Prześwietlamy czekoladowe zające. Czy wysoka cena gwarantuje dobrą jakość? Zdziwisz się!

Redakcja
Redakcja
13 kwietnia 2017
Fot. iStock / GMVozd
 

Symbolizuje odradzającą się przyrodę, wiosnę oraz płodność. Obok baranka, kurczaczka i pisanek to nieodłączny element zawartości wielkanocnego koszyczka. Polacy uwielbiają czekoladowe zające, które chętnie zjadają po ich poświęceniu. W sklepie mamy ich ogromny wybór. Czym kierujemy się przy ich kupnie? Co nas zachęca – wygląd, cena czy może skład? A może zaufanie do firmy, która go wyprodukowała? Zobaczcie, czy najdroższy zajączek jest najlepszej jakości i czy znana marka rzeczywiście proponuje nam najlepszy i najzdrowszy produkt.

Według badań Polacy zjadają ponad 4,5 kg czekolady w ciągu roku. Jesteśmy w tej kwestii tradycjonalistami i sięgamy najczęściej po te najbardziej popularne, czyli mleczną, z nadzieniem truskawkowym czy z dodatkiem orzechów. Spożycie czekolady wzrasta dwa razy w roku – przed Świętami Bożego Narodzenia i przed Wielkanocą.

Przed Zmartwychwstaniem Pańskim sięgamy głównie po czekoladowe pisanki, baranki i zajączki, które możemy kupić nawet kilka miesięcy przed świętami. Postanowiłyśmy skupić swoją uwagę na zającach i dokonać analizy ich składu. Wybrałyśmy się w tym celu do znanych marketów. Wybrałyśmy kilka propozycji od różnych producentów. Cena wybranych produktów waha się od 1 zł do 9 zł (po przecenie).

Na co powinniśmy zwracać uwagę przy wyborze zająca? Podpowie nam to skład, który powinnyśmy czytać przed wrzuceniem produktu do koszyka. Użyte składniki podane są w konkretnej kolejności, czyli od największego do najmniejszego udziału wagowego.

Cukier

W składzie naszych zająców, cukier występuje na pierwszym miejscu. I tak jest zarówno w przypadku zająców za niecałe 2 zł, jak i w tym za niecałe 9 zł. To jest dla nas informacja, że nie mamy do czynienia z czekoladą z najlepszych składników, nawet pomimo zapewnień jednej z wymienionych firm.

Olej palmowy

Na to, na co powinniśmy zwrócić uwagę, to obecność oleju palmowego, który jest źródłem niekorzystnych tłuszczów. Ich spożywanie może prowadzić do miażdżycy i otyłości. Zaskakujący jest fakt, że najdroższy zając ma go w swoim składzie. A zając za 1, 59 zł jest go pozbawiony.

Emulgator E 476

Znawcy czekolady zwracają także uwagę na zawartość emulgatora E 476, który służy do szybszego, łatwiejszego i trwalszego mieszania składników. Wcześniej straszono jego negatywnym działaniem na organizm, jednak od pewnego czasu negatywne skutki jego spożywania zostały podważone. Jednak zauważmy, że nie został on użyty przy produkcji trzech najdroższych zająców.

Masa kakaowa

Kolejną ważną informacją jest zawartość masy kakaowej – im większy procent, tym lepiej. Wszystkie nasze zające zostały wyprodukowane z czekolady mlecznej, która powinna zawierać min. 25 proc. masy. Najtańszy zając ma w swoim składzie min. 25 proc., kolejne: 30 proc., 50 proc., na etykiecie najdroższego brak informacji. Jak widać w tej kategorii jakość nie idzie w parze z ceną.

Oto lista wybranych przez nas zająców:

60 g za 1,49 zł Terravita

To najtańszy zająć wielkanocny, jaki był dostępny w odwiedzonych przez nas sklepach. Firma ta, jak pisze na swojej stronie, specjalizuje się w produkcji czekolad dedykowanych markom własnym.

