Przywróć uśmiech na swojej twarzy. Zmiana myślenia na pozytywne jest prosta

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 listopada 2016
Fot. iStock / StudioThreeDots
Fot. iStock / StudioThreeDots

Polacy nie są narodem znanym z nadmiernego optymizmu. Jesteśmy ostrożni w okazywaniu entuzjazmu, a czasem wiecznym optymistom, stale wynajdującym powody do radości, przyglądamy się dość podejrzliwie. Na szczęście taka mentalność odchodzi do lamusa. 

Pozytywnie myślący mają lżej w życiu

Są osoby, które, nawet jeśli mają dobre, satysfakcjonujące życie, pracę, rodzinę, zawsze doszukają się tej przysłowiowej dziury w całym. W wielu przypadkach mierzą swoje szczęście, stale porównując je do tego, co mają inni. W związku z tym są szczęśliwi jedynie do momentu, gdy sobie uświadomią, że inni mogą mieć lepiej. I w ten sposób, owszem ich dom jest piękny, ale tylko do chwili, gdy zostaną zaproszeni do większego domu. Praca idzie świetnie, dopóki nie wiedzą, że kolega / koleżanka na takim samym stanowisku w konkurencyjnej firmie, zarabia jeszcze lepiej. A takie myślenie ciągnie w dół dobry humor i sprawia, że życie z automatu staje się bardziej szare, trudne i nudne. Ludzie myślący pozytywnie, zamiast problemów dostrzegają możliwości.

Uśmiechnij się, a świat uśmiechnie się do ciebie!

Filozoficznie możemy stwierdzić, że to, co wysyłamy w przestrzeń, prędzej czy później do nas powróci. A praktycznie, że pozytywne myślenie i uśmiech na twarzy zdecydowanie ułatwia nam życie. Dlaczego warto myśleć o sobie i innych dobrze, częstując hojnie uśmiechem? Ponieważ:

  • dzięki radosnemu wyrazowi twarzy poprawiamy nastrój sobie i innym,
  • krytyczne miny innych osób wydają się mniej krytyczne, gdy sami się uśmiechamy,
  • łatwiej radzimy sobie z zadaniami,
  • gdy sami się uśmiechamy, nasz mózg postrzega twarze innych osób jako bardziej pozytywne.

Im więcej pozytywnie myślimy o sobie i o otoczeniu, tym większe zbudujemy poczucie własnej siły i wiarę, że możemy zdziałać naprawdę wiele. Im bardziej jesteśmy nastawieni optymistycznie, tym częściej osiągamy pozytywne rezultaty działań. A to z kolei dodaje sił, uskrzydla, redukuje stres, i staje się fantastycznym pokładem sił na resztę życia.

Optymizmu można się nauczyć, dzięki 6 krokom do zmiany myślenia na lepsze

Wypracowywanie nowego nawyku uśmiechania się, nie jest ani specjalnie czasochłonne, ani trudne. Na szczęście, istnieją sposoby, aby podbudować swoje moralne na co dzień i stać się spokojniejszymi, bardziej szczęśliwymi ludźmi. Wystarczy, zamiast koncentrować się na problemach lub zazdrościć innym, lepiej nauczyć się myśleć pozytywnie, by uśmiech stał się znakiem rozpoznawczym, a nie wyjątkiem od reguły. 

1. Korzystaj z tego, co daje ci życie

Po prostu szkoda marnować życia na stanie w miejscu i przyglądanie się, jak swoje małe sukcesy osiągają inni. Życie jest zbyt krótkie, by nie próbować żyć dobrze, na własnych warunkach. Naucz się uśmiechać do ludzi i czerpać radość z energii otoczenia. Przystań na chwilę, posłuchaj szumu drzew czy morza, doceń miejsce i czas, w którym się znalazłaś. Wystarczy chwila, by poczuć, że naprawdę żyjesz, a niepowodzenia, które cię spotykają, nie są żadnym końcem świata. To tylko niespodziewane przystanki na twojej drodze do szczęścia.

2. Nie słuchaj pesymistycznych głosów

Nie narzekaj i nie słuchaj tych, którzy sami ciągle narzekają. Od samego tylko słuchania utyskiwań, odechciewa się wszystkiego. Tak już jest, że ludziom najłatwiej jest obarczać odpowiedzialnością za swoje niepowodzenia innych, co nie znacz, że to akurat jest prawda. Uciekaj od negatywnego stosunku innych do rzeczywistości, ty masz swoje życie, o które powinieneś szczególnie bobrze zadbać. Otaczaj się osobami, którym udało się coś zrobić, i ładuj przy nich własne akumulatory. A jeśli akurat ty sama zmagasz się z negatywnymi myślami, walcz z nimi, przeformułuj ich treść z tego, co słyszysz, na to, co dobrego chciałbyś usłyszeć.

