Jak przetrwać na obcasach cały dzień, a nawet noc? 8 trików, które mogą ci w tym pomóc

Redakcja
Redakcja
1 sierpnia 2018
Fot. iStock/lll0228
 

Większość kobiet kocha szpilki. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że w na obcasie wyglądamy atrakcyjniej, seksowniej, ba – bywamy nawet bardziej pewne siebie, jeśli tylko umiemy w nich chodzić i przetrwać kilka godzin.

Jest kilka sztuczek, która pozwolą nam czuć się na obcasach wygodnie i komfortowo przez cały dzień lub całą noc imprezy. Gotowe?

Nie zdejmuj butów

Nawet jeśli bolą cię nogi i marzysz o tym, żeby choć na chwilę ściągnąć buty, nie rób tego pod żadnym pozorem, bo tylko pogorszysz sytuację. I choć przez chwilę poczujesz ulgę, po ponownym założeniu butów ból będzie jeszcze większy.

Pochodź w nowych butach wcześniej

Jeśli zamierzasz założyć nowe buty od razu do pracy lub na imprezę – ostrożnie. Pochodź w nich trochę po domu, wyjdź nawet do osiedlowego sklepu, jakkolwiek dziwnie by to nie wyglądało.

Upewnij się, że masz dobry rozmiar butów

Chociaż może ci się to wydać oczywiste, to jednak często źle dobieramy buty. Zdarza się, że kupujemy za małe lub za dużo tylko dlatego, że nam się podobają, a dostępne są tylko w danym rozmiarze. Pamiętaj, że numer buta numerowi nie równy. Przymierz, pochodź, upewnij się, że rozmiar, który wybrałaś jest dla ciebie odpowiedni.

Włóż buty do zamrażarki

Tak, nie dziw się. Czasami buty na obcasie wykonane są z bardzo twardych materiałów, które trudno dopasowują się do stopy, wówczas łatwo o otarcia. Dlatego włóż buty do zamrażarki z dwoma woreczkami wody w środku. Jeśli brakuje ci miejsca, może włożyć do nich kulki z mokrej gazety i odstawić na kilka dni. W ten sposób materiał butów stanie się bardziej elastyczny i szybciej dopasuje się do stopy.

Używaj wkładek ortopedycznych

Wkładki ortopedyczne zapewniają lepsze wsparcie dla stopy. Ponadto są one miękkie, dają stopom amortyzację i zapewniają większy komfort. Wkładki zapobiegają także powstawaniu obrzęków

Zdecyduj się na szerszy obcas

Choć są przepiękne, to jednak klasyczne szpilki wydają się być nieco niestabilne i niewygodne. Dlatego jeśli nigdy nie chodziłaś w szpilkach, staraj się ich unikać. Wybierz na początek szerszy obcas, dzięki któremu nie stracisz zbyt łatwo równowagi.

Nałóż na stopy krem

Przed włożeniem butów na obcasie, wetrzyj w stopy krem nawilżający, a także w same buty, by zmiękł ich materiał. Pozwól mu się wchłonąć, twoja nawilżona skóra nie będzie podatna na otarcia.

Miej plan B

Jeśli wszystkie powyższe wskazówki zawiodły, a ty mimo szczerych chęci czujesz, że przegrywasz bitwę z obcasami – ściągnij je, a w pogotowiu miej coś wygodnego i sprawdzonego.

Nie rezygnuj jednak zbyt szybko. Noszenie butów na obcasie i przyzwyczajenie do tego stóp, wymaga czasu i cierpliwości, której wam życzymy.


źródło: Step to health

 


Nalałam jej wino i powiedziałam, że wszystko się ułoży, choć wcale w to nie wierzę. W końcu od czego są przyjaciółki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 sierpnia 2018
Fot. iStock/inakiantonana
 

Przyszła do mnie i powiedziała, że to absolutny koniec, że to ostatni raz dała się tak podejść, oszukać, omamić. Że ostatni raz była cholerną, ślepą idiotką, naiwnie wierzącą w jego czułe słówka i zapewnienia niewinności. Spakowała mu walizki i kurczę blade niech je sobie odbiera od sąsiadki, tej zresztą, do której się zawsze tak nieprzytomnie uśmiecha. Ile można dawać drugą, trzecią i czwartą szansę facetowi, który absolutnie nie potrafi wyciągać wniosków ze swoich błędów? Facetowi, którzy wyrzucony z domu wraca namolnie z bukietem smętnie dyndających kwiatów i uśmiechając się rozbrajająco mówi to, co zwykle, bo nic innego wymyślić nie potrafi? Żeby jeszcze za tymi słowami stały jakieś działania. Gdyby on coś w sobie chciał i umiał zmienić. Ale gdzie tam. To podręcznikowy „typ beznadziejny”.

