Siadać na desce sedesowej w publicznej toalecie czy nie? Czas rozwiać zakorzenione mity

Redakcja
Redakcja
27 czerwca 2018
Fot. iStock
 

Siadać czy nie siadać – oto jest pytanie? Rzadko kiedy o tym się mówi, ale stan – zwłaszcza damskich toalet ewidentnie wskazuje, że boimy się korzystać z deski sedesowej, a już na pewno na niej nie siadamy.

Ile razy zastanawialiście się, ile to bakterii i innych syfów znajduje się na desce sedesowej publicznej toalety? Obojętnie, czy to dotkniemy ją całym tyłkiem, czy tylko pośladkiem, czy nad nią jedynie przykucniemy. Po stanach desek myślę, że są też tacy, którzy na nią stają i sikają kucając.

Wiecie, co na nasze fanaberie mówią naukowcy? Otóż żadnych chorób zakaźnych nie przenosi się za pośrednictwem deski sedesowej publicznej toalety. Okazuje się, że w większości z nich dominują bakterie bezpośrednio związane z człowiekiem. Ta bakteria to mikroby skórne oraz drobnoustroje jelitowe, które większość z nas posiada, więc nie stwarzają dla nas żadnego ryzyka.

Co więcej osadzają się na powierzchniach w całej toalecie, szczególnie w odległości niecałego metra od toalety, w tym w dozownikach papieru toaletowego i nakładkach na deskę. Przeprowadzone w 2011 roku badanie wykazało, że ogromna większość bakterii znalezionych w publicznych toaletach jest związana ze skórą i stanowi dla człowieka niewielkie zagrożenie.

Wyobraźcie sobie, że w 2016 roku badanie Filtrated wykazało, że nawet sprzęt do ćwiczeń znajdujący się na siłowniach ma więcej bakterii niż toalety publiczne.

A jeśli nadal uważasz, że możesz się czymś zarazić siadając na desce sedesowej, lepiej wyrzuć swój telefon do rzeki. Telefony komórkowe przenoszą dziesięć razy więcej bakterii niż toalety. I to, że nie wchodzą w interakcje z naszym nagim tyłkiem, nie czyni ich bardziej czystymi. Nawet w łazience są miejsca, o które powinieneś się bardziej martwić niż o sedes, takie jak drzwi, uchwyt do spłukiwania i kran.

Najbezpieczniejszą metodą zapobiegania chorobie, którą możesz wykorzystać w publicznej (i nie tylko) toalecie, jest mycie rąk.


źródło: mindbodygreen.com

 


„Kochanie, nie mogę teraz, mama dzwoni”. Gdy matka jest „tą trzecią” w twoim małżeństwie

Redakcja
Redakcja
27 czerwca 2018
Fot. iStock/wundervisuals
 

Jej wyczucie czasu jest niezwykłe. Właśnie wtedy, gdy siadasz z partnerem do ważnej rozmowy albo gdy w końcu udało wam się wyszarpać intymną chwilę we dwoje, twój telefon wibruje. „Zaczekaj, kochanie, muszę to odebrać. To mama dzwoni! ” Widzisz kątem oka jak on niecierpliwie przewraca oczami i wydając jęk irytacji bierze do ręki pilot od telewizora. To potrwa, twój partner to wie. Seksu nie będzie. 

Z telefonem przy uchu  odwracasz się do męża i szepczesz – „Ona naprawdę musi się wygadać. Przepraszam.” I tak jak twoje życie seksualne, lub chwila bliskości z twoim ukochanym, kolejny raz zostały „przełożone na później”. Bo mama okazała się w tym momencie ważniejsza.

Co się właściwie stało?

Odbierając telefon od mamy i przerywając intymną chwilę ze swoim partnerem, postawiłaś mamę „nad” nim. Ale on prawdopodobnie nawet sobie z tego nie zdaje sprawy. Możesz być tak przyzwyczajony do podporządkowania się władzy (tak, to jest przejaw jej władzy nad waszym wspólnym czasem) twojej matki,  że nie jesteś świadomy, że stawiasz jej potrzeby nad wasze wspólne.

Jeśli tak się dzieje często, możesz mieć poważny problem.

Jeśli twoja mama jest narcystyczna, toksyczna lub niezwykle niepewna siebie, może być ci bardzo trudno wyegzekwować zdrowe granice. Zbyt często duet matka – córka niszczy po cichu związek w, którym jesteś. Bo scenariusz z sypialni może być tylko jednym z przykładów wtargnięcia mamy w twoje małżeństwo.

Zastanów się przez chwilę i odpowiedz na pytanie, czy ona:

  • Wtrąca się w ważne decyzje rodzicielskie i uważa, że jej zdanie jest ważniejsze niż zdanie twojego partnera?
  • Odnosi się do ciebie tak, jakby byłatwoim najważniejszym partnerem emocjonalnym?
  • Mówi ci różne rzeczy i prosi, żebyś nie powtarzała ich twojemu partnerowi?

Konsekwencje

„Inwazja” mamy może być dosłownie zabójcza dla twojego związku. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieszkodliwe, może zyskać tak niszczycielską siłę, że doprowadzi do rozpadu małżeństwa/relacji szybciej niż myślisz. Dysfunkcyjna dynamika tej więzi powoduje, że twoja matka odbiera każdą inną twoją bliską relację jako zagrożenie dla twojej relacji z nią. Zamiast wsparcia otrzymasz od niej jedynie uczucie wiecznego rozdarcia.