3. Ustanawiaj realistyczne cele

Jeśli ciągle mierzysz zbyt wysoko, a nie jesteś w stanie w jednym podbiegu pokonać wysoko zamierzonej poprzeczki, sama sobie obierasz powody do satysfakcji i optymizmu. Zamiast się dołować klęskami, które wynikają z braku umiaru na etapie zakładania celów, wytycz sobie realistyczne kroki, które doprowadzą cię do miejsca, na którym szczególnie ci zależy. Bądź konkretna i naucz się koncentrować na rzeczach, na których rzeczywiście ci zależy najbardziej.

4. Skupiaj się na swoim umyśle

Nie rozmyślaj nad tym, co już się stało, a zastanów się, co możesz w zamian zrobić. Siła sprawcza tkwi w twoim umyśle i pozytywnym nastawieniu. Skup się na tym, gdzie jesteś i co robisz, pamiętając, że więcej zdziałasz w teraźniejszości, niż rozmyślając nad minionymi porażkami.

5. Oddychaj i poczuj energię

Oddech to życie, energia, która wypełnia twoje ciało i umysł. Bez oczyszczającego oddechu trudno odkopać w sobie energię, by po chwilowym zastoju iść naprzód. Oddychaj przez nos i wypełniaj klatkę piersiową i brzuch, tak jak robią to dzieci. Powoli wydychaj powietrze przez usta. Wyobraź sobie, że oddychasz czystą energią, a wydech wyrzuca z twojej głowy negatywne odczucia. Wyciszenie i relaks są tu bardzo pomocne.

6. Wyjdź do świata rzeczywistego

Wyłącz się z czatów, forów, sieci społecznościowych. Wyłącz komórkę, zapomnij o służbowym mailu i innych rzeczach, które kradną twój czas i energię. Wyjdź na zewnątrz, do ludzi, przyrody. Usiądź na ławce w parku, obserwuj to, co dzieje się wokół ciebie. Zwolnij, a przestaniesz skupiać się na tym, co jeszcze musisz, i zapomnisz na dłuższą chwilę o problemach.

Zamknij oczy, odpręż się i uśmiechnij do chwili. Im więcej takich momentów stanie się twoim udziałem, tym łatwiej i szybciej pozytywne myślenie i uśmiech, stale zagoszczą na twojej twarzy.

źródło: www.psychologytoday.comwww.polityka.plwww.pozytywne.com


Seks odchudza? Są pozycje, które mogą mieć tu znaczenie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 listopada 2016
Fot. iStock / franckreporter
Fot. iStock / franckreporter

Zewsząd słychać zachęty do uprawiania seksu. Oczywiście najlepiej ze stałym i zdrowym partnerem, gdy tylko nachodzi nas ochota. Aktywność seksualna ma wiele zalet — pozwala zapomnieć o bólu głowy, gwarantuje dobry humor, pogłębianie więzi między partnerami, wzmacniane układu odpornościowego.

Jakby nie spojrzeć, seks, szczególnie ten dynamiczny, przeżywany z pasją, to niezła gimnastyka i wyczerpująca aktywność. Może trwać krócej lub dłużej, ale zawsze kończy się miłą zadyszką. Ale czy faktycznie pomaga rzeźbić smukłą figurę i zawalczyć z niechcianymi boczkami?

Godzinny seks niczym…

No właśnie, żeby wiedzieć, czy sam seks jest skutecznym sposobem na spalanie kalorii podczas łóżkowych igraszek, trzeba mieć do czego porównać taką aktywność fizyczną. Ci, którzy do tej pory pokładali większe nadzieje na jego skuteczność, mogą się poczuć rozczarowani. Dr David Allison z University of Alabama w Birmingham wyliczył, że podczas aktu miłosnego mężczyźni spalają zaledwie… 21 kcal, a nie od 100 do 300! Różnica jest ogromna, wręcz zadziwiająca.

Wynika to z faktu, że przeciętny stosunek (przynajmniej wg Kanadyjczyków i Amerykanów) trwa 6 minut i zdecydowanie nie wymaga nakładu energii godnego startu w maratonie. Nawet jeśli w wersji optymistycznej weźmiemy pod uwagę godzinę seksualnego wysiłku, efekt nie poraża — tyle samo kalorii spalamy podczas pokonywania 4 km spokojnym, godzinnym marszem. Wysiłkowo, seks można umiejscowić w rankingu pomiędzy spokojnym spacerem a rekreacyjną grą w badmintona, co nie robi specjalnego wrażenia, jeśli na co dzień jesteśmy zapalonymi sportowcami.

