Samotne macierzyństwo to radość pomieszana ze strachem… i czasami bezsilność…

Anika Zadylak
Anika Zadylak
2 września 2016
Fot. iStock/Filipovic018
Fot. iStock/Filipovic018

Bycie matką, to jeden z najpiękniejszych stanów w życiu. Uczucie spełnienia, szczęścia i ogromnej, bezwarunkowej miłości. To codzienne odkrywanie siebie na nowo, bo dziecko pokazuje nam najlepiej, jak bardzo potrafimy kochać. I jak wiele znieść. A czasem nawet, że posiadamy nadprzyrodzone siły. Szczególnie wtedy, gdy  musimy być jednocześnie i mamą i tatą.  Bo samotne macierzyństwo, daje dużo satysfakcji i radości, ale też bagaż doświadczeń, jakiego nie chciałby dźwigać nikt.

Wiesz jaki to jest, gdy każdego ranka budzi cię to samo podłe uczucie, że musisz? Nie tyle chcesz, co musisz wstać i być wszystkim. Nie możesz powiedzieć, że dziś nie, że może jutro albo za tydzień, bo jesteś już skrajnie zmęczona. Bo właśnie dostałaś kolejne pismo z windykacji, bo w portfelu kilka banknotów o niskim nominale, które mają wystarczyć jeszcze na długo, zbyt długo. Bo musisz być wyżej niż przysłowiowy Salomon i nalać z pustego. Musisz chodzić do pracy i brać dodatkowe zlecenia, bo to co normalnie spada na każdego bez wyjątku rodzica, na ciebie spada podwójnie. I nieważne dlaczego, kto jest winny, czy można było temu zapobiec. Jest jak jest, tak się stało, podróże w czasie do przeszłości i analizowanie niczego nie zmienią, nie polepszą. Musisz stanąć na wysokości zadania, odrobić najważniejszą i najtrudniejszą lekcje w życiu, jaką jest odpowiedzialność za drugie istnienie. Za swoje dzieci, które pojawiły się na świecie, dzięki tobie.

Macierzyństwo, zwłaszcza to w pojedynkę,  to niestety nie tylko dobre chwile, uniesienia, rozpierająca duma i poczucie absolutnego szczęścia. To też dławiący strach, taki, który nie pozwala w nocy spać, uczucie totalnej niemocy i rezygnacji, nerwy na pograniczu obłędu. Są dni, kiedy na samą myśl o tym, co znowu musisz zrobić, przejść, jak bardzo walczyć o wydawałoby się błahe i istotne sprawy, chce ci rzygać. I wszystko w tobie krzyczy – K*rwa, nie jestem jakąś pieprzoną bohaterką, supermenką, która może wszystko! Tylko człowiekiem, matką, która ponad wszystko kocha swoje dzieci! I dokładnie, tak właśnie jest. Choć wydaje ci się inaczej, nie robisz czegoś bo musisz, tylko dlatego, że…chcesz, bo kochasz.

I nagle odkrywasz ze zdumieniem, że mało jest rzeczy, które potrafią cię złamać ot tak, bo choć trudno znosić każdą godzinę, to jednak bilans pod koniec dnia bardziej jest na plus niż na minus. Bo chociaż wydawało się inaczej, to jednak znowu coś się udało, doszło kolejne doświadczenie, dzięki któremu na przyszłość, w takiej samej sytuacji będzie już łatwiej. I że niemożliwe, jest jednak możliwe. Bo znowu czegoś się nauczyłaś, wyciągnęłaś wnioski, zrobiłaś krok na przód. Udowodniłaś samej sobie, że posiadanie dzieci to najlepsze, co mogło cię w życiu spotkać mimo trudów, łez i wyczerpania. Musisz tylko nauczyć się odpuścić, bo to, że czasem  zawalisz, nie znaczy, że ci nie zależy! Może właśnie w tym problem, że chcesz za bardzo, bo wiesz że musisz za dwoje, że nie ma kogoś, kto cię wesprze, nie tylko drugą wypłatą. Robisz tyle, ile możesz doskonale zdając sobie sprawę, że i tak często ponad siły. A twoje pociechy i tak poza tobą nie widzą nikogo lepszego, bo wiedzą, że cokolwiek by się nie stało, będziesz. A one tylko tego potrzebują, domu, do którego zawsze mogą wrócić. A to przecież ty, jesteś ich domem. Poczuciem bezpieczeństwa, jakiego nie da im nikt inny.

Bycie mamą, jest jak ciągła wspinaczka na Mont Everest,  w najgorszych do wyobrażenia warunkach pogodowych. Liczne przeszkody, porażki, mgły, które nie chcą opaść. Ale i tak idziesz, przesz do przodu niczym taran, pokonujesz kolejny ból, przeganiasz zmęczenie a rezygnacje, wysyłasz w siną dal, solidnym kopniakiem. Bo patrząc w oczy swojej córki, słuchając spokojnego oddechu własnego syna, wiesz, że to przygoda warta każdego poświęcenia. A gdy słyszysz: – Moim największym marzeniem, jest być kiedyś taką mamą jak ty.  Zaczynasz rozumieć, dlaczego to wszystko robisz.

