedzi, myśli i myśli”? Natłok myśli w naszych głowach niby jest normalny, ale w 90% nic niego nie wynika, a jak już wynika to rzadko coś pozytywnego. I tak nakręcamy machinę, która wcale nam w życiu nie pomaga, no bo co dobrego może wyjść z rozpamiętywania jednego gestu czy dwóch słów? Overthinking czyli paraliż analityczny, to prawdziwa sztuka tworzenia problemów tam, gdzie ich nie ma.

Paraliż czy analiza?

Istnieje całkiem znacząca różnica, dzięki której możemy odróżnić wszechobecny overthinking od dokładnej analizy konkretnego problemu. Cały ambaras w tym, że nie wszyscy umiemy dobrze zapanować nad swoimi myślami, więc od dokładnej analizy jakiejś sprawy wpadamy prosto w pułapkę overthinkingu. Od nadmiaru myślenia wcale nie zostaniesz filozofem czy myślicielem, wręcz przeciwnie – paraliż analityczny może uczynić więcej szkody, niż nam się wydaje. Przede wszystkim odbiera radość z teraźniejszości i blokuje umiejętność podjęcia dobrej decyzji z powodu wszechogarniającego lęku przed złą decyzją. Ostatecznie zaczynamy się czuć bardzo słabo, nawet fizycznie albo stajemy się sfrustrowani, bo pomimo takiej ilości czasu, którą przeznaczyliśmy na przemyślenie danego problemu i tak nie przyszło nam do głowy nic nowego, a przy okazji zdajemy sobie sprawę, że sami wywołaliśmy ten zły stan emocjonalny.

Pesymizm niekontrolowany

Ile razy mówiłyśmy komuś „przemyśl to”, albo same słyszałyście to sformułowanie, które doprowadzało was do szewskiej pasji? To dopiero początek, bo kiedy zaczniemy już myśleć o tym, o czym teoretycznie powinnyśmy, zaczynają się pojawiać wątki poboczne, które mogą wprowadzić nas w jeszcze większe zakłopotanie i stwierdzenie, że wszystko jest bez sensu. Brzmi znajomo, prawda?

Badanie wykazują, że aż 73% osób pomiędzy 25-35 rokiem życia uważa się za nadpobudliwych myślowo tzw. overthinkers-ów. Oczywiście według statystyk są to w większości kobiety, ale do problemu z overthinking przyznaje się także 43% mężczyzn. Overthinking to dopiero początek, bo przecież nie trzeba być psychologiem czy socjologiem, żeby wiedzieć, że pesymistyczne myślenie bardzo często prowadzi do nadużywania alkoholu, skłonności do depresji, a w konsekwencji nawet do samobójstw.

fot. iStock/SIphotography

fot. iStock/SIphotography

Czas na zmiany

Jesteśmy istotami myślącymi, o czym często lubią przypominać profesorowie w telewizjach śniadaniowych, ale to zdrowe myślenie ma swoje granice. Teoretycznie ludzie rozważający w swojej głowie wiele możliwości działają mniej emocjonalnie, a bardziej logicznie w stosunku do drugiego człowieka, ale to właśnie tutaj pojawia się problem – czasem myślimy po prostu za dużo. Overthinking przejmuje władzę nad nami i naszym realnym życiem, a my zaczynamy egzystować dzięki wizjom, które roztaczają się w naszych umysłach. Właśnie dlatego, ponieważ lepiej zapobiegać niż leczyć, pora wprowadzić kilka zmian, żeby ostatecznie nie wylądować w zaklętym kręgu myślenia o wszystkim i o niczym. Kto wie, może dzięki temu łatwiej będzie ci zasypiać, a przy okazji zaczniesz się więcej uśmiechać?

Przeprowadzka uwagi

Uniknięcie paraliżu analitycznego może okazać się nie lada wyzwaniem. Nike jednak nie obiecał, że będzie łatwo, ale że będzie warto! Czasem nie możesz powstrzymać się przed rozmyślaniem na danym temat, ale za to możesz przenieść swoją uwagę na coś zupełnie innego, rozpraszać siebie samą, dzięki czemu myśli nie będą miały czasu na swobodne napływanie do twojej głowy. Kiedy tylko poczujesz, że to się dzieje, znajdź zadanie do wykonania, najlepiej na wczoraj, idź pobiegać, poćwicz lub postaw na hobby, na którym będziesz mogła się skoncentrować. Z pomocą mogą przyjść kolorowanki, które ostatnio stały się bardzo popularne. Rób wszystko, żeby skupić się na jednej rzeczy, nie mającej nic wspólnego z twoim aktualnym problemem.

Zacznij żyć!

Overthinking bardzo mocno wiąże się z prokrastynacją, a więc odkładaniem wszystkiego na potem. Nie podejmę teraz decyzji, bo muszę ją jeszcze raz przemyśleć; nie pójdę na tą imprezę, bo mam tyle rzeczy do przemyślenia – i tak oto tworzy się zamknięte koło. Może mówienie, że trzeba żyć chwilą jest banalne, ale za to jak najbardziej trafne i zdrowe. Dzięki temu w twojej głowie pojawiają się problemy życia codziennego, na które masz realny wpływ, jak na przykład co zrobić dziś na kolację, jak ubrać się na wieczorny wypad do kina, czy który serial zobaczyć po powrocie do domu. Brzmi dobrze, prawda?

Zwolnij, przez dwie minut skup się tylko na tym, co dzieje się obok ciebie – tu ktoś przejeżdża rowerem, a z drugiej strony ulicą przebiega czarny kot. Poczuj, usłysz i naprawdę poczuj atmosferę miejsca, w którym się znajdujesz. Mów o tym, co teraz czujesz, zapisuj to i twórz dziennik. Spędzaj więcej czasu z ludźmi, którzy mają masę pozytywnej energii i nie pozwolą ci znów wpaść w overthinking.  Nawet jeżeli za pierwszym razem nic to nie pomoże – próbuj dalej, a podziękujesz sobie samej!


Zobacz także

Fot.  Screen z  Tumblr / tenaflyviper

56 lat przemian Barbie. Zobacz, jak zmieniają się kanony piękna

Fot. Pexels/  www.gratisography.com / CCO

Idealne poranki istnieją… tylko w snach. Albo w weekend

Fot. iStock / Anna Bryukhanova

Pokaż mi swój talerz, a powiem ci czy jesteś szczęśliwa. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”