Pięć zaskakujących korzyści zdrowotnych wynikających z picia tequili

Redakcja
Redakcja
28 lipca 2018
Fot. iStock/knape
 

Tequilę albo ktoś uwielbia, albo nienawidzi. Wiadomo – to alkohol, a z tym przesadzać nie można, co jednak zrobić, gdy na stół wjeżdża taca z solą, cytryną i kieliszkami pełnymi tequili. Bywa, że trudno się oprzeć, zwłaszcza, gdy wakacyjna atmosfera sprzyja imprezowaniu. 

Dla fanów tequili mamy dobrą wiadomość! Wykazano, że tequila – ta najwyższej jakości – 100% z agawy, może korzystnie wpływać na nasze zdrowie. Oczywiście pita z umiarem!

Pięć zaskakujących korzyści zdrowotnych wynikających z picia tequili

Jest dobra dla twoich kości

Według badań meksykańskiego naukowca roślina, z której wytwarza się tequilę, zawiera substancje, które zwiększają wchłanianie wapnia i magnezu do organizmu, a jak wiadomo są to niezbędne minerały dla utrzymania zdrowia kości.

Jest niskokaloryczna

Wszyscy wiemy, że generalnie alkohol nie sprzyja spalaniu tkanki tłuszczowej ani budowaniu mięśni. Ale każdy – może szczególnie ciężko trenujący – musi od czasu do czasu wyluzować. Jeden z najlepszych trenerów osobistych w Londynie – Rich Tidmarsh, sugeruje, by pić wysokiej jakości białe alkohole, takie jak tequila, zamiast wina czy piwa. Tequila to 60 kcal w jednym kieliszku zamiast 160 kcal w lampce białego wina.

Wspomaga trawienie

Chociaż tequila może nie być najlepszym wyborem napoju do posiłku, to jednak pomaga trawić jedzenie. Roślina agawy zawiera wysoki poziom inuliny, która wspomaga układ trawienny hodując dobre bakterie.

Wspomaga chudnięcie

Badania wykazały, że tequila może pomóc obniżyć stężenie cukru we krwi. Agawiny to cukry, które występują naturalnie w agawie – są niestrawne, co oznacza, że ​​działają jak błonnik pokarmowy, a także wspomagają wzrost zdrowych drobnoustrojów w jamie ustnej i jelitach. Dzięki agawinom czujemy się pełniejsi, więc i mniej jemy pijąc tequilę.

Pomaga w zasypianiu

Chociaż często uważana jest za napój imprezowy,to jednak  tequila faktycznie ma zbawienny wpływ na nasze nerwy, uspokaja nas. Ale uwaga nie może stać się jedynym i stałym sposobem na sen.


źródło: Independent

 


Zwalcz swój strach śmiechem. To wcale nie jest takie trudne

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 lipca 2018
Fot. iStock/freemixer
 

Lęk jest poważny. Jest ciężki. Niewygodny. Nieporęczny. Jest jak ciężar przywiązany do twoich stóp (jak banalnie by to nie brzmiało), przez co trudniej ci iść w zwykłą codzienność. 

Lęk odczuwany jest niemal fizycznie. Każde jego nadejście jest jak alarm. Wstrząs. Mrowienie. Pocenie się. Zawroty głowy. Mdłości. Drętwienie rąk. Wyścig serca i gonitwa myśli. Płytki oddech. Wszystko na raz przeraża, a ty nie możesz się temu przeciwstawić, musisz w tym uczestniczyć. Teraz. W tej chwili!

Napad lęku jest jak wypadek. Każdy. Pojedynczy. Każdy problem wydaje się krytyczny, przekonujący. Każdy – mały, duży, niedorzeczny jest naglący.

Dlatego czasem pomaga skupienie się na głupocie. W końcu humor leczy. Przyjmowanie lekkiego podejścia do swoich lęków może zmniejszyć ich intensywność i twoją perspektywę. Może to mieć ogromny wpływ na to, jak się czujesz, a nawet na to jak żyjesz.

Znasz ten obezwładniający lęk? Kiedy nie możesz złapać powietrza, a oczy zachodzą ci mgłą i masz wrażenie, że zaraz umrzesz, eksplodujesz? A może spróbuj odwrócić sytuację, naucz się radzić sobie z tym rażącym całe ciało doznaniem, zamiast mu ulegać.

Oto sześć sugestii, które mogą wydać się głupie, ale czemu ich nie wypróbować próbując zapanować nad swoim strachem?

#1

Narysuj swój niepokój jako głupią, postać z kreskówek. Nadaj jej idiotyczne imię, głupi akcent, a także wymyśl dla niej głupią historię.

#2
Narysuj swój niepokój jako najbardziej przerażającego potwora na świecie. Daj mu imię, notkę biograficzną i wszystko to, co przyjdzie ci do głowy.  Możesz nawet narysować całą serię super nieprzerażających potworów. Być może któryś z nich jest z zawodu potworem, który czuje tylko przerażenie? Kiedy pojawiają się niepokojące myśli, wizualizuj sobie te potwory i to co o nich wiesz.

#3
Stwórz słownik z terminami i definicjami, które znają, doceniają i śmieją się z nich tylko osoby zmagające się z lękiem.

#4
Znajdź śmieszne cytaty o lęku (i umieść je w widocznym miejscu). Na przykład: ” Ja: Co może może pójść źle? Niepokój: cieszę się, że pytasz” lub „Ja: Uff dobrze się skończył ten dzień. Lęk: Jeszcze się nie skończył”.

#5
Rzuć sobie wyzwanie, by stworzyć własne śmieszne cytaty lub żarty na temat lęku. Ustaw minutnik na pięć lub dziesięć minut i zobacz, co wymyślisz.

#5
Znajdź zabawne historie napisane przez innych zmagających się z lękiem. Niech te historie przypominają ci, że: a) nie jesteś sam oraz b) lęk jest absurdem i może stworzyć najzabawniejsze scenariusze – scenariusze, z których można się śmiać.

#6

Wyobraź sobie swój lęk, jak boi się sam siebie. Co mówi, o co prosi, gdzie ucieka?

Lęk jest intensywny. Przytłaczający. Rzadko kojarzy się ze śmiechem. Ale co się takiego stanie, jeśli go obśmiejesz? Śmiech jest tym, czego potrzebujemy zdecydowanie więcej, niż strachu.


„Kora dawała ludziom miłość i otoczona była miłością”. Zmarła dzisiaj nad ranem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 lipca 2018
Fot. Facebook /KORA

Charyzmatyczna – pierwsze, co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o Korze. Charyzmatyczna i bezkompromisowa. Pamiętam, koncerty pewnie z Opola, kiedy byłam małą dziewczynką i na cały głos krzyczałam „Cykady na Cykladach” skacząc po łóżku. I nie wiem dlaczego, w pamięci mam wywiad, w którym mówiła, że z Kamilem Sipowiczem mają w swoim domu dwie osobne sypialnie, nie śpią razem, bo ona nie lubi, potrzebuje przestrzeni. Jaką burzę to wtedy wywołało, ile dyskusji, a ja wtedy zmieniłam w głowie swoją wizję związku wyniesioną z domu, bo przecież „Kocham cię, kochanie moje” to jeden z najpiękniejszych utworów o miłości. 

„Tysiące twarzy, setki miraży”, „Falowanie i spadanie”, „Lipstick on the glass”, „Krakowski spleen” – można by było wymieniać bez końca… Już nie zaśpiewa, już nie zaskoczy, nie zaszokuje niektórych swoją wypowiedzią czy zachowaniem. Od czterech lat walczyła z nowotworem. Zmarła dzisiaj, o 5:30, o czym na Facebooku poinformował jej partner, a od kilku lat mąż – Kamil Sipowicz.

„Z ogromnym żalem i rozpaczą informujemy, że dziś o 5.30 na swoim ukochanym Roztoczu w otoczeniu najbliższych osób, ukochanych zwierząt i wspaniałej przyrody zmarła Kora. Wielka artystka, piosenkarka, poetka, malarka. Wyjątkowa kobieta, żona, matka, babcia, przyjaciółka. Ikona wolności. Zawsze bezkompromisowa w dążeniu do prawdy. Zaangażowana w ruch hipisowski, w działalność pierwszej Solidarności, w budowę demokracji i ruchy kobiece. Muzyka Kory i jej pięć lat temu zmarłego męża Marka Jackowskiego, z którym razem stworzyli zespół MAANAM, a także solowa działalność towarzyszyła nam od roku 1979. Kora tworzyła pewną epokę, która wraz z jej odejściem kończy się. Od pięciu lat walczyła mężnie z chorobą nowotworową. Ostatni miesiąc był bardzo trudny. Na końcowej drodze towarzyszyła jej rodzina, przyjaciele i wiele oddanych osób. W tę długą walkę zaangażowanych było wiele najlepszych szpitali, lekarzy, pielęgniarek i opiekunów, za co im z całego serca dziękujemy. Kora dawała ludziom miłość i otoczona była miłością. Zawsze będziemy ją kochać.

