Kiedy partner stale cię zwodzi i rzuca ci „okruszki” miłości na zachętę

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 czerwca 2018
Fot. iStock/StockPlanets
 

Podobno te rany, których nie widać, są najgłębsze. Od jakiegoś czasu w relacjach miłosnych coraz bardziej popularne jest zjawisko zwane po angielsku „breadcrumbing”, czyli rzucanie „okruszków”. Na czym polega? W dużym skrócie, na zwodzeniu partnera tak długo jak się da, wycofywaniu się z relacji i wracaniu do niej. Po co? Tylko po to, by ostatecznie zniknąć z życia drugiej osoby.

Okazywanie przyjaźni temu, kto prosi o miłość, jest jak dawanie chleba komuś, kto umiera z pragnienia (Owidiusz).

Czym jest breadcrumbing? Spopularyzowane głównie w sieciach społecznościowych, to angielskie słowo pochodzi od słowa „breadcrumb”, czyli „bułka tarta”. W psychologii związków oznacza wysyłanie partnerowi minimalnych sygnałów swojej obecności, aby dać znać, że wciąż się „tam jest”, dawanie mu nadziei, że związek może się rozwinąć, choć wiemy, jesteśmy przekonani, że to nieprawda, że niedługo tę relację zakończymy.

Takie wydzielanie miłości, rzucanie jej okruszków i tworzenie iluzorycznego wrażenia, że dąży się do trwałego związku jest okrutne z dwóch powodów. Po pierwsze karmimy drugą osobę nadzieją, okłamujemy ją po to, by cieszyć się jej uczuciem – wykorzystujemy ją z wyrachowaniem. Po drugie, sprawiamy ból partnerowi, który widząc, jak się oddalamy, zacznie szukać winy w samym sobie.

W głębi serca wiesz, że sytuacja się nie rozwinie, ponieważ w żadnym wypadku nie jest gotowy postawić na tę właśnie osobę. Według ekspertów, takich jak psycholog Encarna Muñoz, ta praktyka może powodować niepokój i ból u osób, które są jej ofiarami.

Jest to w rzeczywistości forma manipulacji. Mamy z nią do czynienia, kiedy nasz partner na nasze plany reaguje niejednoznacznymi odpowiedziami, takimi jak „zobaczymy” lub „może”. Od czasu do czasu daje „znaki życia”. Innymi słowy, może się nie odzywać przez kilka dni, tygodni, ale zawsze zostawia sobie „uchyloną furtkę” do ciebie.  W końcu pojawi się, poczujesz się cudownie, ale… nic z tego nie wyniknie.

Jeśli czujesz, że możesz być ofiarą „okruszkowania”, spróbuj spojrzeć z boku na swoją relację. Zastanów się, czy zasługujesz na związek, w którym co chwila czujesz się winny. I postaw granice, następnym razem nie odbieraj telefonu, nie zgadzaj się na spotkanie. Zobacz, jak rozwinie się sytuacja. Jeśli on/ona znikną, jak najszybciej zapomnij.


 

Na podstawie: nospensees.fr

 

 


Żegnaj, mężu. Nie będę płakać z żalu po tobie, zapłaczę nad miłością tych, którzy splątali ze sobą swoje losy, ale im nie wyszło

Listy do redakcji
Listy do redakcji
21 czerwca 2018
Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!
Fot. iStock / kieferpix
 

Drogi Mężu,

Właśnie wyszliśmy z sali sądowej. Właściwie nie mam już prawa nazywać cię „mężem”. Nic już nas nie łączy, niedługo oboje dostaniemy papierek, na którym będzie napisane, że nasz związek jest zakończony. Oboje tego chcieliśmy, oboje do tego dążyliśmy, tak postanowiliśmy. To, co się wydarzyło jest tylko konsekwencją starannie zaplanowanych kroków. Co po nas zostało? Nic. 

Nic, prócz kilkuletniej wyrwy w naszych życiorysach. Pięć lat to kawał czasu. Z perspektywy pewnie będzie się stawał coraz krótszy, coraz mniej istotny, aż w końcu zatrze się w naszych pamięciach pozostawiając jedynie kilka wspomnień i to pewnie tych nienajlepszych. W końcu się rozwiedliśmy, nie bez powodu.

Nic prócz twoich kilku twoich rzeczy, które zostały w naszym domu. Ustaliliśmy, że w nim zostanę, ale nie postanowiłam jeszcze, czy to dobry pomysł, dla mnie. Rozstanie wciąż boli, choć minęło od niego wiecej niż rok.

Nic, prócz miłości, która się skończyła, choć miała się nigdy nie skończyć. Kartek od ciebie, na których mi o niej pisałeś, kilka par kolczyków, które dawałeś mi na rocznice ślubu. Zdjęć z wakacji, których nie odważyłam się zdjąć z lodówki.

Nic, prócz ciszy, która tu panuje odkąd się wyprowadziłeś. Kiedyś lubiłam ciszę, dziś mnie ona nieco przeraża. Czy zawsze już tak będzie?

Jak mam się teraz zachować? Czy udawać, że nigdy cię nie kochałam, że nigdy nie umierałam z twojego powodu? Że nie bywałam bezgranicznie szczęśliwa, że nie było między nami tych wszystkich dobrych chwil? Były, nie przekreśliło ich nawet to, co wydarzyło się potem.

