Rodzice opamiętajcie się. Wychowujecie kolejne pokolenie, które niebawem będzie potrzebowało pomocy psychologa

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 października 2017
Fot. iStock /  Kangah
Fot. iStock / Kangah
 

Nie lubimy, kiedy ktoś ocenia to, jakimi jesteśmy rodzicami. Nie lubimy, kiedy komentuje się nasze wychowawcze decyzje, kiedy patrzy się nam na ręce, gdy lepiej lub gorzej radzimy sobie z naszymi dziećmi. Ale chętnie komentujemy zachowania innych, radzimy, oburzamy się, wyśmiewamy. Pouczamy. Gdybyśmy byli tacy idealni… Gdybyśmy przestali wychowywać maminsynków i egoistów, przekonanych, że wszystko im się należy.

Późnym wieczorem otwieram komputer, sprawdzam prywatne konto mailowe. 47 nieprzeczytanych wiadomości. Wszystkie od rodziców dzieci z klasy mojej córki. Bo „znowu” jest problem. Pan od matematyki nie tłumaczy zadań jak trzeba. Dzieci się gubią, nie potrafią samodzielnie wykonać prac domowych (trzeba im w tym pomagać), w klasie nie ma komunikacji – to znaczy, nauczyciel nie zadaje sobie trudu, by uczniom było łatwiej ów temat „ogarnąć”. Czytam tę wymianę maili i powoli odkrywam to, co podejrzewałam od samego początku. Problem z matematyką ma kilkoro uczniów, a nie cała klasa. Żeby doprecyzować – tych uczniów, którzy dosłownie kilka dni temu mówili mojej córce, że pana od matmy trzeba ze szkoły „usunąć”, bo jest do kitu. Rodzice się tym zajmą, rodzice wszystko załatwią. W zeszłym roku doprowadzili przecież do zmiany nauczyciela plastyki, bo wymagał od dzieci, by oddawały co miesiąc rysunki nawiązującej do danego stylu w malarstwie. W czwartej klasie! Czy on naprawdę nie wiedział, ile te dzieci mają pracy? Z panem od matematyki też damy radę. Wystarczy napisać kilka pism do dyrekcji szkoły, podpisać się, zrobić kilka zebrań, szum, krzyk i po sprawie.  Porozmawiać z nauczycielem? Po co? Nie podoba nam się, a przecież on jest dla nas, ma uczyć nasze dzieci. W każdej chwili powinniśmy móc zmienić go na kogoś lepszego. Tu chodzi o DOBRO DZIECI.

Jedna z mam koleżanki mojej córki dosłownie „celuje” w rozwiązywaniu wszelkich klasowych konfliktów. W szkole, na rozmowie u wychowawczyni jest właściwie codziennie. Nauczyciele już ją znają i omijają „szerokim łukiem.” Wiadomo, że kiedy zbliża się P., rozmowa będzie długa, nieprzyjemna i właściwie… bezsensowna. A ona uważa, że jej obowiązkiem jest zasygnalizować wychowawcy dosłownie każdy problem, który jej zdaniem, pojawił się wśród dzieci.

Że K. brzydko odezwała się do J. i trzeba „coś z tym zrobić” natychmiast, bo K. jest w ogóle jest dziwna i jakaś taka „pyskata”. Że jej córka nie chce siedzieć w jednej ławce z M., bo M. bezczelnie ściąga i ona (mama) sobie tego nie życzy. Jak M. chce mieć dobra ocenę, to niech się sama nauczy, a nie żeruje na wiedzy jej córki. Że pani od historii nie powinna sprawdzać zeszytów na początku lekcji, bo się robi chaos na zajęciach i niektórzy wtedy przepisują od innych pracę domową. Ona wie, kto. Może nawet powiedzieć, bo to są zawsze te same osoby i trzeba to w końcu ukrócić. Że u W chyba dzieje się złe w domu, bo już drugi raz zjadła kanapkę B., a nie przyniosła z domu swojej, trzeba tę rodzinę dokładnie zbadać, czy tam na pewno nie ma patologii. Przecież w zeszłym tygodniu W. siedziała na drzewie. Tragedia. A czy pani wie, że pani od WF-u powiedziała do mojej córki „zamknij się”?! No widzi pani. Bo chodzi o to, że ja mogę mówić do córki jak chcę, ale nauczyciel nie ma prawa. Bo dziecko jest moje, nie jego.

