Przestań kisić się w związku. Kompromis, to nie zawsze najlepsze rozwiązanie

Karolina Krause
Karolina Krause
15 grudnia 2016
Przestań kisić się w związku. Kompromis, to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Fot. iStock / JenAphotographer

Czy powtarzana nam od wieków mantra o kompromisie, rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem dla naszego związku? Czy naprawdę nie możemy znaleźć sposobu, byśmy oboje wyszli z konfliktu zadowoleni, bez poczucia straty?

Całkiem niedawno miałam okazje rozmawiać z moim przyjacielem, który nie był w stanie dojść do porozumienia z własną żoną. Klasyczna sytuacja z serii tych, kto tym razem powinien ustąpić. W znacznym uproszczeniu chodziło, jak zwykle, o plany na weekend. Ona od dłuższego czasu planowała odwiedzić rodziców, a on w ostatnim momencie dostaje jedyną w swoim rodzaju propozycję dwudniowego wypadu za granicę z kumplami. Dobrze znam mojego przyjaciela i wiem, że wyjazdy z kolegami zdarzają mu się raczej rzadko. A po tym, co ostatnio spotkało go w życiu przydałby mu się taki reset.

Wracając jednak do sytuacji z żoną, wspólnie doszli do wniosku, że najsprawiedliwiej byłoby, gdy jeden dzień spędził u teściów, a drugi z kolegami. Rozwiązanie idealne! A jednak niekoniecznie… Za raz po powrocie przyszedł się wyżalić, że nie dość, że z kumplami nie mógł się wybawić do końca wybawić (bo jak, skoro nazajutrz czekał go niedzielny obiad z rodzicami). To jeszcze na drugi dzień musiał grzecznie wysłuchiwać zgryźliwych uwag, jaki to z niego imprezowicz, że młodzieńczych balang mu się zachciało.

– Przestańcie się kisić! – powiedziałam w końcu. – Co? Ale że co kisić? – spytał kompletnie zbity z tropu. – Siebie. Przestańcie się kisić w swoim związku. Widzisz przecież, że kompromis zupełnie u was nie działa. Wywołało to olbrzymią burzę między nami. Bo jak to? Przecież związek jest „sztuką kompromisu”! Bez kompromisu nie ma relacji! Człowiek jest egoistą, samolubem! Nie liczy się z uczuciami innych. I tak dalej…

Z góry chcę uspokoić wszystkich tych, którzy już doszli do wniosku, że ten sposób wyjścia z sytuacji spisałam totalnie na straty. Spokojnie. Nic z tych rzeczy. Owszem kompromis jest potrzebny. Ale tylko tam, gdzie mamy do czynienia z konfliktem na tyle głębokim, że nie jest możliwa współpraca. Albo wtedy, gdy trzeba na szybko pogodzić, kłócące się o wybór muzyki, dzieciaki w aucie. Wtedy nie ma dyskusji. Przyda się też w sytuacji, gdy zwracasz się po podwyżkę do szefa. Elastyczność to piękna cecha. Tylko, że nie zawsze musisz ustępować. Czasami wręcz trzeba umieć zawalczyć o siebie.

Mam jednak wrażenie, że wpajana nam od dziecka, wiara w zbawienny wpływ kompromisu na jakość naszych relacji to tylko złudne nadzieje. Bo czego byśmy o nim nie powiedzieli, każdy kompromis jest na swój sposób zgniły. Każdy niesie ze sobą wyrzeczenia i dla obojga stron wiąże się z pewną „stratą”. Z samej swojej definicji jest to w końcu „porozumienie osiągnięte w wyniku wzajemnych ustępstw”.

Zgadzając się na wzajemne ustępstwa, żadne z partnerów nie otrzymuje wystarczająco dużo przestrzeni, na realizacje własnych celów. Żadne z nich nie może też być do końca szczęśliwe, oddać się temu, co sprawia mu radość. Bo dobro tej drugiej osoby, zawsze będzie stało mu na przeszkodzie. Małżeństwo, które przez wiele lat zgadza się na codzienne kompromisy i ciągle z czegoś rezygnuje. Zaraz po odchowaniu dzieci najprawdopodobniej dopadnie poważny kryzys. Bo jedno z małżonków będzie miało dość ciągłego odpuszczania, a drugie z bólem wykrzyczy „ja dla ciebie tyle poświeciłam, a ty mnie teraz zostawiasz”.

Jak zatem moglibyśmy dojść do porozumienia, nie zgadzając się na wzajemne ustępstwa?

