Nie porzucaj! Porzucając członka rodziny, zasługujesz na to, by potraktowano cię tak samo!

Redakcja
Redakcja
26 lipca 2017
Fot. iStock / Chalabala
Fot. iStock / Chalabala

Wakacje to piękny czas letniego wypoczynku, w trakcie którego bardzo łatwo jednak zapomnieć, że w miesiącach letnich liczba porzuconych zwierząt wzrasta co roku o 30%!

Już po raz kolejny Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce realizuje kampanię wakacyjną „NIE PORZUCAJ!”, zapoczątkowaną w 2005 r. pod patronatem ś.p. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Bezgranicznie ufający właścicielowi pies czy kot nie mogą na ogół pojąć tego, co je spotkało. Bardzo często zwierzęta czekają w miejscu porzucenia na swojego pana, bywa że całymi tygodniami. Niektóre z nich za swoją wierność płacą najwyższą cenę, umierając w cierpieniu z powodu wycieńczenia organizmu lub ginąc pod kołami samochodów. Do końca nie tracą nadziei, nawet jeśli konają przywiązane do drzewa…

Hasło tegorocznej kampanii „NIE PORZUCAJ!” brzmi: „Porzucając członka rodziny, zasługujesz by potraktowano cię tak samo!” Pamiętajmy, że krzywdy wyrządzone bezgranicznie ufającemu nam zwierzęciu, wrócą do nas po latach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nie porzucaj! Porzucając członka rodziny, zasługujesz na to, by potraktowano cię tak samo!


Nie pomagam mojej żonie. Dlaczego miałbym „pomagać”? Ten post pewnego męża bije rekordy popularności w Internecie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lipca 2017
Fot. iStock/RyanJLane
Fot. iStock/RyanJLane

Od pewnego czasu w sieci krąży anonimowy wpis. Nie wiadomo, czy jego autor pragnie pozostać nieznany, by nie narazić się innym mężom, jedno jest pewne – kobiety go pokochały. Dlaczego? Bo napisał coś, co same myślimy i czujemy. Zresztą, zobaczcie same :) .

Pewnego dnia odwiedził mnie przyjaciel. Usiedliśmy przy filiżance mocnej kawy, rozmawialiśmy o życiu. W pewnym momencie wstałem i powiedziałem: „Umyje te naczynia i zaraz wrócę”.

Znajomy rzucił mi takie spojrzenie, jakbym mu właśnie powiedział, że zamierzam zbudować rakietę kosmiczną. Potem powiedział z podziwem, ale i trochę zakłopotany: „Cieszę się, że pomagasz żonie, ja mojej nie pomagam, bo kiedy to robię, ona mnie nie chwali. W zeszłym tygodniu umyłem podłogę i nie usłyszałem „dziękuję”.

Usiadłem obok niego i wyjaśniłem, że nie „pomagam” mojej żonie. Właściwie moja żona nie potrzebuje pomocy, potrzebuje partnera. Jestem partnerem w domu i dlatego dzielimy się obowiązkami domowymi, a nie udzielamy sobie „pomocy”.

Nie pomagam mojej żonie sprzątać w domu, bo też tu mieszkam i po prostu muszę sprzątać.

Nie pomagam mojej żonie gotować, bo też chcę jeść i dlatego sam również gotuję.

Nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń po jedzeniu, bo też ich używam, też na nich jem.

Nie pomagam mojej żonie z dziećmi, ponieważ są to również moje dzieci, a bycie ojcem jest moim obowiązkiem.

Nie pomagam mojej żonie prać, wywiesić pranie albo poukładać czystą odzież w szafie, ponieważ to też są moje ubrania i ubrania moich dzieci.

Nie jestem pomocnikiem w domu, jestem częścią domu. A co do pochwał, zapytałem mojego przyjaciela, kiedy to ostatni raz po tym, jak jego żona posprzątała, uprała, zmieniła pościel, wykąpała dzieci, ugotowała, zorganizowała wspólne wyjście itp., powiedział jej „dziękuję”.  Ale takie „dziękuję” w rodzaju: Wow, kochanie !!! Jesteś fantastyczna!!!. Czy to wydaje się ci absurdalne? Wygląda dziwnie? No widzisz, a ty, kiedy ostatni raz umyłeś podłogę, spodziewałeś się salw wojskowych na twoją cześć. Dlaczego? Nigdy o tym nie myślałeś, mój przyjacielu?

Może dlatego, że wychowany w kulturze macho, uważasz, że to ​​wszystko jest zadaniem twojej żony. Być może nauczyłeś się, że nie musisz ruszyć palcem, a  „samo się robi”. Chwal żonę tak, jak chcesz być chwalonym, w ten sam sposób, z taką samą intensywnością. Zachowuj się jak prawdziwy partner i towarzysz życia, a nie jak gość, który w domu tylko śpi, kąpie się i zaspokaja swoje potrzeby …

Prawdziwa zmiana myślenia zaczyna się w naszych domach, musimy uczyć naszych synów i córki czym jest prawdziwe poczucie wspólnoty!