Inna sytuacja. Szpital dziecięcy, pierwsza (i na szczęście tym razem jedyna) noc na oddziale. Chcesz zostać z dzieckiem, proszę bardzo. Tylko uważaj, gdzie się kładziesz, pielęgniarka musi mieć miejsce, żeby podejść do każdego łóżka. W naszej sali dwoje innych rodziców. Jedno z dzieci poważanie „rozrabia”. W pewnym momencie podobiega do łóżka drugiego dziecka, kilka razy uderza go w rękę, trzęsie łóżkiem. Razem z mamą „zaatakowanego” malucha zwracam uwagę ojcu rześkiego pięciolatka. Ojciec wzrusza ramionami. W końcu interweniuje pielęgniarka. Poucza malucha, kieruje kilka słów do jego taty. Jest spokojna, ale rzeczowa: nie wolno stwarzać sytuacji zagrażających zdrowiu innych. I rodzice powinni również o to zadbać.

„Widzisz – mówi ojciec do syna patrząc na pielęgniarkę dobitnie. – Mało im płacą, to wyżywają się na dzieciach. Jutro pójdziemy do innego szpitala, tata zapłaci, to sobie poskaczesz”.  Chce mi się płakać.

Obserwuję to już od pewnego czasu. Narastającą roszczeniowość rodziców. Brak autorefleksji, chęci spojrzenia na pewne sprawy z dystansem, ale i realizmem. Ślepa wiara w to, że oni wiedzą lepiej, a może nawet najlepiej.  W to, że ich dzieci są bez wad, a jeśli dostają gorsze stopnie, to jedynie wina nauczyciela. I że, gdy tylko pojawi się jakiś problem, oni, rodzice,  powinni go natychmiast usunąć. Wychowujemy dzieci niezdolne do rozwiązywania konfliktów, czy trudnych sytuacji, bo problemy rozwiązujemy „w ich imieniu”, za nie.  Wychodzimy „przed szereg”, kierując się złymi pobudkami, a niekoniecznie dobrem dzieci. Walczymy o nie na śmierć i życie, ale w złym tego słowa znaczeniu. Najwyższa pora się opamiętać, bo wypuścimy w świat kolejne pokolenie, które już na życiowym starcie w dorosłość będzie potrzebowało pomocy psychologa…


Jaka jest wasza miłość? Namiętność, intymność czy zobowiązanie – składniki miłości można zmierzyć

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
28 października 2017
Fot. iStock / den-belitsky
Fot. iStock / den-belitsky
 

– Kocham Cię.

– Ale ja bardziej.

– Nie, to niemożliwe, bo bardziej już się nie da…

Zdarzyło wam się kiedyś prowadzić z ukochan(ą)ym taką wymianę zdań? Na pewno. Ale czy nadal się to zdarza, czy raczej jest miłym wspomnieniem z pierwszych tygodni i miesięcy waszego związku? Nie będzie zaskakującym stwierdzenie, że im dalej las, tym ciemniej. Jest w tym wiele prawdy, jeśli odniesiemy te słowa do związku. Wie o tym każdy, kto swoją związkową teczkę wspomnień może porównać z opasłą kartoteką. A jednak okazuje się, że bez tych kilku banałów i drobiazgów, trudno utrzymać przy sobie nawet najbardziej romantyczną i gorącą miłość.

Każda miłość „na zawsze” pełna jest intymności, namiętności i zobowiązania. Zmieniają się tylko ich proporcję – zmagając się z czasem i fazami związku, w  których aktualnie się znajdujemy. Ale bez nich „związek” istnieć może… Jak sprawdzić czy mieszka z nami (i w nas) miłość czy po prostu mamy dobrego współlokatora?

