Rozwiązanie akcji #30dnibezkawy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 listopada 2017
Fot. iStock / pixelfit
Fot. iStock / pixelfit
 

I jak się czujecie? To moje pierwsze i podstawowe pytanie. Bardzo jestem ciekawa czy po 30 dniach detoksu wróciliście do kawy, w takim wymiarze jak wcześniej? Powiem szczerze – odczekałam tydzień, żeby wiarygodnie napisać, co dał mi detoks od kawy.

Okazuje się, że znacznie ograniczyłam kofeinę w swojej diecie. Teraz rano wypijam szklankę wody z cytryną, herbatę, kawę zbożową i dopiero po wejściu w dzień, zjedzeniu śniadania nachodzi mnie ochota na kawę. Ale dobrą kawę. I to jest zasadnicza różnica. Przyznam się, że wcześniej nie przykładam aż tak dużej wagi do jakości kawy. A teraz, jeśli chcę się już jej napić, to niech będzie najlepsza i daje zdecydowanie więcej korzyści niż kosztów dla mojego organizmu.

Pokochałam kawę zbożową na nowo i nie wyobrażam sobie dnia bez kilku kubków zbożówki. I wiecie, jak to jest – zmień coś w sobie, a świat wokół ciebie zacznie się zmieniać. Dlaczego o tym piszę? Bo za sukces podjętego wyzwania uważam fakt, że mój mąż pije Inkę, moje dzieci odkryły jej dobry smak, teraz już raczej nie zabraknie dużej puszki kawy zbożowej w naszym domu.

Każdego, kto wzbrania się przed takim detoksem – nie namawiam, ale zachęcam. Naprawdę warto spróbować, oczyścić swój organizm, sprawdzić, czy nie jesteśmy uzależnieni od kofeiny i udowodnić sobie, że jesteśmy w stanie także w inny sposób pobudzić nasz mózg do pracy, a ciało zachęcić do wysiłku.

Obawiałam się tego wyzwania – czy podołam. Ale zrobiłam to. Zrobiłam też dzięki wam, dzięki temu, że chciałyście przyłączyć się do naszej akcji, czytałam wasze komentarze i myślałam: „O nie, nie mogę się wycofać”. Dziękuję bardzo, że z nami byłyście, a teraz – czas na przyjemności – nagrody. Mam nadzieję, że kawa zbożowa będzie obecna także i w waszych domach, bo tak naprawdę każdy, kto wziął udział w tej akcji, jest wygrany.

Laureatom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres e-mail, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrodę I stopnia

składającą się z: 1 x Porcelanowy imbryk Eva Solo w czerwonym „sweterku”, 1 x kubek Inka, 1 x puszka Inka Klasyczna, 1 x Inka Magne, 1 x Inka Błonnik, 1 x Inka Wapń, 1 x Inka z orkiszem, 1 x Inka Bio z figami, 1 x Inka karmelowa

otrzymuje:

Jadwiga Dudek

Nagrody II stopnia

składającą się z: 1 x kubek Inka, 1 x poduszka Hayka wypełniona łuską gryki, 1 x puszka Inka Klasyczna, 1 x Inka Magne, 1 x Inka Błonnik, 1 x Inka Wapń, 1 x Inka z orkiszem, 1 x Inka Bio z figami, 1 x Inka karmelowa

otrzymują:

Ewa Osieleniec

Martyna Hinz

Nagrody III stopnia

składającą się z: 1 x kubek Inka, 1 x puszka Inka Klasyczna, 1 x Inka Magne, 1 x Inka Błonnik, 1 x Inka Wapń, 1 x Inka z orkiszem, 1 x Inka Bio z figami, 1 x Inka karmelowa

otrzymują: 

Liliana K. Nadzieja

Aleksandra Szczepańska

Anna Wiśniewska

Agnieszka Czeszewska

Joanna Antoniewska

Monika Wilk

Monika Nawrot

 


Masz konto na Instagramie? Sprawdź, jak na podstawie zdjęć mogą oceniać cię inni

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
8 listopada 2017
Fot. iStock/Pekic
Fot. iStock/Pekic
 

Ze świecą szukać osoby, która nie ma dzisiaj konta na Instagramie. Jedni po to, by móc obserwować i komentować zdjęcia swoich znajomych, a także śledzić celebrytów. Inni po to, by prezentować światu swoje prywatne życie. Znajdą się tacy, którzy dokładnie analizują każde zdjęcie przed publikacją i nie zawahają się skorzystać z filtrów oraz tacy, którzy wrzucają na Instagram wszystko jak leci. Okazuje się, że fotki, które udostępniamy, mogą bardzo dużo o nas powiedzieć. Niekoniecznie muszą to być informacje, którymi chcemy się dzielić…

Niepewność w związku

Jeżeli na twoim Instagramie aż roi się od zdjęć twojej drugiej połówki, wysyłasz otoczeniu jasny sygnał – czujesz się w tym związku niepewnie. Szczególnie, jeśli są to głównie portrety…

Jesteś zaborcza

Jeżeli w opisie zdjęcia piszesz, że to „twój jedyny”,”najukochańszy” bądź też na różne inne sposoby podkreślasz, że „TAK, JESTEŚMY RAZEM”, jesteś bardzo zaborcza. Oby tylko nie przełożyło się to na prawdziwe życie.

Uwielbiasz samodyscyplinę

Na twoim koncie próżno szukać zdjęć bez makijażu, z potarganymi włosami czy dresach? Zawsze perfekcyjnie się prezentujesz i najczęściej są to stroje wyjściowe lub formalne? Pokazujesz, że lubisz porządek i samodyscyplinę.

Jesteś narcyzem

Właśnie tak odbierane są osoby, które publikują na Instagramie wyłącznie zdjęcia z siłowni. W dodatku są to sesje pozowane, w ubraniach, które idealnie podkreślają sportową sylwetkę.

Jesteś ugodowa

Można tak przypuszczać, jeśli na większości zdjęć się uśmiechasz.

Jesteś obowiązkowa

Lubisz, gdy każde zdjęcie zawiera ramkę? Najprawdopodobniej jesteś osobą sumienną i obowiązkową. Lub ład i porządek.

Jesteś popularna

Zdaniem uczonych z Harvardu, osoby popularne używają filtru o nazwie Valencia.

Masz depresję

Rzadko pokazujesz twarz, a większość twoich zdjęć jest w kolorze czarno-białym lub odcieniach błękitu? Możesz zmagać się z depresją. Osoby zmagające się z tą chorobą często korzystają też z filtru o nazwie Inkwell.


 

Źródło: Polityka


Jeśli nie potrafimy się ze sobą komunikować, jak mamy tego nauczyć innych? A czy ty, wiesz jaka jest siła twoich słów?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
8 listopada 2017
Fot. iStock / mikkelwilliam
Fot. iStock / mikkelwilliam
 

„Ta Ola, wiesz, ta moja przyjaciółka, zapisała się na taki specjalny kurs, żeby poznać różne rodzaje win” – powiedziałam do mojego partnera, krzątając się w kuchni. Jakoś tak dziwnie zaczął mi się przyglądać. Milczał. „O co chodzi? Czemu tak na mnie patrzysz?”. „A po co jej ta wiedza?” – zapytał, z wymalowanym na twarzy wielkim znakiem zapytania. „No jak to? Bo lubi wino i chciałaby wiedzieć, które do czego podawać. Co w tym takiego dziwnego?” – odpowiedziałam. „Aaaaa bo ja pomyślałem, że ty mówisz o numerach VIN pojazdów…”. Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus? Niekoniecznie. 

Nie dogadaliśmy się, ponieważ nadawca i odbiorca komunikatu są innej płci, dzieli ich spora różnica wieku, a także inne doświadczenia życiowe i zainteresowania. Mimo szczerych chęci, komunikacja zawiodła. Grunt, że sytuacja została wyjaśniona. Gorzej, gdyby każde z nas zinterpretowało ją na swój sposób i pozostało ze swoimi wnioskami. Z pewnością uważałby wówczas, że z tą Olą to chyba faktycznie jest coś nie tak. Przypomniałam sobie tę naszą rozmowę, czytając niedawno książkę dla nastolatków „Franek i siła słów”. Pozycja ta, dedykowana dzieciom, powinna moim zdaniem znaleźć na liście obowiązkowych lektur szkolnych. Co więcej, dobrze byłoby, gdyby sięgnęli po nią także niektórzy dorośli. Funkcjonowanie w społeczeństwie byłoby wówczas o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze.

