Jak różnice w wychowaniu dziecka mogą rozbić małżeństwo. Na szczycie rodzinnej hierarchii jesteście oboje

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages
 

Gdy się zakochujemy, tak „naprawdę”, „na zawsze”, zaczynamy snuć piękne plany. Wkrótce pojawiają się rozmowy o założeniu rodziny, o dzieciach. Ma być pięknie i filmowo, wszyscy szczęśliwi, uśmiechnięci… Lekceważymy fakt, że wychowano nas inaczej, że wpajano nam inne wartości. Że podskórnie, intuicyjnie skłaniamy się ku innym stylom wychowawczym. Tymczasem to są właśnie te sprawy, te różnice, których miłość nie przezwycięży, jeśli nie będziemy dążyć do mądrych kompromisów.

Prosta, wakacyjna scenka. Mama, tata i mała, może trzyletnia dziewczynka na obiedzie w nadmorskiej restauracji. Dziecko skubie kurczaka i frytki na stojąco, czasem podskakuje wokół stołu lub biegnie pobawić się w kąciku przeznaczonym dla najmłodszych. Mama cieszy się radością córki i spokojnie zjada swoją porcję. Tata (z jakiegoś powodu lekko poirytowany) chce natomiast, żeby mała usiadła na miejscu („Chodź tu, siadaj na pupie, przy jedzeniu się nie biega”.).

Mama natychmiast staje w obronie córki – Ona jest mała, nie będzie siedziała teraz za stołem po tylu godzinach jazdy. I tak była bardzo grzeczna. Tata nie ustępuje. – Zaraz idzie do przedszkola, powinna nauczyć się zachowywać przy jedzeniu. Rozmowa robi się coraz bardziej dynamiczna. – Przecież w domu zawsze siedzi, są wakacje. – To co, w wakacje może nie umieć się zachować?! – podnosi głos tata. Napięcie między rodzicami rośnie, mała markotnieje i coraz rzadziej podchodzi skubnąć „mięsko” lub frytkę. Woli klocki w kącie sali. Dyskusja rodziców kończy się zaś głośnym: „Rób co chcesz, moje zdanie i tak się dla ciebie nie liczy, sama ją sobie wychowuj” i łzami w oczach mamy. Między kobietą a mężczyzną zapada kompletna cisza. W tej ciszy skończą posiłek i wsiądą do samochodu. A dziewczynka z nosem na kwintę usiądzie w foteliku ściskając pluszaka.

Inny przykład, inna rodzina. Mama i tata z dwójką dzieci w wieku szkolnym, maszerują górskim szlakiem. Chłopiec opowiada jakąś zabawną historię, dziewczynka, odrobinę młodsza, również próbuje zwrócić na siebie uwagę rodziców. Wybrała jednak nienajlepszy sposób. Zrzuca kamienie pod nogi maszerujących za nią turystów. Robi się niebezpiecznie. Ktoś zwraca jej uwagę. Dopiero wtedy odzywają się rodzice. Mama zaczyna krzyczeć – Co ty robisz, ile razy ci powtarzałam, idziemy w góry, nie ma zabawy, nie ma szaleństw! Masz się słuchać.

Ojciec bierze stronę małej. – Nudzi się, trzeba się nią zająć. – To się nią zajmij, ja jestem od tego cały rok, chcę teraz odpocząć – odparowuje mama. Dziewczynka zaczyna jeszcze bardziej „rozrabiać”,  w końcu mama „nie wytrzymuje nerwowo” i daje jej klapsa. Ojciec głośno protestuje. Zaczyna się regularna kłótnia na szlaku. Tata jest przeciwny karom cielesnym, mama krzyczy, że dyscyplina musi być, bo potem trudno jej poradzić sobie z dziećmi w domu.

Turyści próbują wyminąć kłócącą się parę, zdezorientowane dzieci stoją  i patrzą na rodziców. Ci natomiast wypominają sobie każdą, najdrobniejszą sytuację wychowawczą, w której mieli odmienne zdanie. A potem zaczynają się „wycieczki osobiste”. „Bo Twoja matka ci na wszystko pozwalała”. ” Bo twój ojciec nie okazywał ci uczuć”. W końcu ojciec zawraca,  a mama popycha dzieci w górę szlaku. Spotkają się pewnie dopiero wieczorem, w hotelu i obrażeni usiądą razem do kolacji.

