Pary – bumerangi. Nie mogą żyć bez siebie, nie potrafią być razem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 marca 2017
Fot. iStock/Pekic
 

Jest noc, leżysz w łóżku. Kolejne, bezsenne godziny mijają, obok śpi on – twój ukochany. Ale twoje myśli nie krążą wokół niego, ani wokół waszego związku, czy wspólnych planów na przyszłość. Myślisz o tym drugim, a właściwie… pierwszym i jedynym. O swoim byłym mężu, byłym chłopaku, byłym partnerze. Nie potrafisz tego zrozumieć, ani wytłumaczyć, ale masz wrażenie, że pomimo wszystkiego złego, co się między wami wydarzyło, tylko razem możecie być naprawdę szczęśliwi. I marzysz o tym, żeby do niego wrócić. Więc wracasz. Kolejny raz.

Pary – bumerangi to zjawisko coraz częstsze w naszym społeczeństwie. Zrywają ze sobą kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt razy, trzaskają drzwiami, pakują walizki, zarzekając się, że to był ostatni raz, że już nigdy, że dosyć tego. Wyrzucają numery z kart telefonu, choć znają je na pamięć. Kasują zdjęcia, choć obrazy i wspomnienia są wyryte w ich sercach. Rozstają się w emocjach, przekonani, że to koniec. Wszystko po to, by gdy opadną emocje, do siebie wrócić. I to nie byle jak wrócić. Bo powroty po takich rozstaniach to powroty przy dźwiękach wielkich słów i  zapewnień, że teraz już się uda, że będzie wspaniale, najlepiej, pięknie i na zawsze.

Pary z długą historią zrywania ze sobą i wracania do siebie, to nie żaden ewenement. Badania przeprowadzone na uniwersytecie w Kansas wykazały, że około 40% „stałych” (czyli takich, które mają długi staż) par, zerwało ze sobą chociaż raz w ciągu całej swojej historii. 20 % par zrywało ze sobą i wracało do siebie kilka razy, rekordziści 47 razy. Naukowcy uważają, że partnerzy w takich związkach, osiągnęli już pewien poziom akceptacji stresu i chaosu, który wprowadza w ich życie rozstanie z ukochaną osobą. A kiedy po rozstaniu są daleko od siebie, tęsknią i pamiętają tylko te dobre cechy drugiej strony, pielęgnują tylko dobre wspomnienia, a nie to, co doprowadziło do zerwania relacji i nieporozumień. Samotność popycha ich ku ponownym spotkaniom, jednocześnie wtłaczając w ten zamknięty cykl ich historii. Choć w efekcie nie są ze sobą tak szczęśliwi, jak bardziej „stabilne” pary, nie potrafią przestać się rozstawać i do siebie wracać.

Z „bumerangami” mamy do czynienia najczęściej wtedy, kiedy obie strony związku działają bardzo impulsywnie podejmując ważne, dotyczące obojga decyzje, kiedy ich umiejętności komunikacyjne nie są wystarczająco rozwinięte. To, co jest dla nich kuszące to uczucie ekscytacji i nadziei, radości i świeżości, kiedy się ze sobą na nowo schodzą. Nie trwa to długo. Problemy, które prowadzą do ich licznych rozstań, nigdy nie zostają właściwie rozwiązane, ani przeanalizowane. Jeśli ich związek ma się stać stabilny i naprawdę trwały (a jest to rzecz obowiązkowa, kiedy pojawiają się dzieci – one nie mogą żyć w ciągłym poczuciu braku bezpieczeństwa i stabilizacji), partnerzy powinni obowiązkowo zgłosić się na terapię i rozwiązać swoje problemy zanim na nowo ze sobą zamieszkają, czy się zejdą. Jeśli tego nie zrobią, ich związek się nie zmieni – będzie nadal istną huśtawką dla dwojga.

