Śmiałaś się z przepychanek na promocji w Lidlu? W poniedziałek sama staniesz do walki

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
14 września 2017
Fot. Kolekcja Heidi Klum/Ewelina Celejewska
 

Z pewnością większość z was widziała w internecie choć jeden film, nakręconym komórką w jednym z dyskontów, na którym widać zaciekłą walkę o przecenionego karpia lub kultowe klapki Crocsy. Już w najbliższy poniedziałek 18 września do wszystkich sklepów sieci Lidl trafi kolekcja ubrań, zaprojektowanych przez światowej sławy modelkę – Heidi Klum. Jest duża szansa, że tym razem w bitwie nad koszem wezmą udział nie emerytki, a znawczynie mody.

Płaszcz w panterkę, delikatny top, dopasowane jeansy, modna bomberka, stylowe botki i duża, skórzana torba na ramię – to tylko kilka ubrań, które znajdziemy w kolekcji „Esmara by Heidi Klum: Heidi & The City”. Lidl, we współpracy ze znaną modelką, przygotował ogromne, międzynarodowe przedsięwzięcie. Ubrania trafią jednocześnie do 28 krajów, w których popularny dyskont prowadzi swoją działalność.

7 września w Nowym Jorku, Lidl i Heidi Klum po raz pierwszy publicznie zaprezentowali całą swoją kolekcję. Relację z wydarzenia, którą można było oglądać w internecie, prowadziła brytyjska dziennikarka modowa Louise Roe. To pierwsza akcja Lidla, przeprowadzona z tak dużym rozmachem w kilkudziesięciu krajach jednocześnie.

Fot. Kolekcja Heidi Klum/Ewelina Celejewska

Fot. Kolekcja Heidi Klum/Ewelina Celejewska

Jesienna kolekcja Heidi Klum pojawi się w dyskoncie 18 września. Panie będą miały w czym wybierać. Kolekcja obejmuje bowiem 84 ubrania i dodatki – od botków w panterkę, przez cekinowe żakiety czy eleganckie sukienki po skórzane kurtki i wieczorowe torebki. Na uwagę zasługuje też kolorystyka – czerń, kobalt i koniakowy brąz. Fanki drapieżnych stylizacji też znajdą coś dla siebie – panterkę.

Fot. Kolekcja Heidi Klum/Ewelina Celejewska

Fot. Kolekcja Heidi Klum/Ewelina Celejewska

Ubrania dostępne będą w rozmiarach od 34 do 44, a buty od rozmiaru 36 do 41. Ceny? Wyjątkowo przystępne! Na szczególną uwagę zasługują skórzane ramoneski, dostępne w cenie 229 zł czy jeansy Super Skinny za 49 zł. Bluzki i spódnice kupisz za 45 zł, a skórzane botki (czarne lub w panterkę) za 129 zł.

Fot. Kolekcja Heidi Klum/ Ewelina Celejewska

Fot. Kolekcja Heidi Klum/ Ewelina Celejewska

Zanim w poniedziałek ruszysz na łowy, obejrzyj całą kolekcją w gazetce Lidla, dostępnej TUTAJ. Radzimy nie lecieć na wariata i dobrze zaplanować zakupy – walka może być zaciekła. Szpilki zostaw w domu!


Wiadomości ukryte w gestach. Co on naprawdę chce ci powiedzieć, kiedy kolejny raz odwołuje wspólne plany

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 września 2017
Fot. iStock/Mixmike
 

Bywa, że najbardziej znaczące, najważniejsze i najbardziej krzywdzące lub budujące słowa to te, które… nigdy nie padną wprost. Gest, spojrzenie, zachowanie drugiej osoby powie ci więcej o jej stosunku do ciebie niż dowiesz się tego z rozmowy. Nie bez przyczyny mówi się, że liczy się to, co partner dla ciebie robi, a nie to co mówi, że zrobi. W sposobie, w jaki jesteś przez niego traktowana jest ukryta wiadomość. Musisz nauczyć się słuchać i patrzeć, by ją dobrze zrozumieć.

Zwracaj uwagę na to, w jaki sposób reaguje na twoje próby kontaktu. Jeśli celowo zwleka z odpowiadaniem na wiadomości i z oddzwanianiem, to chce ci powiedzieć, że twój czas nie ma dla niego znaczenia. Mówi ci też, że twoje poczucie lęku i stresu naprawdę go nie obchodzi. Mówi ci, że jest gotów pozwolić, żebyś sama stawiała czoło negatywnym emocjom, ponieważ jego to w ogóle nie interesuje. Mówi ci, że nie możesz na niego liczyć w sytuacji kryzysowej.

Kiedy z miłością przygotowujesz dla was posiłek, a on wraca z pracy czy z podróży i krytykuje wszystko, co robisz, te słowa mają głębsze dno. Naprawdę chce ci powiedzieć, że nigdy nie cenił wszystkich twoich gestów wynikających z odruchów serca, z twojego uczucia do niego. Nie zależy mu na tym, by dla ciebie być ważnym. Mówi też, że nie obchodzi go, jak jego słowa wpływają na twoje uczucia i twoje samopoczucie. Mówi ci, że twoje poczucie wartości nie jest dla niego ważne. Mówi, że bez względu na to, jakie są twoje intencje, nic, co zrobisz nie wystarczy, by go zadowolić.