Na podstawie: smag31.com

 


Ta mama może być dla wszystkich przykładem! Zobacz ten poruszający list do nowej macochy jej córki

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 lipca 2017
fot. screen z Facebooka Brittney Johnson
fot. screen z Facebooka Brittney Johnson

Dla rodziców po rozstaniu jednym z najtrudniejszych momentów jest wprowadzenie w życie dziecka nowych partnerów i zaakceptowanie faktu, że odtąd ich córkę lub syna będzie wychowywać dodatkowy rodzic. Bywa często, że odczuwają zazdrość, złość, gniew, mniej lub bardziej świadomie zaczynają rywalizować z nowa macochą lub ojczymem swojego dziecka. Poruszający list młodej mamy pokazuje  jednak, że w tej nowej sytuacji powinno się odczuwać radość i wdzięczność – dla dobra najmłodszych.

Córka Brittney Johnson, Peyton, miała zaledwie dwa lata, gdy w jej życiu pojawiła się Kayla – nowa partnerka taty. I choć mogło to być doświadczenie bolesne i trudne, to Brittney w pełni zaakceptowała nowa macochę córki, a nawet zaprzyjaźniła się z nią. Niedawno na swoim profilu na Facebooku umieściła poruszający list, w którym dziękuje Kayli i apeluje do wszystkich kobiet w podobnej sytuacji o życzliwość i wdzięczność.

„Do wszystkich matek, które wpadają w szał, gdy inna kobieta traktuje ich dziecko jak własne – dlaczego to właśnie nie jest tym, czego chcecie?

Pewnej nocy modliłam się by kobieta, z którą będzie ojciec mojej córki, wiedziała, że zostanie ona wychowana w dwóch domach. Kayla była darem większym, niż mogłam się spodziewać. […]

Powiem wam, wychowuję silną dziewczynę, mądrą i słodką. I chcę, by była otoczona ludźmi, którzy będą dla niej wzorem, nic więcej. Dziękuję Kayli za pokazanie Payton jak realizować swoje marzenia, jak pracować ciężko i zarywać noce ucząc się do egzaminów. Dziękuję ci za to, że wciąż masz czas, by pojeździć z nią na rowerze i robić jej makaron z serem nawet podczas najbardziej stresujących momentów w życiu. Jesteś prawdziwym wzorem i niesamowitą dodatkową mamą i jesteśmy z ciebie dumni!”

Jeśli jesteś współrodzicem i widząc swoje dziecko robiące takie rzeczy nie uśmiechasz się pod nosem, zastanów się, co jest naprawdę najlepsze dla twojego dziecka. Payton ma więcej ludzi, którzy ja kochają, a cóż więcej może chcieć matka dla swojego dziecka? Przyjaźń ze mną i przyjaźń z Kylą to właśnie to, na co P. zasługuje”.

fot. screen z Facebooka Brittney Johnson

fot. screen z Facebooka Brittney Johnson

Wpis Brittney poruszył tysiące internautów i zwojował Internet. Jej historią zainteresowały się także media. W rozmowie z jednym z portali kobieta stwierdziła, że zdecydowanie się na związek z kimś, kto ma już dziecko wymaga wielkiej odwagi i gotowości na zmierzenie się z trudnościami. Nie każdy jest na takie wyzwanie gotowy.  Dla Johnson najważniejsze było to, że mogła zaufać Kayla i widziała, że traktuje ona Peyton jak własną córkę. Kobiety zaprzyjaźniły się i wspólnie podejmują decyzję dotyczące wychowania dziewczynki, edukacji, urlopów, razem chodzą na przyjęcia urodzinowe jej koleżanek.

Jaki jest sekret takiej dobrej relacji? Według nich wszystko zależy od tego, jaką przyjmiemy perspektywę! Trzeba zastanowić się, co będzie najlepsze dla dziecka, co je uszczęśliwi, a także wziąć pod uwagę uczucia drugiej strony i wyzbyć się własnego gniewu, zazdrości i złości. Najważniejsza jest miłość do dziecka!

Taka postawa z pewnością zasługuje na wielki szacunek i brawa. Mamy nadzieję, że ta historia będzie dla wielu inspiracją i wpłynie na zmianę ich podejścia.


 

Na podstawie: www.babble.com


Zobacz także

Fot. Screen z YouTube / EFTMOnline

Chcesz kupić meble z IKEI? Tak sprawdzisz, czy będą pasowały do twojego mieszkania

Fotolia_57018783_Subscription_Monthly_M

Pozytywne afirmacje które szkodzą. Czyli o krytyku wewnętrznym, który blokuje dobre myślenie o sobie

Fot.  iStock / knape

Obiecaj sobie zdrowie i odrobinę uwagi. Akcja „Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym”