Pomóż swojej córce poradzić sobie ze złośliwymi koleżankami. Te kilka rzeczy jest naprawdę ważne!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 marca 2018
Następny

Odkąd same byłyśmy dziećmi, sporo zmieniło się w kwestii relacji między nastolatkami. Dojrzewające dziewczynki bywają coraz bardziej okrutne w stosunku do słabszych, a ich agresja przybiera coraz to nowe formy i dotyczy wielu nowych dziedzin życia społecznego, takich jak media społecznościowe. Kiedy twoja córka wraca zapłakana ze szkoły, ponieważ wdała się w konflikt ze „trudną” koleżanką, szukasz rozwiązania, chcesz ją chronić i to jest naturalne. Ale przede wszystkim pragniesz nauczyć ją, by potrafiła sobie skutecznie poradzić wtedy, gdy nie będzie cię obok niej. Jak powinnaś się zachować?

Odsuń się i nie atakuj

Twój instynkt każe ci chronić córkę od małego, więc często pierwszą reakcją jest chęć rozmowy w cztery oczy z agresywną koleżanką, która zadała twojemu dziecku jakikolwiek ból.  Cóż, uspokój się i ochłoń. Negatywne, dręczące emocje utrudniają ci skupienie się na twojej córce. A poza tym najpierw musisz poznać szczegóły.

Nie wchodź między strony konfliktu

To może sposób na uspokojenie się dla ciebie, rodzica, ale tak naprawdę nie służy on naszym dzieciom, które przecież przez całe życie będą stawały w obliczu różnych wyzwań społecznych i muszą nauczyć się, jak być odpornym.

Zrozum i pokaż córce różnicę między kłótniami a zastraszaniem.

Nie każde ostre słowo lub drwina stanowi zastraszanie czy nękanie. Zwykle, w niespokojnym, nastoletnim wieku, takie wymiany zdań są  po prostu oznaką zwykłego konfliktu. Konflikt wynika z nieporozumień, z błędów w komunikacji. Nękanie ma miejsce wtedy, kiedy druga osoba nie może się bronić. Musisz mieć wystarczającą ilość informacji, aby określić, z czym masz do czynienia.

Zrozum jej uczucia

Jeśli twoja córka czuje się upokorzona, zdradzona i zraniona, najpierw zawsze jej słuchaj. Nigdy nie okazuj lekceważenia dla tego, co się stało. Nie mów „to nic takiego”, bo ona odbiera to zupełnie inaczej.

Zamiast tego powiedz jej, że rozumiesz, że czuje się zażenowana i zdenerwowana. Poproś ją, aby opowiedziała ci więcej. W ten sposób dajesz jej do zrozumienia, że ma prawo czuć to, co czuje.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Droga teściowo, żyj i pozwól żyć innym. Jedziemy przecież na tym samym wózku

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 marca 2018
Następny

Historia stara jak świat. Dwie kobiety kochające tego samego mężczyznę. Starsza to matka, uważająca go za „prawie- ideał” i młodsza, żona, która akceptuje go takim, jakim jest naprawdę. Dziwne energie, które zamiast działaś wspólnie, ścierają się gdzieś krążąc wokół, powodując napięcia i nieporozumienia. Droga teściowo, choć mówię ci po imieniu, nadal nie czuję, że jesteśmy sobie w jakikolwiek sposób bliskie. Nadal nie czuję, że nadejdzie dzień, w którym pójdziemy razem do kina lub na lampkę wina. Wciąż jest między nami mur, choć znamy się ponad dziesięć lat.

Zabawne, gdzieś podświadomie wiem, że gdyby nie łącząca nas relacja – synowa – teściowa, mogłybyśmy się naprawdę zaprzyjaźnić. Wiesz, za wiele rzeczy cię podziwiam, naprawdę. Świetnie wyglądasz, można z tobą porozmawiać na wiele tematów, masz mnóstwo przyjaciół, aktywnie spędzasz czas no i rzecz jasna – fantastycznie gotujesz.

Ale twój stosunek do syna, w którym zresztą, upatruje po części źródło moich małżeńskich problemów sprawia, że nigdy nie byłyśmy w stanie się do siebie zbliżyć. Tolerujesz mnie. Jestem matką twojego wnuka. Ale nie pobłażam twojemu ukochanemu dziecku tak, jak ty to robiłaś przez całe życie. Nie dbam o nie tak, jak to sobie wymarzyłaś. Nie wyręczam go w sprawach, w których ty z pewnością byś go wyręczyła. Nie użalam się, że jest taki zmęczony, zapracowany. Nie staram się go bronić przed życiem, nie roztaczam ochronnego parasola.

