Rozwiązanie konkursu „Jesteś gotowa zdradzić swoje mroczne sekrety? My wymażemy twoje złe wspomnienia…”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 stycznia 2018
Fot. iStock / BraunS
Fot. iStock / BraunS
 

A jednak włosy… Eh, cóż my potrafimy z nimi wyrabiać…  Okazuje się, że na włosach najchętniej eksperymentujemy, a potem uciekamy się do mody klasycznej, czyli założenia stylowego berecika lub kapelusza. 😉

Serdecznie dziękujemy wam za wszystkie sekretne wyzwania! Dobrze, że te przygody są już za nami i mądrzejsze o nowe doświadczenie, możemy już tylko ostrzegać inne kobiety.

Mamy nadzieję, że dzięki rozpieszczającym zabiegom w Atelier Urody Mokotów i Atelier Urody Wilanów, raz na zawsze wymażecie z głowy złe wspomnienia.

Pozwól się odczarować! Wszystko, czego potrzebujesz  znajdziesz w Atelier Urody Mokotów i Atelier Urody Wilanów

Czeka tu na Ciebie nowoczesne centrum urody, stylizacji oraz pielęgnacji włosów i ciała. Atelier Urody Mokotów i Wilanów oferują zabiegi pielęgnacyjne na najwyższym poziomie, opierając się na luksusowych i selektywnych markach kosmetycznych takich, jak LOREAL, LOTHMANN, WATERCLOUDS, OPI, pHformula, Jean D’ARCEL, LIGHT SHEER DESIRE, SERCET SOAP STORE . Bogata oferta Atelier pozwala odpowiedzieć na indywidualne potrzeby pielęgnacji różnych typów skóry. W salonach każdy poczuje się wyjątkowo, dzięki profesjonalnej konsultacji dostosowanej do indywidualnych potrzeb twojej skóry i włosów.

Przyjdź i sama się przekonaj!

Laureatki:

Laureatom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres e-mail, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Będzie nam bardzo miło, jeśli po wizycie podzielicie się swoimi odczuciami.

2 x Zabieg Botox na włosy o wartości 230 zł

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zabieg w Atelier Urody Mokotów: Oktawia Staciewińska

Zabieg w Atelier Urody Wilanów: Julita Toporowicz

2 x Zabieg Adamantium na włosy o wartości 350 zł

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zabieg w Atelier Urody Mokotów: Magdalena Żuk

Zabieg w Atelier Urody Wilanów:  Izabela Spilska

2 x koloryzacja Jean Paul Myne o wartości 450 zł

images

Zabieg w Atelier Urody Mokotów: Jolanta Dziub

Zabieg w Atelier Urody Wilanów: Anna Michalska

Regulamin konkursu znajduje się tutaj.


Dlaczego nie kochamy „dobrych” mężczyzn, choć to oni najbardziej zasługują na uczucie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 stycznia 2018
Fot. iStock/gpointstudio
Fot. iStock/gpointstudio
 

Serce nie sługa, wybiera jak chce. I często nie wybiera tak, jakby mu to rozum podyktował. Choć w miłości marzymy o „miłym chłopaku”, zakochujemy się raczej w tym niemiłym… Nie od dziś wiadomo, że to, co niebezpieczne i niezdrowe pociąga najbardziej, a to co dobre i stabilne – nudzi. A szkoda.

Szkoda dlatego, że ci, którzy najbardziej zasługują na nasze uczucie, na ciepło, na dobre emocje i na to, by się dla nich postarać, ostatecznie wiążą się z kimś, kto ich docenić nie potrafi. A my użeramy się z toksycznym partnerem i zastanawiamy się, jak to się u licha stało, że mogłyśmy mieć spokój i stabilizację, a mamy… co mamy.

Żeby to wszystko było prostsze, żeby człowiek był mądry na samym początku… Dlaczego nie zakochujemy się w „dobrych” facetach? Podobno jest kilka, niezupełnie racjonalnych powodów.

Kochamy „naprawiać”. Wydaje nam się to szalenie romantyczne – związać się z kimś „trudnym” i swoją miłością sprawić, że on się dla nas zmieni w czułego, wspaniałego partnera. Oczami wyobraźni widzimy już jak dla nas i ze względu na nas on zaczyna rozumieć swoje błędy i staje się lepszym człowiekiem. A nawet nam to wyznaje: „Wiesz, dzięki tobie wszystko zrozumiałem, od dziś moje życie będzie inne, zostań moją żoną, tylko przy tobie mogę być sobą…”. Niestety, w większości przypadków ten sen się ziści się jedynie w komedii romantycznej. Związek z mężczyzną, który nie dba o uczucia innych to emocjonalny Mont Everest. Naprawdę niewielu z nas tam dotrze, a na pewno większość z nas nie da rady kondycyjnie.

