Ojcowie, którzy nie potrafią kochać. Co im jesteśmy winni?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
26 kwietnia 2016
Ojcowie, którzy nie potrafią kochać. Co im jesteśmy winni?
Fot. Pixabay / Skitterphoto / CC0 Public Domain
 

„Jak tam twój ojciec?”, „Kiedy go weźmiecie do siebie?” „Nigdy?!”, „Dom opieki?! Podziwiam cię, nie będziesz mieć wyrzutów sumienia?” „No wiesz, on jednak jest twoim ojcem”. Tak, wiem jak wyobrażają sobie to inni. Mój ojciec, ponad siedemdziesięcioletni mężczyzna po wylewie, nie do końca sprawny, przetrzymywany jest w piekle.

Jeżdżę do niego w każdy weekend. Dom jest duży, 30 km od centrum miasta w którym mieszkam. W ogrodzie kwitną kwiaty, pachnie wiosną. Ojca pokój wychodzi na mirabelkę.  35 metrów, łazienka. W całym domu jest 15 apartamentów, nad mieszkańcami cały czas czuwają pielęgniarki, wszędzie są dzwonki– wystarczy chwila, żeby zadzwonić po pomoc. Zupełnie jak w szpitalu.  Zanim dojdę do pokoju ojca, mijam wspólny salon. Kobiety robią na drutach, szyją, panowie grają w szachy. Rozmawiają, śmieją się. Dobre jedzenia, ładna jadalnia, sala rehabilitacyjna. Nie, to nie amerykański serial, nie mój wymysł. To prywatny dom opieki. Płacę za niego 2800 miesięcznie.

Ojciec ma tam lepiej niż gdyby mieszkał ze mną…

Ze mną, kobietą pracującą, moim mężem, którego prawie nie zna i dziećmi, które widział może kilka razy na oczy. Tak, nie wiem też czy ja bym to zniosła. Widok jego zmęczonej twarzy, bezradność, starość. Nie chcę robić mu rano herbaty, siadać przy nim i czytać mu książki, nie chcę, żeby moje dzieci widziały jego odchodzenie. Dlaczego miałabym tego chcieć? Miłość dziecka do rodziców to jest miłość bezwarunkowa tylko na początku.

Tak, parę rzeczy pamiętam. Wracał z pracy i głaskał mnie po włosach…

Zanim nie walnął dwóch piw i nie zasypiał na kanapie. Nie było przemocy. Była nieobecność i nieuwaga. W przedszkolu byłam jedną z niewielu dziewczynek, której tata nie pojawiał się na przedstawieniach, potem były szkolne akademie. Wtedy rodzice już nie mieszkali razem.

On spakował walizki, przytulił mnie i powiedział: „zawsze będę”…

Odebrałam pierwszą ważną życiową lekcję. Ludzie oszukują. Rzucają słowa na wiatr. Jestem obsesyjna w dotrzymywaniu umów. Może więc powinnam mu za to podziękować.

Dzwonił rzadko. Przez telefon głównie obiecywał. „Zabiorę cię” mówił. Zabiorę cię do zoo, na karuzelę, na lody, nad jezioro. Zabiorę cię od mamy, gdy będzie ci smutno. Tak, czekać to ja umiem. Wystrojona ośmiolatka z nosem w szybie. Każdy krok na schodach, każdy przechodzący przez ulicę mężczyzna – może to tata? Miał mi pokazać niedźwiedzia. Nie przyjeżdżał. „Innym razem” – rzucał lekko przez telefon. Dużo płakałam. Wtulałam się w misia, którego mi kiedyś dał i prosiłam: „spraw, żeby tata mnie kochał”.

Innego razu nie było. Była za to inna kobieta i inne dziecko. I inne obietnice. Dorastałam. Nie miałam taty, który powiedziałby, że jestem ładna, albo ciut za gruba. Który zabrałby mnie na narty, w góry, pomógł odrobić matematykę. Z którym mogłabym się nawet pokłócić, ale który byłby dla mnie wzorem.