W skład czekoladowego zająca wchodzą: cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, mleko w proszku pełne, mleko w proszku odtłuszczone, serwatka w proszku (z mleka), tłuszcz mleczny.

Produkt zawiera olej palmowy oraz emulgator E 476.

Fot. Anna Wójtowicz

Fot. Anna Wójtowicz

60 g za 1,59 zł Cosmo

Firma Cosmo to producent figurek związanych ze świętami, których produkty wysyłane są także za granicę. Świecące opakowanie utrudnia odczytanie składu, dlatego kiepsko jest ująć go na zdjęciu.

W skład czekoladowego zająca wchodzą: cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku pełne, miazga kakaowa, emulgatory: lecytyna sojowa i E 476.

Produkt nie zawiera oleju palmowego.

Znaleźć można go np. w Auchan.

Fot. Anna Wójtowicz

Fot. Anna Wójtowicz

 

75 g za 3,49 zł Favorina

To niemiecka firma, która dostarcza do Lidla wyroby czekoladowe głównie przed świętami. Przygotowany przez nich zając waży 75 g i jest zrobiony z czekolady mlecznej, białej i deserowej.

W skład czekoladowego zająca wchodzą: cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku pełne, miazga kakaowa, serwatka (z mleka) w proszku, emulgator: lecytyny (z soi), naturalny aromat waniliowy, barwnik, karoteny.

Produkt nie zawiera oleju palmowego ani emulgatora E 476.

Znajdziesz go w Lidlu.

Fot. Anna Wójtowicz

Fot. Anna Wójtowicz

 

100 g za 7,99 zł Ferrero Rocher

Firma, dla której najważniejsza jest jakość, a podstawą sukcesu ich produktów jest wykorzystywanie jedynie starannie wyselekcjonowanych surowców.

W skład czekoladowego zająca wchodzą: cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, mleko odtłuszczone w proszku, masło odwodnione, emulgator: lecytyna (soja), wanilina.

Jak widać produkt jest stworzony zgodnie z wartościami firmy.

Znajdziecie go np. w Auchan.

Fot. Anna Wójtowicz

Fot. Anna Wójtowicz

 

110 g za 8,99 zł Kinder

Kinder oferuje niepowtarzalne produkty i doświadczenia, a ich czekoladki uwielbiają nie tylko dzieci. Ich zając został pokryty mleczną czekoladą z warstwą białego mlecznego nadzienia wewnątrz.

W skład czekoladowego zająca wchodzą: cukier, mleko pełne w proszku, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, emulgator: lecytyny (soja), wanilina, mleko odtłuszczone w proszku, tłuszcze roślinne (Shea), masło odwodnione.

Produkt zawiera olej palmowy.

Fot. Anna Wójtowicz

Fot. Anna Wójtowicz

 

A co ze smakiem? Przyznam się szczerze, że najdroższy smakuje najlepiej – będzie smakował każdemu miłośnikowi produktów Kinder. Zaskoczył nas smak zajączka za 1,59 zł, który był naprawdę smaczny i nieprzesłodzony w przeciwieństwie do zajączka z Lidla.

Jak widać, żaden z zająców nie jest zrobiony z czekolady dobrej jakości. Na przykładzie przeanalizowanych składów widać, że przy wyborze nie można kierować się wyłącznie ceną bądź marką. Należy czytać etykiety i wybierać takie produkty, które mają jak najmniej tłuszczów roślinnych oraz utwardzaczy.

Żaden zając nie został zwycięzcą. Wszystko przez dużą zawartość cukru, który został wszędzie wymieniony na pierwszym miejscu. Ale może właśnie taki jest zamysł producentów, aby dać nam na święta jak najwięcej słodkości?


„Love drug”, czyli tabletka, która wywoła uczucie miłości. Naukowcy już nad nią pracują

Redakcja
Redakcja
13 kwietnia 2017
Fot. iStock
 

Zastanawiałaś się kiedyś, jakby to było: przyjmujesz tabletkę i zaczynasz czuć miłość? Brzmi jak bajka. Ale taka bajka, która może stać się rzeczywistością. Naukowcy już nad nią pracują i przewidują jej powstanie w niedalekiej przyszłości.

