„Polskę Odchudzamy” – jak się zmieniać, to z przytupem

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2017
Fot. Materały prasowe
Fot. Materały prasowe

19-21.12.2016 odbył się finał konkursu „Polskę Odchudzamy” Diety Cambridge w pięknym, luksusowym miejscu Talaria Resort & SPA.

W ostatnich dniach zwycięzcy konkursu ogłoszonego przez Dietę Cambridge wzięli udział w metamorfozie, która była finałem ich zmagań związanych z utratą wagi. Trzydniowe spotkanie obfitowało w liczne atrakcje, w tym wieczór autorski z ambasadorką Justyną Tomańską, podczas którego uczestnicy mogli wymienić się doświadczeniami z procesu chudnięcia. Trener personalny Anna Klejn zdiagnozowała ich pod kątem dalszej pracy na figurą i utrzymaniem już osiągniętych efektów, a stylista Cecil Piotr Kałuża dobrał i wykonał profesjonalny makijaż i fryzury, wybierając przy tym dla każdego Finalisty stylizacje sportową, casualową i wieczorową, jako sugestię do dalszej metamorfozy. Jako że Święta tuż tuż, były też prezenty od marki WaterCloudsSweden i Diety Cambridge. Spotkanie nie obyło się także bez zabiegów na ciało i ducha w profesjonalnym SPA Talarii oraz biesiady ( dietetycznej) specjalnie przygotowanej przez Szefa Kuchni.
Partnerem motoryzacyjnym wydarzenia była marka SSang Yong, odzieżowym maki SU, MILS i Teresa Kopias, biżuteryjnym Pierre Lang, a całość wyprodukował Nowy Showroom/PRomotion Instytut na zlecenie MrTarget Sp. z o.o. którego reprezentowała Dorota Rosa koordynator kampanii.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jola Tucka I miejsce z Tarnawki schudła 13,3 kg
Bernadeta Skrzypekul II miejsce z Rzeszowa schudła 10,65 kg
Tomasz Agacki III miejsce z Warszawy schudł 12 kilo

Więcej informacji na stronie: www.dieta–cambridge.pl

Zobaczcie galerię zdjęć:

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

_MG_7843 — kopia

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

Fot. Materały prasowe

 

 


Za co kochamy Jurka Owsiaka. W końcu nie tylko za WOŚP!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 stycznia 2017
Fot. iStock / Maciej Bledowski
Fot. iStock / Maciej Bledowski

Nie interesuje mnie, czy Jurek Owsiak bierze kasę do kieszeni, czy robi przekręty, czy okrada, kłamie, unika odpowiedzialności. Interesuje mnie fakt, że dzięki niemu jest niesiona pomoc tym, którzy jej potrzebują – najmłodszym, a od niedawna też najstarszym. Tam gdzie brak pieniędzy na podstawowe potrzeby człowieka, które powinno zabezpieczać państwo – czyli na służbę zdrowia, tam jest WOŚP ze swoim serduszkowym sprzętem.

Moi synowie już dziś przebierają nogami czekając na tegoroczne puszki, by w niedzielę móc pomóc innym, tak jak kiedyś im pomogła Orkiestra, dzięki której mieli badany słuch tuż po urodzeniu. Znam dwójkę bliźniaków, wcześniaków, którym życie uratował sprzęt zakupiony przez WOŚP do szpitala, znam rodziców, którzy drżeli o zdrowie , ba o życie swoich dzieci i którzy każdego roku z wdzięcznością wpłacają choćby złotówkę na konto Orkiestry. Znam w końcu dzieci, które potrafią udzielić pierwszej pomocy dzięki zajęciom organizowanym przez Fundację Jurka Owsiaka.

I choćby chcieli go spalić na stosie, wywieźć na taczce gnoju, nigdy nie umniejszą tego, co zrobił, co robi nadal.

Ale nie o tym. Nie chcę , by było patetycznie i poważnie, bo w końcu Finał WOŚP to jedna wielka zabawa, to uśmiechy, rozgrzane serca, ciepła herbata w termosie, łzy wzruszenia. To także miłość do Jurka Owsiaka.

Spytałam za co go kochamy… na odpowiedzi – także te mniej oczywiste, niedługo trzeba było czekać.

