Powiedz sobie w tym roku „Psiego najlepszego”. Daj szansę bezwarunkowej miłości, która zmieni twoje życie na lepsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 listopada 2017
Fot. iStock/Pawzi
Fot. iStock/Pawzi
 

Zastanawialiście się kiedykolwiek jak bardzo zwierzęta mogą zmienić nasze życie? Jak wiele może nam da wierne, psie spojrzenie albo cichy, ciepły koci pomruk tuż obok twojego ucha? Ile zawdzięczamy tym naszym przyjaciołom, wiernym towarzyszom codzienności?

Czy myślicie o tym w święta, gdy rozkoszne szczeniaczki rozdaje się  jako gwiazdkowe prezenty dla dzieci lub ukochanej dziewczyny, czy w lecie, kiedy porzuca się je w schronisku lub gdzieś, przy polnej drodze? Wszystkim miłośnikom zwierząt na zimowe, nie tylko świąteczne, wieczory polecam przeczytać najnowszą powieść W. Bruce’a Camerona. Jeśli znacie „Był sobie pies”, lektura „Psiego najlepszego” będzie dla was wspaniałą przygodą.

Dlaczego? Bo to niezwykła historia, którą zrozumieją tylko ci, którzy ze zwierzętami obcują. Oni wiedzą, że psia miłość ma realny wpływ na ich życie, że bezwarunkowe psie uczucie zmienia. Co się dzieje, kiedy samotny facet staje się wbrew sobie właścicielem ciężarnej suczki, Lucy? Wydarza się magia. I nieważne, że Josh nigdy wcześniej nie miał psa, ani nawet nie opiekował się zwierzętami

Nieważne, że jest samotny, zraniony, że ma trudne doświadczenia związane z bolesnymi wydarzeniami z przeszłości. Lucy i pojawiające się zaraz po niej szczeniaki sprawiają, że Josh odnajduje w sobie na nowo pokłady czułości. Odkrywa, że jest opiekuńczy, troskliwy, że nawiązuje z psem taką więź, jaką nawiązuje się z dobrym przyjacielem. Tylko tyle, i aż tyle wystarczy, by otworzyć się na miłość. Nie zdradzę wam więcej szczegółów tej historii, bo nie chciałabym zabierać nikomu przyjemności jej odkrywania. Studiowania zmian, jakie zachodzą w głównym bohaterze pod wpływem Kerri, która pracuje dla lokalnego schroniska dla zwierząt.

„Psiego najlepszego” jest książką o tym, że warto wpuścić mądre, psie spojrzenie do swojego życia. Nie tylko dlatego, że bezwarunkowa psia miłość jest wartością samą w sobie. Ale również dlatego, że miłość i przywiązanie zwierzęcia sprawiają, że zaczynamy czuć się odpowiedzialni, a odpowiedzialność porządkuje nasze życie. Sprawia, że wszystko staje się naturalnie proste. I obnaża naszą drugą naturę.

Bo jeśli jesteś dobry dla zwierząt, masz w sobie pokłady dobra dla innych. To, co z nimi zrobisz, zależy od ciebie. Nawet jeśli, tak jak Josh, nie potrafisz mówić o swoich uczuciach, nawet jeśli komunikacja z bliskimi nie jest twoją mocną stroną. Uda ci się. Czy jesteś „twardzielem” czy wrażliwcem – nadejdzie moment, w którym zrozumiesz, że troska o ukochane zwierzę, to coś więcej niż wrzucenie karmy do miski. Że życie to coś więcej niż trwanie z dnia na dzień. Że psią duszę można i trzeba zrozumieć właśnie po to, by lepiej zrozumieć samego siebie. By odnaleźć w sobie to, co zostało dawno temu zagubione. I przestać się bać, że już nigdy nie będziemy szczęśliwi.

Już za miesiąc, może niektórzy z was będą mogli powiedzieć sobie „Psiego najlepszego”;). Niech to będzie początek jakiejś wspaniałej podróży, przygody, która zmieni całe wasze życie. Przyjaźni, która sprawi, że zaczniecie otwierać się również na ludzi. Bardzo realnej możliwości, by wyleczyć rany z przeszłości i dać sobie szansę na miłość.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym


11 wskazówek, które pozwolą określić, czy jesteś osobą nadwrażliwą emocjonalnie

Redakcja
Redakcja
24 listopada 2017
Fot. iStock / CatLane
Fot. iStock / CatLane
 

Wydaje się, że nadwrażliwość emocjonalna niekiedy może utrudniać życie, a osoby nadwrażliwe postrzeganie są najczęściej, jako wycofane, niepewne siebie, czasem wręcz nieśmiałe. Taka charakterystyka może dotyczyć nawet 20% światowej populacji. Nadwrażliwość emocjonalna nie jest więc czymś marginalnym i na dobrą sprawę wcale nie powinna być traktowana, jako problem czy słabość charakteru.