Naukowcy są zgodni, co do jednego – nieuniknione jest powstanie substancji o działaniu stymulującym procesy biochemiczne, które ludzie nazywają miłością. Wszystko dzięki powodzeniu badań przeprowadzonych na dwóch, blisko spokrewnionych gatunkach norników preriowych. Różnią się one tym, że jedna grupa jest mono, a druga poligamiczna.

Za przyczynę podejścia do kwestii wierności uznano różnicę, która tkwi w systemach wydzielania oksytocyny. To świadczy o tym, jak ważny jest ten hormon, zwany hormonem miłości, w gotowości do pozostania w stałym związku.

Wyniki zostały zestawione z obserwacjami czynności mózgu u ludzi, którzy twierdzą, że są w stanie zakochania. Dzięki technice neuroobrazowania potwierdzono kluczową rolę oksytocyny również u ludzi.

Dr Anders Sandberg, który zajmuje się etycznymi rozważaniami nad praktycznym zastosowaniem informacji i odkryć z dziedziny neurobiologii, przewiduje, że tabletka pojawi się na półkach w ciągu dziesięciu lat. Jednak wiąże z jej wprowadzeniem wiele trudności, wynikających z obaw etycznych. Wiele wątpliwości powoduje to, jak będzie ona oddziaływać na życie człowieka i w jakim celu będzie ona zażywana.

Obawia się przede wszystkim, że „love drug” stanie się – dosłownie – lekarstwem na problemy w związku lub ludzie będą ją zażywać, kiedy rozpadnie się ich związek. Niestety, jego obawy są słuszne. Oksytocyna sprawia, że czujemy się szczęśliwsi. Spożywając ją jako lekarstwo na nieudaną relację rzeczywiście poczujemy się lepiej, jednak nie rozwiążemy problemów.

Jednak pomimo obaw, tabletka może pomóc wielu osobom. Single zyskają szansę na stworzenie związku, a osoby, które nigdy nie były zakochane, poczują, jak to jest kochać.

Ale czy do tego, żeby poczuć miłość, wystarczy jedynie tabletka?


Źródło: fpiec.pl


4 postawy wobec bliskich, które cię ograniczają

Redakcja
Redakcja
13 kwietnia 2017
Fot. iStock / nd3000

Rodzina dla większości osób jest najwyższym szczęściem, które należy chronić przed wszystkim, co może jej zagrozić. Dbamy o siebie nawzajem, rozmawiamy, pielęgnujemy wspomnienia, omawiamy teraźniejszość i planujemy przyszłość. Robimy wiele, a może nawet wszystko, co w naszej mocy, by bliscy byli szczęśliwi. 

Czasem jednak myśli i podejmowane działania wychodzą poza nawias ogólnie rozumianej troski i to nasza postawa staje się problemem. Są osoby, które zbyt często i wręcz obsesyjnie rozmyślają nad różnymi aspektami wspólnego życia, blokując szczęście własne i bliskich.

Przekonania, które blokują szczęście

Samo rozmyślanie nad problemami, które mogą wystąpić w niedalekiej przyszłość, nie jest złe. Pozwala zastanowić się nad tym, jak w przyszłości uniknąć problemów lub zaplanować strategię pokonania ewentualnego kłopotu. To może być użyteczne, ale skupianie się ciągle nad tym samym nie pozwala podejmować racjonalnych decyzji i iść dalej. Bywa, że takie rozmyślnie ciągle wraca i jest uporczywe, a ty, zamiast szukać rozwiązań, skupiasz się na swoich obawach.