To oczywiście tylko przykłady, ale jest dużo innych, poważnych sytuacji, w których różnica zdań w kwestiach wychowawczych może prowadzić do rozpadu związku. Jeśli jedno z partnerów chce, by dziecko spało z rodzicami w łóżku, drugie natomiast uważa takie rozwiązanie za niedopuszczalne, bywa, że o intymności „we dwoje” muszą zapomnieć na dłuższy czas. Jeśli inaczej wyobrażamy sobie wymierzanie kar za niegrzeczne zachowanie i nagradzanie dzieci za ich sukcesy, dyscyplinowanie i wspólne spędzanie czasu z naszymi pociechami, konflikty są tylko kwestią czasu. A te na polu wychowawczym traktujemy przecież wyjątkowo ambicjonalnie.

Wychowano nas w różny sposób. Póki jesteśmy we dwoje, nie stanowi to dla nas większego problemu. Kiedy pojawiają się dzieci, pojawiają się również trudności. To właśnie wtedy musimy na nowo zbudować nasz związek, jako para. Nie zawsze to się udaje, niezależnie od tego jaka jest nasza historia i jak wielkie jest nasze uczucie. Bo to, jak nas wychowano „siedzi” gdzieś głęboko w środku i trudno z tym walczyć. To nas buduje, to sprawia, jakimi jesteśmy rodzicami i małżonkami. Dlatego niezwykle ważne jest, żebyśmy jako rodzicie i para jednocześnie starali się znaleźć wspólną płaszczyznę, jeśli chodzi o niektóre ważne podstawy rodzicielstwa. Wszelkie konflikty na tym polu należy oczywiście rozwiązywać przede wszystkim rozmową.

Jeśli nie chcesz, by różnice w waszym pojmowaniu rodzicielstwa i wychowywania dzieci zrujnowały twój związek, szanuj swojego partnera i wymagaj od niego tego samego. Rodzice czasem zapominają, że są na szczycie hierarchii w rodzinnej strukturze. A to oznacza, że ​oboje jej szefują, co jest niezwykle trudne.


Szczęśliwej drogi, już czas… 20 sygnałów, że nadeszła pora, by przestać myśleć o przeszłości i ruszyć do przodu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 sierpnia 2017
Fot. iStock / South_agency
Fot. iStock / South_agency
 

Żeby to było takie proste…Zamknąć całą bolesną przeszłość w szklanej kuli, wyrzucić ją daleko za siebie i ruszyć do przodu, z czystą kartą. Zacząć od nowa, zapomnieć, znowu być tym, kim chcesz, dążyć do tego, o czym marzyłeś. Nie martwić się już tym, co dawno skończone, zamknięte, na co i tak nie masz już wpływu. Skąd wiedzieć, kiedy nadeszła pora, by odpuścić, zostawić za sobą doświadczenia z przeszłości i znowu oddychać pełną piersią?

Te wszystkie silne emocje, które odczuwasz na myśl o różnych, trudnych wydarzeniach, odcisnęły na tobie mocne piętno. Nie tylko negatywne, przecież przeszłość to także dobre momenty, twoje sukcesy i spotkania w ludźmi, których nigdy nie zapomnisz, ale których, z jakiegoś powodu, nie ma już w twoim życiu. Warto pielęgnować to, co pozytywne. Złe myśli, żale, ciągłe analizowanie porażek i nie wpływają budująco na twoje „tu i teraz”.

20 sygnałów, że nadeszła pora, by przestać myśleć o przeszłości i ruszyć do przodu

1. Ludzie i / lub środowisko wokół ciebie sprawiają, że czujesz się wyczerpany emocjonalnie i masz świadomość, że to się nie zmieni, dopóki nie podejmiesz radykalnych kroków.

2. Zatraciłeś radość, a także ciekawość świata i ludzi, robiąc to, co kiedyś kochałeś. Nadszedł czas, aby znaleźć coś innego, co cię zainspiruje i odzyskać poczucie satysfakcji.