To wyrwa w życiu dziewczyny, która przecież przegląda się w oczach ojca.

Mama była zmęczoną i smutną kobietą…

 Starała się. Ale i tak ją obwiniałam. Gdyby była lepsza, tata by nie odszedł. Jako nastolatka obiecałam sobie, że żadem mężczyzna mnie nie porzuci. I nie porzucił. Poza Nim, który porzucił mnie najbardziej spektakularnie.

Byłam nastolatką. Kilka spotkań. Totalna obcość. „Dlaczego masz taką krótką sukienkę?”, „Dobrze się uczysz?”. Te lody już nie miały tego smaku co tamte obiecane kiedyś. Wciskałam je na siłę, żeby nie robić mu przykrości. Wtedy już się odchudzałam – nienawidziłam cukru.

No i nieustanny problem z pieniędzmi. Nie mam, nie mogę dać, mam drugą rodzinę. Fajnie, że masz.

Drugą rodzinę też zostawił…

Wtedy zaczął do mnie dzwonić częściej. Tyle, że ja już byłam na studiach i miałam gdzieś jego „częściej”. Ale nie potrafiłam go odrzucić – w końcu to ojciec. Jednak nawet wtedy chciał, żeby było na jego warunkach. Nie było przemiany, przeprosin. Czasem tylko: jak ty traktujesz ojca.

Nigdy mi nie pomógł.  Nie dał żadnych pieniędzy, nie poczuł się odpowiedzialny za mnie i swoje błędy. Czasem wpadał naprawić kran, czasem zjedliśmy kolacje. To było sztuczne i nieprawdziwe.

Ja nie miałam ojca.

Ale czy ja to spieprzyłam?

Dwa lata temu on miał wylew…

Oszczędności żadne – tylko długi. Prawie żadnych przyjaciół. Ci co byli, odwrócili się, syn z drugiego małżeństwa nie chciał go znać. Dzwoniłam parę razy. Powiedział: „nie moja sprawa”. „Pomożesz ojcu, prawda?” pytały ciotki. Prawda, prawda. Załatwiłam dom opieki, załatwiłam transport, przeprowadziłam go. Zalew pretensji. Że jak mogę, że zła córka, że podłość.

Moje 2800 miesięcznie, które mogłabym poświęcić dzieciom. Moje 2800, które mogłabym oddać mężowi, bo to jest mężczyzna, który mnie nigdy nie zawiódł i nie porzucił. A ja mu zabieram prawie 34 tysiące złotych rocznie. Bo jestem dobrym człowiekiem. Nie, może nie jestem. Nie jestem w stanie go zostawić, choć już nie ma przecież mowy o szczęśliwym zakończeniu. Jedynie takim, że mogę spać spokojnie, bo ktoś dzięki komu jestem na świecie ma dobrą opiekę.

Przyjeżdżam do niego, wykładam pomarańcze, soki, przywożę audiobooki. Posiedzę, czasem pogłaszczę go po ręce. Posłucham. Siedzę przy obcym człowieku. Nie ma we mnie miłości. Nic we mnie nie ma.

Czasem myślę: czy jesteśmy coś winni rodzicom? Może człowiek musi odwdzięczać się za miłość, ale czy musi się odwdzięczać tylko za życie?

To nie ojciec nauczył mnie kochać. On mnie nauczył tylko jak nie ufać innym. To dzięki mamie i innym ludziom nie odwróciłam się od niego. To oni nauczyli mnie odpowiedzialności. Bo on nie.

Nie pytaj mnie więc ciotko i sąsiadko czy nie wezmę ojca do siebie. I tak daję mu dużo więcej niż on mi dał kiedykolwiek.

wysłuchała: Katarzyna Troszczyńska


Rybka Minimini poleca: Gotuj zdrowo dla dzieci. 85 przepisów na zdrowe dania dla najmłodszych!