Szlochając i wycierając czerwony, zapuchnięty nos w moją nową bluzkę w białe kwiatki moja przyjaciółka wymamrotała w końcu to, co zawsze. „Ale ja go tak kocham” – padło, jak przewidziałam. Nalałam jej wino i powiedziałam, że wszystko się ułoży, choć wcale w to nie wierzę. Od czego są przyjaciółki? Od tego właśnie. Żeby umieć wyczuć odpowiedni moment. Pewnych rzeczy nie mówi się od razu wprost, na niektóre trzeba pozwolić. Na przykład trzeba pozwolić się wypłakać i uspokoić. Na brutalną prawdę o tym, że ten skurczybyk, cham i prostak w jednym nie zasługuje na ani jedną więcej łzę, przyjdzie czas później. Teraz jest moment na emocje. Na logikę i planowanie zemsty lub „odpuść sobie jesteś dla niego zbyt mądra, zbyt piękna, zasługujesz na o wiele więcej” nadejdzie odpowiednia chwila.

Dobrze to wiem, znam moją przyjaciółkę od piętnastu lat. Już w podstawówce wystarczyło mi na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że znów się nieprzytomnie zakochała. Albo że aktualnie cierpi z powodu niespełnionej miłości. Ona z kolei, zawsze wiedziała, kiedy u mnie w domu było „słabo”, kiedy tata wpadał w ciągi alkoholowe, a mama wpadała w depresję. Kiedy trzeba było po prostu potrzymać mnie za rękę i powiedzieć „jestem obok, a ty nie zapominaj o swoich marzeniach, jesteś silna, dasz radę”. Nie potrzebowałam nic więcej. Miałam poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że bliska mi osoba akceptuje moje emocje i szczerze przejmuje się moją sytuacją. Nie byłam sama, nie cierpiałam nie odczułam tak bardzo tej rodzinnej traumy.

Nie zastanawiałam się nigdy wcześniej nad tym fenomenem. Nad tą przedziwną intuicją przyjaciółek, która sprawia, że wiedzą, kiedy do ciebie zadzwonić, nawet jeśli jest czwarta nad ranem, a ty wracasz właśnie do hotelu, w zupełnie innym mieście, w zupełnie innym kraju. Kto jej powiedział, że tak bardzo potrzebujesz teraz tej rozmowy, bo właśnie zdałaś sobie sprawę, że twoje życie jest w rozsypce i powinnaś natychmiast coś w nim zmienić, tylko nie wiesz co? Ona już to wie, na szczęście. Pokiwa głową, wysłucha cię, doprowadzi do pionu i znów poczujesz się silna.

Albo te dziwne zbiegi okoliczności, kiedy ona wręcza ci bilety na film, który tak bardzo chcesz zobaczyć, a na urodziny dostajesz album ze zdjęciami, z których każde jedno reprezentuje  jakiś szczególny dla ciebie moment.

Nie mówię już o sprawach tak prozaicznych jak synchronizowane miesiączki, czy kupiony na wyprzedaży, ten sam model sukienki (w której, szczerze mówiąc, obie wyglądacie beznadziejnie). Zdarzył mi się chyba każdy z tych przypadków, więc wiem o czym mówię.

Nagroda Nobla dla tego, kto wymyślił przyjaciółki! I wiem, że istnieją tacy, którzy nie potrzebują ciepła i wsparcia życzliwej osoby, którzy kochają po swojemu ogarniać swoje życie nie zwierzając się z tego nikomu. Są tacy, którzy nie potrzebują się po prostu wygadać, ani popłakać sobie przy lampce wina lub tabliczce czekolady rozmiaru XXL. I ja za nich dzisiaj, razem z moimi przyjaciółkami, tą lampką wina i tym o wiele za dużym kawałkiem czekolady wznoszę toast. Bo mi ich bardzo szkoda.