Kwestionariusz  mierzący trzy składniki miłości wg Bogdana Wojciszke*

Bogdan Wojciszke, psycholog specjalizujący się między innymi w badaniu dynamiki związków uczuciowych, stworzył pewien kwestionariusz. Zaledwie 36 pytań pozwala określić jak kochamy i jaka emocja dominuje w naszym związku. Gorąco polecam ten test każdej parze, już samo przeczytanie pytań pozwala na zapalenie kontrolnej lampki – „o rany, nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak pomyślałam, poczułam…”.

Jak wykonać test?

Przygotuj sobie kartkę (będzie ci potrzebna do zinterpretowania wyniku testu). Przy każdym pytaniu wybierz odpowiedź: im bardziej zgadzasz się z danym stwierdzeniem, tym wyższą cyfrę wybierz. Jeżeli bardzo zgadzasz się i utożsamiasz ze zdaniem wybierz siódemkę, jeśli stwierdzenie jest dalekie od prawy wybierz najniższą wartość (1) – oczywiście masz do sypsozycji całą skalę. Zapisz na kartce nr pytania i wybraną wartość.

1. Rezygnuję z realizowania niektórych własnych pragnień, jeżeli zagrażałoby to mojemu związkowi z partnerem. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

2. Bywa, że sam widok partnera wprawia mnie w podniecenie. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

3. Partner potrafi dodać mi otuchy. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

4. Właściwie we wszystkim, co robię, mam na względzie dobro naszego związku. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

5. Wspomnienia wspólnych chwil z moim partnerem często na nowo wzbudzają we mnie pożądanie. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

6. Zawsze mogę liczyć na zrozumienie u mojego partnera. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

7. Jestem gotowa/y na wiele wyrzeczeń, jeżeli to podniesie szansę, że będziemy razem szczęśliwi. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

8. Często pragnę mojego partnera.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

9. Mamy dla siebie z moim partnerem wiele wzajemnej życzliwości. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

10. Nasze wspólne dobro jest dla mnie ważniejsze od własnego. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

11. Czasami nie mogę się uwolnić od marzeń o moim partnerze. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

12. W potrzebie zawsze mogę liczyć na mojego partnera. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

13. W mój związek z partnerem wkładam wiele świadomie ukierunkowanych wysiłków. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

14. Często myślę o różnych pieszczotach z partnerem.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

15. Nawet nie prosząc o to, znajduję u partnera wsparcie i pomoc. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

16. Swoje działania zawsze dostosowuję do naszego wspólnego dobra. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

17. Partner jest dla mnie niezmiernie pociągający. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

18. Sama obecność partnera przynosi mi spokój. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

19. Gdy trzeba, potrafię zacisnąć zęby i trwać przy naszym byciu razem. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

20. Czuję, jak wszystko we mnie topnieje, gdy patrzę mojemu partnerowi w oczy. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

21. Nasze kontakty z partnerem pełne są ciepła i serdeczności. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

22. Często myślę o tym, jak uniknąć różnych czyhających niebezpieczeństw. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

23. Przyglądanie się, jak mój partner wygląda, mówi czy porusza się, wprowadza mnie czasem w zachwyt.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

24. Mój partner rzeczywiście potrafi mnie wysłuchać. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

25. Staram się rozwiązywać problemy nękające nasz związek. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

26. Tylko mój partner potrafi mi dać prawdziwą rozkosz. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

27. Mogę całkowicie zaufać mojemu partnerowi. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

28. Staram się sprawiedliwie rozłożyć nasze obowiązki. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

29. Kocham dotykać mojego partnera. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

30. Myślę o moim partnerze ze spokojem i przyjemnością. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

31. Podejmuję wiele starań, by nasz związek nigdy się nie rozpadł. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

32. Nie znam nikogo bardziej godnego pożądania niż mój partner. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

33. Po rozmowie z moim partnerem często okazuje się, że problemy, od których ona się zaczęła, znikły. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

34. Zmienił/a/bym pracę, gdyby tego wymagało dobro naszego związku. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

35. Przeżywam z moim partnerem chwile uniesienia.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

36. Rozumiemy się z moim partnerem bez słów. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

Interpretacja, czyli jak odczytać kwestionariusz:

♥ Namiętność

Wynikiem skali namiętności jest suma pozycji: 2, 5, 8, 11, 14, 17, 20, 23, 26, 29, 32 i 35. Dodaj do siebie wartości zapisane przy tych pytaniach i zapisz wynik.