Redakcja
Redakcja
27 kwietnia 2016
Fot. Monika Ostrowska
 

Już w środę, 27 kwietnia będzie miała premierę książka pt. „Gotuj zdrowo dla dzieci” autorstwa znanej blogerki kulinarnej – Darii Ładochy. Znajdą się w niej proste przepisy na zdrowe i smaczne dania dla najmłodszych, a także przepisy nadesłane przez rodziców w ramach akcji edukacyjnej „Gotuj zdrowo z Rybką MiniMini”. Publikacja ukaże się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

Książka „Gotuj zdrowo dla dzieci” jest zwieńczeniem ogólnopolskiej akcji edukacyjnej Gotuj zdrowo z Rybką MiniMini, zorganizowanej przez stację MiniMini+ oraz Instytut Żywności i Żywienia, której celem jest poszerzenie wiedzy rodziców na temat prawidłowego żywienia dzieci w wieku przedszkolnym. 

Każda mama nieustannie zadaje sobie pytania: czy dieta mojego dziecka jest dobrze zbilansowana, czy dostarcza mu niezbędnych witamin i minerałów, co robić kiedy dziecko nie chce jeść i jak gotować, kiedy dziecko jest chore? Najnowsza książka Egmontu odpowiada na te pytania.

Obok 60 znakomitych autorskich przepisów Darii Ładochy, w książce znalazło się 25 zwycięskich przepisów, zgłoszonych do ogólnopolskiej akcji edukacyjnej Gotuj zdrowo z Rybką MiniMini oraz liczne porady kulinarne i żywieniowe.

Daria Ładocha
Książkę „Gotuj zdrowo dla dzieci” dedykuję moim dwóm małym córeczkom. Teraz wszystkie przepis realizujemy razem w kuchni, do czego również zachęcam innych rodziców. Wspólne „kucharzenie” to idealna forma spędzenia czasu z dziećmi. Buduje relacje i otwiera je na nowe smaki. A z doświadczenia wiem, że maluchy, które są otwarte na nowe dania mają również niezwykły apetyt na życie. T
o książka z przepisami, które wykonuje się szybko. Jedzenie jest fundamentem naszego zdrowia, ale nie powinno z nas czynić niewolników w kuchni. Starałam się także zachować balans, dlatego połączyłam zdrowe przepisy na bazie kaszy, warzyw, ryb i owoców z przysmakami mojej młodości, takimi jak budyń, lody czy ciasto cynamonowe, które można samem wykonać w domu. Chciałabym, aby moje dania stały się inspiracją dla innych rodziców do własnych poszukiwań niezapomnianych smaków.

Każdy przepis poprzedzony jest krótkim wstępem autorki oraz wzbogacony piktogramami z szacowanym czasem wykonania potrawy, informacją o zawartości glutenu, jajek, nabiału, czy też ich braku.

Gotuj zdrowo d;a dzieci

Fot. Materiały prasowe

Kod QR przy przepisach konkursowych, po zeskanowaniu smartfonem, przenosi na stronę internetową ze zwycięskim przepisem i zdjęciami.

Na końcu książki znajduje się poradnik z cennymi wskazówkami dotyczącymi diety dzieci z obniżoną odpornością i sposobami na ugotowanie poszczególnych produktów.

Książka została podzielona na pięć rozdziałów: śniadanko, coś na ząb, obiadek, podwieczorek, kolacja – zawiera więc bogaty jadłospis na cały dzień.