– za czerwone spodnie, bo prania pewnie w domu mało

– za energię, bo wystarczy stanąć obok niego, by naładować własne baterie

– za wiarę, że ludzie są dobrzy, pomimo tego, co wokół WOŚP się dzieje

– za entuzjazm, którym zaraza miliony od 25 lat

– za to, że nie działa na pół gwizdka, ale daje z siebie 100 procent- do utraty sil, głosu i energii

– za to, że daje nam szansę na pokazanie się od dobrej, lepszej strony

– za to, że w środku zimy sprawia, że jakoś nam tak ciepłej w środku, na sercu

– za to, że nie poddaje się mimo wszystko i wszystkich

– za motywowanie nas, angażowanie dając szansę na pokazanie życzliwości, dobra i wspaniałomyślności Polaków

– za łączenie ponad podziałami

– za to, że pokazuje nam potrzeby ludzi, o których na co dzień nie myślimy

– za bezinteresowność i miłość bezwarunkową

– za to, że jest Owsiakiem – zapewne ma tyle powodów do narzekania na ludzi bezrozumnych, że po powrocie do domu już nie zamarudzi, że zupa za słona, czy herbata za zimna

– za to, że byłby mężem idealnym dla kobiet nadzorujących: spóźnia się do domu – wystarczy włączyć  TV i wiadomo gdzie, z kim i dlaczego jest

–  za to, że prawdopodobnie nie umiera kilka razy w roku na katar – bo nie ma czasu chorować

– za poczucie humoru i dystans do siebie (nie ma nic smutniejszego od smutasa na kanapie)

– za to, ze nie ulega trendom modowym, tylko je wyznacza – kto nie chciał mieć takich oprawek i spodni?

– za Przystanek Woodstock i dostarczane tam wzruszania i spotkania

– za nienoszenie garniturów i lakierków

– za trafne punktowanie rzeczywistości i ludzi wpływowych

– za poczucie misji niesienia pomocy

– za rozpoznawalność

– za to, że brak w nim jadu i goryczy, nie można się od niego zarazić frustracją (skarb dla kobiety)

– za to, że się nie poddaje, że wszystkie kłody rzucane mu pod nogi są dla niego schodami do góry, że zawsze pokazuje, że stać go i nas na więcej

– za to, że wyciąga z nas to co najlepsze

– za to, że raz do roku jestem naprawdę dumna z mojego kraju

– za coroczne uświadamianie nam, że jesteśmy za siebie współodpowiedzialni i że świat nie kończy się tylko na nas i naszych problemach

-za brak chwiejności w swoich opiniach i zdaniach

– za wierność  samemu sobie

-za odwagę, w tym także odwagę mówienia tego, za co inni mogliby go schłostać

-za upór i konsekwencję

-za brak „żigolowatości”

– za otwartość w kierunku ludzi

– za podejście do dzieci

Jurku Owsiaku – są tacy, co Ciebie kochają, którym nie brakuje powodów do tego, żeby grać z tobą do końca świata i o jeden dzień dłużej!


W pułapce umysłu. 10 błędów, które popełniasz w swoim myśleniu

Karolina Krause
Karolina Krause
10 stycznia 2017
W pułapce umysłu
Fot. iStock/mustafaipek34

Całkiem niedawno miałam okazję rozmawiać ze znajomą na temat długości trwania terapii indywidualnej i samego sensu chodzenia do psychologa. „Bo przecież wygadać, to ona się może przyjaciółce”, a tu potrzebna jest pomoc na „już”, „teraz”, „zaraz”. Czy nie lepiej byłoby więc udać się do kogoś, kto przepisze nam odpowiednie tabletki i od razu będzie po sprawie? Oczywiście kwestia tego, kiedy sytuacja wymaga leczenia farmakologicznego, a kiedy terapii, to temat wymagający dłuższego wyjaśnienia, skupmy się więc na tym dlaczego „ta terapia tyle trwa”.

I znowu można by na ten temat napisać książkę, ale w gruncie rzeczy sprawa rozchodzi się o podstawowe błędy myślenia. Każdy z nas w swoim codziennym funkcjonowaniu popełnia określoną ilość takich błędów. W zależności od tego, ile tak naprawdę ich jest (jak bardzo zniekształcone jest nasze myślenie) i w którą stronę się „odchylają”, możemy mówić o względnej normie lub zaburzeniu psychicznym (depresji, nerwicy, narcyzmie itd.). Sposób, w jaki patrzymy na świat: na samych siebie, na innych ludzi, kształtuje się na przestrzeni wielu lat. Nie da się go zatem zmienić od razu, do tego potrzeba czasu i osoby, która będzie potrafiła nakierować nas na właściwą drogę.

Niekiedy udaje się to osiągnąć samemu. Pamiętasz te wszystkie „momenty olśnienia” w swoim życiu? Chwile, w których mówiłaś sobie na przykład, że „od dzisiaj nigdy już nie będę oceniać innych ludzi”? Ważne doświadczenia, wnioski, do których dochodzimy po pewnym czasie, sprowadzają nasze myślenie na właściwe tory i sprawiają, że eliminujemy utrwalone wcześniej błędy. Zobacz ile z nich w dalszym ciągu zdarza ci się popełniać.

10 błędów, które popełniasz w swoim myśleniu na co dzień:

Uogólnianie

Pojawia się, gdy wydaje nam się, że odkryliśmy zasady jakimi rządzi się ten świat i wszyscy jego mieszkańcy. Używamy wtedy wielkich kwantyfikatorów, mówimy że „wszyscy policjanci biorą w łapę”, „jak nie wie jak jeździć, to na pewno baba”, „nikt normalny nie lubi płacić podatków”. Nie dopuszczając przy tym do głosu myśli, że w ogóle mogło by być inaczej. Do tego „każdy wyjątek potwierdza regułę”, zamykając nas w błędnym kole.

Etykietowanie

Odgórne stwierdzenie, że coś (lub ktoś) jest jakieś. To prawdopodobnie najczęściej występujący błąd w naszym mentalnym słowniku. „Ania jest złą matką”, „Maciej jest nieudacznikiem”, „Ale jestem głupia”. Razem z przylepioną sobie lub innym etykietką, zmienia się nasz sposób patrzenia na daną osobę. Etykietowanie często idzie bowiem w parze ze skłonnością do nadmiernego uogólniania. Co sprawia, że zaczynamy przypisywać komuś cechy, których wcale nie posiada. Bo skoro „Adam jest PIS’owcem”, a „Wszyscy PIS’owcy to fanatycy i katole” to znaczy, że już wyrobiliśmy zdanie na jego temat. Mimo, że Adam w wielu kwestiach nie zgadza się postulatami Kościoła.

Myślenie dychotomiczne (fałszywy dylemat)

Zawężanie swojego pola widzenia do dwóch skrajnych możliwości czy sposóbów wyjścia z danej sytuacji (z czego żaden nie wydaje się być w pełni satysfakcjonujący). „Człowiek jest albo dobry albo zły”, „Szklanka jest albo do połowy pełna albo do połowy pusta”, „Jeśli mnie nie posłucha to się rozstajemy”, „Albo będę mieć nudną, ale za to dobrze płatną pracę, albo będę szczęśliwa i biedna”. Nie dopuszczamy do siebie istnienia trzeciej opcji, czegoś „pomiędzy”, bo to zaburzyło by naszą perspektywę, zmusiłoby nas to zrewalidowania naszych poglądów. A to znacznie trudniejsze niż wybieranie mniejszego zła.

Iluzoryczna korelacja

Doszukiwanie się przesłanek tam, gdzie ich nie ma. „To, że mi nie odpisuje, na pewno znaczy, że mnie zdradza”. A, czy przypadkiem nie chciałabyś, żeby właśnie tak było? Mieć powód do tego, by z nim zerwać? Bo przecież nie może być tak, że wszystko między wami dobrze się układa. Wtedy byłoby za dobrze, czyż nie? Dotyczy to zarówno korelacji negatywnych, jak i pozytywnymi.

Te drugie często wiążą się z tak zwanymi uzasadnieniami emocjonalnymi. „Skoro czuje się przy nim tak cudownie, to musi być wspaniały człowiek”.

