Wszystko, co powinnaś wiedzieć, aby dobrze się umalować. Jak podkreślić urodę i zatuszować niedoskonałości – radzi Małgorzata Smelcerz, makijażystka gwiazd

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
26 lipca 2017
Fot. iStock/South_agency
 

Wykonanie makijażu, który podkreśli urodę i zatuszuje niedoskonałości, to prawdziwe wyzwanie. Kobiety są zasypywane radami i wskazówkami, których powinny przestrzegać. Jednak wiele z nich zamiast nam pomóc, sprawia, że sobie szkodzimy. A więc, co powinnaś wiedzieć, aby dobrze wykonać makijaż? Zapytałam o to makijażystkę gwiazd Małgorzatę Smelcerz, która współpracuje z firmą Bell.

Baza to podstawa

Kobiety często nie doceniają bazy pod podkład i jej nie używają. Jednak jest to kosmetyk, którego nie może zabraknąć w twojej kosmetyczce. Dlaczego?

– Baza jest czymś, co ujednolica koloryt naszej skóry, jej strukturę. Sprawia, że podkład wygląda o wiele lepiej – twierdzi ekspertka. – To tak jak na bazabudowie. Zanim pomalujemy ściany, najpierw musimy przygotować bazę. U nas jest tak samo – dodaje ze śmiechem. Ale skąd wiedzieć, jaki kosmetyk wybrać? Dobór bazy powinien być uzależniony od tego, z jakimi problemami boryka się skóra. – Jeśli jest zaczerwieniona, wybierz bazę w kolorze zielonym. Jeżeli jest pozbawiona witalności, pomoże baza w kolorze lekko żółtym. Dla skóry przetłuszczającej się doskonała będzie baza matująca. A jeżeli skóra jest mocno porowata, wybierz bazę minimalizującą widoczność porów na skórze – radzi. A co, jeśli twoja skóra jest bezproblemowa? Sięgnij po kosmetyk, który pozostawia matowy efekt na długo i ożywia jej koloryt. Możesz sięgnąć po bazę marki BELL HYPOAllergenic All in 1 Primer. Pamiętaj, że wybór odpowiedniego kosmetyku jest bardzo ważny, bo to baza stanowi podstawę makijażu. Jeśli już wybrałaś odpowiednią bazę, możesz przejść do aplikacji podkładu. Jak wybrać kosmetyk idealny dla siebie?

Idealny podkład istnieje

Dobór odpowiedniego podkładu to absolutna podstawa. Jednak wiele kobiet używa źle dobranego kosmetyku – wybierają zły odcień, złą konsystencję oraz rozprowadzają go nieumiejętnie. Czym więc powinnyśmy się kierować? – Najważniejsza zasada: nie wybieraj takiego podkładu, który np. poleciła ci koleżanka, bo stwierdziła, że jest dobry – radzi ekspertka. – Dobieraj podkład według potrzeb swojej skóry. Przed zakupem proponuję pójść do drogerii i wziąć próbkę albo nałożyć kosmetyk na buzię, żeby zobaczyć, jak on w ciągu dnia będzie się zachowywał. To jest bardzo ważna zasada – podkreśla M. Smelcerz. – Jak już nałożysz podkład, wklep korektor pod oczy – dodaje. Dlaczego to takie ważne?

Korektor do zadań specjalnych

Makijażystka zwraca uwagę, że wiele pań zapomina o korektorze. Jeśli nie wiesz, jaki wybrać, sięgnij po kosmetyk, który doskonale stapia się ze skórą i który sprawdzi się u każdej kobiety. BELL HYPOAllergenic Lightening Concealer zawiera krzemionkę o specjalnym kształcie cząsteczek silnie rozpraszającym światło oraz zapewnia efekt optycznego wygładzenia niedoskonałości skóry i maskuje sińce pod oczami. – To absolutny hit, który nie tylko dobrze kryje, lecz także odświeża spojrzenie, a to jest bardzo trudne do uzyskania w korektorze, aby był jednocześnie kryjący i lekki – poleca makijażystka. Po nałożeniu korektora, następny krok to konturowanie twarzy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Konturowanie i podkreślenie policzków bez smug

Konturowanie twarzy powinnaś zacząć od wyznaczenia naturalnego konturu. Podkreśl linię żuchwy, delikatnie czoło i nos. Aby uzyskać pożądany efekt, ważny jest wybór odpowiedniego kosmetyku, który doskonale się rozciera i zapewnia uczucie komfortu. Możesz sięgnąć po BELL HYPOAllergenic Contouring Palette. – Do tego dodaj odrobinę różu na wypukłe części policzków, które pojawiają się, kiedy się uśmiechniesz. Zaaplikuj go mniej więcej na wysokości źrenicy i rozetrzyj pędzlem do zewnątrz. Jednak bardzo ważne jest, żeby był on nałożony w niewielkiej ilości, bo inaczej nie uzyskasz efektu świeżości – przypomina ekspertka. Wybierz hypo_illuminating-stickkosmetyk marki BELL HYPOAllergenic Creamy Rouge Glow Stick, który idealnie adaptuje się do skóry i, co najważniejsze, nie pozostawia nieestetycznych smug. – Na koniec dodaj rozświetlacz np. BELL HYPOAllergenic Illuminating Stick na szczyt skroni oraz szczyt nosa. Nałożony na łuk kupidyna, optycznie powiększy usta – radzi.