3. Sytuacja, w której się znalazłeś sprawiła, że musiałeś zrewidować swoje podstawowe przekonania, a słowo „moralność” zyskało w twoim słowniku nową definicję. Przypomnij sobie kim jesteś i jakie wartości wyznajesz.

4. Masz poczucie smutku, stagnacji i monotonii, które dosłownie nie pozwalają ci być szczęśliwym i cieszyć się prostą codziennością.

5. „Grasz” zadowolenie i udajesz, że sytuacja, w której się znalazłeś jest dla ciebie sprzyjająca, ale głęboko wewnątrz masz świadomość, że działasz i trwasz w niej wbrew sobie.

6. Boisz się zmian, ale zamiast podjąć radykalne kroki stale analizujesz trudny, obecny stan i szukasz pretekstu, by zostać tu, gdzie jesteś.

7. Czujesz, że twoje marzenia przestały się liczyć, że żyjesz „z dnia na dzień”, bez większego celu, akceptując jedynie to, co przynosi ci los. Nie masz poczucia sprawczości.

8. Rozpaczliwie pragniesz być znów wolnym. Zastanów się nad tym – dzieje się tak dlatego, że obecna sytuacja sprawia, że czujesz się zniewolony.

9. To jak żyjesz, nie ma nic wspólnego z tym, czego od życia oczekiwałeś i o czym marzyłeś.

10. Częściej jesteś nieszczęśliwy niż szczęśliwy, częściej płaczesz niż się śmiejesz.

11. Twoje myśli wciąż wracają do przeszłości, teraźniejszość i przyszłość zajmują cię mniej, wydają ci się zbyt odległe lub niemożliwe do zaplanowania i opanowania.

12. Stale błagasz kogoś, by się zmienił na lepsze lub oczekujesz tego samego od jakiejś sytuacji.

13. Obecna sytuacja wywołuje w tobie uczucie nudy, osłabienia lub pustego samozadowolenia i fałszywej dumy, brak ci motywacji.

14. Wspomnienia wywołują więcej bólu niż radości, mimo to, stale do nich wracasz.

15. Nieustannie powtarzasz te same, szkodliwe dla ciebie wzorce zachowań, pakując się w te same kłopoty (np. wchodząc w podobne, toksyczne relacje).

16. Czujesz się odizolowany od innych, nierozumiany, nieakceptowany, zaniedbywany, czujesz, że znalazłeś się wśród niewłaściwych dla ciebie ludzi.

17. Ktoś, z kim jesteśmy, powoduje, że zaprzestałeś osobistego rozwoju.

18. Podejmujesz wielokrotnie jakiś wysiłek, ale nie widzisz efektów.

19. Stale poświęcasz się dla drugiej osoby, ale nie dostajesz tego samego w zamian.

20. Zaniedbałeś inne, osobiste relacje z powodu jakiejś osoby lub sytuacji. Ranisz tym innych i samego siebie.

Większość decyzji o radykalnych zmianach jest trudna. Szczególnie wtedy, gdy zmiany te pociągają za sobą rozstanie z bliskim człowiekiem lub grupą osób, zmianę środowiska, pracy. Jednak tylko świadoma decyzja o tym, że oto nadszedł czas, by „ruszyć dalej” i zostawić za sobą przeszłość, pozwoli ci znów żyć pełnią życia.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


Od razu widać, które są chętne na przelotną znajomość, romans. To zabawa, bez zobowiązań. Przecież każdy jest dorosły

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 sierpnia 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Szczerze mówiąc, nie wiem, co kobiety w nim widzą. Rafał – z metra cięty, łysy, jakiś taki kanciasty. Naprawdę, rozumiem, że gusta są różne, ale i tak nie mogę wyjść z podziwu, że on przebiera w kobietach… Bez kompleksów zaczepia zapraszając na kolację ze śniadaniem. Słabe, ale kurczę, odnosi zamierzony skutek.

Agnieszka

Uśmiecha się na samą myśl. Agnieszka to studentka prawa. 23 lata, długie nogi, blondynka, szczupła. Można by właściwie myśleć, że modelka. – Poznałem ją w knajpie w Poznaniu. Siedziałam z koleżankami i wpadła mi w oku – opowiada. Postawił dziewczynom drinki, przysiadł się z kolegą od razy flirtując z Agnieszką. – To jest proste, jak ona pozwala sobie położyć rękę na kolanie, nie odsuwa się, kiedy ja się do niej przysuwam, to wiem, że mogę sobie na wiele pozwolić.