Nawet osoby żywiołowe, wręcz ekstrawertyczne, mogą być nadwrażliwe, co nie znaczy, że nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie. Wykazują również cechy, takie jak wysoki poziom empatii, łatwość w okazywaniu emocji, skłonność do wzruszeń i dzielenia się dobrem. Ale to nie wszystkie wyznaczniki charakterystyczne dla osób szczególnie wrażliwych. Jeśli podejrzewasz, że należysz do tego grona, sprawdź 11 wyznaczników nadwrażliwości, które zostały określone przez ekspertów.

11 wskazówek, które pozwolą określić, czy jesteś osobą nadwrażliwą emocjonalnie

1. Twoje emocje są bardziej wyraziste, niż u innych

Twoje emocje są zdecydowanie bardziej wyostrzone, niż u innych osób. Z tego powodu możesz śmiać się bardziej, czy też płakać mocniej na przykład na filmie, który na innych osobach nie zrobi takiego wrażenia.

2. Potrafisz zrozumieć swoje emocje

Nie spychasz ich do podświadomości, jesteś bardzo wrażliwa na to, co odczuwasz. Wysoki poziom samoświadomości sprawia, że łatwo osiągasz sukcesy w kontaktach towarzyskich. Jest tu jednak haczyk — czasem możesz odczuwać brak równowagi emocjonalnej i nadmierne rozmyślanie nad tym, co się dzieje.

3. Uwielbiasz detale

Przetwarzasz wiele informacji w większej liczbie rejonów mózgu, niż osoby mniej czułe emocjonalnie. Zwracasz większą uwagę na szczegóły, które często są pomijane przez inne osoby.

4. Za bardzo poświęcasz się pracy

Poświęcasz pracy wiele czasu i niestety często się przepracowujesz. Bywa, że przyjmujesz na siebie więcej, niż większość osób w twojej pracy, bo jesteś przekonana, że sobie dasz radę lepiej, niż inni. W ten sposób możesz próbować zrekompensować brak uwagi u kogoś, na kim ci w pracy zależy.

5. Bywasz przytłoczona tym, co się wokół ciebie dzieje

Potrzebujesz czasem odetchnąć, stanąć obok, by na spokojnie przyjrzeć się swoim problem. Przytłoczenie emocjami czasem powoduje u ciebie wypalenie, wybuchowość, drażliwość oraz utratę kontroli nad emocjami. Czasem przekłada się to na pojawienie się lęków i depresji.

6. Reagujesz szybciej

Osoby bardzo wrażliwe emocjonalnie szybciej i trafniej wyciągają różne wnioski. Intensywne odbieranie emocji powoduje szybkie reakcje, choć czasem bywają one nadmierne w stosunku do okoliczności. Niekiedy może się to przekładać na pojawienie się u ciebie nadmiernego stresu czy niepokoju.

7. Bez problemu dogadujesz się z innymi

Umiejętność rozumienia swoich emocji i wysoka wrażliwość powoduje, że łatwiej jest tobie nawiązywać nowe kontakty w sposób przemyślany, refleksyjny oraz empatyczny. A to zjednuje ci przyjaciół.

8. Możesz wykazywać agresję

W kryzysowych sytuacjach trudno zachować ci spokój. Zamiast rozwiązać problem gdy jesteś zestresowana, wolisz czasem pierwsza przypuścisz atak. Uwagę kierujesz nie na problem, ale na daną osobę. Możesz powiedzieć coś, czego naprawdę nie uważasz i to w najgorszy możliwy sposób.

9. Myślisz zbyt dużo o jednej rzeczy

Jeśli jakaś sytuacja zaniepokoiła cię, sprawiła ci przykrość, masz w zwyczaju odtwarzać daną scenę w głowie wiele razy. Namiętnie rozgrywasz w swoich myślach scenariusze, które się jeszcze nie wydarzyły i które mogą się nie wydarzyć. Czasem tracisz czas i skupiasz się na tym, co może być dla ciebie mało istotne.

10. Potrzebujesz więcej czasu na podjęcie decyzji

Ludzie nadmiernie wrażliwi są bardziej szczegółowi od innych i z tego powodu potrzebują więcej czasu, aby podjąć decyzję. Dla ciebie  jest to czymś ważnym, więc starasz się rozpatrzyć ją pod każdym kątem.

11. Najlepiej pracujesz samodzielnie

Jesteś indywidualistą, mimo iż potrafisz dobrze zrozumieć intencje i zachowania innych osób. Nie boisz się pracować sama, ponieważ masz kontrolę nad otoczeniem, co pozwala im się lepiej skupić na wykonywanym zadaniu.