Oczy. Magiczne sztuczki za pomocą odpowiednich technik i kosmetyków

Oczy są tym z elementów kobiecej twarzy, na którą mężczyźni szczególnie zwracają uwagę. Dlatego warto zadbać, aby makijaż wydobywał ich piękno i skorygował to, co chciałabyś poprawić i zatuszować. Jak to zrobić? Małgorzata Smelcerz radzi, że jeśli masz szeroko rozstawione oczy, to pamiętaj, żeby nie nakładać dużej ilości rozświetlacza na wewnętrzny kącik i żeby nie rysować kreski od połowy oka. Powinna ona biec od początku, co da optyczny efekt, że oczy są położone bliżej siebie. Jeżeli z kolei oczy są osadzone blisko, śmiało nakładaj rozświetlające produkty na wewnętrzną część oka i rysuj kreskę od połowy oka, dzięki czemu „wyciągniesz” spojrzenie. W tym celu idealnie Shimmering-Hyposprawdzi się perłowy cień do powiek BELL HYPOAllergenic Shimmering Sand Eyeshadow, który jest niezwykle trwały i dzięki kremowej konsystencji świetnie się aplikuje. A jeśli masz opadające powieki, zrezygnuj w ogóle z kreski i użyj cienia w kolorze kości słoniowej lub użyj rozświetlacza oraz doklej kilka kępek sztucznych rzęs. W każdym przypadku wybieraj tusz w zależności od tego, jakiego efektu oczekujesz.

Wyszczuplenie nosa odpowiednim kosmetykiem zamiast operacji plastycznej

Jeśli narzekasz na zbyt szeroki lub za duży nos, możesz go optycznie wyszczuplić. Jednak to wymaga wprawy – w innym przypadku możesz się oszpecić, gdyż jest to trudna sztuczka makijażowa. Jak zrobić to poprawnie? – Nałóż specjalny kosmetyk do konturowania twarzy na zewnętrzne części nosa oraz na jego czubek, co jest niezwykle ważne, bo jeśli tego nie zrobisz, wydłużysz go optycznie. Następnie rozetrzyj produkt na zewnątrz – przypomina ekspertka. hypo_contour-stickJeśli chcesz skorygować nos, sięgnij np. po BELL HYPOAllergenic Contour Stick, który dzięki aksamitnej formule doskonale i precyzyjnie się rozprowadza i pozostawia naturalny efekt.

Makijaż ust. Co je podkreśli i powiększy

Rozświetlacz to sprzymierzeniec kobiet, które chcą optycznie powiększyć usta. Nałóż go na łuk kupidyna, a dzięki odpowiedniemu załamaniu się światła, wargi będą wyglądać na większe. W tym celu możesz sięgnąć np. hypo_mat-lip-liquidpo aksamitny rozświetlacz marki BELL HYPOAllergenic Illuminating Stick. – Jeśli masz wąskie usta, unikaj matowych pomadek i wybieraj te mieniące się. Zrezygnuj także z ciemnych kolorów, które podkreślają to, że usta nie są zbyt wyraźne – radzi Małgosia Smelcerz. Kierując się wyborem odpowiedniej pomadki, zwróć uwagę na to, czy dodatkowo pielęgnuje usta oraz jest łatwa w aplikacji i długo się utrzymuje. Jeśli jest to dla ciebie ważne, możesz sięgnąć po kosmetyk BELL HYPOAllergenic Mat Lip Liquid. – Natomiast jeśli masz pełne usta, śmiało możesz sobie pozwolić na wszystkie kolory, zwłaszcza te matowe, które są mega nowoczesnym i eleganckim wykończeniem – dodaje. Jeśli twoje usta są asymetryczne, warto zaopatrzyć się w konturówkę do ust. Ale musi być ona w takim samym odcieniu, jak nasze usta. Dorysuj sobie nią te miejsca, które chcesz uzupełnić. Jednak uważaj, żeby nie uzyskać komicznego efektu obrysowanych ust.

Zamiast wpadać w kompleksy, zaopatrz swoją kosmetyczkę w produkty, za pomocą których skorygujesz to, co ci się nie podoba oraz podkreślisz to, z czego jesteś dumna. Bo jak widzisz, odpowiednio użyty kosmetyk dobrej jakości może sprawić, że z uśmiechem będziesz patrzeć w lustro. I to bez wydawania majątku.