Współpraca

Po pierwsze i najważniejsze, ważna jest chęć współpracy. Jeśli tylko jednej osobie będzie zależało na znalezieniu takiego rozwiązania, które usatysfakcjonowałoby obie strony, to nic z tego nie będzie. Jak to mówią „do tanga trzeba dwojga”.

Odrzucenie presji czasu

Ustalcie, czy decyzja o rozstrzygnięciu sporu musi zostać podjęta już teraz. Większość konfliktów kończy się kompromisem, głównie dlatego, że nie ma czasu do przedyskutowania wszystkich możliwych opcji. Co często skutkuje jedynie wybraniem mniejszego zła. Zamiast tego można by tę rozmowę odłożyć na później, tak by każdy miał czas na znalezienie przynajmniej kilku rozwiązań. By ostatecznie wybrać takie, które pokochacie oboje.

Win-win

Czyli przeniesienie strategii stosowanej w biznesie do waszego związku. Win-win, to inaczej takie zakończenie negocjacji, dzięki któremu obie strony dostają więcej, niż się spodziewały uzyskać. W przypadku mojego przyjaciela mogłaby to być np. wspólna wycieczka w góry całą rodziną (wraz z teściami oczywiście), o ile wszyscy lubią takie wycieczki. Pewnie będzie się to wiązało z większym nakładem pieniędzy, ale może nie to akurat jest w tym momencie najważniejsze.

Kreatywność

Jedno to oczywiście chęć znalezienia trzeciego wyjścia z sytuacji, a drugie to oczywiście znalezienie go. Możecie przy tym wykorzystać też inne techniki znane wam z pracy, jak na przykład burzę mózgów. Każdy na przemian rzuca swoje pomysły, aż w końcu z ich połączenia uda wam się wydobyć lepszą, nową jakość. Ważne jednak, by pamiętać tu o podstawowej zasadzie tej metody, czyli absolutny zakaz krytykowania pomysłów drugiej osoby. Dopiero po jej zakończeniu odrzućcie te, które są na przykład mniej realne.

Rozmawianie o swoich potrzebach

Czyli najważniejszy ze wszystkich punktów. I to wcale nie dlatego, że te nasze są najważniejsze i egoistycznie chcemy, by to one przede wszystkim zostały zaspokojone. Ale po to, by je sobie wzajemnie uświadomić. Kiedy nauczymy się je właściwie określać (co wcale nie jest takie proste), będzie nam łatwiej zrozumieć drugą osobę. O co mu tak naprawdę chodzi? Dlaczego tak się upiera przy swoim? Może się bowiem wtedy okazać, że koniec końców konflikt został zażegnany. Że można i mieć ciastko i zjeść ciastko, jeśli tylko bardzo się chce.


Troska o włosy to coś więcej niż ich regularne mycie. Poznaj skuteczne sposoby na poprawę ich kondycji

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Nie każda kobieta otrzymała od Matki Natury silne, piękne włosy. Wszystkie jednak powinnyśmy umieć tak o nie zadbać, by cieszyły zarówno dobrą kondycją, jak i dodawały uroku. Zadanie to staje się trudniejsze, gdy mamy do czynienia z włosami słabymi, z tendencją do wypadania.

Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, a dzięki zastosowaniu dobrze dobranej dla potrzeb każdej z nas pielęgnacji, na nowo możemy cieszyć się olśniewającymi włosami.

Regularne mycie to zbyt mało, w stosunku do czynników osłabiających włosy

Jeśli dotychczas twoja troska o włosy ograniczała się do regularnego mycia, rzeczywiście mogłaś być niezadowolona z ich wyglądu. Samo zmywanie zabrudzeń ze skóry głowy i włosów to za mało, by wpłynąć pozytywnie na ich kondycję. Szczególnie, jeśli stosujesz trwałą koloryzację, lubisz je prostować każdego dnia lub układać za pomocą lokówki, czy energicznie wycierasz mokre włosy w ręcznik po kąpieli. Stosowanie lakierów do włosów, podobnie jak niedelikatne rozczesywanie i ścisłe okręcanie w jednym miejscu gumką, również źle na nie wpływa.

Dodatkowo włosy osłabia uboga w składniki odżywcze dieta i przewlekły stres, którego wcale nie tak łatwo jest uniknąć. Choroby, takie jak niedoczynność lub nadczynność tarczycy, zespół policystycznych jajników, anemia lub problemy skórne takie jak np.: liszaj płaski, łupież, łojotokowe zapalenie skóry czy infekcje grzybicze, również zostawiają swój ślad na włosach. Ale w wielu przypadkach, odpowiednia pielęgnacja od wewnątrz i od zewnątrz, może zadziałać cuda.