Jesteś jak ten alpinista, dla którego największą satysfakcją jest końcowy widok, tak piękny i niezwykły, że aż zapiera dech w piersiach. I mimo wyczerpania, chce więcej, częściej. Chce przeżyć to, choć jeszcze jeden raz, bo tak niezwykłe jest to doznanie.  A ty przecież czujesz i  przeżywasz to codziennie. Wystarczy tylko, że popatrzysz na swoje dzieci.


Sprawdź, czy masz FOMO – chorobliwy lęk przed tym, że ominie cię coś ważnego

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 września 2016
Fot. iStock/Mixmike
Fot. iStock/Mixmike

FOMO (ang. „fear of making out”) to zjawisko stosunkowo nowe, ale wcale nie takie  niespodziewane. Opisuje ono taki stosunek do siebie i swojego otoczenia, który jest zdeterminowany lękiem przed, mówiąc potocznie „ wypadnięciem z obiegu”.

Nerwowe sprawdzanie telefonu, podglądanie Facebooka… Większość z nas chce być na bieżąco, ale niektórzy odczuwają silną potrzebę bycia czujnymi i nieustannego pożądania za nowinkami. Dosłownie panicznie boją się, że pozostaną w tyle, że ktoś ich o czymś nie poinformował, że coś wymknęło im się pod kontroli. Zaczynają mieć paranoję: jeśli czegoś nie będę wiedział/umiał już teraz, spowoduje to katastroficzne skutki w moim życiu. Wydaje im się, że tylko będąc na bieżąco, cały czas czuwając, zyskają społeczną akceptację.

Rozwiążcie nasz QUIZ i zobaczcie, czy i wam grozi FOMO


Koniec ze stereotypami! Każda kobieta jest piękna!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
2 września 2016
Screen z Twittera/All Woman Project
Screen z Twittera/All Woman Project

A gdyby tak ze wszystkich reklam i edytoriali usunąć zdjęcia wyretuszowanych modelek? Myślicie, że zostałoby chociaż kilka naturalnych zdjęć, niepozbawionych kilku dodatkowych kilogramów? Rok temu Charli Howard, modelka nosząca amerykański rozmiar 2 (europejskie 34) odeszła ze swojej agencji. Powód? Usłyszała, że jest za gruba. Wbrew pozorom to nie był koniec, a początek. Początek zupełnie nowej drogi Charli, która otwarcie przyznała, że branża mody promuje nierealną wersję kobiecego ciała. Bo jedyna opcja, żeby uzyskać wymarzoną przez projektantów sylwetkę jest chorobliwe głodzenie się.

All Woman Project to inicjatywa Charli Howard i Clémentine Desseaux. Dziewczyny poznały się w agencji modelek MUSE. Szybko się zaprzyjaźniły i postanowiły zrobić coś z obrazem kobiety w mediach. W myśl zasady „zmieniaj świat, ale zacznij od siebie”, powstała kampania społeczna, która ma pokazać prawdziwy wizerunek kobiecego ciała. Dokładnie ten z rozstępami, bliznami, nieregularnymi obojczykami i wieloma innymi wadami.

  „Twoje ciało nie powinno być definicją ciebie i twoich kompetencji jako kobiety!” – piszą na swojej stronie modelki. Jednocześnie dodają, że wierzą w zmiany, które powinny w końcu zajść na rynku mody. „Wierzymy, że każdy kształt ciała, każdy kolor skóry powinien być reprezentowany zarówno w modzie, jak i w mediach. Tylko dzięki temu, każda dziewczyna na całym świecie będzie mogła poczuć się pewna siebie i pozytywna wobec swojego ciała.”

Loving your cellulite is a bumpy road to paradise ?? @bonjourclem for the #allwomanproject #iamallwoman Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika All Woman Project (@allwomanproject)

Projekt powstał, by udowadniać jak bardzo podobne problemy mają wszystkie kobiety. Niezależnie od miejsca zamieszkania. Każda z nas przecież czasem zmaga się z problemami skórnymi, ma dość ciągłego odchudzania, czy zarzucania jej, że powinna w końcu coś ze sobą zrobić. Jak podkreślają twórczynie All Woman Project, nasze wady nie czynią nas gorszymi, ale piękniejszymi i unikatowymi. Warto się tego trzymać!

Peachy ? ! #iamallwoman #allwomanproject #love

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika All Woman Project (@allwomanproject)


Zobacz także

burning-man-festival-adults-babies-love-aleksandr-milov-ukraine-4

Jaka miłość taka śmierć

fot. iStock/ Vepar5

11 rzeczy, za które kochamy nasz kraj (pomimo szalonej teraźniejszości)

Fot. iStock / ArtMarie

Zawsze będziemy szczęśliwi, tak jak dziś. Tylko nigdy nie proś mnie o…