Jeśli odkrywasz w sobie cechy, które pasują do osoby nadwrażliwej emocjonalnie, nie postrzegaj tego jako swojej wady. Bycie kimś wyjątkowo wrażliwym, nie jest czymś negatywnym. Gdy dostroisz się do swojej emocjonalności, łatwiej ci będzie zrozumieć siebie i korzystać na tym w kontaktach z innymi.

źródło: www.bustle.com


Zastanawiasz się czasami, gdzie będziesz za dziesięć lat? Wszystko zależy od tego, co robisz dzisiaj

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2017
Fot. istock/stock_colors
Fot. istock/stock_colors
 

„Mam 38 lat. Mam też świadomość, że to, gdzie dzisiaj jestem jest wypadkową wielu czynników. A to, gdzie za dziesięć lat będę zależy tylko ode mnie” – która z was może tak o sobie powiedzieć, oczywiście z korygowaniem wieku?

Zauważyłam, że około 40-tki wszyscy prowadzimy podobne rozmowy. Kim jestem, co osiągnęłam, czy jestem szczęśliwa. To stały temat wśród moich znajomych. Nagle ze zdziwieniem zaczynamy zauważać osoby z boku – gdzie one doszły, co zrobiły.

Dzielimy się właściwie na dwie grupy. Tych, którzy narzekają, że jest ciężko, że trudno, ale cóż – takie życie i nic się nie da z tym zrobić, choć byśmy chcieli, ale… to jednak wymagałoby od nas jakiegoś wysiłku. Ci są pogodzeni z tym, gdzie są, jest im wygodnie, bo wokół siebie mają to, co doskonale znają. Założę się, że za 10 lat usiądą przy tym samym stole i będę mówić dokładnie to samo, co dzisiaj. Tylko dzieci będą starsze.

Druga grupa, zdecydowanie mniej liczna, to ci, którzy nie zrezygnowali jeszcze z życia i dostrzegają jego potencjał. Nie chcą osiadać na laurach, patrzeć jedynie jak dorastają dzieci i tkwić w miejscu, bo wiedzą, że jeszcze naprawdę wiele mogą. Słyszałam ostatnio, jak Marysia Sadowska opowiadając o swojej mamie, wspomniała, że mama mając 70 lat wyciągnęła ją na festiwal reggae i i tańczyła w pierwszym rzędzie pod sceną. I ja też tak chcę, co więcej – nie to, że chcę, wiem, że tak będzie. Dlaczego? Bo staram się dzisiaj dokonywać wyborów, których nie będę żałować za dziesięć lat, które sprawią, że moje życie będzie dobre dla mnie.

Często nosimy w sobie poczucie winy – bo odsunęliśmy się od pewnych przyjaciół, bo porzuciliśmy jakiś znajomych. Bywa, że te osoby same winą chcą nas obarczyć. A gdyby tak szczerze sobie powiedzieć: „Moją intencją nie było kogoś zranić, skrzywdzić, ja po prostu w ten sposób, najlepszy dla mnie, zadbałam o siebie, o swój spokój i swoje szczęście”. Prawda, jak zmienia się perspektywa?

Tymczasem najsmutniejszym zwrotem, jaki można usłyszeć jest: „Jeśli tylko…”. Jeśli tylko coś się wydarzy, ja się zmienię. Jeśli tylko los zacznie mi sprzyjać, moje życie będzie fajne. Jeśli tylko zarobię jakieś pieniądze, będę mogła zrobić coś więcej. Jeśli tylko ktoś mnie pokocha, będę szczęśliwa. Ten zwrot to świetna wymówka, by znaleźć usprawiedliwienie na wszystko, czego nie robimy, czego nie próbujemy, z czego nie korzystamy.

Zastanawiasz się czasami, gdzie będziesz za dziesięć lat? Wszystko zależy od tego, co robisz dzisiaj.

Czy zakładasz maskę, by imponować innym?

Maskę świetnej mamy, doskonale zorganizowanej osoby, idealnej pani domu i wyrozumiałej żony? Ile w tym wszystkim jest ciebie naprawdę? Jeśli twarz, którą pokazujesz światu jest jedynie maską, pewnego dnia niczego już pod nią nie będzie. Dlaczego? Bo tak bardzo koncentrujesz się na tym, żeby być taką, jak inni od ciebie tego wymagają, że zapominasz, kim naprawdę jesteś, czego chcesz.

A przecież wcale nie musisz być doskonała, by imponować innym. Niech innym imponuje, jak świetnie radzisz sobie ze swoimi niedoskonałościami.

Czy pozwalasz innym, by decydowali o twoich marzeniach?