Specjaliści uważają, że dużo złego w sytuacji takich par robią media społecznościowe, bo one sprawiają, że o wiele trudniej nam zerwać kontakt z byłym partnerem. Możliwość „podglądania” życia naszego „eks”, komentowania, bycia na bieżąco z jego życiem jest szalenie niebezpieczna. Uczestniczenie w tym, to gra na własnym emocjach i uczuciach, pozwalanie na ciągłą obecność ukochanego w naszym życiu.

Niektórzy z nas rozstają się niepotrzebnie, pochopnie, albo ze złych powodów. Często reagują zbyt impulsywnie, bo z biegiem czasu okazuje się, że jednak są w stanie wybaczyć zdradę, oszustwo, jakąś słabość. Że obecność ukochanej osoby jest dla nich ważniejsza niż żal i poczucie krzywdy. Nawet jeśli podczas takiej „przerwy od związku”, zaczynają spotykać się z kimś innym (czasem tylko po to, by „ukarać” byłego partnera), szybko uświadamiają sobie, że „to nie to”. To właśnie ta „nowa osoba” pozwala im zrozumieć, że w poprzednim związku być może wcale nie było tak źle.


Kobiety są słabe, ale matki są silne. W dniu, kiedy uciekałam, moja mama pozwoliła się zgwałcić, by ochronić mnie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 marca 2017
Fot. Screen/You Tube
 

Chociaż przemówienie Yeonmi Park – tak bardzo poruszające i wzruszające pojawiło się jakiś czas temu, to warto do niego wracać i przypominać wszystkim ludziom, czym jest wolność, jak wielką wartość posiadamy często kompletnie jej nie doceniając.

Wolność to język, to dostępność do wiedzy, do własnych poglądów, a nawet myśli. Wolność to prawo wyboru i decydowania o sobie. Wolność to zgoda na własne poglądy i wyrażanie swoich opinii. Wolność to nawet oglądanie filmów w telewizji i słuchanie muzyki, jaką lubimy.

Wolność to szacunek do drugiego człowieka, a nie pogarda i zastraszanie.

Obejrzyjcie. Bo zawsze warto docenić to, co my dzisiaj posiadamy.

 


5 rzeczy, których warto nauczyć się, by świat był lepszy

Redakcja
Redakcja
15 marca 2017
Fot. iStock / ideabug

Życie każdemu z nas układa się inaczej. Jedni żyją, jakby byli w czepku urodzeni, inni zmagają się z wędrówką pod górkę, której końca nie widać. To, jakimi ludźmi się stajemy, w dużej mierze kształtuje to, co nas w życiu spotyka. Bo łatwo być szczęśliwym, wesołym człowiekiem, gdy niczego nie brakuje. Nikogo nie dziwi złość na życie i zgorzknienie, gdy trudno powiązać koniec z końcem lub doskwiera samotność. 

Najtrudniej jest być przyzwoitym, dobrym człowiekiem, mimo wszystko.  Życie czasem rozczarowuje, zniechęca do podejmowania starań, odbiera nam to, co bliskie i cenne.

Rób dobre rzeczy, mimo rozczarowań

Nie unikniesz rozczarowań w życiu, ale możesz iść przez nie tak, by być szczęśliwym człowiekiem. Szczególnie, gdy weźmiesz przykład z ludzi, którzy wbrew przeciwnościom losu pozostali dobrzy, wierząc w lepszą przyszłość nie tylko dla siebie. To oni pomagają odzyskać wiarę w możliwość odbudowania świata, który pełen jest egoizmu, kłamstwa i fałszu. Ci, którzy są mili, uprzejmi i skromni, choć sami siebie tak nie postrzegają, mogą cię wiele nauczyć. Nie oczekują dla siebie całego dobra, za to potrafią cieszyć się z drobnych rzeczy. Bierz przykład z ich postawy i spraw, by twoje życie było wartościowe i lepsze.