Mężczyźni są leniwi, a kobiety zrzędzą – jak małżeństwo wpycha nas w stereotypowe role w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lipca 2017
Fot. iStock/gilaxia
 

Na samym początku oboje jesteśmy dla siebie idealni. Nawet jeśli on, tak tajemniczo milczący, ma po prostu niewiele do powiedzenia. Nawet jeśli ona, tak fantastycznie rozkoszna, „normalnie” jest gadułą nie do wytrzymania. Miłość, albo może raczej stan zakochania, przesłania nam wszystko to, co u zwykłych znajomych by nas drażniło i powodowało konflikty. Ale potem, spędzamy ze sobą coraz więcej czasu i nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy, okazuje się, że jednak mamy kilka wad. I, że nie tak łatwo być tolerancyjnym, nawet jeśli się kocha.

Kasia ma 32 lata, ślub wzięła pięć lat temu, z kolegą z liceum. Oczywiście, że dobrze się znali, a przynajmniej tak im się wydawało. Przecież ten etap „chodzenia ze sobą” i „pomieszkiwania” też się liczy. Rodzice byli bardzo za tym związkiem, a jeszcze bardziej za ślubem. Małżeństwo wiele porządkuje – mówili. – Zobaczycie, poczujecie, że jest inaczej, będziecie bardziej pewni siebie.

No to Kasia i Marcin wzięli ten ślub. I niby nic, niby wszystko po staremu, a jednak… poczuli, że jest inaczej. Tylko niekoniecznie lepiej. Coś zdecydowanie zaczęło się psuć.

Po kilku miesiącach wspólnych poranków i wieczorów, Kasi zaczęły przeszkadzać brudne naczynia, które zastawała w zlewie za każdym razem, gdy wracała do domu po nocnym dyżurze w szpitalu. Czy to tak trudno wstawić je do zmywarki? I skarpetki rzucone byle jak, obok pralki, zamiast w koszu na brudną bieliznę. A najbardziej chyba to, że Marcin nie witał jej tak, jak wtedy, kiedy odwiedzała go w jego mieszkaniu, w studenckich czasach. Powoli, nie wie sama jak i dlaczego, zaczęła się zmieniać w zrzędzącą żonę, z wiecznie niezadowoloną, skwaszoną miną. Jak sama mówi, przestała być dziewczyną, zaczęła być „babą”. „Uśmiechnij się” – mówił on, a ona odpowiadała tylko „Dlaczego znowu nie kupiłeś mleka?”. Nie kupił, zapomniał. Zapomniał też odkurzyć pod kanapą. W ogóle zapomniał odkurzyć. I pranie wstawić, tak jak prosiła. Wrócił zmęczony z pracy i zasnął. O porządku nie miał siły pamiętać.

A Kasia to pedantka, dla niej to ważne. Nie stała się taka nagle, to oczywista sprawa – była taka zawsze. Marcin wiele razy podziwiał jej systematyczność, zamiłowanie do porządku. To Kasia pakowała mu walizkę, kiedy na trzy miesiące wyjeżdżał za granicę na stypendium. To Kasia urządzała ich mieszkanie tak, by ustawienie mebli i urządzeń było funkcjonalne i żeby łatwo było zachować czystość.

I Marcin to szanuje, bardzo. I lubi jak jest tak czysto, porządnie. Tylko tak jakoś, szczerze mówiąc, przestało mu się chcieć. Patrzy na minę Kasi, wiecznie niezadowoloną, smutną i nie chce mu się jeszcze bardziej. Chyba zrobił się leniwy od tego jej wyrazu twarzy. W miłości też jakoś mniej mu się chce starać. A żeby pamiętać o takich szczegółach jak skarpetki, czy nieszczęsna rolka papieru toaletowego, to już naprawdę ponad jego siły. Więc Kasia wszystkie „ważne-nieważne” sprawy do zapamiętania zapisuje Marcinowi na kartkach i przyczepia jej magnesami na lodówce. Przez te kartki właściwie ostatnio rozmawiają, bo na prawdziwą rozmowę brak już cierpliwości i energii.

Marcin coraz częściej mówi, że te wszystkie „domowe” sprawy, to lepiej wychodzą Kasi. Kasia zresztą też tak uważa. I z jednej strony wkurza się, że na Marcina nie może liczyć, z drugiej, gdzieś w głębi jest przekonana, że sama wszystko zrobi lepiej.

Tylko, żeby jeszcze można było coś zrobić z tym narastającym poczuciem frustracji. Bo przecież miało być inaczej, po partnersku, normalnie, jak u znajomych. A wyszło trochę jak w domu u Marcina, gdzie mama sprząta, pierze, gotuje i prasuje, a jej mąż i młodszy syn siedzą i patrzą.

