Jak się dobrze opalać i jaki filtr wybrać na kolejne dni plażowania?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 lipca 2018
Fot, iStock / g-stockstudio
 

Rozmarzyłaś się na myśl o opalaniu w tym roku? Wreszcie białe kiełbaski wystające spod spodenek będzie można nieco przybrązowić, ale uwaga, wszystkie straszne historie o czerniaku, wcale nie są przesadzone. Około połowa Polaków deklaruje korzystanie z kosmetyków fotoochronnych, pozostałe 50 proc., woli wierzyć, że ich nic złego nie spotka. Mało tego, wśród Polaków stosujących filtry ochronne, ponad połowa sięga po kosmetyki z filtrami niskimi, praktycznie nie dającymi ochrony (czyli SPF 20 lub niższy). Dlaczego?

Panuje błędne przekonanie, że stosowanie kosmetyku z filtrem sprawi, że wrócimy z urlopu bladzi i o opaleniźnie można zapomnieć. To mit, który najlepiej obalają nasze dzieci. Dzieci smarujemy bez oporów najwyższymi dostępnymi filtrami, a jednak blade nie są…

Jednak z opalaniem jest ciut jak z dietą-cud. Lubimy wierzyć, że damy radę wszystko zrobić szybko. Schemat: spalę się pierwszego dnia, bo inaczej nic nie będzie widać – jest bardzo popularny, ale w rzeczywistości bliżej mu do wyboru głodówki zamiast zdrowego żywienia.

Co ciekawe w przypadku poparzeń słonecznych nie boimy się raka (to skutecznie wypieramy), a doraźnych nieprzyjemności i brzydkiego wyglądu (ta łuszcząca się skóra i okłady z kefiru…). Boimy się również zbyt szybkiego starzenia się skóry czy trądziku, ale rak, a gdzie tam…

Według badań częstotliwość zachorowań na czerniaka wzrosła w ciągu ostatnich 20 lat trzykrotnie. To sporo. A jednak wciąż wolimy ryzykować. Jak więc się opalać, żeby raka nie zapraszać? Zobaczcie, jaki schemat stosowania filtrów ochronnych powinniśmy zachować dla własnego bezpieczeństwa (i urody).

Schemat stosowania filtrów ochronnych

Pierwszy dzień:

Pięćdziesiątka obowiązkowa! Na pierwsze opalanie trzeba wybrać się z najwyższym filtrem na skórze, czyli oznakowanym jako SPF 50. Przede wszystkim dlatego, że większość z nas reprezentuje nordycki typ urody, co oznacza, że mamy w naskórku relatywnie mało melaniny. Do tego weźmy pod uwagę nasza pogodę i bardzo małą ilość dni słonecznych w roku. Do słońca nie jesteśmy przyzwyczajeni. Pierwsze opalanie nie powinno przekraczać 30 minut (nie krzywcie się tak, opalanie należy dawkować).

Pozostałe dni:

Trzydziestka nie pozbawi cię opalenizny. Kolejne dni smażenia na leżaku, powinny upłynąć nam z kosmetykiem ochronnym o filtrze SPF 30. Nie bójcie się, że wrócicie nieopaleni, żaden kosmetyk (nawet 50-tka) nie daje stuprocentowej ochrony przed słońcem. Promieniowanie słoneczne to nie tylko UVB, które winne jest łuszczącej skórze, ale i UVA. To drugie, niestety jest dla nas bardziej  niebezpieczne. Jest niewyczuwalne, ale głębiej penetruje skórę (aż do skóry właściwej). Odpowiada za uszkodzenia komórek skóry, nowotwory i szybsze starzenie się.

Jeżeli wybieracie się na wakacje w egzotyczne strony, nie powinniście obniżać faktora fotoochrony skóry. Im bliżej równika, tym działanie promieni słonecznych jest bardziej niebezpieczne.

Przed promieniowanie słonecznym nie chronią nas szyby (w domu/w biurze/w samochodzie). Skórę smarujemy nawet siedząc pod parasolem.

