Prawdziwych przyjaciół poznaje się… no właśnie, kiedy?

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
2 października 2016
Fot. iStock/savageultralight
Fot. iStock/savageultralight

Podobno prawdziwi przyjaciele zawsze znajdą sposób na to, by nam pomóc, a fałszywi wymówkę, by tego nie zrobić. Jako nastolatki i gorące dwudziestki przyjaciół mamy niemal wszędzie i zdarza się, że każdą spotkaną Kaśkę, Baśkę czy Krzyśka zaliczamy z marszu do „best friends”. Po trzydziestce najbliższe grono nieco szczupleje (odwrotnie proporcjonalnie do nas samych) i zostaje z nami elita, najlepsi z najlepszych, crème de la crème naszego towarzystwa. Nie ma aptecznego testu na wykrycie przyjaźni, analizy laboratoryjnej ludzkich relacji, czy wzoru, dzięki któremu możemy obliczyć wzajemne zaangażowanie. Prawdziwych przyjaciół poznaje się jednak w kilku sytuacjach.

W biedzie i nieszczęściu

Mądrość ludowa od dawien dawna znana głosi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Powtarzała tak babcia, a wcześniej jej babcia i babcia tejże babci, więc coś w tym musi być! Gdy w lodówce masz tylko światło, w portfelu lekko zwietrzały zapach dawno już wydanej gotówki, a twoja dobra passa wyjechała na długie wakacje, ludzie będący obok, którzy wspierają cię i dopingują, są twoimi prawdziwymi przyjaciółmi. Tacy, którzy odwiedzą w domu, gdy zaniemożesz, rosół w termosie przyniosą i herbatę ciepłą robią. Ci, którzy ochrzanią, gdy sił do walki zaczyna brakować i marudzenie się włącza, wymyślą plan C, gdy A i B okaże się niewypałem lub spod ziemi wykopią potrzebne ci informacje, kontakty i zasoby.

W obliczu sukcesu

Awans w pracy i rozwijająca się kariera, odznaczenie państwowe, wygrana w totolotka albo nawet dostanie się do lekarza specjalisty bez czekania latami – sukces jest ogromnym sprawdzianem dla relacji międzyludzkich. Nie każdy potrafi go znieść u swoich bliskich, nie każdy potrafi przełknąć czającą się gdzieś w gardle gulę zazdrości. Sukces może być dla kogoś tak dotkliwy, że stanie się barierą nie do przejścia – prawdziwych przyjaciół to jednak nie dotyczy. Jeśli blisko siebie masz ludzi, którzy gratulują szczerze, kciuki zawsze trzymają i na dodatek namawiają do tego, byś pięła się jeszcze wyżej, to nie pozwól im odejść zbyt daleko.

Przy remoncie i/lub przeprowadzce

Niejedno malowanie lub wnoszenie lodówki na trzynaste piętro zweryfikowało już status zażyłości ludzkiej. Remonty i przeprowadzki to niezawodne testy przyjaźni – posiedzieć na kanapie można z każdym, ale już wynieść ją lub położyć pasującą do niej tapetę to tylko z przyjacielem! Ten prawdziwy pomocy nie odmówi i za pędzel chwyci, będzie z radością sunąć wałkiem po ścianie, tynk skrobać i meble z Ikei skręcać. Kartony z dobytkiem do bagażnika zapakuje, w ich przewiezieniu pomoże, a nawet wniesie i rozpakuje. A potem pomoże przy parapetówce, toast pod tę nową szafę wniesie i w zbudowaniu domowej atmosfery pomoże.

Gdy masz złamane serce

Przyjaciel nie pyta wtedy o nic – po prostu przynosi chusteczki, wino i czekoladę, pozwala się wypłakać, wyżalić i nazwie tego drania odpowiednio niecenzuralnym słowem. Będzie stać po twojej stronie, tworzyć wspólny front i nie pozwoli na to, by cierpienie trwało zbyt długo. Włączy wasz ulubiony serial albo film z Ryanem Goslingiem, zabierze na zakupy i przekona, że taka super laska jak ty nie zasługuje na takie dupka jak on.

Gdy tracisz wiarę w siebie

Prawdziwy przyjaciel zmotywuje, podbuduje, będzie dopingować niczym cheerleaderka z amerykańskich filmów dla młodzieży i wspierać jak najlepszy osobisty coach. A w ostateczności da porządnego kopa w tyłek, za włosy z dołka wytarga i postawi do pionu. Nie pozwoli na długotrwałe marudzenie, narzekanie i brak wiary we własne możliwości.  Szczerze i do bólu powie, co należy zrobić i co zmienić, ba!, sam w tych zmianach pomoże.