Wiecie, co jest największym wyzwaniem w życiu? To odkrywanie samego siebie i bycie zadowolonym z tego, co znajdujesz. Aby to osiągnąć należy pozostać wiernym swoim marzeniom i celom – swoim własnym, a nie narzuconym przez innych. Twój mąż chce pojechać na wakacje do wypasionego hotelu, a tobie marzy się wyprawa w góry, spanie w schronisku? Powiedz to. Chcesz zmienić pracę, o której wszyscy inni mówią, że marzą – zrób to, przygotuj cv i porozsyłaj. To twoje życie, twoje marzenia, twoje plany, na ich realizację, dopóki żyjesz i jesteś zdrowa, nigdy nie jest za późno

Przejmujesz negatywną energię od innych?

Myślę sobie, że mogłabym usiąść z niektórymi moimi znajomymi i narzekać, jak oni i odgrażać się, że „jeśli tylko…”, to ja już światu pokażę. Mogłabym, ale nie chcę. A ty? Ulegasz tym, którzy są malkontentami? A wiesz, że to twój wybór? Że ich towarzystwa możesz zwyczajnie unikać, zrezygnować z niego? Zamienić gniew we współczucie, a lęk w cierpliwość? To ty decydujesz, po której stronie chcesz być.

Unikasz zmian?

Czego byś nie zrobiła, jeśli tylko byś mogła? Znacie te groźby buńczucznie wyrzucane światu, groźby bez pokrycia. Bo tak naprawdę nic w życiu zmienić nie zamierzasz, bo nie chcesz walczyć z ogarniającym cię konformizmem. Zamiast mówić, jak wiele w życiu byś zmieniła, przyznaj się, że wcale tego nie chcesz, zamiast okłamywać siebie i innych. Jeśli chcesz się rozwijać, iść do przodu nie używaj „jeśli tylko…” i „gdybym”. To nie istnieje. Jeśli chcesz wiedzieć, co czeka cię za dziesięć lat, spójrz na to, co dzisiaj robisz, jakie działania podejmujesz. I jak? Zmieniasz coś, czy masz to w głębokim poważaniu?

Poddajesz się?

Szczerze – nie znam kobiety, w której głowie nie dudniło: „Nie nadajesz się do tego”, „Jesteś na to za słaba”, „Nie dasz rady”, „Gdzie ty się pchasz”. Każda – każda, z którą rozmawiałam, chociaż raz o sobie w ten sposób pomyślała. Także nie jesteś w tym sama, pytanie tylko, co z tym, co dźwięczy ci w głowie, zrobisz? Poddasz się już na samym początku, nie sięgniesz po to, o czym marzysz, czy może spróbujesz? Boisz się porażki – każdy się boi – serio. Ale bez ryzyka nie ma zabawy. A ty, czy uznamy coś za porażkę zależy od naszego punktu widzenia. Tak naprawdę popełniony błąd jest dla nas lekcją, z której warto wyciągnąć wnioski, by móc iść dalej. Chcesz siedzieć na kanapie – okej, ale nie wmawiaj sobie, że nie warto próbować. Bo zawsze warto!

Bez końca czekasz na jutro?

Moja mama zawsze mówi, że jutro pójdzie na rower, jutro już nie będzie jeść słodyczy. Tyle tylko, że to jutro jest już dzisiaj. Zawsze się nam wydaje, że mamy dużo czasu, na wszystko. Że na pewno zdążymy zrobić to, co byśmy chcieli, co mamy w planach. Tyle tylko, że pewnego dnia się obudzisz i czasu już nie będzie, jutro nie nadejdzie, zaprzepaścisz wszystkie swoje szanse i okazje. Za dziesięć lat nadal będziesz czekać? Może już nie na: aż dzieci dorosną, ale może jak wnuki będą większe? Jak ty nabierzesz pewności? Jak co? Skoro dzisiaj tak łatwo znajdujesz wymówki, uwierz – za dziesięć lat nadal będziesz sypać z nimi jak z rękawa.

Są ludzie, którzy chcą się rozwijać, czerpać z życia jak najwięcej, próbować sprostać stawianym sobie wyzwaniom. Są osoby, które marzą i swoje marzenia chcą realizować. Ale są też tacy, którzy tu i teraz uznają za granice swoich własnych możliwości i za kolejna dekadę będą w tym samym miejscu (a to wbrew pozorom wcale nie tak odległy czas). Do której grupy ty należysz?


Zobacz także

Fot. iStock

Rozciągnij się kochanieńka! Akcja #ŁapENDORFINY, wyzwanie #5

Fot. iStock/lisegagne

Blondynka, brunetka, a może ruda? Co kolor włosów mówi o tobie?

Jak dobrać makijaż do kształtu twarzy?

Jak dobrać makijaż do kształtu twarzy?