Partner karmiczny, czyli ten, który jest z tobą „na chwilę”

Redakcja
Redakcja
29 stycznia 2019
Fot. iStock / kieferpix
 

Miłość karmiczna doprowadza nas do łez, ale jednocześnie wzbogaca w doświadczenia, której nie da nam żaden inny związek.  Natura związku karmicznego może się różnić, tak jak uczucia, które wywołuje: zaufanie, miłość, namiętność lub cierpienie. Jednak za każdym razem spotkanie to jest jak objawienie, uderzenie, świadomość, że zdarza się nam coś wyjątkowego.

Jest to niezwykła moc, która łączy nas przeświadczeniem, że jesteśmy sobie przeznaczeni, że spotkaliśmy się w poprzednich wcieleniach. Natura związku karmicznego może się różnić, tak jak uczucia, które wywołuje: zaufanie, miłość, namiętność lub cierpienie. Jednak za każdym razem spotkanie to jest jak objawienie, uderzenie. Oto odnosisz wrażenie, że spotykasz na swojej drodze osobę, z którą przeżyłeś wielką miłość w innym życiu. Wszystko się „zgadza”.

Dopiero z czasem okazuje się, że to spotkanie było nieuniknione, byście mogli rozwiązać swoje osobiste problemy, dojrzeć, rozwinąć się, zrozumieć siebie, swoje decyzje, swoją historię i swoje błędy. Oraz to, czego naprawdę chcemy w miłości. Zazwyczaj takie związki nie przetrwają, o ile nie zmienią swojego charakteru na nieco bardziej „przyziemny”. W takiej formie – w formie karmicznej relacja zakończy się, gdy jej zadanie zostanie „wykonane”.

Jak rozpoznać związek lub karmiczną miłość?

Oto kilka możliwych manifestacji karmicznego spotkania:

  • Spotkanie z tą osobą budzi niezwykle silne emocje: niekoniecznie natychmiast pozytywne
  • Szybkość i gwałtowność, z jaką te bardzo silne uczucia występują, może być również symptomatyczna dla karmicznej miłości
  • Współodczuwanie, niezwykłe i natychmiastowe porozumienie, które pozwala odczuwać uczucia drugiej osoby tworzy poczucie wyjątkowości

Czy miłość karmiczna skazana jest na rozstanie? Niekoniecznie, tak naprawdę wszystko zależy od was – jeśli takie uczucie przejdzie transformację, zmieni się w nieco bardziej przyziemne „realne” uczucie, jeśli oboje pokonacie swoje lęki i wewnętrzne blokady – jest na to szansa.


Jak przestać się bać tego, co może pójść źle? Są na to cztery sposoby

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 stycznia 2019
Fot. iStock/martin-dm
 

Gdy coś w życiu dzieje się nie tak, jak powinno, często dopadają nas czarne myśli. Szczerze mówiąc, trudno jest zachować optymistyczne podejście do życia, gdy wszystko zdaje się układać na przekór naszym pragnieniom. O ile kłopoty są przejściowe, mobilizujemy się skutecznie i idziemy do przodu.

Problemem natomiast może być fakt, że gdy demonizujemy przeszkody, urastają one do rangi kłopotów nie do przeskoczenia. I takie myślenie rzeczywiście może zadziałać jak samospełniająca się przepowiednia. Najtrudniej mają osoby, które nie tylko widzą małe szanse na odniesienie sukcesu, ale i na zaś martwią się na zaś tym, co nie musi pójść źle. Zupełnie niepotrzebnie.

4 sposoby na to, jak przestać się bać tego, co może pójść źle

Nie chodzi o to, by przestać koncentrować się na problemach, ale o to, by nie marnować czasu na zmartwienia, które i tak nic nie dają. Co więcej, nawet jeśli wszystko już idzie źle, martwienie się o to, co jeszcze może się popsuć, sprawia, że ​​trudniej sobie poradzić z ważnymi rzeczami.

1. Zdecyduj, co możesz kontrolować

Największym problemem osób, które martwią się na zapas jest to, że martwią się absolutnie wszystkim. Trzeba pamiętać, że zwykle jedynymi rzeczami, które możemy kontrolować, są  własne działania, myśli i  słowa. A i tak wszystkiego nie da się przeskoczyć. Kontrolowanie rzeczy wyłącznie ważnych odsunie przejmowanie się tym, co i tak jest poza zasięgiem. I najważniejsze — czasem tak po prostu jest, że co ma pójść źle i tak pójdzie źle. Na nic więc nadprogramowe zamartwianie się.

2. Stwórz listę strachu

Wyobraź sobie rzeczy, które mogą pójść źle, a czasem nawet cię prześladują. Wydają się bardzo konkretne, ale zazwyczaj są bardziej przerażające w wyobraźni niż w rzeczywistości. Wypisując na kartce listę strachów, uświadomisz sobie, że to ty możesz kontrolować strach, a nie na odwrót. Poza tym mając czarno na białym lęki, można im sie przyjrzeć i zrozumieć, że nie każda z tych rzeczy musi się w najgorszym scenariuszu ziścić.

