Powodzenie potrzebne od zaraz? Ależ proszę – kup sobie feromony!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
3 grudnia 2015
Fot. iStock / shironosov
 

Koniec z tym. Zamówiłam sobie feromony. Moje życie teraz się zmieni” – oznajmiła koleżanka.  „Zamówiłaś sobie, co?”, powtarzam. FEROMONY. Ogłuchłaś?

Nie, nie ogłuchłam. Przytkało mnie. Inna koleżanka opowiada, że feromony (buteleczka jak na zwykłe perfumy), stoją u jej brata w łazience. Pryska się przed każdą ważną randką.

W wyszukiwarkę wpisuję hasło: „feromony”. Prawie 54 tysiące wyświetleń. Pierwsze pozycje to reklama sklepów i portali, które oferują seksapil w butelce. „Odzyskaj pewność siebie” „Afrodyzjaki – niebezpieczne uwodzenie” „Skuteczność 100 proc”.  Ludzie na forach opisują, jak to niesamowicie działa – odzyskujesz pewność siebie, ludzie bardziej się tobą interesują, słuchają cię….

Nie, w ogóle w to nie wierzę, ale….

Na stronie focus.pl znalazłam badania z pierwszych w Polsce Ogólnopolskich Badań Skuteczności Feromonów. W badaniu wzięło udział prawie 1000 osób, które feromony stosowało. Aż 98,48 proc. z nich twierdziło, że to działa,  tylko 1,52 proc nie odczuło żadnych zmian.

Badania dotyczyły różnych aspektów życia człowieka – bliskości w stałym związku, wpływu na jakość seksu, jego częstotliwości, podniecenie seksualne, ale też w ogóle relacjami z innymi ludźmi, bycia w centrum, skutecznego wpływania na innych.

I choć u każdego poprawiały inną sferę życia i w różnym stopniu, wyniki są bardzo wysokie.

Świat zwariował czy wszyscy powinniśmy teraz pędzić do sklepu po magiczne buteleczki?


Dokładne badania na stronie www.feromony.pl/pobsf


Ratunku, nie mam siły…. 5 sposobów, by odzyskać energię w ciągu dnia

Dominika Bagińska
Dominika Bagińska
3 grudnia 2015
Fot. iStock / Central IT Alliance
 

Dzieje się to zwykle około godziny 14.00. Czujesz senność i utratę sił. Ten stan nie mija po kolejnej kawie. Zimą jest to odczuwalne szczególnie, bo większość z nas odczuwa spadek formy około 15, gdy wcześnie zapada zmierzch. Kawa, słodycze, kawa, słodycze– to najczęściej nasza droga do radzenia sobie z tym stanem. Nie najlepsza. Oto pięć lepszych sposobów 🙂

Po pierwsze, pij

Uczucie znużenia bywa sygnałem odwodnienia organizmu. Nie zawsze, choć często towarzyszy mu suchość w ustach, nosie, gorące dłonie. Może pojawić się także ból głowy. A także uczucie głodu – po posiłku. Bardzo łatwo pomylić pragnienie z głodem. Pragnienie pojawia się, gdy poziom wody w organizmie spadnie prawie 45 proc. poniżej normy. Do tego momentu nie czujemy wcale, że chce nam się pić. Pojawia się natomiast znane uczucie niedosytu, niepokoju, który często powoduje, że sięgamy po przekąskę. A na jej trawienie tracisz energię i masz ochotę zasnąć na stojąco.

– W ciągu dnia powinnaś wypić 1,5-2 litry płynów, czyli trochę więcej niż standardowa butelka wody mineralnej.

– Gdy czujesz zmęczenie, wypij dwie szklanki wody mineralnej, koniecznie małymi łykami. To sprzyja lepszemu jej wchłanianiu.

– Wybierz wodę wysoko zmineralizowaną (powyżej 1500 mg składników mineralnych w litrze), która uzupełni wypłukane przez stres czy kawę elektrolity (minerały).

– Jeśli w pracy jesteś ciągle zajęta i zapominasz o bożym świecie, także o tym, że trzeba pić, przyczep sobie w widocznym miejscu (na przykład na komputerze) kartkę, która ci o tym przypomni.