Bo dla mnie on nie jest dzieckiem, jest dorosłym mężczyzną, wobec którego mam oczekiwania. Bo mamy rodzinę, dziecko, kredyt na mieszkanie i zobowiązania wobec samych siebie. Miłość bezwarunkowa? Chyba obie rozumiemy to pojęcie trochę inaczej. Ty naprawdę jesteś w stanie wybaczyć mu wszystko. Ty naprawdę uratujesz go z każdej opresji, wyciągając magiczne remedium na każdy kłopot, oddając ostatnie zaskórniaki, zaopatrując w jedzenie i opiekujące się jego synem, gdy ja wyjeżdżam służbowo. Zawsze mnie to denerwowało. Wracałam do domu i w kuchni znajdowałam te wieczne plastikowe pudełka, w których przywoziłaś śniadania, obiady i kolacje. Tak, jakby on nie umiał sobie sam przygotować posiłku. Jakby nie umiał nakarmić naszego syna. Wierz mi, umie to, bardzo dobrze, wykorzystuje jedynie twoją gotowość do wyręczenia do we wszystkim.

Kiedyś powiedziałaś mi: przecież skoro ja to za niego zrobię, będzie się lepiej zajmował dzieckiem. „Robię codziennie obie te rzeczy – gotuję i zajmuje się naszym synem” – odpowiedziałam. „Ty, to co innego” – usłyszałam. Tak było przecież całe wasze życie. Zawsze czekałaś, gotowa rzucić wszystko i działać, jeśli tylko uznałaś, że on cię potrzebuje. A on tę pomoc brał, wykorzystywał cię, choć powinien uczyć się radzić sobie sam.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Przestań się tak głupio szczerzyć, czyli szkodliwe efekty pozytywnego myślenia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 marca 2018
Fot. iStock/jacoblund
Następny

To nie żart. Jasne myśli również mogą przynieść nam szkodę.  Jeśli kiedykolwiek próbowałeś zmienić siebie, szukałeś szczęścia i podejmowałeś próby stworzenia sobie lepszego życie, na pewno natknąłeś się na ideę pozytywnego myślenia. Wygląda na to, że wszystko jest proste. „Myśl pozytywnie, uda się” – powtarzasz jak mantrę, a codzienność konsekwentnie zaczyna ci się układać tak, jak tego pragniesz.

Przesłanie jest jasne: pozytywne myślenie prowadzi do szczęścia i spełnienia twoich marzeń. Twój sukces zależy od tego, czy wygenerujesz właściwą energię i unikniesz negatywnych myśli i emocji. Twój sposób myślenia decyduje o tym, co przyciągniesz – negatywne myślenie przyciąga złe rzeczy, pozytywne myślenie przyciąga dobre rzeczy. Niestety, to nie zawsze jest prawda.

Pozytywne myślenie utrudnia osiągnięcie celów

Wydawałoby się, że jest zupełnie na odwrót. Tymczasem,  im bardziej fantazjujesz o swojej bajecznej przyszłości, szczęśliwym życiu, wymarzonej pracy, kochających ludziach wokół ciebie i ogromnych kwotach pieniędzy, tym trudniej będzie ci spełnić te marzenia.

Na przykład, jeśli chcesz schudnąć i myślisz o tym, jak będziesz się czuć wspaniale, gdy będziesz szczuplejszy, jak twoje życie będzie lepsze, i jak inni będą Cię podziwiać – twoje szanse na rzeczywistą utratę wagi maleją. Badania wskazują, że takie fantazjowanie wywołuje negatywne skutki w wielu różnych dziedzinach życia – od osiągnięć akademickich po kariery zawodowe, stan zdrowia, a nawet w relacje osobiste.

Pozytywne myślenie prowadzi do samooskarżenia

Jeśli coś nie działa, albo dzieje się coś złego, zaczynasz uważać, że to twoja wina, ponieważ pozwalałeś sobie na negatywne myśli. To twoja postawa przyciągnęła niefortunne wydarzenia. Oczywiście, to nie jest prawda. Nie jesteś Bogiem. Nie jesteś odpowiedzialny za wszystko. Są rzeczy, nad którymi nie masz kontroli. Aby to zrozumieć, musisz myśleć realistycznie. Musisz spróbować określić, na co możesz wpływać, a czego nie.

Pozytywne myślenie powoduje tłumienie uczuć

W życiu towarzyszy nam szeroka gama emocji, nie tylko pozytywnych. Co więcej, nie byłbyś w stanie w pełni docenić dobra w swoim życiu, nie doświadczając trudności i kłopotów. Presja pozytywnego myślenia może spowodować tłumienie wszelkich pesymistycznych myśli lub nieprzyjemnych emocji, ponieważ blokuje nas przeświadczenie, że mogą one przyciągać złe rzeczy. W ten właśnie sposób pozbawiasz się dostępu do pełnego obrazu i pełnego zakresu emocji.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

8 typów ludzi, których nie potrzebujesz w swoim życiu

8 typów ludzi, których nie potrzebujesz w swoim życiu. Daj sobie z nimi spokój bez wyrzutów sumienia

Mateusz Grzesiak: „Przeciętność nienawidzi wyjątkowości – ludzie, którzy nie osiągnęli sukcesu, nienawidzą tych, którzy go mają”

„Szczęściara z ciebie, twoi rodzice cię kochają. Moi się mnie tylko brzydzą”