Rozwodnicy umierają wcześniej – dowodzą naukowcy. Jak temu zapobiec?

Redakcja
Redakcja
30 maja 2018
Fot. iStock/martin-dm
 

Jeśli właśnie pomyślałaś: „Matko, przecież ja jestem po rozwodzie!” – spokojnie. To, że się rozwiodłaś nie jest w 100% równoznaczne z tym, że umrzesz szybciej. Jednak naukowców z uniwersytetu w Arizonie zainteresowała rosnąca liczba badań łączących rozwód z szeroką gamą słabych wyników zdrowotnych, w tym z większym ryzykiem przedwczesnej śmierci. 

Nowe badanie przeprowadzone przez University of Arizona wskazuje dwóch potencjalnych winowajców takiego stanu rzeczy: większe prawdopodobieństwo palenia papierosów po rozwodzie i niższy poziom aktywności fizycznej.

Naukowcy przeanalizowali dane niemal sześciu tysięcy rozwiedzionych uczestników badania, z których prawie tysiąc nie wyszło powtórnie za mąż. Badacze skupili się na zadowoleniu z życia, częstotliwości ćwiczeń i paleniu tytoniu, a także na na pomiarze czynności płuc.

Okazało się, że rozwiedzeni, którzy nie weszli w nowy, długotrwały związek, zgłaszali (zwłaszcza kobiety) mniejsze zadowolenia z życia niż pozostali uczestnicy. Mała satysfakcja z kolei związana jest z niskim poziomem aktywności, co wiąże się z ryzykiem przedwczesnej śmierci.  Ponadto rozwiedzeni częściej palili, niż żonaci i w rezultacie wykazywali gorszą funkcję puc.

Naukowcy kontrolowali zmienne takie jak płeć, samoocena zdrowia, wiek i status społeczno-ekonomiczny. I chociaż w badaniu nie wyjaśniono jednoznacznie, dlaczego rozwód wydaje się być związany z większym prawdopodobieństwem palenia i niższym poziomem aktywności fizycznej, jednym z możliwych wyjaśnień, popartych przez istniejące badania, jest to, że osoby rozwiedzione nie mają już małżonków, wobec których ponoszą odpowiedzialność za swoje zachowanie. Pod wieloma względami, kiedy relacje się kończą, tracimy ważną społeczną kontrolę nad naszymi zachowaniami zdrowotnymi.

Jesteś po rozwodzie? Zastanów się czy nadal dbasz o swoje zdrowie w tym samym wymiarze co wcześniej?


źródło: Neurosciencenews

 


Czy to prawda, że nie powinniśmy używać patyczków do czyszczenia uszu?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 maja 2018
Fot. iStock/Voyagerix
 

Zdecydowanie tak. Choć wygodne i poręczne, są po prostu niebezpieczne… Bawełniane patyczki do uszu, które wydają nam się najprostszym rozwiązaniem jeśli chodzi o higienę małżowiny usznej, mogą spowodować poważne uszkodzenia, od przebitej błony bębenkowej po całkowite zapchanie kanalików zbitą woskowiną.

Kanał uszny ma wyspecjalizowane komórki wytwarzające woskowinę, powszechnie zwaną woskiem. Wosk w uchu gromadzi się znacznie szybciej u niektórych osób niż innych. Może to negatywnie wpłynąć na naszą zdolność słyszenia, a nawet powodować silny ból. Dlatego staramy się usuwać woskowinę.

Ludzka inwencja nie zna jednak granic. Najczęstsze przedmioty, których używamy do czyszczenia uszu zdaniem laryngologów i lekarzy pracujących w szpitalnej izbie przyjęć to:

  • szpilki do włosów
  • pinceta
  • długopisy i ołówki
  • słomki
  • spinacze
  • zabawki
  • patyczki do uszu

Brzmi zabawnie, ale powinniśmy wszyscy wiedzieć, że w uchu po prostu nie można nic umieszczać. Jest to niebezpieczne i może spowodować utratę słuchu lub uszkodzenie kanału słuchowego czy błony bębenkowej (patyczek może ją łatwo przebić, a to bardzo bolesne i nieprzyjemne doświadczenie, które może skutkować nawet częściową utratą słuchu).

Czy naprawdę musimy oczyścić uszy?