♦ Intymność

Wynikiem skali intymności jest suma pozycji: 3, 6, 9, 12, 15, 18, 21, 24, 27, 30, 33 i 36.Dodaj do siebie wartości zapisane przy tych pytaniach i zapisz wynik.

♣ Zobowiązanie

Wynikiem skali zobowiązania jest suma pozycji: 1, 4, 7, 10, 13, 16, 19, 22, 25, 28, 31 i 34. Dodaj do siebie wartości zapisane przy tych pytaniach i zapisz wynik.

Czy jest dobrze czy jest źle?

Poniższa skala została stworzona na podstawie badań nad innymi osobami (na próbie 1000 osób). To dość miarodajne źródło, jeśli chcecie porównać temperaturę waszej relacji z jakąś skalą.

Namiętność  

Intymność 

Zobowiązanie

Niskie wyniki 

12–44 

12–49  

12–45

Średnie wyniki 

45–77

50–80

46–75

Wysokie wyniki 

78–84

81–84

76–84

Po co właściwie dwojgu kochających się ludzi taki test? Cóż, chyba nie musimy nikogo przekonywać, że stały związek i miłość „na zawsze” to kawał ciężkiej pracy. Być może zobaczycie teraz, co w waszym związku warto by podreperować (lub do którego pieca dorzucić).

Kochajcie się. Dobrej miłości!


*Kwestionariusz autorstwa Bogdana Wojciszke, „Psychologia miłości” (Gdańsk 2009).

 


Cierpisz z powodu migreny? Poznaj 13 czynników wyzwalających ataki

Redakcja
Redakcja
28 października 2017
Fot. iStock/MaximFesenko
Fot. iStock/MaximFesenko
 

Każdy z nas miał choć raz w życiu nieprzyjemność z silnym bólem głowy. O ile takie dolegliwości pojawiają się od czasu do czasu, spowodowane np. brakiem odpowiedniej ilości snu czy stresem, nie są one niepokojące. Poza zwykłym bólem głowy, który nie trwa długo i nie uniemożliwia zwyczajnego funkcjonowania, mogą pojawiać się również o wiele bardziej bolesne i trudne do uspokojenia migreny. 

Migrenowy ból głowy

Na migreny cierpią ludzie w różnym wieku, nie omija ona nawet dzieci, a predyspozycje do niej są dziedziczne. Ból jest specyficzny, bardzo dokuczliwy, najczęściej występujący w okolicy skroniowej. Sam jej przebieg jest rzeczą bardzo indywidualną, najczęściej towarzyszą temu nudności, nadwrażliwość na światło i połowiczy ból twarzy. Zazwyczaj ataki trwają od 4 do 72 godzin, po czym następuje przerwa trwająca od kilku dni do kilku miesięcy. Napady mogą pojawiać się z tzw. aurą (mroczki przed oczami, szum w uszach, drętwienie twarzy, ciała, uczucie przechodzenia przez ciało prądu, problemy z wysłowieniem się i in.) lub bez niej, czyli po prostu pojawia się nagły i silny ból.

13 czynników wyzwalających atak migreny

Nie poznano do końca przyczyn czynników wyzwalających napady, wiadomo, ze związane są one z nadmiernym wydzielaniem serotoniny regulującej napięcie naczyń krwionośnych w mózgu. Mechanizm powoduje gwałtowny skurcz, a następnie rozkurczenie tych naczyń, co odbierane jest jako silny ból głowy. Wiadomo natomiast, że są czynniki, które u wielu osób powodują uciążliwe napady migreny.

1. Stres

Stres, którego nie brakuje nam na co dzień, w dużym stopniu wpływa na pojawienie się ataku migreny. W ten sam sposób działa zachwianie stanu emocjonalnego, odczuwanie silnego gniewu lub smutku.

2. Zbyt długi sen

Wylegiwanie się w łóżku i sen dłuższy, niż zazwyczaj może powodować pojawienie się tzw. migreny weekendowej. Zaburzenia snu prowadzą do zaburzeń rytmu dobowego organizmu i mogą zwiększyć ilość białka związanego z pojawieniem się bólu migrenowego.