Po drugie, jedz

Napady ziewania mogą być spowodowane niedojadaniem. Organizm pozbawiony energii zwalnia swoje procesy. Także te związane z myśleniem i kojarzeniem. Senność może pojawić się też po jedzeniu, jeśli posiłek składał się wyłącznie z węglowodanów prostych. Chodzi tu przede wszystkim o białe pieczywo, słodycze, naleśniki, pizzę, spaghetti itp. Takie węglowodany powodują wydzielanie się serotoniny odpowiedzialnej za uczucie błogości i odprężenia.

– Nie wychodź z domu z pustym żołądkiem. Po nocnym poście musisz dostarczyć organizmowi energii niezbędnej do działania. Jeśli nie masz czasu na śniadanie, wypij choćby jogurt, a coś solidniejszego zjedz zaraz po przyjściu do pracy.

– Pamiętaj o kolejnej dawce energii. Zjedz drugie śniadanie. Może to być owoc, jogurt albo kanapka.

– Jedz co dwie-trzy godziny. To zapewni ci stały poziom glukozy we krwi. Trzymaj w szufladzie biurka orzechy, migdały lub suszone owoce. Pomogą w chwilach największego kryzysu, ponieważ zawierają dobrze przyswajalny cukier.

– Na obiad wybierz raczej potrawę bogatą w pobudzające białko, a nie usypiające węglowodany. Czyli na przykład kotlet z sałatką, rybę z warzywami czy jajka. Ważne też, by danie było bogate w błonnik pokarmowy, który sprzyja stopniowemu uwalnianiu energii. Nie grozi ci wtedy efekt gwałtownego skoku ilości cukru we krwi, który zazwyczaj kończy się jeszcze szybszym spadkiem energii organizmu i podjadaniem.

Po trzecie, rusz się

Czasem zmęczenie i potrzeba snu w ciągu dnia są wynikiem niedotlenienia organizmu. Dzieje się tak, gdy mamy siedzącą pracę i brak nam ruchu. Krew uboga w tlen nie odżywia odpowiednio mózgu, który minimalizuje wysiłek i zachęca do spania. Można temu zapobiec.

Jeśli możesz, wyjdź na powietrze. Wystarczy 20-30 minut intensywnego spaceru. Nie powstrzymuj ziewania, bo w ten sposób organizm uzupełnia braki tlenowe.

– Gdy jest brzydka pogoda, przejdź się po biurze. Odwiedź znajomych z innego działu. Zrezygnuj przy tym z windy. Idź po schodach, co pobudzi krążenie.

– Wstań od biurka, zrób kilka skłonów i wymachów rękami. Jeśli to możliwe, stań w otwartym oknie i poprzeciągaj się.

Po czwarte, pora na drzemkę

A jeśli nic nie pomaga? Posłuchaj głosu twego ciała. Są sytuacje, kiedy lepiej nie walczyć z sennością, tylko poddać się jej. Nawet bardzo krótka drzemka zmniejsza zmęczenie, zwiększa gotowość do działania. Już nie tylko w krajach o gorącym klimacie, ale także w USA czy Japonii są biura, które swoim pracownikom pozwalają na krótki sen. Pewna firma stworzyła nawet specjalny strój do drzemki w pracy. Wygląda nieco kosmicznie, ale zapewnia intymność, wygodę i dyskrecję. W Polsce pewnie to rzadkość, jednak do krótkiej drzemki nie potrzeba wiele akcesoriów. Wystarczy dobrze się przygotować, by z niej skorzystać. A szef niczego nie zauważy. Przez 20 minut, które poświęcisz na drzemkę, i tak nie zrobisz niczego wielkiego, za to możesz pomóc swojemu organizmowi – spowolnisz puls, zredukujesz stres i wyciszysz umysł. Wiadomo też, że najlepsze pomysły na rozwiązanie jakiegoś problemu przychodzą często właśnie we śnie.

– Drzemka musi być krótka – około 20-30 minut maksymalnie. W tym czasie doświadczysz takich faz snu, z których możesz się szybko wybudzić. Jeśli śpisz dłużej niż 30 minut, mózg potraktuje drzemkę jak normalny sen, co zakłóci twój naturalny rytm i sprawi, że w nocy będziesz spać krócej. No i po przebudzeniu możesz być otumaniona.