Anka

Pracowała w sklepie z kosmetykami w jednym z centrów handlowych, 26 lat. One wszystkie podobne do siebie. Na zdjęciu pokazuje mi szczupłą dziewczynę, w bardzo krótkiej spódniczce, jakiś weekend na żaglach. – To była krótka przygoda. W sumie dwa czy trzy weekendy wspólnie spędzone. Ona lubiła się bawić, ale w między czasie poznała chłopaka, twierdziła, że się chyba zakochała.

Andżelika

Po przejściach. Miała faceta, który ją bił, zresztą jego stary znajomy. – Spotkałem ją przypadkiem, minęliśmy się na ulicy. Najpierw wpadła mi w oko, a po chwili ją poznałem. Nie miała kasy, szukała pracy. Żal mi się jej zrobiło. Taka ładna dziewczyna… Pomieszkała trochę u mnie. Kilka miesięcy, miała spokój, bezpieczeństwo, mogła się odbić, znaleźć pracę, pomyśleć, co chce w życiu dalej robić. Ile miała lat? Na pewno przed 30-tką, przecież ja starszych nie zapraszam do siebie do domu.

Głośno zastanawiam się, co takiego się dzieje, że te dziewczyny zaczynają spotykać się z niemal 30 lat starszym od siebie facetem. – Jak to co? One chcą się dobrze bawić. I uwierz mi, żadna nie chce się wiązać, żadna nie myśli o poważnym związku. Mi to odpowiada, im jak widać też.

Opowiada, że zazwyczaj od razu widać, które są chętne na przelotną znajomość, romans – jak chcę mogę to nazwać. Najchętniej nazwałabym sprawę wprost i otwarcie, czyli zwykłą prostytucją, na ciut wyższym poziomie. Nikt o tym nie mówi, ale tak to wygląda. Większość dziewczyn przy starszych facetach, które widujemy podczas wakacji, to nic innego, jak oddawanie swojego towarzystwa i ciała za wyjazd na fajną, egzotyczną wycieczkę. – Znam wielu takich facetów. Po rozwodach, jak ja. Rozwiodłem się, jak mój syn miał sześć lat. Dawno temu, teraz już jest pełnoletni. A ja nigdy nie wziąłem drugi raz ślubu, bo i po co. Mam wielu kolegów, którzy robią podobnie. Mają swoje biznesy, ciężko pracują, ale też zarabiają niemało i stać ich na to, by poznaną w klubie studenckim pannę zabrać na jakiś weekend do wypasionego hotelu, kupić jakąś fajną kieckę.

Poznaję Rafała przyjaciela. Siedzimy razem w knajpie, popołudnie, centrum miasta.

– Zobacz, ta na pewno by dała się skusić na jakąś kolację. Wiesz, ośmiornice, krewetki. One uwielbiają te klimaty – śmieją się pokazując mi palcem co drugą dziewczynę.

Dwóch starszych – jakby nie patrzeć, choć nie wyglądają – panów. Bliżej im do 60-tki i wieku ojców tych dziewczyn niż ich chłopaków. – Jak masz kasę, to możesz wszystko, jesteś królem życia – mówi kolega. – I jakby to nie zabrzmiało, możesz mi wierzyć, że tak jest! Za kasę możesz mieć wszystko. Każda ma swoją cenę, a że jedne niższą – ich wybór.