Powiedziałeś mi jasno – nie chcesz mnie już w swojej rzeczywistości, najlepiej, żebym przestała funkcjonować w twoim otoczeniu. Tylko, że ono było nasze, budowaliśmy je wspólnie. Teraz każesz mi zniknąć.

Jak mam na nowo poukładać sobie to życie? Niezależnie od tego, jak się między nami układało, czuję pustkę. Byłeś częścią mojej codzienności, nawet w tym najgorszym okresie, ona toczyła się wokół ciebie i naszych problemów.

Czy nasi wspólni przyjaciele, których poznałam dzięki tobie, nie są już moimi przyjaciółmi? Czy mam wyrzucić z Facebooka twoją kuzynkę, z którą tak świetnie się rozumiałam? Czy mam wykasować wszystkie wspólne zdjęcia z Instagrama? Album ślubny spalić przy świetle księżyca, spluwając przez lewe ramię?

Nie żałuję naszej decyzji. Pierwszy raz od dawna czuję spokój. Pierwszy raz od dawna nie boli mnie brzuch, nie jestem spięta. Ale jest mi smutno. Ogromnie, przytłaczająco. Kiedy wrócę do domu, zawinę się w kocyk, wyłączę telefon. Łzy popłyną same. Czuję je właściwie już teraz, zaraz pod powiekami. I lekki ścisk w gardle.

Nie będę płakać z żalu po tobie. Będę płakać z żalu po każdej dwójce ludzi na świecie, którzy splątali ze sobą swoje losy w nadziei, że będą razem już zawsze, ale im nie wyszło. Tak smutne jest powierzyć się sobie, zaufać, przez chwilę być dla siebie prawie wszystkim, a potem pójść do sądu i powiedzieć sobie, że nic nas już ze sobą nie łączy, że miłość ustała.

Pewnie kiedyś spróbujemy znów kochać. Może ty już nawet kogoś kochasz? Nie wiem. Nic już o tobie nie wiem. I wtedy wszystko zacznie się od nowa, dostaniemy nową szansę na szczęście. Może tym razem się uda. Życzę ci tego. I sobie też.

Spakuje dziś nasze zdjęcia z wakacji i kartki od ciebie. Schowam je głęboko, na dnie szafy, razem z kolczykami, które podarowałeś mi na rocznice ślubu.

Żegnaj

Była żona


Niektórzy pojawiają się w naszym życiu tylko po to, by nas nauczyć, że możemy być tacy jak oni

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 czerwca 2018
Fot. iStock/wundervisuals

Niektórzy ludzie przechodzą przez nasze życie, aby pokazać nam, jacy nie powinniśmy być. Oscar Wilde powiedział, że są tacy, którzy sieją szczęście, dokądkolwiek się udają i tacy, którzy uszczęśliwiają nas dopiero wtedy, kiedy odchodzą. Każda relacja pozostawia w nas jakiś ślad, ponieważ każde doświadczenie uczy nas zarządzać naszymi uczuciami. Dzięki każdej relacji dowiadujemy się, co tak naprawdę cenimy, jakie rzeczy nam przeszkadzają, co nas krzywdzi. Co jest dobre, a co złe. Jakimi osobami nigdy byśmy nie chcieli być.

Zdrada, emocjonalny chłód i arogancja. Czasami najbardziej bolesne jest uświadomić, że nie tacy właśnie ludzie przez jakiś czas byli częścią naszego życia czy otoczenia. Kiedy tak się właśnie dzieje, ten sam smutek zmusza nas do ponownego przyjrzenia się naszym priorytetom i tego, jak zachowujemy się w relacjach z innymi. Dlatego właśnie czasami doświadczanie rozczarowania jednym z naszych związków czyni nas lepszą osobą.

Dlaczego jeszcze taki ból jest dla nas dobry?

Bo pomaga nam doceniać inne uczucia, wspiera nas w naszym rozwoju i wymaga od nas wiele pracy, która pozwala nam iść naprzód, rozwijać się, a nie trwać w nieskończoność w złym samopoczuciu, poczuciu winy i urazach chowanych do innych.

Nie powinniśmy przywiązywać tak dużej wagi do tego, co robią ci ludzie, ale raczej skupić naszą uwagę na lekcjach, które można wyciągnąć z tych relacji, pomoże nam w naszej nad poczuciem własnej wartości i wewnętrznie wzmocni.

Przyjęcie takiej właśnie perspektywy pozwoli nam osiągnąć pewną obojętność i zejść z tej emocjonalnej kolejki górskiej, a jednocześnie pozbyć się obaw związanych z przyszłością, braku zaufania i reakcji nieadekwatnych do sytuacji.

Życie jest naprawdę zbyt krótkie, by żyć męcząc się z powodu osób, które pojawiły się w nim na chwilę.


 

Na podstawie: nos.pensees.fr


Zobacz także

Projekt „Wyobraź Sobie”: artystów oraz twórców YouTube poniesie wyobraźnia!

Co chce ci powiedzieć twoje ciało? Zobacz sygnały, które ci wysyła, świadczące o niedoborze podstawowych witamin

Co chce ci powiedzieć twoje ciało? Zobacz sygnały, które ci wysyła, świadczące o niedoborze podstawowych witamin

Zastanawiasz się czasami, gdzie będziesz za dziesięć lat? Wszystko zależy od tego, co robisz dzisiaj