Jeśli mimo wszystko chcecie poszaleć pod kątem wysmuklenia ciała, wypóbujcie te pozycje:

  • by wyszczuplić plecy, polecana jest pozycja misjonarska,
  • by wysmuklić ramiona powinno się stosować pozycję: most,
  • ujędrnić pośladki łuk,
  • spłaszczyć brzuch można się starać przy pomocy pozycji na jeźdźca,
  • uda wyszczuplić za pomocą cykad w uścisku.

Ale spalanie kalorii to nie wszystko

Nie można zaliczyć seksu do najlepszych sposobów utraty kilogramów, ale ma on swój wkład w hamowanie głodu. A dzieje się to dzięki wydzielaniu się oksytocyny podczas orgazmu, która została powiązana z długoterminową tendencją do zmniejszenia uczucia głodu.

Badania przeprowadzone na myszach, którym podawano codzienny zastrzyk oksytocyny, wykazały zmniejszenie ilości spożywanego pokarmu. W efekcie zanotowano u nich stopniową utratę masy ciała w trakcie 17-dniowej terapii, a także przez dziewięć dni po jej zakończeniu.

Wiadomo także, że u ludzi oksytocyna zmniejsza poziom kortyzolu we krwi, który przyczynia się do gromadzenia tłuszczu brzusznego. Ponadto, podczas seksu podnosi się ilość serotoniny, odpowiedzialnej za dobry nastrój. Jej niedobór jest jedną z przyczyną częstszego sięgania po słodycze, co często przekłada się na problemy z wagą.

Jak widać, nie da się zrzucić wagi jedynie poprzez „gimnastykę” w łóżku, ale można dzięki niej miło pędzić czas i zająć się czymś innym, niż podjadanie.


źródło: kobieta.wp.plwww.fokus.tv


5 sygnałów świadczących o tym, że powoli odrzucasz miłość. Potrafisz je zauważyć?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 listopada 2016
Fot. iStock / themacx
Fot. iStock / themacx

Miłość to niezwykłe uczucie. Potrafi uskrzydlać, dodaje niespożytej energii, barwi świat. Zakochani są dla siebie tu i teraz, i nic innego się nie liczy. Obiecują sobie uczucie do grobowej deski, widzą wspólną, świetlaną przyszłość, ale nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.

W wielu związkach następuje albo nagłe tąpnięcie, spowodowane np. wybrykiem partnera albo z pozoru niezmieniającym się, stabilnym układzie czegoś zaczyna brakować. Nie każdy potrafi i chce dokonać rewolucji, i powiedzieć sobie nagle „ok, nie chcę tego, odchodzę”. Najpierw pojawiają się subtelne sygnały, które świadczą o jednym — partner/partnerka zaczyna łapać dystans, odrzucać uczucie dawane dotychczas przez partnera.

Dlaczego odrzucamy miłość?

Balansowanie w relacji z partnerem między bliskością o oddalaniem

Takie szukanie równowagi w mocnym, stałym związku to norma. Szukamy przestrzeni do samodzielnego funkcjonowania w obrębie związku, dbamy o własny rozwój i samopoczucie, bo przecież nadal jesteśmy odrębnymi bytami. Nadmiar bliskości i wspólnie spędzanego czasu mogą przynieść marne skutki, gdy partnerzy będą mieli siebie serdecznie dość, nie mogąc złapać oddechu i chwili tylko dla siebie.

Bywa też, że działamy w drugą stronę, nieświadomie oddalając się zbyt daleko od partnera, powoli odrzucając miłość. Jednak jeśli dostrzeżemy i zrozumiemy nasze zachowania w stosunku do partnera, możemy zacząć to zmieniać, co przełoży się na dynamikę związku i poprawę relacji. Co istotne, możemy rozwijać naszą zdolność do dawania i otrzymywania miłości, co przysłuży się zarówno nam, jak i partnerowi.

5 sygnałów świadczących o wycofywaniu się z relacji z partnerem

1. Szukasz dystansu

Gdy twój partner chce przekraczać emocjonalne granice i trwale zaangażować się w związek, ty się odsuwasz, zaznaczając swoją autonomię. Zaczynasz unikać nadmiaru okazywania uczuć, wspólnie spędzanego czasu, a zamiast tego wyszukujesz zadania niecierpiące zwłoki, które zajmują cały czas, który w innym przypadku możesz poświęcić partnerowi.

Jeśli zauważysz, że twoje uczucia zaczynają się zmieniać, spróbuj znaleźć przyczynę tego, że utrzymujesz między wami ten dystans. Możesz robić małe rzeczy z myślą o was, żegnać się przed wyjazdem do pracy lub czule witać po powrocie z niej. Możliwości jest mnóstwo, by sprawić mu przyjemność i poczuć od nowa więź, która między wami istnieje. 