Kamil Sipowicz, rodzina i przyjaciele”.

Coś się skończyło… Kora i MAANAM mi samej towarzyszyli właściwie od początku mojego życia.

Wiele osób żegna Korę. O tym, że była dla niej obok matki drugą najważniejszą kobietą w jej życiu, na Instagramie napisała Karolina Korwin Piotrowska

karolinakpBudzę się i… nie ma Jej
Obok mojej matki najważniejsza kobieta w moim życiu
To, kim jestem, jak myśle, jak czuje, co robię i moja bezczelność ale i otwartość wobec świata są od niej
Byłam dzieckiem, kiedy zobaczyłam ja po raz pierwszy. Na scenie w telewizji. Podobno gapiłam się na nią jak zahipnotyzowania.
Śpiewała wtedy postać nie z tej ziemi. Kosmitka. To był wybuch. Inspiracja. Jeden z najważniejszych momentów życia. Chciałam mieć promil jej charyzmy.Jej siły. Jej walki. Była jak drogowskaz, kierunkowskaz, jak wektor….
Dzielna. Mądra. Wspaniała. Oryginalna. Niepodrabialna. Niezależna. WOLNA.
Poetka. Artystka. Publicystka. Inspiracja. Wokalistka. KOBIETA.
Dziękuje ze byłaś. Ze mogłam z Tobą rozmawiać. Poznać. Ze zmuszałaś do myślenia. Ze definiowałaś mi słowa prawda i miłość. W czasach tanich podróbek serwowanych jako wartość ona była sobą.
Świat nie będzie taki sam. Właśnie ściemnilo się kompletnie. Nikt nigdy jej nie zastąpi. Byliśmy wszyscy szczęściarzami, ze dane było nam oddychać tym samym powietrzem.
Miłość jest najważniejsza. Tak mówiłaś. Wiem. Żegnaj. „Kocham cię, kochanie moje…”

Budzę się i… nie ma Jej Obok mojej matki najważniejsza kobieta w moim życiu To, kim jestem, jak myśle, jak czuje, co robię i moja bezczelność ale i otwartość wobec świata są od niej Byłam dzieckiem, kiedy zobaczyłam ja po raz pierwszy. Na scenie w telewizji. Podobno gapiłam się na nią jak zahipnotyzowania. Śpiewała wtedy postać nie z tej ziemi. Kosmitka. To był wybuch. Inspiracja. Jeden z najważniejszych momentów życia. Chciałam mieć promil jej charyzmy.Jej siły. Jej walki. Była jak drogowskaz, kierunkowskaz, jak wektor…. Dzielna. Mądra. Wspaniała. Oryginalna. Niepodrabialna. Niezależna. WOLNA. Poetka. Artystka. Publicystka. Inspiracja. Wokalistka. KOBIETA. Dziękuje ze byłaś. Ze moglam z Tobą rozmawiać. Poznać. Ze zmuszałas do myślenia. Ze definiowałas mi słowa prawda i miłość. W czasach tanich podróbek serwowanych jako wartość ona była sobą. Świat nie będzie taki sam. Właśnie ściemnilo się kompletnie. Nikt nigdy jej nie zastąpi. Byliśmy wszyscy szczęściarzami, ze dane było nam oddychać tym samym powietrzem. Miłość jest najważniejsza. Tak mówiłaś. Wiem. Żegnaj. „Kocham cię, kochanie moje…”

Post udostępniony przez karolina korwin piotrowska (@karolinakp)


Zobacz także

guma do żucia

Guma do żucia przyklei się do żołądka, a z nasion wyrośnie w nim drzewo? Tym straszyły nas mamy

Wszystkie dzieci piszą list do św. Mikołaja. A ty wiesz o co być go poprosiła? Weź udział w naszej grudniowej akcji!

4 oznaki, że tracisz mięśnie, a nie tłuszcz podczas odchudzania