Gdy zostajesz rodzicem

Tego, kto potrafi znieść twój zachwyt na pierwszym ząbkiem, pierwszą kupką, druga zupką lub czwartym krokiem stawianym przez potomnego, możesz bez obaw nazwać swoim przyjacielem. Ten, który przez tysiące zdjęć się przedrze, każde powita zachwytem, uśmiechem i komentarzem dotyczącym oczywistych zalet widocznych na pierwszy rzut oka, musi cię bardzo lubić.  Temu, komu nie straszne smarki, ślinotok, wrzaski, fochy i dziwne zachowania latorośli, możesz nadać miano przyjaciela.

W szczęściu

Szczęście ma to do siebie, że dzielone zostaje pomnożone i najlepiej nam smakuje, gdy mamy blisko siebie innych. Zamknij oczy, wyobraź sobie chwilę ogromnej radości, jakieś niesamowicie szczęśliwe wydarzenie. Kto jest wtedy obok ciebie, z kim świętujesz? Widzisz ich twarze? To właśnie twoi przyjaciele! Celebruj wspólne spotkania, dbaj o łączące was relacje i nigdy nie zapominaj, jak cenne i ważne są łączące was więzi.


Siedem wiarygodnych sygnałów, że ON cię lubi. Bardziej niż innych (inne?)

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 października 2016
Ilustracja: Alena Tsarkova dla BrightSide.me
Ilustracja: Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Jeśli umierasz z ciekawości, bo chciałabyś dowiedzieć się co ON o tobie myśli, nie musisz pytać wprost albo bawić się w zgadywanki. Wystarczy poobserwować jego pozy. Niezależnie od tego, co dana osoba mówi, jej gesty mogą ujawnić znacznie więcej prawdziwych intencji…

7 wiarygodnych sygnałów, że mu się podobasz:

1. Poprawia sobie włosy, albo stara się je potargać :)

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

W ten sposób panowie (panie również!) często dodają sobie pewności siebie. Kiedy widzimy kogoś atrakcyjnego, instynktownie staramy się poprawić swój wygląd.

2.Układa ręce blisko bioder

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Jeśli mężczyzna trzyma ręce w pobliżu bioder – na przykład w kieszeniach – daje wyraźny sygnał, że jest silny :).

3. Stara się wyglądać okazalej, niż w rzeczywistości 

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

W świecie zwierząt to już prawie rytuał. Gdy zaczyna się walka o samicę, należy użyć specjalnej techniki przyciągania jej do siebie – na przykład postawić pióra albo nastroszyć futro. Wszystko po to, żeby wyglądać na tak dużego, jak to tylko możliwe…

4. Przyjmuje otwartą postawę

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

W sytuacjach społecznych, podświadomie przyjmujemy bardziej otwartą postawę w stosunku do osoby, która nam się podoba. Zwróćcie uwagę na stopy –  instynktownie ustawiamy je się w kierunku tego, z kim chcemy kontaktu.

5. Naśladuje twoje pozy

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Widzisz „lustrzane odbicie”? Oznacza to, że ON próbuje cię zrozumieć i znaleźć z tobą coś wspólnego. To, co widzisz to podświadomie odzwierciedlanie tych pragnień w języku jego ciała.

6. Bardzo się stara być elokwentny :)

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Zwróć uwagę na tę chwilę, kiedy ON staje się bardziej rozmowny, „łapiąc cię” w polu widzenia. Oznacza to, że chce ci … zaimponować.

7. Nagle w jego zachowaniu pojawia się więcej energii i zainteresowania

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Fot. Alena Tsarkova dla BrightSide.me

Jeśli ktoś cię lubi, wyraz jego twarzy staje przyjazny i otwarty. Zobaczysz tę sympatię w jego oczach, a jeśli jest nerwowy, może się rumienić.


Źródło:  brightside.me


Czego uczy nas czarny protest. Są obok ludzie, którzy kochają i mówią „jesteśmy w tym razem”

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
2 października 2016
Fot. iStock/YMStudio
Fot. iStock/YMStudio

Dzieje się ostatnio w naszym kraju, oj dzieje! Poruszenie wielkie, bo i sprawa wymagająca najwyższej uwagi i zaangażowania. Czarny protest nie jest – wbrew temu, co próbują niektórzy politycy nam wmówić – jedynie wybrykiem grupy kobiet z wyrzutami sumienia, ale głośnym sprzeciwem społecznym.  Każda sytuacja, która nas dotyka, czegoś nowego nas uczy, o nas samych, naszym otoczeniu, naszych emocjach lub potrzebach. Jakie zatem lekcje możemy wyciągnąć z czarnego protestu?

Solidarność oznacza siłę

Wiadomo – w kupie siła i kupy nikt nie ruszy. Można przejść obojętnie wobec sprzeciwu wykrzyczanego jednym głosem, udawać, że się nie słyszało, odwrócić głowę w drugą stronę, ale gdy ma się przed sobą całą grupę ludzi, solidarny tłum, uciec nie sposób – trzeba stanąć z nimi twarzą w twarz i wysłuchać, co mają do powiedzenia My, Polacy, solidarność mamy wpisaną niejako w naszą narodową tożsamość, o historii nawet nie wspominając – wciąż oddychamy atmosferą z ’89 roku, a nasze palce w chwilach radości bezwiednie układają się w słynny gest zwycięstwa. W potrzebie potrafimy skrzyknąć się, zorganizować i pokazać ducha walki – a walczyć potrafimy do upadłego.