Fot. iStock /Lubushka

Fot. iStock /Lubushka

Wsparcie od wewnątrz nie do przecenienia

Unikanie powyższych pielęgnacyjnych błędów, to podstawa dla odciążenia włosów. Zbilansowana dieta również ma duże znaczenie dla kondycji włosów, więc warto zwrócić uwagę, by na talerzu nie brakowało ryb, ciemnozielonych warzyw, świeżych owoców, orzechów, produktów pełnoziarnistych, mięsa drobiowego, pestek dyni i nabiału. Jednak nawet takie staranie może nie dostarczać wszystkich kluczowych dla zdrowia i wyglądu włosów składników. Z tego powodu ważne jest dodatkowe przyjmowanie substancji, które wpłyną pozytywnie zarówno na krążenie krwi w skórze głowy, jak i odżywienie cebulek i łodyg włosów.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Cenną pomocą w pielęgnacji i kurowaniu osłabionych lub zniszczonych włosów jest VITAPIL®, profesjonalny preparat, opracowany przez ekspertów na bazie składników odżywczych i naturalnych substancji roślinnych. Sprawdzi się u osób, które chcą cieszyć się mocnymi, gęstymi i zdrowymi włosami. Działa od wewnątrz – nie tylko na łodygę włosa, ale przede wszystkim na cebulkę i gruczoły łojowe. Sprawia, że włosy stają się mocne, elastyczne i bardziej lśniące. 

VITAPIL®  zawiera 16 składników aktywnych, w tym dużą ilość biotyny (300 µg), która poprzez utrzymanie prawidłowego metabolizmu energetycznego wpływa na procesy zachodzące w cebulce włosów — ich wzrost i  zahamowanie nadmiernego wypadania. Nową formułę preparatu wzbogacono o bambus, który jest najbogatszym w naturze źródłem krzemu. Zawiera go aż 75%, to ponad 5 razy więcej niż popularny skrzyp. 

Składniki nowego preparatu VITAPIL® chronią mieszki włosowe przed szkodliwym wpływem wolnych rodników oraz wpływają na prawidłową pigmentację włosów.

Doskonałe uzupełnienie pielęgnacji od zewnątrz 

Wsparcie kondycji włosów od wewnątrz, dzięki właściwej suplementacji, ma ogromne znaczenie dla sprawy. A jeśli do tego dołożymy pielęgnację stosowaną od zewnątrz, efekt będzie jeszcze lepszy. Samo regularne mycie włosów nie wystarczy, by mówić o pełnym pielęgnacyjnym sukcesie. Usunięcie sebum i zanieczyszczeń to jedno, a drugie odpowiednie odżywienie od zewnątrz. Zastosowanie idealnie dobranego kosmetyku do pielęgnacji może dać niezwykłe efekty.

VITAPIL Profesjonalny Lotion stał się odpowiedzią na potrzeby zapobiegania nadmiernemu wypadaniu włosów oraz stymulowania porostu nowych. Dedykowany jest osobom, które chcą cieszyć się mocnymi, gęstymi, zdrowymi i przyjemnymi w dotyku włosami. Inteligentne połączenie składników pozwala na codzienne stosowanie preparatu bez ryzyka podrażnień. Jego skuteczność opiera się na obecności w składzie m.in.: 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

  • kompleksu 2HGS — Hair Growth Stimulation (Arginina, Witamina B3), który umożliwia dostarczenie substancji odżywczych zawartych w preparacie (panthenol, cysteina, keratyna, krzem z bambusa) do cebulki włosa. Ponadto wpływa na prawidłowe ukrwienie skóry głowy,
  • kompleksu biotyny — zapobiegającemu nadmiernemu wypadaniu i przetłuszczaniu się włosów,
  • panthenolu — zmniejszającego utratę naturalnej wilgoci, co sprzyja prawidłowemu nawilżeniu skóry głowy i włosa,
  • kreatyny — posiadającej unikalną zdolność do dopasowania się w miejscu uszkodzonej struktury włosa, dzięki czemu skutecznie odżywia i regeneruje włosy,
  • nabłyszczających protein jedwabiu,
  • cysteiny i ekstraktu z bambusa, który zawiera ponad 5 razy więcej krzemu, niż popularny skrzyp.