Tego możesz się nauczyć od dobrych ludzi, by czynić świat lepszym:

1. Dobre uczynki są warte więcej niż dobre intencje

Bardzo często do nas dociera świadomość, że nasze życie w porównaniu do osób chorych, okaleczonych, samotnych, wcale nie jest takie najgorsze. Wtedy rodzi się w głowie chęć pomocy, co samo w sobie jest czymś dobrym. Jednak nie zawsze chęć przekłada się na czyny. Mówi się, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Jeśli za dobrą intencją nie idzie działanie, nie ma ona wielkiej wartości, bo nic nie zmienia. I nie chodzi o to, że nie mamy milionów do przekazania na działalność charytatywną. Dobrzy ludzie dzielą się ostatnią kromką chleba, wysyłają SMS ze wsparciem dla fundacji, gdy wolnych środków brakuje na koncie w banku. I to jest wspaniałe, że takimi małymi gestami zmieniają czyjś świat na lepsze. Dobrzy ludzie nie zastanawiają się nad tym, po prostu działają, by przynieść ulgę i pomoc tym, którzy mieli mniej szczęścia w życiu. Warto pamiętać, że to, co proponujemy innym, zawsze wraca do nas pomnożone.

2. Panowania nad swoimi emocjami

Zazdrość, gniew, złość, podobnie jak radość, entuzjazm i inne emocje, są całkowicie naturalne i nie powinny być przyczyną naszej frustracji, a raczej zachętą do pracy nad sobą i rozwoju. Złe emocje, które są szkodliwe zarówno dla nas samych, jak i otoczenia, mogą stać się destrukcyjne, jeżeli naruszają one równowagę psychiczną. Zamiast wybuchać niczym wulkan i zalewać otoczenie negatywnymi emocjami, należy je najpierw zrozumieć, aby pozbyć się ich ostrożnie. Ludzie pozytywni, pogodzeni z sobą, potrafią nazwać towarzyszące im emocje i nie pozwalają się im zdominować. Taka świadomość pozwala postawić jeszcze jeden krok do przodu na drodze rozwoju inteligencji emocjonalnej. A to przekłada się na uzyskanie psychicznego spokoju.

3. Nie oceniania po pozorach

Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce i jest w tym życiowa mądrość. Niejednokrotnie złe osądy dokonane na podstawie kilku sekund pierwszego wrażenia, przekreślają w naszych oczach osoby, które w rzeczywistości są bardzo wartościowe. Najlepszą nagrodą za odrzucenie uprzedzeń i przedwczesnych osądów jest to, co można znaleźć w środku. Poznawajmy i pozwalajmy poznać się lepiej, od tej dobrej strony.

4. Poskromienia swojego ego

Dobrzy ludzie, mimo skromności, są świadomi swoich wad i zalet. Nie pozwalają na rozdmuchanie swojego ego, tak, by przesłoniło inne ważne rzeczy. Należy dbać o siebie i swoje potrzeby, ale nie można odrzucać innych, troszcząc się wyłącznie o siebie.

5. Akceptacji siebie i innych

Akceptacja siebie pozwala na uświadomienie swoich zachowań i budowania pewności siebie, a następnie akceptacji innych. Dzięki temu pozytywni ludzie mogą budują silny charakter, stając się też wystarczająco silnymi, by pomagać innym.

Nie trzeba czekać ani specjalnie się przygotowywać, by uczynić świat lepszym. Mimo rozczarowań dobrze jest wierzyć w dobrych ludzi i brać z nich jak najlepszy przykład.


źródło: exploringyourmind.comblizejsukcesu.pl

 


Zobacz także

Wyrzuć swój emocjonalny bagaż i uwolnij się od przeszłości

Kiedy powiem sobie „dość”. Jak w kilku słowach powiedzieć innym, by dali ci spokój

„Ty jemu troszkę, pokaż pończoszkę…”. Z miłości do dobrze dobranego biustonosza…