Dzieci:

SPF 50! Gratulacje, okazuje się,  że my, Polki, jesteśmy świetnymi matkami. Według badań Polki dzieci zabezpieczają najwyższymi faktorami i nie kwestionują takiej potrzeby. Pamiętajcie jednak, że mimo takiego zabezpieczenia dziecko nie powinno smażyć się całego dnia na słońcu – a takie przewinienie mamy za uszami. Według dermatologów, polskie dzieci przebywają na słońcu zbyt długo. Drugim grzechem, który popełniamy to przebywanie na otwartym słońcu w tzw. zakazanych godzinach.

Pamiętajcie, że oparzenia słoneczne w dzieciństwie znacznie podwyższają ryzyko zachorowania na czerniaka w dorosłości!

PS: Pamiętajcie również, że nawet stosując kosmetyki wodoodporne należy co parę godzin skórę „dosmarować”. W przypadku kontaktu z wodą również – ponieważ, kosmetyk nie tylko może się z powierzchni ciała zmyć – zwykłe tarcie, wycieranie ręcznikiem, ocieranie o koc, matę, leżak itp. ściera kosmetyk z powierzchni skóry. W przypadku dzieci, warto również o tym pamiętać w przypadku zwykłych zabaw – dzieci nieustanie się ruszają, wspinają, bawią w piasku, ścierając preparat o wiele szybciej niż dorosły leżący „plackiem” na ręczniku.

Bezpiecznych wakacji! Wróćcie ZDROWO opaleni!


Na podstawie: hellozdrowie.pl


Kobieca dojrzałość to ten moment, w którym cenisz i kochasz samą siebie bardziej niż 10 lat temu. Nigdy nie czułaś się lepiej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 lipca 2018
Fot. iStock/evgenyatamanenko
 

Jeśli skończyłaś właśnie 40 lat, prawdopodobnie zaczynasz się czuć bardziej atrakcyjnie niż wtedy, kiedy miałaś lat 20. Jak mówi Care Santos w swojej książce „Czekoladowe pragnienie”, po czterdziestce kobiety doświadczają procesu „koncentracji” swoich cech. To sprawia, że ​​są bardziej intensywne w podejściu do życia, inteligentniejsze, spokojniejsze i bardziej atrakcyjne niż dwadzieścia lat temu. Nie tylko na poziomie mentalnym, ale także na poziomie fizycznym.

Z czasem uczymy się lepiej wybierać to, co nas fizycznie wzmacnia. Ponadto dowiadujemy się, jak osiągnąć to, co jest bardzo istotne: pewność siebie. Dlatego zaczynamy mniej zwracać uwagę na pojawiające się zmarszczki, a bardziej koncentrujemy się na naszych atutach. „Starzenie się przypomina wspinaczkę na dużej górze: podczas wspinaczki siły maleją, ale spojrzenie jest bardziej swobodne, szersze i pogodniejsze” – mówił Ingmar Bergman i nie sposób odmówić mu racji.

Dziś różne firmy odzieżowe, takie jak Desigual, Mango czy Zara, wybierają modelki między 40 a 53 rokiem życia, czyli kobiety które do niedawna wydawały się być zapomniane przez modę i społeczeństwo.

Małgorzata Bela, polska modelka i aktorka mówi wprost: upływający czas może sprawić, że w końcu pokochasz siebie tak, jak na to zasługujesz.

Co jeszcze zyskujemy z czasem? Zaufanie do siebie i własnych kompetencji, umiejętność którą zdobywamy przez lata. Mądrość i szerszą perspektywę, bo wraz z wiekiem zaczynamy doceniać piękno z innych punktów widzenia. Uczymy się oceniać wygląd, gesty i postawę, które gwarantują nam bezpieczeństwo.

My, kobiety, możemy być atrakcyjne w każdym wieku. Dlatego pierwszym krokiem jest zaakceptowanie upływu czasu i pozbycie się tego wewnętrznego strachu przed starzeniem.

Ja już też kocham siebie bardziej niż dziesięć lat temu, a ty?