– Gdy nie masz warunków do spania, zastosuj sprawdzoną metodę pracowników korporacji. Zdrzemnij się w salce konferencyjnej czy chwilowo pustym pokoju koleżanki. By nie zaspać, nastaw budzik w telefonie.

– Wcale nie musisz zasnąć. Specjaliści od treningu psychologicznego mówią, że wystarczy usiąść wygodnie (nawet przy biurku), przymknąć oczy i na kilkanaście minut oddać się medytacji. Takiej metody relaksacji można się nauczyć. Pomaga wyobrażanie sobie siebie w wymarzonym miejscu, na przykład na wakacjach czy upragnionej sytuacji życiowej. Innym sposobem jest skupienie uwagi na mięśniach i rozluźnianie ich począwszy od palców stóp aż po mięśnie twarzy. A jeśli nie masz dużo czasu na drzemkę, daj sobie 10 minut relaksu. Tyle wystarczy, by odzyskać bystrość umysłu.

Po piąte, zrób coś nietypowego

A kiedy wszystko zawiedzie, warto zadbać o siebie. Każdy może opracować własną metodę na senność w pracy. Czasem wystarczy skierować uwagę na zupełnie inną czynność, by poczuć przypływ sił witalnych. Oto kilka propozycji.

– Jeśli pozwala na to makijaż, umyj twarz zimną wodą i wyszczotkuj zęby. To niezawodny sposób na odświeżenie.

– Gdy masz taką możliwość, bo klub fitness znajduje się, na przykład, w tym samym budynku, w porze lunchu wyskocz na półgodzinny trening. Nie tylko poprawisz krążenie i się dotlenisz, ale też  zdystansujesz się do problemów.

– A jeśli pracujesz w domu… skuś się na szybki seks. Lekarze potwierdzają, że na kobiety orgazm działa wybitnie pobudzająco i rewitalizująco. Ale uwaga – dokładnie odwrotnie na mężczyzn.

– Zrób sobie przerwę intelektualną i oddaj się lekturze kolorowej gazety czy plotek internetowych. Nic tak nie ożywia, jak czytanie o cudzych problemach.

A to zamiast kawy!

Napój energetyczny: 1 litr wody, 2 stołowe łyżki miodu, duża szczypta soli morskiej i 1/4 szklanki soku ze świeżo wyciśniętych cytryn. Całość wymieszaj, najlepiej drewnianą łyżką, i przechowuj w szklanym naczyniu. Sól morska dostarcza niezbędnych minerałów, miód uzupełnia węglowodany, a sok z cytryny jest źródłem witaminy C, wapnia i magnezu. Podobny skład mają sklepowe energetyczne napoje, tyle że te wzbogacone są o chemiczne substancje.

Masala Chai – czyli hinduska herbata, parzona z przyprawami, cukrem i mlekiem. Kubek wody, kubek mleka, 2-3 łyżki dobrej jakości czarnej herbaty liściastej (ew. 4 torebki ekspresowej), 5 łyżeczek brązowego cukru (można użyć też zwykłego cukru albo miodu), łyżeczka sproszkowanego imbiru, pół łyżeczki cynamonu, pół łyżeczki gałki muszkatołowej, kilka goździków, pół łyżeczki kardamonu. Do rondelka wlej wodę, dodaj cukier, przyprawy i herbatę. Doprowadź do wrzenia i gotuj na małym ogniu przez 2 minuty. Wlej mleko i zagotuj. Przecedź napój do kubków przez sitko. Jeśli się zwiększy ilość suszu herbacianego do 3-4 łyżek, napój będzie bardzo mocny i silnie pobudzający.

Yerba Mate czyli napar z liści i łodyg ostrokrzewu rosnącego w Ameryce Południowej. Ma bardzo silne właściwości pobudzające, likwiduje uczucie zmęczenia, a także głodu. Parzy się ją w matero, specjalnym rodzaju kubka, i pije przez rodzaj słomki z sitkiem (wszystko do kupienia w sklepach z herbatą). Wsyp susz do wysokości jednej drugiej lub dwóch trzecich naczynia i zalej wodą o temperaturze około 60-70 stopni Celsjusza. Odczekaj 5 minut, można robić dolewki.