Nie każda kobieta doczeka się włosów jak z reklamy, ale mimo to, warto zadbać o jak najlepszy ich wygląd. Nie da się oszukać genów, czy też przez nieleczoną chorobę wypracować ich promienny wygląd. Jednak, gdy w grę wchodzi odpowiednia pielęgnacja, zbilansowana dieta oraz zdrowy organizm, nic nie stoi na przeszkodzie, by dać włosom jak najwięcej blasku, a sobie uroku i pewności siebie. Nie ma bardziej kobiecego elementu wyglądu, niż piękne, zadbane włosy, o które postarać się może każda z nas.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką VITAPIL®

 


6 zachowań, po których poznasz niewdzięczników i wyzyskiwaczy. Nie daj sobie wejść na głowę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 grudnia 2016
Fot. iStock / fcscafeine
Fot. iStock / fcscafeine

Zapewne każdemu zdarzyło się natknąć na ludzi niewdzięcznych, którzy z wyjątkową lekkością zapominali o słowie „dziękuję”, a bez kłopotu nas wyzyskiwali. Tak, jak w powiedzeniu — daj palec, a urwą ci rękę, tak też bywa w życiu. Nie ma tu reguły, zawsze może się przytrafić nam osobnik pasożytniczy, który zdecydowanie nie będzie miał ochoty dać czegoś od siebie.

Lepiej nie być naiwnym i nie dawać się wykorzystywać, bo ta druga osoba i tak tego nie doceni. Co więcej, będzie uważała, że twoja atencja i pomoc należy jej się z urzędu. Niestety, takimi wyzyskiwaczami mogą okazać się osoby dobrze się kamuflujące z niemiłymi nawykami, które otwarcie ci słodzą, udają przyjaciół, a gdy przyjdzie co do czego, nawet nie podadzą ci ręki, gdy się potkniesz na prostej drodze. Niby samo życie, ale lepiej oszczędzić sobie kłopotów i omijać takie znajomości.

6 typowych zachowań niewdzięczników i wyzyskiwaczy

Gdy zaobserwujesz w relacji z kimś poniższe „objawy”, nie dawaj sobie dalej wchodzić na głowę!

1. Zawsze istnieje nagła potrzeba

Być może tylko z grzeczności zaoferowałaś się z hasłem „jakby coś, to dzwoń”, a telefon wręcz się urywa. Bo czy mogłabyś na miasto podrzucić (ty masz auto, on/ona nie)?, zająć się na chwilę dziećmi (przez co najmniej godzinę)?, pożyczyć kieckę na nagłe wyjście do teatru (a później to nawet na wypad do sklepu)? Dobra dusza z ciebie to pomagasz, ale o ile raz, może i drugi to przejdzie, każde kolejne spełnienie coraz częstszych próśb, uczyni cię wolontariuszem roku. Zupełnie za darmo.

Broń się! Stawiaj swoje granice i zamiast służyć po raz kolejny za darmową nianię, zaproponuj pomoc w znalezieniu opiekunki, albo wybierz się jako osoba towarzysząca na zakupy, żeby i „wyzyskiwaczka” wreszcie miała się w co ubrać.

2. Nie ma dla ciebie czasu

Potrzebujesz pomocy? No to masz problem i radź sobie sama. Niewdzięcznik i wyzyskiwaczka na pewno nie przyfruną jak na skrzydłach, by ci pomóc. Powód znajdzie się zawsze — od nagłej wizyty u weterynarza z psem (to on/ona ma jakieś zwierzę?!) po nagłą awarią auta (po raz trzeci w tym tygodniu).

Broń się! I gdy zostaniesz już raz na lodzie, jeśli ci zależy na relacji (bo np. chodzi o siostrę), porozmawiaj, dlaczego ty również potrzebujesz wsparcia, wzajemności. Zaproponuj kawę. Budując głębsze relacje, trudniej będzie komuś odmówić raz jeszcze, gdy rzeczywiście będziesz musiała poprosić o pomoc, a wiesz, że sama sobie nie poradzisz.

3. Istnieją wysokie oczekiwania

Najczęściej dzieje się tak w rodzinie, co wynika z łączących was więzi. O ile początkowo pomagasz z poczucia obowiązku, tak później zwyczajnie zastanawiasz się, czy tylko ty jedna możesz się wykazać. Powinnaś pomóc, bo tak, po prostu jesteś (najmłodsza/najstarsza/bezdzietna/bogata), a skoro już jesteś, to się na pewno przydasz.