Za każdym razem, kiedy nie zjawia się na zaplanowanym spotkaniu, albo dzwoni i mówi, że zmienił plany i woli spędzić czas z przyjaciółmi, mówi Ci, że nie jesteś dla niego priorytetem. Mówi ci, że woli cieszyć się towarzystwem innych ludzi niż twoim. Mówi ci, że w zasadzie nie jesteś godna ani warta jego czasu, chociaż ty chętnie zmieniasz swój harmonogram, żeby się dopasować do jego planów. Mówi ci, że wybiera swoich przyjaciół, niezależnie od tego, jak się z tym czujesz. Dobrze wie, że cię urazi, podejmując tę ​​decyzję, ale prawda jest taka, że ​​po prostu nie zależy mu na tym, co pomyślisz. Mówi ci, że nie jesteś tak ważną częścią swojego życia, jak byś chciała lub jak myślisz, że jesteś. Mówi ci, że jesteś bardziej „sezonową zdobyczą” niż trwałym uczuciem, kimś, z kim chciałby związać na zawsze swoje życie.

Kiedy słyszysz, że nie uda ci się zrealizować twoich marzeń, żebyś sobie dała spokój, bo się „do tego nie nadajesz”, bo nigdy nie zdołasz niczego osiągnąć, bo nie będziesz taka jak inni, jak on – mówi ci, że jesteś kimś gorszym. Że nie ceni twojej wiedzy, że nie docenia twojej inteligencji. Że twoje marzenia, to czego pragniesz, nie ma dla niego znaczenia. Lekceważy cię, traktuje jak małe dziecko, które coś tam sobie „ubzdurało”. Nieważne jest to, do czego dążysz. Całą uwagę powinnaś przecież skupić na nim, na waszej relacji, choć nie spodziewaj się takiego samego wysiłku z jego strony. On nigdy nie zrezygnowałby ze swoich marzeń dla ciebie, a jednak żąda, wymaga tego od ciebie. Mówi ci, że to jego osobiste pragnienia są ważniejsze niż ty i wasz związek. Mówi ci, że jest samolubny i że w tej relacji jest miejsce na tylko jedno ego. Mówi ci, że musisz schować w kieszeń dumę i resztki ambicji i usunąć się w cień, bo to on jest tu najważniejszy.

A kiedy padają słowa: ‚jesteś (zbyt) głupia, gruba, chuda nieciekawa, brzydka, powinnaś usłyszeć w nich wyraźne: „ Nie kocham cię. Chcę kogoś lepszego od ciebie”. I jak najszybciej odejść.


Przyjaźń między matką a córką może być krzywdząca. Lepiej, by matka była matką, nie kumpelką

Redakcja
Redakcja
14 września 2017
Fot. iStock / wundervisuals

Więź wytworzona między matką a córką bywa niezwykle silna. Dwie kobiety są w stanie rozumieć się bez słów, mieć podobne marzenia i cieszyć się z tych samych rzeczy. Mamy wychowujące córeczki chcą dostrzec w nich własne odbicie, a na pewno cechy wspólne, z których obie mogą być dumne. W wielu przypadkach ta więź jest silna i budująca, ale bywa, że ulega zaburzeniu i działa na szkodę dziecka.

Mamy, które widzą się jako przyjaciółki dla córek, robią wiele, by faktycznie ta relacja tak funkcjonowała. Zachowują się bardziej jak koleżanki, niż matki, przesuwają granice zachowań dozwolonych u córek, robią wiele, by dziecko w taki luźny sposób je postrzegało. Bo na pierwszy rzut oka świetnie jest mieć mamę-przyjaciółkę, na pewno o wiele lepiej, niż bezduszną matkę-dyktatorkę.

Taka postawa niesie ze sobą wiele zagrożeń. To, co wydaje się świetnym pomysłem na życie, bywa dla dorastającej dziewczynki bardzo obciążające.

Zagrożenia płynące z przemieszania ról w relacji mama-córka

W takiej postawie można dopatrywać się pewnych zaburzeń, wiążących się z potrzebą zaspokojenia emocjonalnych braków. Wspólne spacery, zakupy, pasje, ciągłe spędzanie ze sobą czasu, prowadzi do przemieszania ról między mamą a córką. Dorosła kobieta, która powinna ponosić odpowiedzialność za dziecko i podejmować dojrzałe decyzje, nie bierze tego na siebie. Stając się przyjaciółką doprowadza do zachwiania swojego autorytetu, obniżenia szacunku, dając wolną rękę dziecku, które najpewniej nie jest na to gotowe. M

atki zapominają, że dziecko potrzebuje ochrony i wsparcia, stabilności emocjonalnej, które dobrze wpływają na ich zdrowie psychiczne, porządkując ich świat. Zatarcie granic może również powodować uzależnienie córki od matki i niechęć do samodzielności, bo stawianie wymagań i ograniczeń, jest niezbędne do prawidłowego rozwoju nastolatka.

Jeszcze inne zagrożenie może wynikać z faktu, że skoro mama nie spełnia swoich funkcji wychowawczych, to córka przejmuje na siebie odpowiedzialność za siebie i za matkę, słuchając np. zwierzeń o jej problemach partnerskich. Przez pewien czas doradzanie i podejmowanie decyzji może się dziecku podobać, jednak ostatecznie niemożność liczenia na rodzica, osamotnia córkę i wyczerpuje ją emocjonalnie.

Nie musi być tak w każdej relacji, bo dobra matka zawsze chce najlepiej dla córki. To jednak nie daje jej prawa do zdejmowania z siebie rodzicielskich obowiązków, pod płaszczykiem zaborczej i uzależniającej przyjaźni z dzieckiem.


 

źródło: exploringyourmind.com, parenting.pl


Zobacz także

W końcu Brad Pitt jest wolny!

Jak linie lotnicze mogą zarobić na rozwodzie? Oj mogą… Zobaczcie!

Kiedy w wasze życie wkrada się rak. Czy masz prawo okazać słabość, gdy ukochana osoba choruje?

Wsi spokojna, wsi wesoła? To spróbuj na wsi zamieszkać. O życiu tych, które porzuciły miasto