Pamiętajcie, że dobro, które dajemy, zawsze do nas wraca. Przyjdź, spotkaj się z nami, a przy okazji zrób coś wyjątkowego!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 listopada 2017
Fot. iStock/Leylaynr
 

Jest takie miejsce, gdzie spotyka się dobro, gdzie spotykają się dobrzy ludzie. Ludzie, którzy zupełnie bezinteresownie chcą pomagać tym, którzy są w potrzebie. To miejsce to Fundacja imienia Piotra Kotowskiego. 

Kilka lat temu nikt by pewnie nie przypuszczał, że taka Fundacja zostanie powołana do życia, ale została… kiedy życie Piotra Kotowskiego zgasło. Byli szczęśliwą rodziną, jak większość z tych, które znamy, może jak my sami. Dwójka dzieci – chłopiec i dziewczynka, oni kochający się. Często nie doceniamy tego, co mamy, nie zdajemy sobie sprawy, jak wielka tragedia może nas dotknąć, tragedia, która czai się za rogiem i może stać się udziałem każdego z nas. Tym razem znalazła inną ofiarę. Kiedy dzieci Piotrka miały dwa i dziesięć lat – zmarła ich mama, chorowała na raka piersi, jej mąż robił wszystko, by ocalić jej życie. Niestety, nie udało się… Trudno udźwignąć taką stratę, trudno żyć normalnie, gdy jedno miejsce przy stole już na zawsze pozostanie puste.

I kiedy wydawało się, że da się jakoś oswoić, to co się wydarzyło, nowotwór wątroby zostaje wykryty u Piotra… Po trzech latach od śmierci żony, to on dowiaduje się, że jest chory. Walczy. Nie mówi dzieciom, bo nie chce, by one przeżywały cały ten koszmar raz jeszcze. Dostaje wsparcie najbliższych oraz kolegów i koleżanek z pracy. On – zawsze uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia, niosący bezinteresowną pomoc, sam zaczął jej potrzebować.

Piotr był jednym z managerów, który otwierał w Polsce pierwszą restaurację McDonald’s, pracując w tej firmie zawarł przyjaźnie i nawet, kiedy zaczął pracować w Makro, raz, czasami dwa razy w roku, spotykał się ze swoimi kolegami z poprzedniej pracy. Ewa Marcinkiewicz, z którą Piotr pracował jeszcze w McDonald’s wspomina: – Przyszedł na jedno ze spotkań wyraźnie przybity, jak nie on, który zawsze tryskał pozytywną energią. To wtedy powiedział nam, że jego żona jest ciężko chora. Tym razem wszyscy spotkaliśmy się na jej pogrzebie. Kiedy zachorował Piotr – nie chciał o tym rozmawiać, nie odbierał telefonów, nie odpisywał na SMS-y. Ale nie daliśmy za wygraną, wszyscy chcieliśmy mu pomóc, bo zwyczajnie na to zasługiwał. W pomoc zaangażowali się zarówno dawni pracownicy McDonald’s jak i pracownicy Makro. To były połączone siły. Skontaktowałam się z Michałem Skupem – który dzisiaj jest prezesem fundacji, a Aneta Błędowska będąca w jej zarządzie, która znała Piotra raczej z widzenia w pracy, zorganizowała charytatywną zbiórkę, zaangażowanie przekroczyło chyba wszystkich najśmielsze oczekiwania. Makro zobowiązało się podwoić zebraną kwotę, dzięki temu Piotr mógł podjąć leczenie, zdecydować się na operację w Niemczech.  Guz zajmował 70% jego wątroby. Wrócił „czysty”, to miał być już tylko dobry czas. Tyle, że Piotr trzy miesiące później zmarł. Po prostu.

Ta historia mogłaby się zdarzyć każdemu z nas.

Osieroconymi dziećmi zajęli się dziadkowie. Rok temu spaliło się ich mieszkanie… Z domu wyszli tak, jak stali, bez niczego. Czy może więcej nieszczęść kogokolwiek spotkać? Czy człowiek, zwłaszcza ten najmniejszy, jest w stanie więcej udźwignąć? Życie nas sprawdza? Bada granice wytrzymałości?

Jest na tym świecie jedna prawidłowość – jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czynisz dobro – ono do ciebie wraca. Tak wróciło do Piotra, choć on już tego nie doświadczył, dobro dotarło do jego dzieci. Po pożarze znowu współracownicy Piotra postanowili pomóc, to wtedy Michał Skup – kolega z pracy Piotra – dowiadując się o tym, jak los doświadcza dzieci jego kolegi, postanowił założyć fundację, Fundację imienia Piotra Kotowskiego, by – jak to można przeczytać na stronie Fundacji – wykorzystać pozytywną energię, którą otrzymali od Piotra.

Fundacja powstała, by pomagać tym, którzy bardzo tej pomocy potrzebują, czyli dzieciom. Opieką fundacji objęte są nie tylko dzieci Piotra Kotowskiego, fundacja zajmuje się także dziećmi z Domu Dziecka w Pęcherach.

Co jakiś czas organizowane są spotkania dla przyjaciół Fundacji i dla tych, którzy chcą ją wesprzeć.

Dlatego serdecznie już dzisiaj zapraszamy na spotkanie 28 listopada (wtorek) do restauracji MJUD (ul. Warecka 8, wejście od ulicy Kubusia Puchatka) na godz. 19:00, podczas którego Małgorzata Ohme będzie mówić o wolności w miłości: „Od wolności do miłości – jak kochać i być wolnym. Czy to możliwe?”. Koszt udziału w spotkaniu to 60 zł od osoby, prosimy o przelewy bezpośrednio na konto Fundacji, które znajdziecie TUTAJ – cała kwota uzbierana ze wstępu zostanie przeznaczona na pomoc podopiecznym Fundacji.