3. Odwodnienie

Zbyt niskie spożycie wody zwiększa częstotliwość i natężenie ataków migreny. Odwodnienie powoduje zmniejszenie przepływu krwi do mózgu i utratę elektrolitów, które mogą powodować skurcz naczyń krwionośnych w mózgu i atak. Zaleca się wypijanie małymi porcjami przez cały dzień 1,5-2 litry wody.

4. Wino i czekolada

Wino i czekolada smakują wyśmienicie, ale zawierają  azotany, które u osób cierpiących na migrenę łatwiej rozkładają się na azotyny i przekształcają się w tlenek azotu, który ma związek z migrenami. Co więcej, tyramina obecna w czerwonym winie i innych napojach wysokoprocentowych, zwiększa dopływ krwi do mózgu, co może nasilić objawy.

5. Sery i wędliny

Podobnie jak wino i czekolada, zarówno sery (szczególnie dojrzewające, np. pleśniowe, feta, mozzarella, parmezan i in.) oraz wędliny zawierają tyraminę, która nasila objawy. W dodatku wędliny zawierają konserwanty, które mogą zwiększać dopływ krwi do mózgu i wywoływać ataki.

6. Nadmiar wysiłku fizycznego

Umiarkowana aktywność fizyczna w przypadku osób cierpiących na migreny bywa zbawienna. Jednak przesadzenie z ilością oraz intensywnością ćwiczeń może zadziałać jako wyzwalacz ataku, ponieważ rozszerzają się naczynia krwionośne głowy, szyi i czaszki, co skutkuje podwyższeniem ciśnienia.

7. Palenie papierosów

Dym papierosowy zawiera nikotynę, która powoduje zwężenie naczyń krwionośnych w mózgu, co jest główną przyczyną pojawiania się migren.

8. Zbyt wysoka temperatura

Wysoka temperatura otoczenia zwiększa ryzyko ataku migreny. Badania pokazują, że wzrost temperatury o każde 5°C zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia bólu głowy o 7,5%. Natomiast spadek ciśnienia częściej wyzwala zwykły ból głowy, nie związany z migrenami.

9. Silne zapachy

Zapachy pobudzają układ nerwowy i wcale nie musza być drażniące (kurz, zapach farby), bo nawet te przyjemne (zapach perfum i pewnych gatunków kwiatów) mogą być czynnikiem wyzwalającym atak.

10. Głód

Pomijanie najważniejszych posiłków dnia z powodu braku czasu, to nie tylko zbrodnia dla zdrowia organizmu, ale bilet do ataku migrenowego. Brak dobrej energii i spadek cukru we krwi mogą przyczyniać się do pojawienia się ataku.

11. Zmiany hormonalne

Z tego powodu najczęściej cierpią kobiety. Spadek poziomu estrogenów, który występuje w okresie przed miesiączką, może wywołać atak migrenowy.

12. Zła postawa ciała

Zgarbiona sylwetka i przekrzywiona postawa ciała np. podczas pracy przy biurku czy niesienia siatek z zakupami może zwiększyć napięcie mięśni szyi i ramion, co z kolei powoduje atak.

13. Nadmiar kofeiny

Wpływ kofeiny na pojawienie się migreny to kwestia wybitnie indywidualna, ale wielu migreników potwierdza tę zależność. U jednej osoby nawet filiżanka spowoduje problemy, a drugiej pomoże w ich zwalczeniu, tym bardziej, że wiele środków uśmierzających bóle migrenowe zawiera kofeinę.


 

źródło: www.womenshealthmag.co.ukmigrenicy.plwww.abcmigrena.pl


Zobacz także

Fot. iStock/AleksandarNakic

„Mówią, że zdrada wybaczona raz, zawsze wróci. Wybaczyłam i nie żałuję”

Fot. iStock / yulkapopkova

5 różnic w rozumieniu świata, które wyróżniają empatycznych ludzi

Czasami tak cholernie tęsknię. Tak bardzo nie mam siły unieść tej codzienności

Czasami tak cholernie tęsknię. Tak bardzo nie mam siły unieść tej codzienności