Niewiedza i ignorancja to słabość

„Wiesz, nic nie mówiłam, gdy rozmawialiście o tym proteście, bo nie wiem, o co chodzi” – tłumaczyła się moja znajoma zapytana, dlaczego nie opowiedziała się za żadną ze stron w dyskusji. Brak wiedzy, ignorancja dotycząca aktualnych wydarzeń i gorących tematów społecznych nie sprawia, że jesteś głupia, niemądra lub wezmą cie w towarzystwie za nieogarniętą – ona powoduje, że jesteś słaba, nie masz głosu w dyskusji, nie wiesz, co powiedzieć i po której stronie stanąć. Stajesz się przezroczysta i obojętna niczym papierek lakmusowy, dla innych jesteś po prostu nijaka i bez wyrazu.

Nie można milczeć i trzeba walczyć o swoje prawa

Może i milczenie jest złotem, ale nie wtedy, gdy ktoś debatuje nad tym, co ci wolno i chce posiadane przez ciebie prawa mocno ograniczyć. O swoje trzeba walczyć – wiedzą to nawet dzieciaki w piaskownicy, gdy chcąc dopaść do wiaderka nie omieszkają przyłożyć stojącemu na drodze koledze łopatką prosto w twarz. Nikt nie namawia do tak drastycznych ruchów, ale stanowczo odradza się siedzenie cicho i bezwiedne potakiwanie – gdy ktoś dybie na nasze prawa, czas pokazać swoje zdanie. Gdy mają nas za idiotki, kobiety bez serca i bez sumienia, o wątpliwym kręgosłupie moralnym, trzeba powiedzieć „dość” i głośno zaprotestować.

Internet to nie tylko seflie i online dating

Po raz kolejny przekonujemy się, że Internet to nie tylko selfie wrzucane na fejsika, randki online i zabawne filmiki z kotkami. To ogromna siła przekazu, która służyć może jednoczeniu sił, wezwaniu do działania i rozsyłania informacji na cały świat. To pomost łączący ludzi zarówno z wielkich miast, jak i małych miasteczek, którzy w sieci są sobie równi. Nie liczy się to, czy jesteś z korpo, czy pracujesz na kasie w markecie, czy jesz jarmuż z kiełkami, czy swojskiego schabowego, czy masz najnowszego mercedesa w garażu, czy stary rower Wigry 3 – lajkujesz, szerujesz i klikasz tak samo.

Nie ma praw dotyczących jednej płci

Nawet stuprocentowy samiec alfa nie może przejść obojętnie obok i udawać, że to nie jego sprawa. Ustalane prawa zawsze dotykają wszystkich, niezależnie od płci. Nawet, jeśli politycy kombinują z typowo kobiecymi sprawami, gdy protestujący wykrzykują, że ich macica to nie kaplica, a na plakatach widnieje żeński układ rozrodczy, to nie jest to wyłącznie problem płci pięknej. Bo ta kobieta, której zabrać chcą wybór, ma ojca, brata, męża, chłopaka, narzeczonego, przyjaciela, kumpla. Wszystko, co dotyczy jej, wpływać będzie też i na nich.

Mamy w Polsce super babki i super facetów

Jesteśmy bardzo fajnym narodem! Pomińmy tych, którzy kierują się zasadą „Bóg dał dziecko, da i na dziecko”, opowiadają, że oni z żoną to by nigdy, przenigdy, albo apelują, by do pochwy plemników nie wpuszczać – dla zachowania równowagi i tacy muszą się znaleźć. Na szczęście jest mnóstwo ludzi, którzy pokazują, że nie jest z nami tak źle, jak czasami się niektórym wydaje. Są pracodawcy, którzy rozumieją i mówią „rób to, co podpowiada ci sumienie, nie będzie konsekwencji”.  Są partnerzy, którzy wspierają, popierają i jednoczą się dla swoich kobiet. Są obok ludzie, którzy kochają i mówią „jesteśmy w tym razem”. I właśnie tego się trzymajmy, to zachowajmy w pamięci – to nasza największa wygrana płynąca z tej sytuacji.

Zapisz

Zapisz


Zobacz także

Fot. iStock/Imgorthand

Czy nasze wnuki będą wegetarianami? To całkiem możliwe

iStock/ Joey Boylan

„Kiedyś, jak coś się zepsuło, to naprawialiśmy. A teraz wyrzuca się stare”. Zadbaj o siebie, o dzieci, nie o niego – miałyście prawo odejść

Jak zepsuć związek

Jak zepsuć związek na 4 sposoby. „Poradnik” dla znudzonych swoim szczęściem