Opinia eksperta: 

– Książka Gotuj zdrowo dla dzieci to zbiór łatwych w przygotowaniu przepisów na smaczne i zdrowe dania dla najmłodszych. Czego więcej potrzeba zapracowanym i dbającym o zdrowie swoich dzieci rodzicom? Potrawy Darii Ładochy oraz zwycięskie przepisy skomponowane w całodzienne zbilansowane menu dostarczają pełnowartościowego białka, błonnika, żelaza, wapnia, magnezu oraz zdrowych tłuszczy roślinnych. Potrawy są apetyczne i aromatyczne, co zachęca dziecko do jedzenia przede wszystkim większej ilości warzyw. Podwieczorki i zdrowe słodycze z pewnością ucieszą dzieci, pobudzą ich wyobraźnię i zachęcą do wspólnego przygotowywania posiłków.
Hanna Stolińska-Fiedorowicz, Instytut Żywności i Żywienia

O autorce:

Daria Ładocha, czyli Mamałyga – miłośniczka zdrowego żywienia, mama dwójki dzieci, trener kulinarny z zakresu kuchni tajskiej, ekspert z dziedziny żywienia dzieci i zdrowej kuchni dla dorosłych. Jest prowadzącą program „Ugotuj mi mamo” emitowany na antenie stacji Kuchnia+. Swoją filozofię życia oraz przepisy kulinarne przechowuje na blogu dla swoich córek, które kiedyś być może będą chciały skorzystać z jej kulinarnej biblioteki.

Żyje według zasady: „jesteś tym, co jesz”. Urodzona globtroterka poszukująca na przeróżnych szerokościach geograficznych inspiracji kulinarnych, profesjonalnej wiedzy oraz ulotnych chwil, które z absolutną skutecznością wypełniają jej bagaż doświadczeń o kolejne przygody. Współtwórczyni agencji reklamowej 4DB oraz marki Bita Sweet, która dba o nietuzinkowe wypieki i ekologiczny catering na prywatnych przyjęciach. Zdrowa kuchnia to jej misja, tajska kuchnia to jej pasja.

Fot. Monika Ostrowska

Fot. Monika Ostrowska

O akcji Gotuj zdrowo z Rybką MiniMini 

Celem akcji Gotuj zdrowo z Rybką MiniMini jest promocja zbilansowanej diety maluchów oraz zwiększenie świadomości i wiedzy rodziców na temat prawidłowego żywienia dzieci w wieku przedszkolnym. Inicjatywa powstała, aby zaktywizować rodziców i zwrócić ich uwagę na problem otyłości wśród dzieci oraz na wpływ diety na rozwój maluchów, ich kondycję psychiczną i fizyczną. Strona poświęcona akcji to www.gotujzdrowo.miniminiplu.pl. Znajdują się na niej ciekawostki na temat zdrowego żywienia, porady ekspertów, materiały edukacyjne oraz pyszne in spiracje na zdrowe dania dla maluchów przesłane przez rodziców.


11 znaków ostrzegawczych dla uciekającej panny młodej. Zdecydowanie nie powinnaś wychodzić za mąż, jeśli…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 kwietnia 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

– Czym jest małżeństwo? To tylko papierek – mówimy sobie  beztrosko, często dodając, że do szczęścia legalizacja związku nam niepotrzebna. Choć to „tylko papierek” a czasem „tylko obietnica” złożona sobie w obecności swojego Boga i najbliższych wycofać się z zawartego małżeństwa nie można, a przerwać go „od tak”, też się nie da. Zamiast więc decydować pochopnie i pod wpływem emocji, przemyśl zawsze decyzję, która (naprawdę) zmieni całe twoje życie.

Zdecydowanie nie powinnaś wychodzić za mąż, jeśli:

1. Zostałaś zdradzona

Brak lojalności, niewierność to wydarzenia, które bezpowrotnie zmieniają relacje w związku. Zgoda, ludzie też się zmieniają. Czy jednak jesteś pewna, że twoje zaufanie zostało całkowicie odbudowane? Czy żyjesz z przekonaniem, że najbliższa osoba już nigdy więcej cię nie skrzywdzi? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, czym jest wspólne życie, decyzja o założeniu rodziny przy jednoczesnym poczuciu, że nie możesz liczyć na drugą osobę?

2. Twój partner ma problem z uzależnieniem

Wiele już przeszłaś i pewnie zastanawiałaś się nawet, czy nie odejść. Małżeństwo, samo w sobie nie sprawi, że on zacznie się leczyć, że podejmie walkę z nałogiem. Nie podejmuje tak ważnej decyzji po to, żeby okazać mu swoje wsparcie i miłość.