2. Zamykasz się na partnera

Zamykanie się w sobie, bronienie dostępu do swoich myśli, rani drugą osobę. Nie dając poznać swoich odczuć, pragnień, nie można budować zdrowego związku. Ograniczasz wspólne plany, życie, relacje, dając do zrozumienia, że koncentrujesz się na własnej osobie, a nie na relacji. Wyszukujesz coraz to nowsze wymówki, którymi tłumaczysz odmowę dostępu do siebie i brak własnego, emocjonalnego angażowania. Efekt jest łatwy do przewidzenia i dobrze będzie, jeśli odpowiesz sobie na pytanie, z czego wynika zmiana twoich priorytetów, zanim podejmiesz konkretne działania.

3. Stajesz się największym krytykiem

Cokolwiek partner nie zrobi, i tak jesteś niezadowolona. Krytykujesz go nieustannie, pomimo jego starań, skupiasz się na wadach partnera, zamiast na konkretnym zachowaniu.  Twój nieujarzmiony, wewnętrzny krytyk jest ujemnym filtrem, który stopniowo zmienia kolor postrzegania partnera, zniekształcając i czyniąc niekorzystnym obraz zarówno jego, jak i całego związku. Gdy krytykujesz każdy drobiazg, znika gdzieś twoja życzliwość, co jest dla drugiej strony bardzo bolesne. 

Oddając ten wewnętrzny negujący wszystko głos, zmniejszysz dystans do partnera. Nie zapominaj, że nikt — ty również — nie jest idealny i każda osoba, nowy partner też będzie miał cechy, które nie łatwo będzie ci zaakceptować. 

4. Lekceważysz drugą połowę

Lekceważenie lub brak szacunku sprawiają, że trudno uwierzyć, że dotychczas łączyły was jakieś podobieństwa. Ignorowanie starań, wyśmiewanie pomysłów i wieczne stawianie na swoim, to prawdziwy gwóźdź do partnerskiej trumny. Nawet jeśli się wydaje, że milczenie czy traktowanie jak powietrze np. podczas sprzeczki jest niegroźne, dzieje się odwrotnie. Przez takie zachowanie, poniżasz partnera, zapewne wywyższając własną osobę. To powoduje, że stale wzrasta mur trudny do przebicia, w układzie bez szacunku i życzliwości między dwiema osobami.

Gdy zależy ci na partnerze, powinnaś podjąć działania, które pozwolą mu znów czuć się dla ciebie ciekawszym, bardziej atrakcyjnym. Swoje działania dopasuj do co mówisz, by partner dostrzegł w tobie kochającą kobietę.

5. Prowokujesz nowe konflikty

Konflikty, jakie pojawiają się od czasu do czasu w każdym związku, nie są niczym dziwnym, czy niepokojącym. Przecież dany układ tworzą dwie odrębne istoty, różniące się od siebie na wielu płaszczyznach. Drobne nieporozumienia zazwyczaj udaje się rozwiązać szybko, na drodze kompromisu, a większe potrzebują więcej czasu na rozmowy.

Jeśli oddalasz się od partnera, nawet drobne „pierdoły” mogą urastać do rangi problemu nie do pokonania. Dla zasady możesz chcieć czegoś innego, niż pragnie tego twój partner. Prowokujesz konflikty i nie robisz nic, by ugasić pożar w zarodku. A to szybka droga do tego, by nawet najbardziej kochający i cierpliwy facet miał dość. Jeśli nie masz pewności, czy chcesz zakończyć ten związek, zamiast szukać na siłę problemu, zwolnij i poszukaj recepty na te, które już zaistniały między wami.

Otwórz się na związek lub odejdź

Nie da się trwać w zawieszeniu w nieskończoność. W pewnym momencie jedna lub druga strona rzuci to wszystko, nie widząc sensu dalszego zabiegania o uwagę i walki o dobre samopoczucie partnera. Lepiej oszczędzić sobie czasu i zmarnowanej energii, kończąc układ, niż przeciągać go w nieskończoność, żyjąc w zawieszeniu.

Ale jeśli mimo problemów nadal czujesz więź i widzisz w niej potencjał, przyjmij otwartą postawę i rozważ sposoby na utrzymanie relacji z partnerem. Zwróć uwagę na jego uczucia, zanim zaczniesz działać. Określić, co sprawia, że wycofujesz się z bycia wrażliwą i kochającą, byś mogła zrozumieć dotychczasowe kroki. Łatwiej będzie w przyszłości powstrzymywać się od zachowań, które wprowadzają chłód i wzajemną niechęć do związku.


źródło: www.psychalive.org, www.psychozytywnie.pl

 


Zobacz także

Fot. iStock/Petar Chernaev

Regulamin konkursu „Chcesz być szczęśliwa? Uśmiechnij się! Pokaż nam swoją radość!”

Fot. Materiały prasowe

Rozwiązanie konkursu „Kreatywnie od kołyski”

Jak skutecznie odkwasić organizm

Jak skutecznie odkwasić organizm?