Na podstawie: nospensees.fr

 


Anna Sanicka: „Od dietetyka nie uciekniemy, bo wracamy do punktu wyjścia…”. O magii pudełek, odchudzaniu i drogach na skróty

Redakcja
Redakcja
30 lipca 2018
Anna Sanicka - dietetyk LightBox

Dieta pudełkowa, oprócz ogromnej wygody w naszym codziennym żywieniu, jest też  idealnym rozwiązaniem, by rzucić zdecydowane wyzwanie zbędnym kilogramom. Ale żeby zdrowo chudnąć, warto przyswoić niezbędne informacje przed jej wyborem. Rozmawiamy z Anną Sanicką, dietetyczką firmy LightBox.

Jakie błędy popełniamy najczęściej przy wyborze diety pudełkowej?

Anna Sanicka: Najczęściej popełnianym błędem jest  wybór nieodpowiedniej kaloryczności diety i pominięcie kontaktu z dietetykiem, do którego zawsze zachęcamy. Osoby świadomewiedzą, jak ważny jest taki kontakt . Oczywiście, można skorzystać z kalkulatorów  dostępnych na stronie internetowej firmy cateringowej i poprzez wpisanie odpowiednich parametrów sprawnie wyliczyć dzienne zapotrzebowanie na energię. Ale warto w bezpośredniej rozmowie telefonicznej z dietetykiem doprecyzować informacje, wyjaśnić wątpliwości, ustalić rodzaj diety w kontekście indywidualnych preferencji żywieniowych lub ograniczeń zdrowotnych, albo zwyczajnie upewnić się w dokonanym wyborze. Dodatkowo można omówić sposób komponowania wybranej opcji dietetycznej, aby ocenić na ile jesteśmy w stanie przejść na dietę mocno różniącą się od dotychczasowych przyzwyczajeń. Kolejnym, dość częstym, błędem jest uleganie trendom na stosowanie „modnych” diet, bez analizy korzyści i strat płynących z takiego wyboru. Zatem z dużym dystansem należy podchodzić do diet obiecujących spektakularne efekty odchudzania, zakładających liczne ograniczenia i zakazy, nie zawsze bezpiecznych i traktujących pożywienie instrumentalnie. Warto również pamiętać że, wybierając tanią usługę, musimy liczyć się z tym, że może mieć niższą jakość.

Dlaczego dobrze zbilansowana dieta pomaga nam schudnąć? Jak ważne jest to dla naszego zdrowia?

Pożywienie jest „paliwem” zapewniającym energię oraz dostarczającym składniki odżywcze wpływające na prawidłowy metabolizm organizmu. Natomiast otyłość jest chorobą metaboliczną, a proces odchudzania to stosunkowo długi okres trwający od 1 do 6, czasami nawet 12 miesięcy – w zależności od stopnia otyłości. Tak więc stosowanie nieprawidłowo zbilansowanej diety przez tak długi czas może w bliższej lub dalszej perspektywie spowodować negatywne skutki zdrowotne. Mogą to być łagodne objawy wynikające z nadmiernego deficytu energetycznego – bóle głowy, apatia, osłabienie czy dekoncentracja, albo o wiele poważniejsze głębokie niedobory witamin lub minerałów objawiające się nadmiernym wypadaniem włosów, anemią, nasileniem osteoporozy (u osób eliminujących wszystkie produkty mleczne), włącznie z ryzykiem spowolnienia metabolizmu i włączenia się efektu jo-jo lub pojawieniem się zaburzeń odżywiania. Prawidłowo zbilansowana dieta to połączenie odpowiedniej dziennej podaży energii (kalorii) z prawidłową proporcją białek, tłuszczów i węglowodanów oraz odpowiednią ilością witamin i składników mineralnych. Dopiero tak zbilansowana dieta redukująca powinna skutkować prawidłowym tempem utraty masy ciała od 0,5 do 1 kg na tydzień. Jeśli chudnąć, to zdrowo!

Cztery największe zalety diety pudełkowej podczas odchudzania?

Najważniejsze zalety diety pudełkowej to:

  • możliwość wyboru urozmaiconej diety o pożądanej kaloryczności, zbilansowanej pod względem zawartości makro i mikroskładników zapewniającej prawidłowe tempo chudnięcia;
  • wyeliminowanie podjadania dzięki temu, że Klient spożywa jedynie to, co ma w pudełku;
  • nauka regularnego spożywania posiłków o określonej objętości;
  • wygoda i oszczędność czasu dla osób zapracowanych, ceniących smaczną i zrównoważoną dietę.