Jeśli poznajesz mężczyznę i już na samym początku czujesz, że  nie baw się w odkrywanie w nim dobra, tajemnicy i czegoś ciekawego, bo może się okazać, że żadnej z tych rzeczy tam po prostu nie ma. Jednak twoje uczucia nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a blizny na sercu goją się długo.

Dobry facet nie jest wyzwaniem – twierdzimy. Czy słusznie? Przecież każdy związek z drugim człowiekiem to eksperymeny… Prawda, może niewiele trzeba tu naprawiać, nie ma jak się sprawdzić. Nuda… A jednak przecież ta „nuda” to gwarancja stabilizacji emocjonalnej, poczucia bezpieczeństwa. Przeciez tego właśnie chcemy, prawda?

Coś dziwnego dzieje się z nami, gdy ktoś, kto nam się podoba nas nie chce, lub ktoś, kto nas rani.  Nie potrafimy odpuścić, chcemy walczyć. Możemy się nawet upokorzyć, by zwrócić na siebie jego uwagę, by spróbować wywołać pożądane zmiany. O naiwności! Jesteśmy w stanie znieść naprawdę dużo, by w końcu „nas wybrał”. To dość smutne – patrzeć jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla kogoś, kto o nas nie dba, kto nas jawnie wykorzystuje, oszukuje, traktuje jako „opcje”. I jak nie zauważamy wokół siebie tych, którzy na nasze uczucie o wiele bardziej zasługują. Ale cóż, każdy musi uczyć się na własnych błędach.

Psycholodzy podkreślają, że dużą rolę w doborze partnera odgrywają relacje, jakie miałyśmy z własnymi ojcami. Jeśli w dzieciństwie czułyśmy się nie wystarczająco dobre, mądre i ładne, podświadomie zakochujemy się w tych, którzy sprawiają, że nadal tak się czujemy. Nie będzie nam łatwo odnaleźć się w związku z dobrym partnerem, który będzie próbował nas dowartościować. Nie będziemy umiały zareagować na jego miłość i wszystkie naturalne i potrzebne gesty miłości, którymi nas obdarzy. By je przyjąć, zazwyczaj potrzebujemy terapii.

„Złą robotę” robi również pokutujące w nas przekonanie, że „zły”, trudny mężczyzna jest bardziej męski. Mężczyźni łagodni, opiekuńczy, wspierający, ciągle jeszcze nie są postrzegani jako męscy. To ogromny błąd. Wiele z nas musi ponownie zdefiniować sobie męskość. Ojcowie, którzy z czułością zajmują się swoimi dziećmi wzruszają, bo to wciąż (dlaczego?) niecodzienny widok. Dlaczego to nie ich stawia się młodym chłopcom za wzór? Dlaczego to agresja, przemoc, siła fizyczna, chęć dominacji kojarzą nam się bardziej z męskością niż umiejętność mówienia o swoich uczuciach i zadbania o szczęście swojej partnerki?

Pocieszające jest jednak to, że po wielu miłosnych perypetiach, po trudnych związkach wybieramy w końcu dobrego mężczyznę i z nim spędzamy resztę życia, doceniając to, co nam się przydarzyło. Trzeba „przejść swoje”, by zrozumieć sens tej życiowej lekcji.

 


Nie ma takiego wagonika, którego nie da się odczepić. Tak, ja też dałabym sobie za niego uciąć rękę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 stycznia 2018
Fot. iStock/domoyega
Fot. iStock/domoyega

Nigdy nie uważałam siebie za jakieś bóstwo, choć wielokrotnie słyszałam, że jestem atrakcyjną kobietą i na brak zainteresowania ze strony facetów narzekać nie mogłam. Nieszczególnie mnie to jednak interesowało, bo miałam to szczęście, że byłam szaleńczo zakochana. I to zakochana w mężczyźnie, który na każdym kroku zapewniał mnie o swojej miłości.  Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że żyję z człowiekiem, któremu miłość w zdradzie nie przeszkadza. 

Kobiety często popadają w skrajności. Wiem, bo sama w ten sposób żyłam. Jedne bezgranicznie ufają, drugie są zaborcze, podejrzliwe i na każdym kroku inwigilują. Zawsze bawiły mnie też histeryczki, które potrafiły z fajnych facetów zrobić ciamajdy. Te, które narzucały swoje warunki, ograniczały mężowi kontakty z kolegami, sprawdzały portfel, wyciąg z banku, połączenia i wiadomości w telefonie. Byłam ponad tym i z zażenowaniem słuchałam opowieści koleżanek. Śmiałam się z rozterek typu: „A co, jeśli spodoba mu się inna kobieta?”.

Było mi tych kobiet najzwyczajniej w świecie żal, bo wiedziałam, że ich niepewność wynika z kilku powodów. Przede wszystkim nie były szczęśliwe w swoich związkach, skoro miały czas i siły na takie dywagacje. Gdyby każdy dzień u boku wymarzonego faceta sprawiała im radość i dodawała chęci do życia, nie zastanawiałyby się nad tym, czy inna może zawrócić mu w głowie.