Kasia mówi, że to wcale nie wina „papierka”, że się chyba po prostu nie dogadali, nie dopasowali. I że sama się sobie wcale nie podoba, jako ta stereotypowa żona z dowcipów. Ale nie podoba jej się również jej mąż, stereotypowy leń z kanapy przed telewizorem. I martwi się, że jest taka młoda, że oboje są tacy młodzi, a żyją trochę jak ich dziadkowie.

Ale Marcin nie jest już taki przekonany, że to nie wina tego, że wzięli ślub. „Jako moja dziewczyna Kasia była zupełnie inna. Czułem jej miłość, czułem, że jestem najważniejszy. Małżeństwo wtłoczyło nas w role, których wcześniej nie odgrywaliśmy” – mówi.


Nowa dieta, dzięki której schudniesz bez wysiłku. Wystarczy odrzucić kilka produktów

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
26 lipca 2017
Fot. iStock/GlobalStock

Naukowcy i dietetycy co chwila zasypują nas nowymi wskazówkami dotyczącymi tego, co jeść, z czego zrezygnować i czego powinniśmy unikać, żeby szybciej schudnąć. Niedawno pojawił się nowy trend, który naprawdę nas zaskoczył. Kardiolog Steven Gundry w swojej książce The Plant Paradox twierdzi, że podczas diety odchudzającej powinniśmy zrezygnować z produktów, które zawierają białko o nazwie lektyna.

Ta teza jest zaskakująca, ponieważ lektyna znajduje się w produktach, które do tej pory były uznawane za zdrowe i pomocne w zrzucaniu zbędnych kilogramów. W tej grupie znalazły się m.in. ziarna, pomidory, papryka, rośliny strączkowe, orzechy, nabiał, jajka i drób.

Gundry twierdzi, że wyeliminowanie tych produktów z diety może zmniejszyć stan zapalny, pomoże szybciej zrzucić zbędne kilogramy i prowadzi ogólnie do zdrowszego stylu życia.

Fot. iStock/Rostislav_Sedlacek

Fot. iStock/Rostislav_Sedlacek

Czy tak jest naprawdę?

Kardiolog twierdzi, że po spożyciu lektyny dochodzi do wzrostu stanu zapalnego, który może prowadzić do zwiększenia masy ciała i innych poważnych dolegliwości takich, jak np. zespół jelita drażliwego. Sam przeszedł na dietę, w której odrzucił produkty w nie bogate i zauważył szybki spadek wagi, dlatego innym poleca taki sposób żywienia.

„Zadziwiające jest to, że ludzie nie zmieniają żadnych innych nawyków, jedynie rezygnują z lektyny, i szybko zaczynają tracić na wadze. Nawet pomimo tego, że spożywają dużo kalorii” – mówi.

Powołuje się także na badanie z 2006 roku, które wskazuje, że dieta pozbawiona lektyny może mieć pozytywny wpływ na osoby z chorobami układu krążenia i zespołem metabolicznym, który może prowadzić do miażdżycy i cukrzycy typu 2.

Chyba nie do końca to prawda…

Inni specjaliści podchodzą sceptycznie do teorii Gundry’ego. Nie zgadzają się z tym, że jedynie eliminacja lektyny spowoduje spadek wagi. „Samo odstawienie tego białka nie wystarczy. Żeby pozbyć się tkanki tłuszczowej, trzeba prowadzić zbilansowaną dietę i spalać więcej kalorii niż się przyjmuje” – mówi jeden z nich.

Pojawił się też głos, który zaprzecza doniesieniom kardiologa. Jeden ze specjalistów przytoczył badanie opublikowane w Journal of Clinical Nutrition. Według niego osoby, które przez 6 tygodni spożywały produkty zawierające lektynę, straciły znacznie więcej kilogramów od tych, które z nich zrezygnowały.

Jaki jest wniosek? Białko wpływa na każdego inaczej. Oczywiście, dieta bez lektyny może pomóc ci schudnąć, ale powinna być połączona z rozsądnym sposobem żywienia i ruchem.

Jeśli zastanawiasz się, czy będzie odpowiednia dla ciebie, najlepiej udaj się do specjalisty.


 

Źródło: womenshealthmag, dietetycy


Zobacz także

Powiedz, jakie jest pierwsze zwierzę, które dostrzegłeś na tym obrazku, a dowiesz się czegoś o swojej osobowości

Kaja Śródka

Porzuć bycie szarą myszką, bądź królową! Kaja Śródka radzi, jak ubierać się po królewsku

zdrowe batony

Wsuwasz z uśmiechem „zdrowe batony”? Takie zdrowe, to one nie są, a przynajmniej nie wszystkie!