Gotuje się we mnie, ale gryzę się w język. Chciałoby się górnolotnie powiedzieć, że miłości kupić się nie da. Ale już rozumiem, że oni miłość mają gdzieś. Zresztą, czy naprawdę nie da się kupić? – Znam dziewczyny, które dla kasy powiedzą ci, że kochają – mówi Rafał. Sam się o tym przekonał, kiedy poznał Edytę. Jedyna kobieta, która w jego życiu zatrzymała się na dłużej po rozwodzie. Miała czteroletnią córkę, starsza, bo 32 lata, więc jak na wybraki Rafała – dość dużo. Ale było w niej coś takiego, co sprawiło, że jej zaufał. – Może podświadomie potrzebuję kobiety w domu, chciałbym stworzyć rodzinę, mieć do kogo wracać wieczorem. Edyta urzekła mnie od pierwszego wejrzenia, nie wiedziałem, ile ma lat, że ma córkę. Bawiliśmy się razem cały wieczór w jednej z bałtyckich kurortów. A później zniknęła. No nigdy tak nie kończę wieczorów, że dziewczyna znika. Postawiłem na nogi całe miasteczko, wszystkich ludzi i po dwóch godzinach miałem jej numer telefonu. Wyłączony. I tak jej niedostępność tak mnie zgubiła. Jak już się do niej dodzwoniłem, jak poznałem jej historię, po dwóch tygodniach mieszkała u mnie z córką. Byliśmy razem dwa lata. Przyzwyczaiłem się do niej, do jej córki, pokochałem ją. Zresztą do dzisiaj małej wysyłam prezent na urodziny.

Co się stało? – Wszyscy mi mówili po jakimś czasie, że jej chodzi tylko o kasę. Ale nie chciałem w to wierzyć. Aż po dłuższym czasie zauważyłem, że znikają mi pieniądze. Zamontowałem kamerę. Kradła mi pieniądze, pracować nie chciała. Nie wiem, jakim głupim trzeba być, żeby tego nie widzieć, że jej tylko o pieniądze chodziło. Była cwana, wiedziała, jak mnie podejść. Dostałem za swoje. I chyba to jeszcze bardziej zraziło mnie do kobiet.

– My nic złego nie robimy – mówi kolega Rafała. – My tych dziewczyn do niczego nie zmuszamy. Są takie, które dają nam kosza. Jasne, że tak. Ale jednak zdecydowana większość chce się zabawić. One tylko tego chcą – dobrej zabawy, nie wymagają od nas deklaracji i zobowiązań, nie oznaczają się od razu na Facebooku „w związku”. Za to lubią wstawiać zdjęcia, jak jeżdżą na wielbłądach, czy pływają motorówką.

Umawiamy się wieczorem w jednej z popularnych knajp. Spóźniam się, a przy Rafale i jego trzech innych kolegach już siedzą młode dziewczyny. Pewnie mają maksymalnie 25 lat. Piją kolorowe drinki i potrząsają długimi włosami. – Nie siadam z wami, bo wam średnią wieku przy stole podniosę – śmieję się, kiedy Rafał do mnie podchodzi. – Zobacz, jakie to jest proste. Przyszły w cztery, koleżanki. Przyjechały na weekend do Warszawy się pobawić. A my im tę zabawę możemy zapewnić. W rękę wtyka mi numer do Agnieszki. – Zadzwoń, ona ci powie, jak to  z jej strony wygląda.

– Rafał? Jasne, że pamiętam. Mówił, że będzie pani dzwonić – słyszę w telefonie. – To był najlepszy czas w moim życiu – wspomina Agnieszka. – Już chyba nigdy później tak się nie bawiłam. Taksówki, knajpy, dobre jedzenie. Nigdy nie wiedziałam, gdzie będę w weekend, ale też kiedy on się odezwie. Na moje pytanie, ile to trwało, mówi, że kilka miesięcy. – Nie chciałam z nim być, wie pani, tak na stałe. W końcu starszy ode mnie, rodzice na zawał by zeszli. Czy czułam się wykorzystana? Nieeee. To było jakby jasno postawione na początku – bez zobowiązań, rzewnych SMS-ów. Tak też można. Dzisiaj? Pracuję w kancelarii prawnej. Mam narzeczonego, planujemy ślub… Ale tamto zawsze będę wspominać z uśmiechem i jakimś takim sentymentem.

Wszyscy są dorośli. Każdy wie, co daje, a odbiera w zamian… Coraz więcej widzę takich „układów”, wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć, zwłaszcza w wakacje.


Zobacz także

Fot. iStock/Mixmike

Wiadomości ukryte w gestach. Co on naprawdę chce ci powiedzieć, kiedy kolejny raz odwołuje wspólne plany

glowne ze stylem

„Make your own story in life”. Bynamesakke, czyli jak kreować swój wizerunek, a nie ślepo podążać za trendami

Fot. iStock /  lechatnoir

Uwolnić emocje, czyli złapać wiatr w żagle!