Po drugie, nie wierzyły w intencje partnera. No bo jak można kogoś kochać i mu nie ufać? Sprawdzać, kontrolować, podejrzewać i rzucać oskarżenia? Powinno przecież być kompletnie na odwrót. Kobieta, która jest przekonana o miłości mężczyzny wie, że wszystko co on robi, robi z myślą o tym, by ją uszczęśliwić.

A po trzecie (i co wydaje mi się być kluczowe), wszystkim tym kobietom brakuje pewności siebie. Bo jeśli czujesz się atrakcyjną, mądrą, fajną i wartościową kobietą, nawet przez myśl ci nie przejdzie, że facet może zainteresować się inną. I nie mówię wcale o żonie-służącej, która nadskakuje mężowi i tańczy jak jej zagra. Mówię o pewnych siebie kobietach, które wiedzą, co dają partnerowi i wiedzą, czego od niego oczekują.

O, taka byłam mądra. W sumie nie dziwne, że los ze mnie zadrwił.

Jest taki dowcip (?) o mężu, który wraca kompletnie pijany do domu. Kładzie się w ubraniu do łóżka, a troskliwa małżonka zaczyna go rozbierać. Zdejmuje buty, rozpina koszulę, a wtedy on zrywa się na równe nogi i mówi: „Zostaw mnie, ty szm*ato, mam żonę”. Haha, hihi. Urocze. Wypisz-wymaluj mój mąż.

Aż tu nagle, zwykłego, marcowego popołudnia otworzyłam laptopa, z którego on korzysta. Musiałam, bo mój od rana się zawieszał. I wtedy pierwszy raz poczułam ten zimny pot na plecach, o którym wspominały moje koleżanki. Ponieważ musiał szybko zamknąć komputer, po włączeniu przeglądarki wyświetlił mi się komunikat, czy przywrócić wszystkie otwarte wcześniej zakładki. Z rozpędu potwierdziłam, bo i u siebie zawsze tak robię.

Facebook, bank, kontakt do najbliższego wulkanizatora, popularny serwis informacyjny. Odpaliłam kolejne okno i zaczęłam pracować. Nie dawało mi jednak spokoju pikanie messengera, więc postanowiłam wylogować go z Facebooka na czas mojej pracy. Zamarłam, gdy otworzyłam tę zakładkę.

Dokładnie pamiętam, jak zesztywniało całe moje ciało. Jak zaczęło kołatać serce. Jak po plecach ciekł mi zimny pot, ręce zaczęły się trząść, a przed oczami pojawiły mi się mroczki. To był grom z jasnego nieba.

Zadziałałam instynktownie – drżącą ręką zaczęłam przewijać konwersację.

Ostatnia wiadomość minutę temu. Pierwsza? 8 miesięcy temu.

Przebrnęłam przez ich wirtualny seks, obietnice, że mnie zostawi, narzekanie jaka jestem leniwa, wspomnienia intymnych spotkań, snucie planów na przyszłość, zabawne historie, śmieszne filmiki. Obejrzałam zdjęcia, które wryły mi się w pamięć i przeczytałam komplementy, które i ja każdego dnia słyszałam. Nie znałam jej, ale z jednej z pierwszych rozmów wywnioskowałam, że zatrudniła się w jego firmie.

Najbardziej jednak utkwiła mi w pamięci jedna rzecz. Zdanie, które napisała po miesiącu wymiany korespondencji, gdy już otwarcie zaczęła proponować randkę, a mój mąż się opierał. „Nie ma takiego wagonika, którego się nie da odczepić”.

Do wszystkiego się przyznał i tu nasza wspólna, bajkowa historia się kończy. Związał się z nią, ale nie wiem, czy znowu oszukuje i zdradza, całując tym razem ją każdego dnia o poranku i zapewniając o swojej miłości.

Wiem natomiast, jak potężną krzywdę mi wyrządził. Bo to, że zdeptał moje poczucie własnej wartości, że zniszczył wszystko to, co nas łączyło, to jedna sprawa. Najgorsze jest to, że nigdy już nie zaznam tej beztroski, wynikającej z poczucia bezpieczeństwa. Bo najzwyczajniej w świecie nigdy już nie zaufam żadnemu mężczyźnie. A kiedyś dałabym sobie rękę uciąć.

Ty też?

Nie ma takiego wagonika, którego się nie da odczepić. I nie ma takiej kobiety, która może spać spokojnie.


Zobacz także

Fot. iStock / pixitive

Książki naszej młodości. Takie, w których bohaterki dorastają, dojrzewają, zakochują się, odkochują, głupieją i mądrzeją – czyli książki z duszą

Fot. Screen z Facebooka

Są takie rzeczy, które cieszą bardziej… Wzruszający i dający do myślenia film

Fot. iStock / Courtney Keating

Nie wszystko w moim życiu wyszło tak, jak sobie to wymarzyłam i wy to też wiecie. Mamo, tato, dziękuję wam za…