3. Dzielą was różnice światopoglądowe, wyznanie

Kiedy pojawią się pierwsze, życiowe problemy te różnice mogą się jeszcze bardziej pogłębić. Czy zgadzacie się co do tego jak chcecie żyć? Jak ma wyglądać Wasze małżeństwo, podział obowiązków – co może najważniejsze – wychowanie dzieci…?

4. Już teraz nieustannie toczycie ze sobą walkę lub padłaś ofiarą przemocy ze strony partnera

Nie możecie dojść ze sobą do ładu teraz, nie łudź się, że małżeństwo w cudowny sposób sprawi, że zaczniecie ze sobą rozmawiać. Prawidłowa kolejność jest zupełnie inna. Małżeństwo nie leczy z agresji. Z agresji leczy terapia.

5. Nie jesteś pewna swojej miłości

Jeśli głęboko w sercu czujesz, że „to nie to”, że tak naprawdę nie chcesz spędzić z Nim życia, że skrycie marzysz o czymś więcej… nie ma się co zastanawiać. Nikt nie zasługuje na to, by być oszukiwanym w kwestii miłości.

6. Nikt (poza tobą) go nie lubi 

Hmmm.. Nigdy cię to nie zastanowiło? Dlaczego tak właściwie się dzieje? Co właściwie sprawia, że on nie potrafi zjednać sobie ludzi? Spróbuj być obiektywna…

7. On nie pracuje albo nie potrafi „utrzymać” pracy

Cóż, są kobiety, które lubią, gdy mężczyzna jest ich utrzymankiem. Ja do nich nie należę, dlatego właśnie umieściłam tu ten punkt. A tak poważnie mówiąc, małżeństwo to taka mikro-firma. Gdy jeden ze wspólników zawodzi, zaczynają się kłopoty. Nie tylko finansowe.

8. On nie sprawia, że stajesz się lepszą osobą

Bo dobry związek powinien sprawiać, że stajemy się  lepsi, ze rozwijamy się zarówno indywidualnie jak i w swoim partnerstwie. Jeśli zdecydujesz się spędzić z nim całe życie, lepiej miej pewność, że nie że zmieni cię na najgorsze.

9. Macie zupełnie różne cele i marzenia

A te różnice uniemożliwiają budowanie wspólnego życia w taki sposób, żebyście oboje byli spełnieni i szczęśliwi. Poświęcanie się w związku nie jest dla wszystkich. Zastanów się, jak odnajdziesz się w sytuacji, gdy jedno z was stale rezygnuje z siebie na rzecz drugiej osoby

10. On jest „kontrolujący”

W tym wypadku małżeństwo będzie tylko kolejnym etapem zwiększania tej kontroli. Zwróć uwagę, czy już teraz twój partner nie twoich kontaktów z przyjaciółmi czy rodziną, czy nie jest zbyt zaborczy.

11. Znacie się bardzo krótko

Jeśli chcesz, aby twoje małżeństwo nie skończyło się jeszcze szybciej niż o nim zadecydowaliście, powinnaś naprawdę dobrze poznać przyszłego męża. Pewnych rzeczy nie zobaczysz jeśli nie przeżyjesz z nim nie tylko tych dobrych ale i trudnych momentów.

Miłość nie zawsze wystarcza, a małżeństwo nie jest antidotum na związkowe problemy. Nie zawierajcie go ani pod wpływem chwilowych impulsów, ani z chęci pomocy, ani dlatego, że czujecie presję ze strony najbliższych. Tu stawką jest wasze szczęście.


Zobacz także

Bierna agresja. Broń się przed nią, a jeśli nie możesz, po prostu uciekaj!

Jak wyplątać się z toksycznej relacji? To trudne, ale nie niemożliwe

Pokonać wstyd i poprosić o pomoc. Ofiara „złej relacji” ma prawo o siebie zadbać