3. Przygotuj plan awaryjny

Martwienie się tym, co może pójść nie tak, często potęguje brak wiedzy o tym, co należy zrobić, gdyby rzeczywiście coś się sknociło. Aby przezwyciężyć strach przed tym, jest sporządzenie planu „na wszelki wypadek”. Stwórz „plan B”, jako psychiczny bufor bezpieczeństwa , który sprawi, że poczujesz się lepiej i skupisz się na konstruktywnym myśleniu i działaniu.

4. Sięgnij po wsparcie z zewnątrz

Zamartwianie się na zaś powoduje wiele niepewności i cierpienia. Jeśli sama nie dajesz sobie rady z odsunięciem od siebie czarnowidztwa, skorzystaj z pomocy kogoś bliskiego, albo psychologa. Rozmowa pozwoli na uwolnienie wszystkich dotychczas tłumionych uczuć strachu. To pozwoli świadomie skupić się na tym, co można kontrolować i na tym, co dzieje się w twoim życiu.

źródło: www.powerofpositivity.com 


Jak się pogodzić z „trudną” matką” i czy to konieczne

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 stycznia 2019
Fot. istock/DragonImages

Matka jest zazwyczaj naszą pierwszą wielką miłością. Miłość ta rodzi się w naturalny sposób i nie mija, nawet jeśli obecność matki jest szkodliwa, czy nawet niebezpieczna dla dziecka. Istnieje jakaś niewidzialna nić, która w taki czy inny sposób łączy nas z naszą matką.

Miłość do matki trwa i wpływa na nas również wtedy, gdy jesteśmy już dorośli, mimo, że  mamy własne życie, sukces, pieniądze i szczęście. Albo mimo, że tego wszystkiego nam brak. Dziećmi swojej matki zostajemy w jakimś sensie na całe życie. I albo jest to coś dobrego, albo – nieznośny ciężar.

Choć w dzieciństwie często idealizujemy naszą matkę, bywa przecież, że jest to osoba zła, toksyczna, z olbrzymimi problemami osobistymi. Osoba szkodliwa lub chora. Mimo, że pragnie dla nas najlepszego, nie jest w stanie nam tego dać.

Wiele matek jest nieobecnych, gdy dzieci ich potrzebują. Inne kobiety świadomie lub nieświadomie odrzucają swoje macierzyństwo. Mimo to biorą na siebie ciężar bycia matką, ale tego „nie czują”. Ich dzieci nigdy nie spełnią oczekiwań swoich matek.

W dzieciństwie nie mamy emocjonalnej zdolności do zadawania pytań matce, do jej krytykowania. Wszystko zmienia się w okresie dojrzewania. Zwłaszcza dla tych, którzy mają do czynienia z „trudną” matką. Właśnie w tym momencie zasadnicze jest kwestionowanie tego, co otrzymaliśmy w domu, musimy teraz na nowo ukształtować własną tożsamość. Pojawiają się pytania, podważane autorytetu. Próba zrozumienia. A dla niektórych czas rozstań z matką, niekoniecznie w sensie fizycznym, ale często – emocjonalnym.

Rodzą się konflikty, ale również jest to idealna okazja, aby naprawić relacje z matką, która może wreszcie zobaczyć i przeanalizować swoje błędy. Zazwyczaj jednak to się nie dzieje. Złe relacje trwają, aż zmienia się nasza perspektywa, nasz punkt obserwacyjny. Kiedy zaczynamy rozumieć swoich rodziców? Oczywiście wtedy, kiedy sami stajemy się rodzicami. Odkrywamy wówczas, że matka doskonała nie istnieje, takie są realia. Wtedy również jesteśmy w stanie wybaczyć i poprosić o przebaczenie. Warto uporządkować relacje z matką właśnie w tym momencie, żeby wreszcie pozyskać wewnętrzną życiową harmonię. Oczywiście, nie wszystko uda nam się wyjaśnić, niekoniecznie uda nam się „odzyskać” matkę, o której zawsze marzyliśmy. Sukcesem będzie jednak już oczyszczenie atmosfery, którego punktem wyjścia jest zawsze szczera, nawet bolesna rozmowa o naszych emocjach, lękach, celach. Warto zrobić to dla siebie oraz dla naszych dzieci.


Na podstawie: nospensees.fr


Zobacz także

Biała glinka - co jest w niej wyjątkowego?

Nie używałaś jeszcze białej glinki? Musisz tego spróbować!

„Kochana, odejdź. Tam za rogiem czeka na ciebie lepsze życie! Obiecuję”. Apel ofiary przemocy do innych kobiet

Czasem warto nie zgodzić się.