Co wy na to, żeby spotkać się z nami, a przy okazji zrobić coś dobrego? Serdecznie zapraszamy! Będzie nam niezwykle miło się z wami zobaczyć.

23476966_10212618683000130_2051258889_n

 


Lista szczerości. Odpowiedz sobie na te pytania. Chcesz żyć w lepszym świecie, to go sobie zrób!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 listopada 2017
Fot. iStock / tolgart
 

Czy wiecie, że dziś jest Dzień Życzliwości? Zgadza się, jest takie święto. Po co nam ono w ogóle, jeśli na co dzień wtykamy nos w szybę, myśląc tylko o tym, by nic więcej nie zwaliło się z łoskotem do naszego i tak ciężkiego życia?

Długo zastanawiałyśmy się w redakcji, jak właściwie można by świętować taki dzień.  Nie chodzi o to, by oddać się bez reszty filantropii. Nie chodzi o to, by z okazji niby-święta pobić rekord w przeprowadzaniu staruszek przez ulicę. Chodzi o coś zupełnie innego. Trudniejszego.

Dlatego postanowiłyśmy stworzyć listę szczerości. Takiej szczerości ze samym sobą. Przeczytajcie, to chyba bardzo dobry sposób by Święto Życzliwości, miało dla nas sens.

Lista szczerości

Odpowiedz sama przed sobą na poniższe pytania. Odpowiadaj proszę „tak” lub „nie”. Nie potrzebujesz niczego więcej, by zmienić świat na lepszy… bo trzeba najpierw odkryć, co zmienić warto. Nie ma lepszej „diagnozy”.

Czy w ciągu ostatniego tygodnia:

Uśmiechnęłaś się do kogoś nieznajomego na ulicy

Powiedziałaś komuś szczery komplement

Podziękowałaś za bezinteresowną pomoc

Przytrzymałaś komuś windę

Napisałaś wiadomość do kogoś znajomego/bliskiego, tylko po to, by go rozśmieszyć czy sprawić mu przyjemność

Odpuściłaś, chociaż od środka się gotowałaś

Doceniłaś starania partnera/osiągnięcia dziecka

Czy w ciągu ostatniego miesiąca:

Wysłuchałaś kogoś, kto potrzebował się wygadać lub wypłakać

Ustąpiłaś miejsca osobie starszej w autobusie lub przepuściłaś ciężarną w kolejce

Poszłaś na kompromis, żeby sprawić partnerowi przyjemność

Wróciłaś się do drzwi z klatki czekając na windę, by otworzyć je zbliżającej/mu się sąsiadce/sąsiadowi

Przepuściłaś w kolejce kogoś, kto się spieszył lub miał bardzo mało zakupów

Pogłaskałaś obcego psiaka w windzie, zamiast wzdychać głośno na jego „wiercenie”

Pomogłaś starszej osobie wciągnąć wózek z zakupami po schodach czy do autobusu/tramwaju

Powiedziałaś coś miłego sprzedawcy w sklepie

Zaproponowałaś obejrzenie filmu/serialu, za którym ty nie przepadasz, a który uwielbia twój partner

Schyliłaś się by podnieść przedmiot, który komuś upadł (chociażby w sklepie)

Nie odwróciłaś wzroku, gdy komuś działa się krzywda

Podałeś dalej na Facebooku informacje o czyjeś prośbie o pomoc, zbiórce na cel charytatywny, prosząc swoich znajomych o przyłączenie się (nie chodzi o beznamiętne szerowanie, a szczerą, ludzką prośbę)

Czy wciągu ostatniego roku:

Dałaś komuś upominek zupełnie bez okazji

Zadzwoniłaś do kogoś, z kim od dawna nie masz kontaktu tylko po to, żeby zapytać, co słychać

Byłaś serdeczna dla kogoś, kto ewidentnie nie był przyjaźnie nastawiony

Pomogłaś komuś potrzebującemu, nie licząc zbiórki WOŚP

Zastanowiłaś się choć raz, czy to jak żyjesz pomaga tworzyć dobry, lepszy świat (o którym tak marzysz?)

Zapytałaś bezdomnego, czy możesz jakoś mu pomóc

Porozmawiałeś grzecznie z akwizytorem, który do ciebie zadzwonił

Wysłuchałeś wolontariusza, który zapukał do twoich drzwi z prośbą o wsparcie fundacji

Pomogłaś swojej mamie/babci umyć okna, zrobić zakupy, posprzątać

Świętujcie dziś najlepiej, jak potraficie. Wszystkiego dobrego, w końcu to od nas zależy, czy to „dobre” znajdziemy za rogiem.


Z jakiego powodu zdradzają poszczególne znaki zodiaku? Raki z miłości, a Panny dla seksu?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 listopada 2017
Fot. iStock/nuvolanevicata
Następny

Gdyby wszystko dało się wytłumaczyć gwiazdami, czy życie nie byłoby łatwiejsze i bardziej zrozumiałe? Czytasz horoskop i już wiesz, co się wydarzy, z kim się związałaś lub z kim związać się nie chcesz. Często przyznajemy, że sporo prawdy zawartej jest w horoskopach. Czy tak będzie i tym razem? Czy wyczytane z gwiazd powody, dla których zdradzają poszczególne znaki zodiaku, choć trochę mogą pokrywać się z rzeczywistością i być dla nas ostrzeżeniem?

Zobaczmy.


 

źródło: kobieta.gazeta.pl

Zobacz także

Aplikacja MIGAM ułatwi niesłyszącym korzystanie z usług Samsunga

Chińska legenda o znaku świni

Chińska legenda o znaku świni

Po rodzinnych wakacjach czas na odpoczynek od męża i dzieciaków. A co!