10 zaskakujących rzeczy, które zdarzą się, gdy zrezygnujesz z „wieczornego drinka”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 sierpnia 2018
Fot. iStock / svetikd
Następny

Dla rozluźnienia, na stres, do kolacji, do filmu. Na lepszy nastrój i dobre spanie. Do towarzystwa i na zdrowie. Pijemy całkiem sporo. A skoro doktor mówił, że jedna lampa wina nie zaszkodzi, a wręcz pomoże (albo ten koniaczek) – to czujemy się rozgrzeszeni jak u księdza na spowiedzi. Niestety, każdy alkohol, nawet w bardzo małych ilościach, wypijany regularnie (codziennie) szkodzi. I uwierzcie potrafi sporo nabałaganić w naszym życiu (tak, wino tez się liczy).

Sprawdźcie, co się zdarzy, gdy z tego jednego, malusiego drinka wieczorem zrezygnujecie.

10 zaskakujących rzeczy, które zdarzą się, gdy zrezygnujesz z „wieczornego drinka”

1. Twój umysł się rozjaśni

Nie trzeba robić doktoratu, by wiedzieć, że alkohol wpływa na nas , jak filtr spowalniający. Nie musisz wcale przesadzać i się upijać, ale regularne picie tego przysłowiowego jednego drinka czy lampki wina, co wieczór, ma znaczący wpływ na twoje ciało. Jeśli odstawisz ten zwyczaj do lamusa, różnicę zauważysz już po 2-3 dniach.

Będziesz bardziej rześki,  będziesz szybciej myśleć i łatwiej podejmować decyzje. Twój umysł się rozjaśni, a co za tym idzie, będziesz mniej zestresowany – więc i potrzeba relaksu z kieliszkiem zmaleje.

2. Będziesz się lepiej wysypiać

Jeśli zastanawiasz się, jak to możliwe, skoro alkohol „usypia” i pomaga zasnąć, odpowiadamy: to kwestia jakości snu. Picie alkoholu przed zaśnięciem, jest jak objadanie się kebabem na noc. 😉 Zamiast odpoczywać i się regenerować, twoje ciało musi zmetabolizować alkohol, który (co tu kryć) jest traktowany przez organizm, jak „trucizna”, której trzeba się pozbyć. Kiepski sposób na odpoczynek.

Rezygnując z wieczornego drinka, kupujesz sobie więcej energii rano.

3. Odciążysz trzustkę oraz wątrobę

To wątroba zajmuje się neutralizacją alkoholu w twoim ciele. Ma zdolność regeneracji, ale gdy zafundujemy jej regularną dodatkową pracę, najpewniej pojawią się problemy. Niewydolność wątroby lub stan zapalny -murowane. Aby rozprawić się z wypitym kieliszkiem wina, wątroba potrzebuje aż dwóch godzin. Sporo, prawda?

Z trzustką jest nieco gorzej, ponieważ alkohol ją uszkadza, a ten organ nie potrafi się regenerować.

Według badań opublikowanych w „The Journal of Hepatology”, we Francji, gdzie alkohol pije się kulturalnie lecz regularnie, aż 69 proc. przypadków raka wątroby, jest spowodowana nadmiernym spożywaniem alkoholu.

4. Poprawi się twoja relacja  z partnerem

Zaskoczeni? Alkohol pozbawia nas hamulców, relaksuje i rozluźnia, ale i otumania i zakłada na oczy różowe okulary. Odstawienie alkoholu może zaowocować lepszą jakością relacji. Będziecie mogli nawiązać większą intymność w związku i dostrzec to, co dotychczas wam umykało.

5. Schudniesz

Nie lubimy o tym pamiętać, ale alkohol to całkiem sporo pustych kalorii. Jeśli rzucisz drinki na dwa tygodnie, możesz spodziewać się spadku wagi (nawet do 2 kg). Spodnie znowu będą luźne… 😉

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

 

Zobacz także

Jeśli nie potrafimy się ze sobą komunikować, jak mamy tego nauczyć innych? A czy ty, wiesz jaka jest siła twoich słów?

Co przyspiesza starzenie się skóry i jak skutecznie możemy temu zapobiec?

8 prostych technik manipulacji. Sprawdź, czy pozwalasz sobą manipulować