Personalizacja

To przypisywanie sobie zbyt dużej mocy sprawczej. Wydaje nam się, że bez nas świat się zawali. „Ten dom beze mnie w życiu by normalnie nie funkcjonował.”; „Pewnie powiedziałem coś źle, dlatego się nie odzywa.”, „Jeśli im nie pomogę na pewno sobie nie poradzą.”

Minimalizowanie

Znane powszechnie, jako „fałszywa skromność”. Wydaje nam się, że osoba skromna powinna pomniejszać swoje zasługi. Gdy ktoś mówi nam komplement, albo gratuluje zdanego egzaminu, mówimy: „Tak, ale egzaminator od początku był życzliwy i chciał żebym zdała”. Kiedy w rzeczywistości skromność polega na umiejętności trafnej oceny wartości swoich dokonań i zdolności przyjmowania komplementów. Charakterystyczne dla tego błędu jest to, że zawsze znajdzie się jakieś „ale”.

Podstawowy błąd atrybucji

Czyli coś co zdarza się praktycznie wszystkim. Załóżmy, że jedziemy samochodem na bardzo ważne spotkanie. Jesteśmy już spóźnione więc „przez przypadek” przejechałyśmy na czerwonym. Nie jesteśmy przecież złymi ludzi, zazwyczaj przecież grzecznie stajemy na wyznaczonej linii. A dzisiaj to po prostu „taka sytuacja”. Gdyby jednak to samo zdarzyło się innemu kierowcy, natychmiast wyzwałybyśmy go od piratów drogowych i uznałybyśmy, że takich ludzi powinno się tępić.

Za taki tok myślenia odpowiedzialny jest właśnie podstawowy błąd atrybucji, czyli tendencja do

wyjaśniania własnych „niepoprawnych” czynnikami sytuacyjnymi (zewnętrznymi), za to mówiąc o innych znacznie większą wagę przypisujemy ich cechom osobowościowym (wewnętrznym).

Czytanie w myślach

To pewność, że wiesz co dana osoba myśli, czuje i przeżywa. „Magda myśli, że jest tu najważniejsza.”, „Kasia może się nie odzywać, ale ja i tak wiem, że mój pomysł jej się nie podoba.” Czytanie w myślach powoduje zmianę naszego nastawienia wobec osoby, której myśli właśnie „odczytałyśmy” i reagowanie na to co mówi, według własnych przewidywań. Nie trzeba chyba dodawać, jak fatalne skutki w komunikacji, niesie ze sobą.

Heurystyka dostępności

Wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że podejmując decyzję obiektywnie oceniamy prawdopodobieństwo występowania pewnych zdarzeń. Niestety, heurystyka dostępności mówi nam o tym, że jeżeli na przykład zostaliśmy oszukani kilka razy w życiu, będziemy wierzyć, że mamy duże szanse, że znowu nas to spotka (niezależnie od tego w jakiej znajdziemy się sytuacji). Nie oznacza to jednak, że mamy rację – takie rozwiązanie zwyczajnie łatwiej przychodzi nam do głowy.

Efekt ślepej plamki

W kulturze katolickiej można by to przyrównać do widzenia igły w cudzym oku i niedostrzegania belki w swoim. Odnosząc to do naszych błędów poznawczych (myślowych) najczęściej wygląda to tak, iż mimo że zdajemy sobie sprawę z tego ich istnienia i dość wyraźnie widzimy je u innych, sami jesteśmy przekonani, że one nas nie dotyczą. Zanim więc podejmiemy ostatnią decyzję, powinniśmy prześledzić jaki tok rozumowania nas do niej doprowadził. Może się bowiem okazać, że nieświadomie wpadliśmy w sidła tych błędów.


Źródło: takmiedzynami.combrief.pl


Zobacz także

Fot. istock/syolacan

„Żona zdradza mnie od 10 lat, nie żyję tak, jak tego pragnąłem…”. Emocjonalny wpis tego mężczyzny może być cenną lekcją

TK Maxx

Noworoczne zmiany z TK Maxx

Fot. Screen z YouTube/Loterías y Apuestas del Estado

Dobro wraca, nie tylko w Święta! Obejrzyj niesamowity bajkowy filmik