Broń się! Zaktywizuj również innych do pomocy, nie daj sobie wejść na głowę, bo „powinnaś”. Bądź niezależna i odporna, rodzina faktycznie może oczekiwać pomocy „z urzędu”, ale ty nie musisz się na wszystko zgadzać.

Fot. iStock /flyparade

Fot. iStock /flyparade

4. Ich czas jest bezcenny

I to ty fruniesz z prędkością błyskawicy, by już i teraz pomóc przy „nagłym wypadku”. A jeśli angażowanie cię do pomocy przez cały czas wynika ze złego planowania, zarządzania czasem czy nieodpowiedzialności drugiej strony, działaj stanowczo.

Broń się! Jeśli on/ona  nadal nie przejmuje się twoim czasem i oczekuje, że znów pomożesz, po „robocie” wyjaśnij, że ty też masz swoje życie i obowiązki. Uprzedź, że jeśli będzie taka potrzeba, owszem, można poprosić cię o pomoc, ale z pewnym wyprzedzeniem. Dwa razy ktoś się zastanowi, zanim znów cię wyrwie rano w sobotę z łóżka, bo akurat nagle sobie przypomniał(a) o planowanym od tygodnia wypadzie na miasto. Wymagaj szacunku dla własnego czasu.

5. Mówią o tobie, ale bez sympatii

Za plecami mówią o tobie niepochlebne rzeczy, mimo iż sporo tobie zawdzięczają. Można by rzec, że gryzą rękę, która je karmi i wcale sobie nie żałują w rozmowach z rodziną czy wspólnymi znajomymi. Manipulują innymi, przedstawiając ciebie w złym świetle, jako niedostatecznie pomocnej czy empatycznej osoby, by np. łatwiej uzyskać oczekiwaną pomoc od innych, stawiając się w roli ofiary.

Broń się! Na przyszłość ze spokojem odmów pomocy, wyjaśniając tego powód. Przynajmniej znajdą prawdziwe podstawy do gadania. I sama trzymaj się od sprawy z daleka.

6. Nigdy o tobie nie pamiętają, ale zapamiętają, gdy choć raz im nie pomożesz

Jeśli liczyłaś na to, że i ty doczekasz się uwagi od tych, którym zwyczajowo swojej uwagi nie żałujesz, to możesz się niekiedy zdziwić. Musisz się co najmniej raz upomnieć, a już na pewno sama z siebie poprosić, gdy przydałoby się tobie ich wsparcie.

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, gdy dotychczas byłaś na linii pierwszej pomocy dla nieszczęśnika, ale ten jeden, jedyny raz nie mogłaś/nie chciałaś pomóc. I takie twoje prawo. Niestety wyzyskiwacz o tym nawet nie pomyśli, zapamiętując nie to, co do tej pory dla niego zrobiłaś, ale czego tym razem NIE zrobiłaś. I cokolwiek by się później miało nie dziać, ta łatka zostanie przyklejona i koniec.

Broń się! Jeśli w efekcie twojej odmowy dotknie cię obraza majestatu tej osoby, może to i lepiej, bo zostaniesz „zwolniona” z dotychczasowego obowiązku pomagania. Jeśli natomiast zależy ci na relacji, wyjaśnij sprawę oraz zaznacz wyraźnie, że ty również masz prawo odmówić stawania na rzęsach dla kogoś, gdy nie masz na to czasu, siły lub ochoty. Równowaga w dawaniu i braniu powinna zostać zachowana.

Pamiętaj, każdy od czasu do czasu może potrzebować twojej pomocy, ale to powinno zadziałać w obie strony. Sama okazuj wdzięczność nawet z drobny gest i doceń to, gdy ktoś bardzo chciałby ci pomóc, ale nie zawsze może. Wysyłając w świat takie komunikaty sprawisz, że inni chętniej zachowają się w stosunku do ciebie fair. I bądź stanowcza, gdy ktoś ewidentnie cię wyzyskuje, bez cienia wdzięczności. Na takim układzie zwykle więcej stracisz niż zyskasz.


źródło: www.powerofpositivity.com


Zobacz także

Fot. Screen/You Tube

„Gdy palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec…” Alfabet Amelii

Fot. iStock /  Solovyova

Akcja „Moja pierwsza miłość”

Fot.  Screen z YouTubeMediaTory

„Jestem dziennikarzem. Tak, to ja odpowiadam za cały ten syf, który codziennie oglądasz…”. Szokujący film, daje wiele do myślenia