Lawendowa herbata – polecana przy ataku zmęczenia, zwłaszcza połączonym z nadmiernym napięciem nerwów. Pobudza aktywność umysłową. Jednocześnie działa antydepresyjnie, łagodzi skutki stresu i związane z nim objawy, takie jak bezsenność, napięcie, bóle głowy, palpitacje serca. Łyżkę kwiatów lawendy zalej szklanką wrzątku, parz pod przykryciem przez 15 minut, odcedź. Pij małymi łyczkami, wdychając aromat naparu. Można posłodzić miodem.

Energii życzę:)


Pewnie nie jestem taka, jak sobie mnie wymyśliłeś. Proszę cię tylko o kilka rzeczy. Apel do mężczyzny

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 grudnia 2015
Fot. iStock / EpicStockMedia

Ja wiem, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, że podstawą związku jest dobra komunikacja, że trzeba dbać o siebie nawzajem. Wiem też, że kobiety mają problem z wyrażaniem emocji. Że zdaniem mężczyzn tych emocji jest zdecydowanie za dużo.

Kobiety w wieloletnich związkach bywają smutne. Bezradnie rozkładają ręce myśląc: „Już nic więcej mnie w życiu nie czeka. Żyjemy obok siebie”. I być może facetom to nie przeszkadza. Czasami wykrzyczą w jakieś kłótni: „Ale o co tobie chodzi? Naprawdę ci ze mną źle? No już taki jestem, widocznie nie potrafię inaczej?”. Po takich słowach my – kobiety coraz bardziej zapadamy w siebie, zamykamy się, siadamy obok na kanapie, oglądamy wspólnie film, świetnie się bawimy przy okazji spotkań ze znajomymi, ale w środku powstaje wielka dziura, którą ciężko miłością do was zasklepić.

Dlatego proszę was Panowie:

Bądźcie uważniejsi

Spójrzcie na nas. Co widzicie? Matkę, żonę, kogoś kto zaraz ugotuje obiad, albo odbierze dzieci z przedszkola? Zauważajcie nas. Nie w roli multitasków, które wszystko potrafią zrobić wokół siebie i innych. Nie w roli Zosi-Samosi, która jak nie prosi o pomoc, to jej nie potrzebuje. Nie w roli sprzątaczki, kucharki, domowego nauczyciela i organizatora czasu wolnego. Halo ja tu jestem. Sama ja jedna. Kobieta. Bez dzieci, bez codzienności, bez tego wszystkiego, co wokół. Spójrz na mnie jak na kobietę, którą kochasz nie za coś, ale po prostu. Widzisz mnie? Zauważaj!

Akceptujcie

Tak wiem, nie jesteśmy idealne, rzadko która z nas jest. Miewamy swoje humory, zasypiamy na kanapie przed telewizorem, za długo rozmawiamy z przyjaciółkami przez telefon. Nie dokręcamy kranu, nie lubimy oglądać meczy piłki nożnej.Za dużo albo za mało pracujemy. Nie gotujemy takiej pomidorówki jak twoja mama. Tak. Wiele nie potrafimy. Ale są rzeczy, w których jesteśmy świetne. Z nikim tak się śmiejesz, nie rozmawiasz tak długo. Z nikim innym nie przetańczysz całej nocy. Z nikim też nie zjesz wieczorem zamówionej w tajemnicy przez dziećmi pizzy, czy tony słodyczy, które miały być dla nich. Z nikim nie miałeś takiego dobrego seksu. I pewnie nie jestem taka, jaką mnie sobie wymyśliłeś. Zmieniłam się. Ty też. Akceptuj te zmiany, doceniaj je. A jeśli coś ci przeszkadza, nie radzisz sobie, mów mi o tym.

Rozmawiajcie z nami

Nie wtedy, kiedy my już krzyczymy, kiedy przelewa się czara goryczy, kiedy nagle słyszymy od was rzeczy, o których pojęcia nie miałyśmy. Nie czekajcie, kiedy my zaczniemy. Oboje nie jesteśmy mistrzami komunikacji. Bo albo za mało mówimy, albo zdecydowanie jedno z nas za dużo, albo wolimy skupić się na pierdołach niż na rzeczach ważnych. Tylko tak, jak ty podkreślasz, że ciężko ci się domyśleć, o co mi chodzi, tak i ja się nie domyślę. Że jestem zbyt oschła, skupiona na sobie, na dzieciach. Kiedy nie dostaję takiego sygnału od ciebie, nic nie zmieniam, bo obojgu nam wydaje się, że jest dobrze, jak jest. A jak nie umiesz powiedzieć – napisz. Czasami to dobry wstęp do rozmowy.