Jak to działa na twojego partnera? Zanim się zorientujesz, utworzysz nieświadomy sojusz z matką, która już otwarcie żartuje sobie z twojego ukochanego. Niedługo on zacznie się wycofywać i zamykać w sobie. A wasze życie seksualne ucierpi na tym jeszcze mocniej.


Na podstawie: blogs.psychcentral.com

 


Choć odeszłam, nadal niosę w sobie tę traumę. Kije i kamienie mogą połamać ci kości, ale to słowa złamią twoją duszę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
26 czerwca 2018
Fot. iStock/Wavebreakmedia

Przeżyłam piekło przemocy w związku. Doświadczyłam najgorszego z ręki ukochanej, najbliższej mi osoby. Nie byłam w stanie poradzić sobie z bólem, który mi zadano. Choć minął rok, odkąd odeszłam od męża, wciąż czuję tę traumę głęboko. Są sytuacje, najprostsze, życiowe, które napawają mnie lękiem. Są chwile, kiedy chciałabym uciec, zniknąć z powierzchni ziemi. Wciąż nie odzyskałam równowagi. To nie jest tak, że nie wierzę w to, że kiedyś będę szczęśliwa. Ale ta podróż, w której teraz jestem to ciężka praca nad sobą, nad emocjami. I świadomość, że wszystko teraz zależy ode mnie.

A jednak wciąż

Mówię „przepraszam”

Za wszystko. Za to, że podaję ci herbatę bez cukru, choć prosiłaś przecież o dwie łyżeczki. Za to, że przechodząc obok ciebie, strąciłam jakąś kartkę, którą zapisałam kilka dni temu dziwnymi myślami. Bo ciągle myślę, że wszystko co robię jest złe, każdy najdrobniejszy błąd jest niewybaczalny. Że jestem beznadziejna.

Kulę się w sobie, by cię nie zdenerwować, mimo, że jesteś najmilszą osobą jaką znam

Wcześniej, przy nim, chodziłam na palcach, by nie wywołać burzy w naszym domu. Więc patrzę na ciebie uważnie i wyczytuję z twojej twarzy emocje. Jesteś spokojna, zmęczona, sfrustrowana? Postaram się cię uspokoić, tylko daj mi szansę. Tak bardzo się obawiam, że powiem coś niewłaściwego.

Boję się miłości

Mam przyjaciela, wiem, że on chciałby czegoś więcej. Ale ja nie umiem się do niego zbliżyć, nie umiem się otworzyć. Nasza relacja się nie rozwija, bo ja na to nie pozwalam. Nie ufam, choć intuicja mówi mi, że to dobry człowiek.

Jestem czujna

Nie umiem żyć inaczej, zapomnieć się, odpuścić. Ciągły niepokój, uprzedzanie tego, co może się wydarzyć, uczucie gniewu jako samoobrona. I to nieustanne wrażenie, że ktoś tobą manipuluje. Że ten, kto chce się do ciebie zbliżyć, musi mieć w tym jakiś cel. To ciągła wojna z samą sobą.

Nie lubię swojego odbicia w lustrze

Wiem, powinnam mieć to dawno za sobą. Ale czasem, gdy patrzę w szklaną taflę naprzeciw mnie widzę tylko tę grubą, nieciekawą dziewczyną, o której nieustannie mówił mi on. To prawda, co mówią ludzie. Kije i kamienie mogą połamać ci kości, ale to słowa złamią twoją duszę.

Boję się tego, co czuję

Boję się okazać jakąkolwiek emocję, niezależnie od tego, czy jest pozytywna, czy negatywna. Boję się nawet przed samą sobą. Moje uczucia zostały zmanipulowane i wykorzystane w przeszłości tak bardzo, że łatwiej mi działać „na zimno” i oderwać się, od wszystkiego, co we mnie drży w środku.

Uciekam

Kiedy ludzie się na mnie denerwują, kiedy się z czymś nie zgadzam, automatycznie się wyłączam. Myślisz sobie, że po prostu nie chcę rozwiązać problemu i umyślnie go ignoruję, kiedy w rzeczywistości całkowicie zamykam umysł. Nie chodzi o to, że nie chcę … Nie panuję nad tym. Defensywność jest teraz moją drugą naturą.

Marzę o dniu, w którym stanę się znów tą samą osobą, kiedy wrócę do tego mojego „ja” sprzed związku z nim. Walczę o dawną siebie. Ale proszę zrozum, kochana przyjaciółko,  że to jeszcze nie ten moment. Nie namawiaj mnie, żebym „wyszła do ludzi”, „przełamała się”. Ja muszę dojść do pewnych decyzji i działań sama. Proszę, daj mi czas i tylko bądz przy mnie.

 


Zobacz także

Nie zapomnijmy o tym, co najważniejsze w te Święta. Cudowny filmik

„Pamiętajcie! Życie jest piękne, tylko trzeba to zauważać i cieszyć się nim każdego dnia!”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Czas na zmiany! Rozpoczynamy naszą wyjątkową akcję „7 dni dla siebie”