Ewa i Łukasz Świerżewscy przygotowali wspaniałe kompendium wiedzy dla dzieci. Książka składa się z dziewięciu rozdziałów, a każdy z nich podzielony jest na dwie części. Pierwsza to krótkie opowiadanie o przygodach Franka – ucznia szkoły podstawowej. Druga część wyjaśnia zagadnienia związane z komunikowaniem się, problemami w komunikacji, rozwiązywaniem konfliktów, argumentowaniem, dyskutowaniem. Wszystko to podane jest w prosty, zrozumiały dla dzieci sposób. Zweryfikowały to dwie córki autorów (11-  i 13-latka), które jednogłośnie orzekły, że książka odpowiada na potrzeby ich rówieśników. Chociaż pozycja dedykowana jest dzieciom, które skończyły minimum 9 lat, z całą pewnością jest lekturą, do której wraca się kilka razy na przestrzeni całego okresu dojrzewania. Młodsze dzieci już w trakcie czytania o przygodach Franka mogą zapoznać się w podstawowymi zasadami właściwej komunikacji. Starsze natomiast mogą już czerpać wiedzę z drugiej, teoretycznej części książki. A ponieważ próżno szukać w niej infantylnych zwrotów i odniesień, wiele wyniosą z lektury także dorośli.

Naszym zdaniem, w szkole niewiele mówi się o komunikacji, a jest to temat bardzo ważny. Skoro my sami, jako dorośli, nie potrafimy się ze sobą komunikować, to od kogo mają się tej sztuki nauczyć dzieci? Obserwując nas, powielają tę społeczną nieudolność. Pomyśleliśmy sobie, że warto zwrócić na to uwagę poprzez książkę. Łukasz jest specjalistą z zakresu komunikacji, więc napisanie części teoretycznej, za którą był odpowiedzialny, przyszło mu z łatwością. Ja natomiast zajmuję się słowem od zawsze. Mając więc pewne kompetencje, postanowiliśmy napisać taką książkę dla dzieci – Ewa Świerźewska, współautorka książki „Franek i siła słów”

Dzieci mają ogromne problemy z komunikacją – nie znają podstawowych zasad, nie potrafią rozwiązywać konfliktów czy przekonywać do swoich racji, ponieważ nikt ich tego nie nauczył. Umiejętność wypowiadania słów czy pisania nie oznacza przecież, że potrafimy właściwie komunikować się z drugim człowiekiem. Oczywiście, doświadczenia życiowe, które każdego dnia zdobywamy, uczą nas pewnych zasad, jednak często bywają niewystarczające.

Stworzenie części merytorycznej tak, żeby dziecko w wieku wczesnonastoletnim nie miało problemu ze zrozumieniem jej, wcale nie było takie łatwe. Wiele musieliśmy uprościć i skrócić, ponieważ zahaczało o kwestie, które mogły być za trudne na tym etapie. Słownictwo nie jest proste i to nie bez powodu. Zależało nam, żeby dzieci w trakcie lektury angażowały swoich rodziców – pytały o to, czego nie rozumieją. To przecież kolejna okazja, by porozmawiać w gronie najbliższych. Wspólne czytanie książek jest pewną formą edukacji pozaszkolnej, którą może praktykować w swoim domu każdy rodzic – Ewa Świerźewska, współautorka książki „Franek i siła słów”

Zarówno my, jak i nasze dzieci, każdego dnia mierzymy się z różnymi sytuacjami, w których znajomość podstawowych zasad komunikacji jest niezbędna. Na przykład wtedy, gdy musimy przyznać się do winy, a obawiamy się konsekwencji lub gdy chcemy przekonać kogoś do swojego pomysłu, a brakuje nam argumentów. Istnieją sposoby, by takie sytuacje rozwiązać. Wystarczy tylko poznać i nauczyć się odpowiednich technik. „Franek i siła słów” z pewnością w tym pomoże. I małym i dużym.

Chcesz się spotkać z Autorami książki „Franek i siła słów?

Zapraszamy w środę 15 XI do NABO Cafe w Warszawie, ulica Zakręt 8 na godzinę 18:30


Zobacz także

Fot. iStock/Soft_Light

Rak zaprezentował mi się jako SZANSA. Jako okazja na to, by całkowicie zmienić swoje życie

Fot. iStock/ulkas

Spójrz na świat oczami dziecka! Genialne. Obejrzyjcie koniecznie

Fot. iStock /  forsiba

Jeden plus jeden to dwa (nie jeden!). Nie mówcie, że kolejne dziecko w rodzinie nie robi różnicy