Bądźmy dla was ważne

Tak, wiem, że dbacie o nas. Pracujecie, pomagacie sprzątać, zajmujecie się dziećmi. Działamy razem jak dobrze naoliwiona maszyna. Ja to, ty tamto, bez zbędnych słów wchodzimy w swoje obowiązku. Rozumiem, że tym dla ciebie jest miłość. Rozwieszone pranie, naczynia wyciągnięte ze zmywarki to wyrażanie tego, jak mnie kochasz. Ale ja nie chcę być ważna jak pranie, czy brudne naczynia. Chcę być ważna jako kobieta. Więc może zamiast brać się za sprzątnie łazienki, usiądziesz wieczorem i mnie przytulisz bez słowa. Nie musisz od razu silić się na wielkie rozmowy, czy udowadniać swojej miłości seksem. Wystarczy, gdy powiesz: „Jak dobrze, że cię mam”. Czy to tak dużo? Wyrwanie rutynie kilku minut tylko dla nas, dla mnie. Sms, telefon, gest. My naprawdę nie oczekujemy bukietów i nowej biżuterii (choć oczywiście czasami byłoby miło;))

Zrozumcie nas czasami

Nie przewracajcie oczami, kiedy płaczemy oglądając po raz setny „Dirty dancing”. My nie przewracamy, gdy denerwujecie się podczas meczu. Pozwólcie nam na nasz słabości, na objadanie się czekoladą, a potem wypłakiwanie się wam w rękaw, że nie możemy schudnąć. Pozwalajcie na wybory dla was niezrozumiałe, na marzenia abstrakcyjne. Zrozumcie, że niczego nie robimy przeciwko wam. Czasami nasze własne zdanie, podważanie waszego, czy uwagi do was kierowane odbieracie jak atak, który wcale nim nie jest. Zrozumcie, że was nie krytykujemy, ale czasami oczekujemy więcej, chcemy byście spojrzeli na siebie naszymi oczami.

Nigdy nie mówcie do nas…

Że jesteśmy złymi matkami. Bo tych słów nigdy usłyszeć nie chcemy, bo taka krytyka tylko boli, a nie motywuje do zmian. Bo tylko my wiemy, jak bardzo staramy się być idealne, jak perfekcyjne w roli matki. I uwierz, mamy świadomość własnych słabości. „Jesteś kiepską matką” zawsze obudzi w nas agresję. „A ty jakim ojcem jesteś?”. Bycie rodzicem to nie rywalizacja o to, kto jest lepszy. To wsparcie, jakie musimy dawać sobie nawzajem, więc może wyrzucać, że słaba ze mnie matka, może spytasz, czy w czymś mi pomóc?

Nie starajcie się być „bardziej”

Bardziej zorganizowani, bardziej poważni, bardziej dowcipni, bardzie porządni, bardziej męscy, bardziej ojcowscy. Wiem, to trudne, ale nie bądźmy w czymś „bardziej” od siebie nawzajem. Nie rywalizujmy ze sobą, nie udowadniajmy, że ja mogę lepiej, a ty tylko gorzej. Nie budujmy swojego poczucia wartości kopiąc się nawzajem. To trudne. Ale odpuszczenie, nie porównywanie, nie przekrzykiwanie się: „ Bo ty tego nie, a ja tamto właśnie tak”, życie z świadomością, że ktoś zwyczajnie bywa w czymś lepszy, jest zdecydowani łatwiejsze. Nie buduje napięcia i frustracji.

I tyle. Tylko czy aż?


Zobacz także

Gorące trendy we wnętrzach na 2016 rok. Czyli jak ubrać nasz dom, by cieszył i był „na czasie”

Mężczyźni bardziej dążą do bycia w związku niż kobiety. Gorzej radzą sobie z byciem singlem

Fenomen Christophera Edge’a. Zobaczyć i czuć więcej, wiedząc mniej – może tylko dziecko…