Odpowiedź brzmi: tak i nie. Ucho zewnętrzne umyć jest łatwo za pomocą niewielkiej ilości mydła, wody i myjki ,podczas kąpieli. Przewód słuchowy (część wewnętrzna) w większości przypadków nie wymaga czyszczenia. Podczas mycia włosów lub pod prysznicem  dostaje się do niego wystarczająca ilość wody, potrzebna żeby rozcieńczyć wosk, który się tam nagromadził. Po za tym wosk wypada samoistnie, podczas snu. Jeśli jednak czujesz się niekomfortowo, skorzystaj ze specjalnego preparatu w sprayu, który łagodnie rozpuści woskowinę i pozwoli jej wypłynąć z ucha.  A patyczków używaj  jedynie do czyszczenia jego zewnętrznej części lub do poprawiania makijażu.


Na podstawie: healthyhearing.com

 


5 koniecznych zmian, które pozwolą zerwać z nałogową miłością

Redakcja
Redakcja
30 maja 2018
Fot. iStock/praetorianphoto

Nie tylko alkohol i narkotyki mogą uzależniać. Wiele kobiet nie wyobraża sobie życia bez mężczyzny u swojego boku. Ta swoista, toksyczna relacja, w której kobieta kocha za bardzo, jest zaburzeniem opartym na obsesji na punkcie partnera, presji podporządkowania jemu swojego życia. 

Takie podejście powoduje brak równowagi w związku, a nieumiejętność budowania dobrej relacji, paniczny lęk przed samotnością powoduje, że kobiety boją się zakończyć związek, nawet ten, który nie jest dla nich najlepszy.

Gdy już wydarzy się ostateczne i partner odchodzi, kobiety kochające zbyt mocno albo walczą o „miłość” do upadłego, albo od razu wchodzą w następny związek, nie umiejąc odnaleźć się w rzeczywistości. To bardzo dużo złożona sytuacja, do której trudno jest dać dwie proste rady mające zadziałać na każdą kobietę.

Wiele kobiet czeka długotrwały proces, który pozwala zajrzeć w głąb siebie i dotknąć przyczyny problemu. Psychoterapia to najlepsze rozwiązanie, ale równie ważne jest samodzielne zaangażowanie w wyjście z tego stanu.

5 koniecznych zmian, które pozwolą zerwać z nałogową miłością

1. Ustaw priorytety

Najpierw ty, później partner. Bardzo ważne jest, aby znaleźć czas na normalne życie, które pozwoli oderwać myśli od partnera. Zwykłe czynności, hobby, skupienie się na samej sobie, a nie na ukochanej osobie, pozwoli nabrać odrobiny koniecznego dystansu. Jednak wysiłek podjęty od czasu do czasu, nie da zauważalnych efektów, za to zmiana sposobu myślenia i reagowania, która prowadzona jest systematycznie, wiele może zmienić.

2. Zacznij pomagać sobie

Naucz się radzić ze swoimi uczuciami, pozwól sobie przeżywać emocje. Daj sobie margines zrozumienia, że to, co czujesz jest w porządku. Zaakceptuj emocje, gdy się złościsz — krzycz, gdy czujesz rozczarowanie — możesz płakać. Dąż do tego, by ulgi od natłoku emocji szukać w sobie, a nie w obecności drugiej osoby.

3. Przemyśl swoje związki

Nałogowa miłość może mieć swoje korzenie w dzieciństwie, w relacji z rodzicami lub w pierwszych kontaktach z partnerami. Przemyśl, jak relacje z bliskimi osobami wpłynęły na ciebie, co pamiętasz najbardziej, czego się bałaś. Często obsesyjna miłość jest odpowiedzią na deficyt miłości zaznany we wczesnych latach życia. Kobiety kochają zbyt mocno, tak jakby chciały kochać „na zaś”, by nigdy więcej nie brakowało im tego uczucia.

4. Weź odpowiedzialność za swoją przyszłość

Nie oddawaj swojego życia w ręce innej osoby, nie pozwól, by ktokolwiek tobą kierował. Zapisz się na psychoterapię, wejdź do grupy wsparcia, aby jak najbardziej świadomie zostawić za sobą problemy i zacząć żyć swoim życiem.

5. Naucz się odróżniać zachowania toksyczne od zdrowych 

Być może nie wiesz, jak wygląda zdrowy i szczęśliwy związek. Być może uważasz, że miłość oznacza poświęcenie, cierpienie, składanie siebie w ofierze. A to nie prawda. Jednak dopóki nie zrozumiesz, co jest dla ciebie (a nie dla partnera) dobre, będziesz tkwić w chorym układzie.

źródło: zmianywzyciu.pl


Zobacz także

Wiesz, co odbiera ci radość życia? Stres. Naucz się nad nim panować. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”

To już jest koniec! Jak wam minęło #30dnibezkawy?

„Nie mamy domu, ale mamy siebie. Bezdomność jest jak choroba. Czasem się z niej wychodzi”