Jak zatem mądrze wybrać kaloryczność diety?

Jeżeli nie mamy wystarczającej wiedzy, najlepiej porozmawiać bezpośrednio ze specjalistą w dziedzinie żywienia. Wiele firm cateringowych proponuje konsultację telefoniczną z dietetykiem, który w oparciu o dane takie jak wiek, płeć, wzrost, masa ciała i aktywność ruchowa, pomoże ustalić dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Jeśli Klient ma nadmierną masę ciała, dietetyk określi poziom deficytu kalorycznego, dzięki któremu można uzyskać jej stopniowe zmniejszenie. Przeglądając oferty warto sprawdzić, czy dana firma współpracuje z dyplomowanymi dietetykami, gdyż obok doświadczonych szefów kuchni, tacy eksperci powinni być jej atutem.

Jak dostosować rodzaj diety do naszego organizmu? Kto powinien nam w tym pomóc?

W tym przypadku również polecam fachową rozmowę z dietetykiem, który powinien spytać o zwyczaje, nawyki, preferencje żywieniowe oraz ewentualne przeciwwskazania lub zalecenia dietetyczne w związku z chorobami przewlekłymi lub nietolerancją pokarmową. W takiej sytuacji powinien odradzić stosowanie określonego rodzaju diety niezalecanej osobom ze schorzeniami przewodu pokarmowego, szczególnie w okresie zaostrzenia objawów choroby. Jeśli Klient nie ma schorzeń i nietolerancji, najkorzystniejszym wyborem będzie jak najbardziej zróżnicowana i urozmaicona dieta, która zapewni optymalną ilość makro i mikroskładników, witamin i minerałów.

Jak długo można stosować dietę pudełkową? Na co należy zwrócić uwagę po jej zakończeniu, żeby nie wpaść w pułapkę jo-jo?

Przeważnie dieta kończy się wraz z osiągnięciem wyznaczonego celu. Natomiast koniec procesu odchudzania nie musi oznaczać końca stosowania diety pudełkowej. Bardzo istotne jest tzw. wychodzenie z diet niskokalorycznych i stopniowe zwiększanie dziennej podaży kalorii, aby ustabilizować masę ciała, a przede wszystkim uniknąć efektu jo-jo. Właściwie, nie ma limitu czasowego na stosowanie diety pudełkowej, choć czasem pojawia się zwykłe znudzenie, a dieta po prostu przestaje smakować. Wtedy trzeba ją przerwać, choćby na trochę.  Jeśli chcemy samodzielnie przygotowywać dietetyczne posiłki, warto w ostatnim okresie korzystania z diety pudełkowej dzień po dniu oceniać ilość poszczególnych składników posiłku w przeliczeniu na miary domowe (liczba kromek pieczywa, plasterków pieczeni, łyżek pasty lub twarogu, wielkość porcji mięsa, ilość kaszy, ryżu, makaronu po ugotowaniu).

Żeby utrzymać efekty diety, trzeba regularnie spożywać posiłki, nie podjadać, ograniczyć, a najlepiej wyeliminować z naszego menu słodycze, słodkie napoje oraz tłuste i słone przekąski. Słodycze niech zastąpi porcja świeżych lub suszonych owoców albo szklanka koktajlu czy musu owocowego. Wyjątkowo można zjeść porcję orzechów i kostkę gorzkiej czekolady – to wartościowy dodatek do śniadaniowego musli własnej kompozycji lub dietetycznych deserów na bazie chudych produktów mlecznych i owoców.

Na koniec, warto dodać że dbałość o racjonalne odżywianie nie wyklucza zdrowej porcji ruchu, a połączenie diety z aktywnością gwarantuje pełen sukces 🙂

Anna Sanicka - dietetyk LightBox

Anna Sanicka – dietetyk LightBox


Artykuł powstał we współpracy z LightBox


Zobacz także

Rozwiązanie akcji #ŁapENDORFINY

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań

Chałka drożdżowa