1. Tkwisz w bolesnych wspomnieniach 

Być może cały czas rozpamiętujesz przykrości, które dotknęły cię ze strony najbliższych, stale wracając do ich „winy”. Chowasz urazy i w dalszym ciągu, mimo upływu lat i nastałych zmian, powtarzasz destrukcyjne myśli, które sprzyjają narastaniu poczucia winy i wstydu u bliskich. A przecież nie możesz nic zrobić, aby zmienić przeszłość, tym bardziej powinnaś wykonać ruch do przodu, by odejść od przykrych wspomnień i otworzyć się na nowe. Emocjonalny chaos prowadzi do kryzysów, rozpaczy i bezradności. Jeden dzień, w którym powiesz „wystarczy”, będzie miał większe znaczenie od ciągłego wyciągania brudów z przeszłości.

2. Martwisz się o to co będzie

Zadręczając się stale tym samym negatywnym rozmyślaniem o przyszłości, niewiele ci z tego przyjdzie. Twoje obawy, jak ciężka chmura mogą gromadzić się nad rodziną i psuć atmosferę. Bo ile można się martwić o zagrożenia typu wymyślony wypadek komunikacyjny, zaginięcie czy utonięcie w jeziorze? Po pierwsze, nie masz żadnej pewności, że tak się może stać, a po drugie, nawet najgorętsze twoje myśli nie zmienią tego, co z czasem doświadczą twoi bliscy. Nie uchronisz ich przed tym, co jest poza twoim zasięgiem, stale zabraniając, powtarzając ostrzeżenia czy prośby.  Czasem możesz paradoksalnie spowodować właśnie tę katastrofę, której się obawiasz. Nikt nie zna przyszłość i zamiast zatruwać siebie i głowy bliskich wyolbrzymionymi obawami, lepiej żyć nadzieją i karmić się optymizmem.

3. Próbujesz kontrolować i poprawić bliskich

Nie uczysz się na swoich doświadczeniach, nie wyciągasz wniosków z tego, że nagminne „ustawianie” bliskich nie spotyka się z ich aprobatą. Można by rzec, że z uporem maniaka stale chcesz nawracać bliskich w kwestiach, które ty uważasz za jedyne i słuszne. Nie masz monopolu na prawdę, więc pozwól innym żyć po swojemu, nawet jeśli mogą oni popełniać błędy. Pamiętaj, że więzi rodzinne są silne, ale nie niezniszczalne. Istnieje cienka granica pomiędzy troską i dobrą radą a próbą przeżycia za innych swojego czasu, zachowaj więc równowagę pomiędzy twoimi chęciami a wolą bliskich.

4. Pomagasz wszystkim, ale nie dbasz o siebie

Taka postawa może z kolei wyglądać na pozytywną rzecz. Troska o innych jest przecież wyrazem miłości i zaangażowania, ukłonem w stronę najbliższych. Jednak nadmiar uwagi i troski kierowany w stronę bliskich, sprawia, że stajesz się uzależniona od bycia dla innych, rozleniwiając ich jednocześnie. Pozwól poczuć innym odpowiedzialność za siebie, inaczej okaleczysz ich na przyszłość. Dbając lepiej o samą siebie, będziesz w stanie mądrzej kierować związkiem z bliską osobą i  lepiej radzić sobie z problemami innych, gdy zajdzie taka potrzeba. Pamiętaj również, że myślenie także o sobie nie jest egoizmem i nie powinno wzbudzać u nikogo wyrzutów sumienia.

Jeśli czujesz, że któreś z powyższych postaw dotyczy bezpośrednio ciebie i rzutuje na twoich bliskich, zastanów się, z czego to może wynikać. Czasem przekonania wynikają z czasów dzieciństwa, kiedy to każdy w różnym stopniu doświadczał negatywnych myśli i uczucia bezradności. Zawsze warto się z tym zmierzyć.

źródło: www.psychologytoday.comzyciowapsychologia.wordpress.com

 


Zobacz także

Obejrzycie nową reklamę allegro i spróbujcie się nie wzruszyć… „Bo to czego szukasz, jest bardzo blisko”

Jak cierpią mężczyźni. 7 sposobów, na jakie faceci radzą sobie z miłosnym zawodem

Osiem rzeczy, które dostajemy do innych ludzi i o których powinniśmy zawsze pamiętać